Premier Norwegii pierwszy raz zabrała głos w sprawie próby przejęcia norweskich milionów przez rząd PiS. W wywiadzie dla norweskiej agencji prasowej ostrzegła przed "nieliberalnymi" siłami, które nie rozumieją potrzeb społeczeństwa obywatelskiego. Podkreśliła, że Norwegowie nie mogą zaakceptować, żeby pieniądze rozdzielała instytucja zależna od rządu

Negocjacje między rządem PiS a Norwegami w sprawie zarządzania Funduszami Norweskimi i EOG trwają od lata 2016 roku. Na fundusze składają się rządy, nienależących do UE, Norwegii, Islandii i Lichtensteinu w zamian za dostęp do wspólnego rynku Unii.

Wysokość Funduszy Norweskich i podział ogólnych kwot między kraje to ustalenia między UE i Norwegią. Ale  zarządzanie jest już dwustronne Norwegia – kraj beneficjent. I kontrolę ma norweskie ministerstwo finansów.

Do tej pory operatorem środków w Polsce była niezależna od rządu organizacja. Jednak PiS zaproponował własnego dysponenta – rządowe Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Na to rozwiązanie nie chcą się zgodzić Norwegowie. O konflikcie OKO.press pisało w artykułach: Konserwatywno-prawicowy skok na fundusze norweskie, Rząd chce przejąć norweskie miliony dla organizacji społecznych.

Ostatnia transza dla Polski zakończyła się w 2014 roku. Od 2o15 roku trwały negocjacje pomiędzy Unią Europejską a Norwegami ws. uruchomienia kolejnej puli pieniędzy. Ustalono, że Polska w latach 2016-2021 dostanie 809 mln euro, a Węgry 215 mln euro. 10 proc. tych środków jest przeznaczonych na społeczeństwo obywatelskie. Jednak dopóki rządy nie dojdą do porozumienia Norwegia nie wypłaci pieniędzy.



Możliwe zamrożenie środków

Podobny impas towarzyszył negocjacjom z Węgrami. W latach 2014-2015 rząd Viktora Orbana próbował odebrać funkcję niezależnego operatora organizacji Ökotars. Zarządzania środkami miała się podjąć kancelaria premiera. Wtedy Norwegowie zamrozili pieniądze na ponad półtora roku.

W końcu Węgry uległy, a norweski rząd zaostrzył regulacje. W kolejnej transzy operatora na Węgrzech w ramach otwartego przetargu będzie wybierać jednostka unijna – Biuro Mechanizmu Finansowego (FMO), które pełni rolę sekretariatu środków EOG w Brukseli. Kolejna runda negocjacji Norwegia-Węgry odbędzie się pod koniec maja.

W wywiadzie dla norweskiej agencji prasowej premier Norwegii, Erna Solberg, mówiła 7 maja ( cytujemy za znanym norweskim dziennikiem gospodarczym) :

„Nie możemy dopuścić, by rządy Polski i Węgier otrzymały kontrolę nad pieniędzmi na cele społeczne. Musimy być pewni, że niezależne organizacje rozdzielają te środki.

Nie możemy w żadnym przypadku odstąpić od naszych zasad. Zadaniem Norwegii jest zapewnienie, by środki były zarządzane przez organizacje niezależne od władz państwowych. Organizacje takie muszą być wybrane w otwartym konkursie”.

Ustalenia dotyczące puli pieniędzy oraz zasad ich zarządzania są wynikiem umowy pomiędzy rządami. W trwające bez rezultatu negocjacje z Polską włączyła się Unia Europejska.

Premier Erna Solberg wspomniała, że 4 maja w Brukseli omawiała tę sprawę z przewodzącym Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem. „Negocjacje z rządem w Warszawie toczymy w sytuacji, gdy konflikt pomiędzy Polską, Węgrami a instytucjami w Brukseli zaostrzył się. Unia Europejska uważa, że niezależność sądownictwa, wolność prasy i organizacje społeczne są poddane niebezpiecznym naciskom w obydwu krajach” – pisał reporter NTB, Johan Falnes. 



Rządowy pomysł na społeczeństwo obywatelskie

PiS do przejęcia wszystkich pieniędzy kierowanych z budżetu na programy społeczeństwa obywatelskiego przygotowywał się od miesięcy. W grudniu ogłosił projekt ustawy o powołaniu Narodowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego praktycznie bez realnych konsultacji z zainteresowanymi organizacjami pozarządowymi.

Parasolowa instytucja miała być elementem rządowego programu Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Do jego stworzenia rok temu zapraszano organizacje pozarządowe i ekspertów. Jednak program do dziś nie powstał, powstaje tylko Centrum, które ma rozdzielać publiczne i unijne pieniądze dla NGO.

Projekt oprotestowało kilkadziesiąt organizacji pozarządowych. Wskazywały na arbitralność pomysłu, złą diagnozę, niejasną formę prawną i brak kontroli społecznej nad nową instytucją. Zastrzeżenia miało nawet Rządowe Centrum ds. Legislacji, które uznało, że projekt jest niezgodny z Konstytucją.



Agenda Sorosa i homoseksualne lobby

W marcu 2017 roku PiS rozpoczął kampanię propagandowa dyskredytującą dotychczasowego operatora – Fundację im. Stefana Batorego.

Politycy PiS wraz z prawicowymi mediami i z utworzoną ad hoc prawicową Konfederacją Inicjatyw Pozarządowych Rzeczypospolitej zarzucały fundacji niejasne powiązania z Sorosem, nadmierne wspieranie organizacji działających na rzecz praw osób LGBT oraz niedofinansowanie małych organizacji spoza dużych miast.

PiS nie ukrywa, że chce skierować większość tych pieniędzy do organizacji zakładanych przez swoich zwolenników. Minister kultury, Piotr Gliński, w wywiadzie dla wPolityce.pl mówił wprost: „Uważamy, że środki norweskie są środkami publicznymi w dyspozycji polskiego rządu.

Nie wydaje mi się, by Fundacja Batorego mogła znów pełnić funkcję operatora funduszy. Nasza propozycja jest taka, by zostało nim Narodowe Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego”.



Jednak przeciwko takiemu rozwiązaniu wystąpiła nawet sojusznicza prawicowa Konfederacja.  Jej głos jako reprezentacji małych, „wykluczonych” i „niesłyszanych” organizacji pozarządowych – miał być środowiskową i społeczną legitymacją dla rządowego pomysłu.

5 kwietnia 2017 roku podczas konferencji prasowej wszyscy reprezentanci Konfederacji byli przeciw Centrum. Ilona Gosiewska, prezeska Stowarzyszenia Odra-Niemen, członkini zarządu Konfederacji, mówiła: „Nie bardzo widzimy możliwość, żeby Narodowe Centrum dysponowało środkami. Chcemy przenieść operatorów do regionów”.

A Tymoteusz Zych z Ordo Iuris, też należącej do Konfederacji, dodał: „Naszą preferencją jest model finansowania, w którym główną rolę odgrywają same organizacje pozarządowe. To nie jest deklaracja o charakterze politycznym, lecz merytorycznym. Naszą pozytywną propozycją na rynku idei są regionalni operatorzy”.

Zych podkreślił, że to byłby „ewenement na skalę europejską, żeby rządowa instytucja dysponowała takimi środkami”.


Opłać abonament na wolność słowa


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym