0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Piotr Skórnicki /Agencja Wyborcza.plFot. Piotr Skórnicki...

Szans na wygraną w Poznaniu nie ma ani PiS, ani Lewica. Ale na lokalnej scenie politycznej – podobnie jak w całej Polsce – pojawiła się Trzecia Droga. Zwycięstwo urzędującego prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka może być zagrożone tylko w jednym przypadku: jeżeli jej kandydat wejdzie do drugiej tury.

„W Warszawie nie ma wątpliwości, ze prezydentem miasta zostanie Rafał Trzaskowski. W Poznaniu w przypadku Jaśkowiaka takiej pewności nie ma” – mówi OKO.press dr hab. Szymon Ossowski, politolog, prodziekan Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Kontrkandydaci Jaśkowiaka to Zbigniew Czerwiński (PiS); Beata Urbańska (Lewica); Łukasz Garczewski (Koalicyjny Komitet Wyborczy Wyborców Społeczny Poznań*) i Przemysław Plewiński (Trzecia Droga).

„Sytuacja prezydenta Jacka Jaśkowiaka jest trudniejsza niż pięć lat temu. Kandydat PiS-u nie ma szans na zwycięstwo w Poznaniu. Ale pojawiła się Trzecia Droga i jej kandydat na prezydenta miasta Przemysław Plewiński. Nie ukrywajmy, że w miastach liczą się szyldy partyjne” – mówi OKO.press dr hab. Ossowski

Lewica podzielona, PiS bez szans

Według ekspertów Politycznego Barometru BETFAN na Jaśkowiaka zagłosuje 50,5 proc. wyborców. Oznacza to, że plan Koalicji Obywatelskiej na reelekcję obecnego prezydenta w pierwszym podejściu może się udać. Tyle tylko, że Jaśkowiak według tej prognozy (niestety, w Poznaniu nie było standardowych sondaży) próg 50 proc. przekracza symbolicznie. A to daje nadzieje jego kandydatom na wejście do drugiej tury wyborów samorządowych, która zostanie przeprowadzona 21 kwietnia 2024 roku. Kluczowe jest więc pytanie o to, co wydarzy się, jeżeli

Jaśkowiak nie wygra w pierwszej turze?

"W pierwszym scenariuszu – jeżeli do drugiej tury wyborów wejdzie kandydat PiS-u, Jaśkowiak wygra miażdżącą przewagą” – mówi dr hab. Ossowski. Bo Poznaniacy kandydata PiS nie wybiorą.

Podobnie, może się zdarzyć w scenariuszu drugim – jeżeli przyjdzie mu konkurować z kandydatką Lewicy Beatą Urbańską. "W rywalizacji partyjnej nie będzie miała szans z Jackiem Jaśkowiakiem. Być może zostałaby potem wiceprezydentką Poznania” – mówi dr hab. Ossowski.

Bo Lewica w Poznaniu jest podzielona i startuje z dwóch list. To osłabia ją zarówno w wyborach do rady miasta, jak i w walce o prezydenturę. Tym bardziej że wywodzący się z ruchów miejskich, opowiadający się prawami osób LGBT liberalny Jaśkowiak ma niezłą pozycję w lewicowo-liberalnym elektoracie w stolicy Wielkopolski.

„Lewica jest ważna pod względem pomysłów światopoglądowych. W sprawach ogólnopolskich dostęp do aborcji i stosunek do Kościoła jest teraz niezwykle ważny dla wyborców. Ale w Poznaniu środowiska LGBT mają się dobrze, Poznań jest otwartym miastem” – mówi dr hab. Ossowski.

Jedyne zagrożenie dla Jaśkowiaka to zatem scenariusz trzeci. Sytuacja, w której Przemysław Plewiński z Trzeciej Drogi dostanie się do drugiej tury wyborów.

