Przewodniczący czterech ugrupowań w Parlamencie Europejskim chcą odwołać Ryszarda Czarneckiego z funkcji wiceprzewodniczącego PE. „To nie do wyobrażenia, żeby mógł reprezentować PE” - pisze Guy Verhofstadt

Polski nie jest ulubionym językiem eurokratów, ale skandaliczna wypowiedź Ryszarda Czarneckiego dotarła do Parlamentu Europejskiego.

List w sprawie Czarneckiego – skierowany do Antonia Tajaniego, przewodniczącego Europarlamentu – podpisali:

  • Manfred Weber, przewodniczący EPP (Europejskiej Partii Ludowej)
  • Gianni Pittella, przewodniczący grupy S&D (Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów)
  • Guy Verhofstadt, przewodniczący grupy ALDE (Przymierze Liberałów i Demokratów dla Europy)
  • Philippe Lamberts, przewodniczący grupy Zieloni-EFA (Zieloni-Wolny Sojusz Europejski).

W liście czytamy, że Czarnecki nie tylko porównał koleżankę z europarlamentu do szmalcowniczki, ale także – dopytywany przez dziennikarza w wywiadzie – powtórzył to i odmówił przeprosin.

Oto kluczowy cytat:

„Te uwagi przekraczają granice odpowiedzialnego politycznego dyskursu, zarówno na poziomie osobistym, jak i instytucjonalnym.

Agresywne (ang. vicious, co może oznaczać także „złośliwy” lub „wredny”) ataki służące zdyskredytowaniu czcigodnych polskich europosłów i posłanek, którzy stają w obronie europejskich wartości, stały się powszechne – w szczególności po przyjęciu listopadowej rezolucji plenarnej w sprawie sytuacji w Polsce, po której portrety sześciorga europosłów zostały powieszone na wiecu w Katowicach.

Ten atak przekracza kolejną granicę”.

Czworo europejskich polityków nazywa zachowanie Czarneckiego „godnym potępienia” (ang. deplorable) oraz podkreśla, że nie może ono być „łączone z europejskim parlamentem” oraz „reprezentowaniem naszej Izby wewnątrz Unii i za granicą”.

Przypomnijmy: agresja popłynęła ze strony polityków PiS i sprzyjających ich mediów po reportażu nakręconym przez francusko-niemiecką telewizję publiczną „Arte”, w którym europosłanka PO Róża Thun mówiła o swojej trosce o stan demokracji w Polsce.
Film można zobaczyć tutaj – w serwisie Wyborcza.pl. Jak pisaliśmy w OKO.press, nie ma w nim naszym zdaniem niczego, czego nie można przeczytać w prasie – w tym u nas.
Udział Róży Thun wywołał jednak ofensywę propagandową PiS. Ze strony bliskich partii mediów i polityków posypały się oskarżenia o zdradę narodową.

Swoje dołożył także Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący parlamentu europejskiego, europoseł PiS, w portalu Niezalezna.pl:

„Pani von Thun und Hohenstein wystąpiła w roli donosicielki na własny kraj (…) Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein i niestety wpisuje się ona w pewną tradycję. Miejmy nadzieję, że wyborcy to zapamiętają i przy okazji wyborów wystawią jej rachunek”.

Przeanalizowaliśmy to porównanie (nasza analiza tutaj) i doszliśmy do wniosku, że nie tylko jest obraźliwe, ale także pozbawione sensu.„Szmalcownictwo” to szantażowanie ukrywających się w czasie wojny Żydów – akt podły, ponieważ zdekonspirowanym Żydom groziła śmierć (groziła im też wówczas, kiedy szmalcownik zabrał im wszystkie pieniądze i już nie mieli się za co ukrywać). W prasie podziemnej szmalcownictwo było uznawane za zdradę – należąc do tej samej kategorii, co inny wątpliwy moralnie zarobek (np. paskarstwo). W styczniu 1943 roku jedno z najważniejszych czasopism podziemnych nazywało ich „hienami ludzkimi, żerującymi na nieszczęściu”. Słowo „szmalcownik” (od niem. „Schmaltz”, czyli smalec, skojarzenie ze „smarowaniem” rąk tłuszczem, czyli dawaniem łapówki) wówczas w zasadzie nie używano. W prasie pisano głównie o „szantażystach”.

Komentarze Czarneckiego potępili koledzy Róży Thun – m.in. europoseł Dariusz Rosati – ale spotkały się one z aplauzem prawicowych mediów. Sam Czarnecki nie wykazał skruchy. 8 stycznia mówił w „Kwadransie Politycznym” TVP1:

Bardzo źle oceniam polityków, którzy głosują przeciwko Polsce, którzy pełnią rolę przewodników dla mediów zagranicznych. Jeśli mówi się, że w Polsce jest dyktatura, to jest kłamstwo (…) Gdyby Niemcy się więcej modlili, może nie byłoby I i II wojny światowej, w których byli agresorami. Oczekiwałbym po stronie Niemców więcej pokory, a po politykach jak Róża Thun oczekiwałbym, by Polski bronili, a nie atakowali.

OKO.press złożyło już skargę na Ryszarda Czarneckiego do Europarlamentu.

We wrześniu 2017 roku europoseł cieszył się z ostrzelania statku ratującego migrantów na Morzu Śródziemnym. Wydał na Twitterze okrzyk radości: „Wreszcie!!!”.

Wówczas usłyszeliśmy w odpowiedzi, że kierownictwo PE nie będzie interweniować w sprawie wypowiedzi w mediach.

Być może na list czterech ważnych członków Parlamentu Europejskiego – piszących w sprawie koleżanki – Tajani zareaguje szybciej.

Historyk i socjolog, profesor w Instytucie Studiów Politycznych PAN, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. Szkalował Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017).
W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym