Polityka socjalna zawsza budziła duże emocje, ale od paru lat - m.in. za sprawą 500 plus - jest głównym tematem sporu politycznego. W internecie krąży często udostępniany artykuł, z którego wynika, że Polska wydaje na tzw. socjal najwięcej na świecie. To kompletne przekręcenie wniosków z ciekawego raportu o wpływie polityki państw na redukcję nierówności.

Program 500 plus wywołał w Polsce żywą debatę o świadczeniach społecznych. Główne partie opozycji deklarują co prawda, że w razie wygranej utrzymają program, a także – niekiedy dość mgliście – obiecują wprowadzenie innych świadczeń (choćby dla osób z niepełnosprawnością), ale trudno ukrywać, że stosunek do tzw. socjalu dzieli wyborców szeroko rozumianej opozycji. W tym kontekście wszelkie informacje związane z wydatkami socjalnymi państwa budzą żywe reakcje.

Na portalu Bezprawnik parę dni temu ukazał się artykuł pod tytułem „Nie wierzcie, że kogoś gonimy. Polska na socjal wydaje najwięcej na świecie”. Artykuł robi sporą karierę w mediach społecznościowych, filmik oparty na wnioskach z artykułu udostępnił m.in. poseł Platformy Obywatelskiej Jerzy Borowczak.

  • Już sam tytuł jest demagogiczny i nieprawdziwy. Polska oczywiście nie wydaje najwięcej na wydatki socjalne na świecie. Są kraje, które mają znacznie większe budżety i mogą pozwolić sobie na dużo większe wydatki.
  • W środku artykułu dowiadujemy się, że autorowi chodzi o „najwięcej w stosunku do PKB”, ale to też nieprawda.

Uznaliśmy, że warto sprostować tezy artykułu, ponieważ jest on bezkrytycznie udostępniany w sieci i komentowany. Przyjrzeliśmy się rzeczywistym ustaleniom badaczy, autorów omawianego raportu. Wnioski – te prawdziwe – są bowiem wyjątkowo ciekawe.

Redukcja nierówności – środek w walce z ubóstwem

Omawiany przez Bezprawnik raport autorstwa Oxfam (międzynarodowej organizacji pozarządowej, która zajmuje się walką z biedą) z października 2018 to ranking krajów, które działają w celu zmniejszenia nierówności pomiędzy biednymi a bogatymi. To żaden „socjalizm” – 193 kraje zrzeszone w ONZ w 2015 roku w Celach Zrównoważonego Rozwoju zobowiązały się do redukcji nierówności majątkowych. Według ONZ to jeden ze środków na drodze do eliminacji ubóstwa.

Raport nie mówi nam więc, kto najwięcej wydaje na „socjal”, ale kto za pomocą państwowych środków najskuteczniej walczy z nierównościami między bogatymi i biednymi.

Organizacja Developement Finance International i Oxfam stworzyły wskaźnik CRI (Commitment to Reducing Inequality Index – Indeks Zaangażowania w Redukcję Nierówności), który ocenia, jak kraje walczą z nierównościami. Wskaźnik został stworzony na podstawie danych dotyczących trzech obszarów, które, według autorów, są kluczowe w redukcji nierówności:

  • podatków,
  • sytuacji pracowników,
  • wydatków socjalnych państwa.

Polska rzeczywiście zajęła pierwsze miejsce pod względem wpływu wydatków socjalnych na redukcję nierówności. Warto jednak przyjrzeć się temu, co to właściwie znaczy i w jaki sposób te wydatki były oceniane.

Co i jak zostało zmierzone

Oxfam definiuje wydatki socjalne szeroko i bierze pod uwagę ich trzy rodzaje:

  • na edukację,
  • na ochronę zdrowia,
  • na ochronę socjalną (a więc „socjal” w ścisłym sensie).

Wskaźnik wydatków społecznych składa się z dwóch równorzędnych kwestii: ile kraj rzeczywiście wydaje i jak to wpływa na redukcję nierówności.