Tak, jak kiedyś Jaśkowiak

Politolog dr Andrzej Ranke z Collegium Da Vinci uważa, że Przemysław Plewiński w hipotetycznej drugiej turze mógłby niespodziewanie pokonać Jaśkowiaka. Tak, jak wcześniej Jaśkowiak pokonał Ryszarda Grobelnego w 2014 roku: najpierw wszedł do drugiej tury, a potem przyciągnął na swoją stronę tych mieszkańców Poznania, którzy chcieli zmiany w mieście po 17 latach rządów Grobelnego.

"Zwycięstwo Jaśkowiaka nad Grobelnym to było duże zaskoczenie. Nikt przed wyborami nie sądził, że Grobelny przegra. Mieszkańcy Poznania byli raczej zadowoleni z jego prezydentury, a Jaśkowiak ledwo wszedł do drugiej tury. Pokonał wtedy kandydata PiS, byłego wojewodę wielkopolskiego Tadeusza Dziubę.

Kiedy ludzie zobaczyli, że w drugiej turze nie ma PiS, uznali, że zagłosują na kogoś nowego.

I poparli relatywnie mało wtedy znanego kandydata PO Jacka Jaśkowiaka. Od tego czasu minęło 10 lat. Pojawia się więc pytanie o to, czy taka historia może się powtórzyć" – zastanawia się Ossowski.

Reelekcję Jaśkowiak wygrał pewnie w 2018 roku, w pierwszej turze zdobył 56 proc. głosów. „Dokonał progresywnego zwrotu i szedł na jego fali, ale sam też tę falę stymulował. Przestawił Poznań na bardziej progresywne tory” – mówi OKO.press socjolog prof. Krzysztof Podemski.

„Jaśkowiak wspierał środowisko LGBT, postawił się Kościołowi, wspierał ruchy obrony demokracji i praworządności. Poznańska policja była tolerancyjna i mniej agresywna dla protestujących, niż chociażby w Warszawie. Jaśkowiak przeprowadził bezpiecznie Poznań przez czas rządów PiS” – mówi prof. Podemski.

Czy poprowadzi Poznań dalej?

Żelazny elektorat złamią remonty?

„Przemysław Plewiński z jednej strony jest mało znany i buduje od nowa swój wizerunek. Ale jest medialny jako adwokat i były dziennikarz. Jego atut to również Trzecia Droga, która w Poznaniu uzyskała ostatnio dwa mandaty poselskie. To dobry wynik” – mówi dr hab. Ossowski.

„Możliwe, że spadek poparcia dla Trzeciej Drogi – związany z brakiem poparcia Szymona Hołowni dla prawa do aborcji – przełoży się na wyniki wyborów samorządowych. Jeżeli jednak nie wpłynie na kandydaturę Przemysława Plewińskiego i uda mu się wejść do drugiej tury, to znacznie trudniej przewidzieć, co się wydarzy. Anty-PiS nie będzie miał wtedy znaczenia” – wskazuje dr hab. Ossowski.

Według politologa w Poznaniu może pojawić się grono wyborców, którzy uznają, że czas na zmianę.

„Jaśkowiak ma swój żelazny elektorat. Ale w drugiej turze może zmobilizować się elektorat negatywny, który jest rozbudzony kampanią kontrkandydatów, wytykających Jaśkowiakowi błędy z czasów całej jego kadencji” – mówi dr Andrzej Ranke.

A największe obciążenie dla Jaśkowiaka to… przedłużające się poznańskie remonty. W ramach Projektu Centrum miasto zaczęło w 2017 roku prowadzić największe prace rewitalizacyjne w historii Poznania. Miały skończyć się w 2020 roku. Potem okazało się, że zostaną przedłużone do 2022 roku, a skończyły się w 2023 roku. Na wiele lat utrudniły mieszkańcom codzienne poruszanie się po mieście. Kontrkandydaci Jaśkowiaka o tym wiedzą. I w ostatnich dniach przed wyborami samorządowymi mogą to wykorzystać.

