0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

O tym, że aborcja to punkt sporny nowego rządu, pisaliśmy w OKO.press wielokrotnie. Przypomnijmy, że kiedy zwycięzcy wyborów tworzyli rząd, wiadomo było – przynajmniej w teorii – że KO i Lewica poprą liberalizację aborcji. KO z Lewicą nie mają jednak wystarczającej większości, żeby przegłosować którykolwiek z projektów liberalizujących drakońskie prawo aborcyjne – potrzebują do tego choć części głosów Trzeciej Drogi.

Sprawa skomplikowała się, kiedy każdy z koalicyjnych klubów złożył własny projekt aborcyjny w Sejmie. Lewica dwa – jeden o depenalizacji i drugi o liberalizacji aborcji do 12. tygodnia. Potem pojawił się projekt Koalicji Obywatelskiej. A na końcu własną wersję ustawy przygotowała Trzecia Droga.

Skończyło się tym, że koalicja ma... cztery projekty aborcyjne. I – jak dowiedziało się OKO.press – żaden z nich nie ma większości w Sejmie.

Konflikt o aborcję w koalicji

Posłanki i posłowie Trzeciej Drogi, z którymi rozmawiamy, mówią nam, że:

  • Kluby koalicyjne zapowiadały, że nie poprą „konkurencyjnych” projektów aborcyjnych.
  • Marszałek Sejmu rozmawia teraz z posłami i posłankami i czeka na wiążące deklaracje, by mieć pewność, że cztery projekty nie zostaną wyrzucone do kosza po pierwszym sejmowym czytaniu.
  • Posłowie i posłanki z koalicyjnych klubów łapią się na korytarzach w Sejmie i przekonują, by chociaż skierować projekty do prac w komisji.

To dlatego marszałek Sejmu Szymon Hołownia miał nagle zmienić zdanie. Obwieścił, że na posiedzeniu 6-8 marca – mimo wcześniejszych zapowiedzi – Sejm nie zajmie się projektami aborcyjnymi koalicyjnych klubów. Tłumaczył, że to dla dobra kobiet i samych projektów. Podkreślał, że robi wszystko, by Sejm poważnie zajął się tymi projektami. I do sprawy wróci po wyborach samorządowych – 11 kwietnia 2024 roku.

„Chcemy procedować projekty ustaw jak najszybciej. Wykorzystujemy czas, by rozmawiać z sojusznikami i przekonywać się do głosowania za projektami aborcyjnymi” – mówi OKO.press Ewa Szymanowska z Polski 2050.

W kuluarach walka o poparcie

Przypomnijmy, że większość posłów i posłanek Trzeciej Drogi jest przeciwko projektom liberalizującym aborcję. W rozmowach z OKO.press podkreślali, że chcą „chronić dzieci”, prawie każdy mówił, że chce referendum.

Przeczytaj także:

„Wierzę w siłę swoich koleżanek, które przekonają kolegów do głosowania nad projektami. Nie do tego, by poparli liberalizację. Ale chociaż, by przekazali je do prac w komisjach” – słyszymy od jednej z posłanek Trzeciej Drogi.

„Matematyka w polskim Sejmie jest brutalna i zero-jedynkowa. Raczej nie ma większości dla tak dalekich zmian, jak pełna liberalizacja prawa aborcyjnego” – mówi OKO.press Jacek Tomczak, poseł Trzeciej Drogi.

„Lewica nie ukrywa, że forsuje projekty dla celu politycznego” – mówi Sławomir Ćwik z Trzeciej Drogi. I dodaje, że dla niego najlepsze rozwiązanie to referendum. „Z kampanią, z prostymi pytaniami. Głos społeczeństwa byłby wiążący dla Sejmu i prezydenta”.

Przypomnijmy, do pomysłu referendum bardzo krytycznie odnosi się Lewica, ale też m.in. organizacje walczące o prawo do aborcji.

„To tak naprawdę badanie opinii publicznej, które będzie kosztować 100 mln zł. Po referendum w sprawie aborcji – niezależnie od jego wyniku – będzie trzeba napisać ustawę. A ta będzie musiała być procedowana przez Sejm i Senat i podpisana przez prezydenta. Po co organizować coś, co doprowadzi nas do tego samego miejsca, w którym jesteśmy? Skoro leżą na stole dwie ustawy, to trzeba się nimi zająć” – mówiła OKO.press Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu.