Raport bierze się pod uwagę odsetek wydatków w budżecie państwa, a nie odsetek PKB, ponieważ, jak piszą autorzy: „to lepszy sposób na ocenę zaangażowania rządu w wydatki na te sektory niż alternatywy takie jak procent PKB lub PKB per capita, które mogą deprecjonować kraje z małymi dochodami i faworyzować te z wysokimi. Te mają możliwość zebrać więcej pieniędzy z podatków a w konsekwencji – wydać więcej”.

O szczegółach metodologii możemy przeczytać tutaj.

Polska na 12. miejscu pod względem wydatków na „socjal”

Raport nie mówi nawet, że wydajemy najwięcej na ochronę socjalną według odsetka wszystkich wydatków rządu. Pierwsze miejsce Polska osiąga dopiero, gdy dane na temat trzech analizowanych obszarów przemnoży się przez opracowane przez badaczy współczynniki, które mają pomóc w zmierzeniu wpływu wydatków na nierówności.

Według danych, jakie możemy odnaleźć na stronie projektu, Polska jest dopiero dwunasta, jeśli chodzi o wydatki na ochronę socjalną jako odsetek całych wydatków rządu. Pierwsze trzy miejsca to kolejno: Finlandia, Ukraina i Niemcy. Poza Ukrainą, pozostałe kraje, które nas wyprzedzają to bogate kraje OECD.

Bank Światowy w 2017 roku oceniał, że „wydatki na ukraiński system pomocy społecznej są jednymi z najwyższych w regionie”.

Jednocześnie:

„Pomimo kontynuowania silnych starań, aby wspierać populację, wsparcie dla wrażliwych rodzin cierpi na niski zasięg i słabą adekwatność”.

To kluczowe zdanie dla zrozumienia, dlaczego Ukraina wydaje większą część swoich wydatków na ochronę socjalną niż Polska, ale jest od nas znacznie niżej pod względem wydatków socjalnych we wskaźniku CRI.

Efekt 500 plus?

Raport Oxfam, powołując się na Asian Developement Bank, pokazuje, że uniwersalne systemy świadczeń społecznych są skuteczniejsze w redystrybucji niż te, które docierają tylko do wybranych grup najbiedniejszych. Ukraińskie transfery socjalne takie nie są, w przeciwieństwie do programu 500 plus.

Dane dotyczące wydatków na ochronę socjalną pochodzą z raportu Międzynarodowej Organizacji Pracy (International Labour Organization) za lata 2016-2017. Oznacza to, że analizowane przez Oxfam dane pochodziły z okresu niedługo po wprowadzeniu programu 500 plus.

Zasadniczo krytyczny wobec programu raport „Rodzina 500+. Ocena programu i propozycje zmian” ocenił, że „stopa ubóstwa skrajnego rodzin spadła o 21 proc., zaś ubóstwa wśród dzieci do lat 18 o 41 proc. (tj. z 7,6 proc. do 4,5 proc.)”

Ostateczna wartość CRI zależy też od tego, jak wydatki na edukację, ochronę zdrowia i ochronę socjalną wpłynęły na współczynnik Giniego, czyli standardową miarę poziomu nierówności. Według Banku Światowego współczynnik ten dla Polski między 2015 a 2016 rokiem spadł z 31,8 do 30,8 – to stosunkowo duży spadek.

Faktyczny poziom nierówności w Polsce jest przedmiotem sporu wśród naukowców. Badacze z Laboratorium Nierówności na Świecie (World Inequality Lab) – ośrodka naukowego utworzonego m.in. przez Thomasa Piketty’ego – wskazują na podstawie danych podatkowych i badań ankietowych, że Polska może mieć największe nierówności dochodowe w Europie. Także wg ich badań nierówności w naszym kraju nieco się jednak zmniejszają (szczyt przypadł na 2015 rok).

Tak czy inaczej transfery socjalne, przede wszystkim w postaci 500 plus, wpłynęły na spadek współczynnika Giniego, przez co w raporcie Oxfam zajęliśmy pierwsze miejsce na świecie pod względem wpływu wydatków socjalnych państwa na redukcję nierówności.

Raport Oxfam NIE mówi więc, że:

  • Polska ma największe na świecie wydatki socjalne,
  • Polska ma największe na świecie wydatki socjalne w relacji do PKB.

