W sobotę 23 lutego nad ranem pomnik prałata Jankowskiego znowu stanął na skwerze. "Ze złamaniem prawa oraz miejskiej własności", napisał na TT wiceprezydent Gdańska. Dwa dni wcześniej trzech aktywistów obaliło pomnik i oddało się w ręce policji. Od tamtej pory trwa spór nad leżącym na ziemi prałatem

W nocy z 20 na 21 lutego 2019 trzech aktywistów, Konrad Korzeniowski, Rafał R. Suszek i Michał Wojcieszczuk, powaliło pomnik księdza Henryka Jankowskiego stojący w Gdańsku. Trzej mężczyźni założyli na szyję prałata pętlę, podważyli cokół i ciągnęli, aż pomnik upadł na przygotowane wcześniej opony. Miały zapobiec zniszczeniu pomnika, bo, jak deklarują aktywiści, „celem jest rozbicie fałszywego i ohydnego mitu Henryka Jankowskiego, nie zaś – materii jego pomnika”.

„Oskarżamy instytucję Kościoła katolickiego i jej przedstawicieli, którzy z pełną świadomością zła czynionego przez Henryka Jankowskiego nie zareagowali, aby złu położyć kres” – napisali w manifeście, który przekazali redakcji OKO.press.

Prałat wraca

Przez dwa dni trwały spory nad leżącym prałatem Jankowskim. W czwartek 21 lutego przed południem gdański ratusz wydał oświadczenie, w którym przypomniał, że pomnik i tak miał zostać usunięty, ale z zachowaniem procedur – uchwała na ten temat miała być głosowana w marcu. „Nie ma miejsca dla pomnika ks. Henryka Jankowskiego w przestrzeni publicznej Gdańska. Powinien być on usunięty zgodnie z prawem” – napisała w oświadczeniu p.o. prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

Po kilku godzinach portal Onet doniósł, że miasto zmieniło zdanie i pomnik – po naprawie – będzie mógł wrócić na miejsce. Miasto zastrzegło jednak, że potrzebna jest nowa zgoda urzędników, a postawienie pomnika bez tej zgody będzie bezprawne.

Kolejnej nocy – z czwartku na piątek 21 na 22 lutego – na cokole pojawiły się napisy: „zło” i „pedofil”. Pod pomnikiem przez dwa dni gromadzili się zwolennicy i przeciwnicy prałata, tocząc ze sobą dyskusje.

W sobotę nad ranem bez zgody Urzędu Miasta pomnik postawiono ponownie. Zrobili to jego właściciele ze społecznego komitetu z pomocą kilkudziesięciu stoczniowców Stoczni Gdańskiej. „Solidarność” bierze za to odpowiedzialność, zaznaczył radny PiS i jednocześnie wiceprzewodniczący zakładowej „Solidarności” Karol Guzikiewicz.

Wiceprezydent Gdańska napisał na Twitterze:

„Kto znieważa pomnik”

Trzem aktywistom, którzy obalili pomnik Jankowskiego, postawiono zarzuty zniszczenia mienia (art. 288 par. 1 kodeksu karnego) i znieważenia pomnika (art. 261). Za znieważenie pomnika grozi kara ograniczenia wolności lub grzywny. Za zniszczenie mienia – kara pobawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Aktywiści zostali objęci dozorem policyjnym i musieli wnieść poręczenie majątkowe w wysokości 20 tys. zł. Szczegółowo pisaliśmy o tym tutaj:

Jak poinformowało TVN24, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk zaznaczyła, że aktywiści pytani o motywacje, odesłali do manifestu, który przesłali mediom. OKO.press opublikowało je jako pierwsze tutaj.


Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!