Trzecia Droga buduje rozpoznawalność

"Kumulacja remontów jest traktowana jako coś, co obciąża aktualną kadencję zarówno Rady Miasta, jak i Jacka Jaśkowiaka. To kwestia relatywna, ale z punktu widzenia kontrkandydatów to istotne wyborcze paliwo, które nie zostało jeszcze do tej pory wykorzystane” – mówi dr Ranke.

Dodaje: "Druga kadencja Jaśkowiaka przypadła na czas szczególny. Pandemia, działania antysamorządowe prawicy. Do tego doszły remonty. Z części profitów możemy już korzystać. Dla wyborcy zdolnego do oceny sytuacji, remonty mogłyby zagrać wręcz na korzyść Jaśkowiaka. W sytuacji kampanii wyborczej ma to jednak znaczenie”.

Pytanie, czy kandydat Trzeciej Drogi ma zasoby, żeby wykorzystać deficyty urzędującego prezydenta. „Plakaty wyborcze przyklejone na autobusach ma Jaśkowiak, kandydat PiS czy Beata Urbańska z Lewicy. Plewiński ich nie ma. Billboardów z jego wizerunkiem w mieście jest mało. Kandydat Trzeciej Drogi nie ma zaplecza kampanijnego i dopiero buduje swoją rozpoznawalność” – mówi dr hab. Ossowski.

Intensywna kampania wyborcza

Jeżeli jednak miałaby powtórzyć się sytuacja, w której Jaśkowiak pokonał Grobelnego, musimy pamiętać, że Grobelny zlekceważył kontrkandydatów w 2014 roku. I uznał swoje zwycięstwo za „pewnik”. Prezydent Jaśkowiak tego nie robi. Jest aktywny, prowadzi intensywną kampanię wyborczą. A przesunięcie terminu wyborów samorządów przez PiS mu pomogło. Bo miasto zdążyło skończyć największy remont Starego Rynku. I teraz widać jego efekty.

„W Poznaniu zawsze rządziła Unia Demokratyczna, Unia Wolności lub Platforma Obywatelska. Trzecia Droga jest bardziej konserwatywna i być może nie stanowiłoby to problemu, gdyby kandydat Trzeciej Drogi był bardziej znany” – mówi prof. Podemski.

„Poznańska Platforma Obywatelska jest podzielona, co pokazały spory dotyczące list do rady miasta. Wielu kandydatów na radnych ma po swojej stronie poseł Bartosz Zawieja, często mają lepsze miejsca na listach niż kandydaci Jacka Jaśkowiaka. W poznańskiej PO rywalizują dwa obozy polityczne, pomiędzy którymi pojawiają się tarcia. W pewnym momencie mówiło się nawet, że PO może wystawić kogoś przeciwko Jaśkowiakowi, a on pójdzie sam. Był moment, że Jaśkowiak był rozpoznawalny w całym kraju, walczył w 2019 roku, żeby być kandydatem Platformy na prezydenta Polski, ale choć jego chwila w polityce ogólnokrajowej minęła, dziś nadal ma wsparcie swojej partii” – mówi dr hab. Ossowski.

*Artykuł został zmodyfikowany po prośbie o sprostowanie ze strony Komitetu Społecznego Poznań. Błędnie napisaliśmy w poprzedniej wersji tekstu, że „Komitet Społeczny Poznań jest reprezentowany przez partię Razem”. Tymczasem Komitet współtworzą działacze tej partii w Poznaniu, ale stanowią tylko część osób na listach. Ponad połowa osób to osoby bezpartyjne. Komitet reprezentuje różne środowiska, choć także spora część działaczy Razem w Poznaniu to osoby wywodzące się z ruchów miejskich. Stąd możliwość budowy takiego komitetu mimo różnic na poziomie ogólnokrajowym. Komitet deklaruje, że jest i będzie ponad podziałami partyjnymi.

;

Udostępnij:

Julia Theus

Dziennikarka, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, studiowała też nauki humanistyczne i społeczne na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV). Wcześniej pisała dla „Gazety Wyborczej” i Wirtualnej Polski.

Komentarze