Wniosek, że Polska dobrze redukuje nierówności za pomocą wydatków socjalnych, jest pozytywny. To jednak dopiero początki wskaźnika CRI, nie wiemy, czy w kolejnych latach ten trend się potwierdzi.

W pozostałych dwóch wskaźnikach Polska wypada natomiast zupełnie inaczej.

Podatki – druga setka na świecie

Pod względem praw pracowniczych mamy 33. miejsce na świecie. Jeśli chodzi o to, jak podatki pomagają w Polsce redukować nierówności – tutaj zajmujemy 114 pozycję na 157 przebadanych krajów.

Raport Oxfam wskazuje, że aby walczyć z nierównościami za pomocą systemu podatkowego, najistotniejsza jest progresywność całego systemu. Trudno się więc dziwić marnej pozycji Polski. Nasz system podatkowy jest tak naprawdę regresywny.

Pisaliśmy o tym przy okazji wypowiedzi Bronisława Komorowskiego o tym, że PiS wygrał wybory europejskie tam, gdzie nie płaci się podatków.

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że zdecydowanie najbardziej obciążeni podatkowo są ludzie z dochodami rocznymi poniżej 10 tys. złotych – wynika to m.in. z dużej liczby jednosobowych działalności gospodarczych, które przy niskich przychodach muszą płacić nieproporcjonalnie wysokie składki.

Gdy rosną dochody, rośnie też nieznacznie podatek dochodowy, za to silnie spadają daniny na składki społeczne i zdrowotne. W ten sposób suma obciążeń osoby, która zarabia pomiędzy 50 a 100 tys. złotych rocznie wynosi 39 proc., a osoby, która zarabiają powyżej miliona złotych prawie dwa razy mniej – 20,4 proc. Najbogatsi często korzystają bowiem z przywileju płacenia liniowego podatku 19 proc.

Efekt? Polski system podatkowy jest regresywny i absurdalnie faworyzuje zamożnych.

Pracownicy grają na nierównym boisku

W kwestii szeroko rozumianej pracy i praw pracowniczych autorzy podkreślają, że ekonomicznym trendem ostatnich dekad jest to, że coraz większa część przychodów firm trafia do właścicieli kapitału, coraz mniejsza zaś do pracowników.W Polsce nie jest inaczej. Jak informuje serwis Rynekpracy.org. od 2010 roku płace rosły nam średnio o 4,5 proc. rok po roku, ale PKB – 5,1 proc.

„Zarabiamy więc średnio coraz więcej, ale wygląda na to, że wynagrodzenia kapitału rosną jeszcze szybciej, co będzie napędzać i tak rekordowe na tle Europy nierówności dochodowe. Źle to wróży na przyszłość” – pisze serwis.

Wskaźnik CRI w tym obszarze stara się zmierzyć, jak rządy chronią pracowników. Co brane jest pod uwagę? Autorzy jako filary rozwiązań wymieniają ustanawianie płacy minimalnej, praw związanych z równością płciową w miejscu pracy i możliwością zrzeszania się w związkach zawodowych.

Dużo lepsze miejsce Polski niż w przypadku systemu podatkowego może być m.in. wynikiem podnoszonej regularnie płacy minimalnej i jej – niezłego na tle innych państwa – stosunku do średniego wynagrodzenia.

Polska zasypuje doły, które sama kopie

Z miejsca Polski w rankingu Oxfam w kategorii wydatków należy się cieszyć – to dobra wiadomość, że świadczenia skutecznie redukują nierówności, wszak m.in po to są. Regresywność systemu podatkowego psuje jednak ten pozytywny efekt – wynik naszego kraju w tej kategorii to absolutny dramat.

Jeśli Polska nie zreformuje systemu podatkowego na mniej obciążający niezamożnych, a bardziej bogatych (a nie na odwrót!) wszelkie jej sukcesy w walce z nierównościami przy pomocy świadczeń będą miały ograniczony wymiar.

Ostatecznie bowiem nasze państwo zasypuje doły, które – w dużej części – samo najpierw kopie.


Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press