Kluby nie popierały „konkurencyjnych” projektów

"Lewica nie chciała poprzeć projektu Trzeciej Drogi.

Z kolei konserwatywne skrzydło Trzeciej Drogi nie chce poprzeć projektów Lewicy i Koalicji Obywatelskiej.

A Koalicja Obywatelska nie chce poprzeć projektu Trzeciej Drogi" – mówi nam jedna z posłanek.

Oznacza to, że gdyby cztery ustawy były teraz procedowane w Sejmie, żadna z nich nie uzyskałby większości. Do tego dochodzą zbliżające się wybory samorządowe.

„Wprowadzenie tematu aborcji do debaty publicznej przed kampanią wyborczą to zły pomysł. To temat, który wymaga rzetelnej dyskusji. A w trakcie kampanii będzie wykorzystany do politycznej walki. Aborcja jest dyskusyjna w koalicji. Chcemy do tego podejść na spokojnie, po wyborach. Ja sam jestem za ochroną życia i będę głosował przeciwko całkowitej liberalizacji aborcji” – mówi OKO.press Jacek Tomczak, poseł Trzeciej Drogi.

Jak zwraca uwagę w OKO.press Piotr Pacewicz, ten przedwyborczy argument okazał się fałszywy. „Wręcz trudno sobie wyobrazić »lepszą« prowokację dla sił progresywnych i bardziej skuteczne wprowadzenie napięcia do koalicji, niż to, co Hołownia z zaskoczenia zrobił”.

Lewica zmienia zdanie

„Emocje wokół aborcji w koalicji są duże” – mówi OKO.press Barbara Oliwiecka, posłanka Trzeciej Drogi. Zgody w sprawie projektów aborcyjnych nie było jeszcze do środy 6 marca 2024 roku. „Tego dnia nastąpił przełom. Lewica zadeklarowała, że poprze projekt Trzeciej Drogi. To game changer. My, jako Polska 2050, deklarujemy i deklarowaliśmy, że poprzemy wszystkie projekty aborcyjne”.

"Marszałek Hołownia chciał procedować na jednej nadzwyczajnej komisji cztery projekty aborcyjne. I mieć pewność, że projekty uzyskają większość sejmową. Najgorsze byłoby, gdyby wszystkie cztery projekty znalazły się w koszu. To zamroziłoby temat prawa aborcyjnego na kolejny rok, dwa lata.

Kluby koalicji – Lewica, Koalicja Obywatelska, PSL, deklarowały, że nie zagłosują za »konkurencyjnymi« projektami".

„Chcemy mieć pewność, że projekty przejdą pierwsze czytania i będziemy mogli pracować nad nimi w komisji. Wtedy wrócimy do tematu. Być może uda się zrobić to wcześniej niż 11 kwietnia 2024 roku” – mówi Oliwiecka.

Wyborczynie oczekują legalizacji aborcji

„Od 1993 roku, ponad 23 projekty ustaw dotyczących aborcji, zostały odrzucone w pierwszym czytaniu. Nie chcemy do tego doprowadzić po raz kolejny. Polki oczekują od nas odpowiedzialnych i skutecznych działań” – mówi Oliwiecka.

To prawda. Aborcja to ważne i oczekiwane przez wyborców, a głównie przez wyborczynie działanie. To kobiety miały kluczowy udział w odsunięciu PiS od władzy (tak wynika z opublikowanych przez Ipsos danych o głosowaniu kobiet i mężczyzn w ostatnich wyborach, pisaliśmy o tym tutaj). Idąc do urn, dały demokratycznej koalicji kredyt zaufania. Chciały końca władzy, która brutalnie naruszała ich prawa.

Wyniki sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM też nie pozostawiają wątpliwości – wyborcy i wyborczynie rządzącej koalicji w większości 92 proc.! (tylko 4 proc. przeciw) chcą ustawy legalizującej aborcję do 12. tygodnia. W samej Trzeciej Drodze to aż 89 proc. O tym, że Hołownia odkleja się od elektoratu, Magdalena Chrzczonowicz pisała tutaj:

Teraz marszałek Sejmu prowadzi rozmowy z koalicyjnymi klubami. To u niego mają paść wiążące deklaracje, co do głosowania nad projektami aborcyjnymi.

;

Udostępnij:

Julia Theus

Dziennikarka, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, studiowała też nauki humanistyczne i społeczne na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV). Wcześniej pisała dla „Gazety Wyborczej” i Wirtualnej Polski.

Komentarze