Zrezygnować chce Joanna Bitner, prezes Sądu Okręgowego w Warszawie. Warszawscy sędziowie dwukrotnie odmówili przyjęcia jej sprawozdania z pracy sądu za 2018 r., co jest traktowane jako wotum nieufności. Ale powodem rezygnacji jest też narzucony jej przez resort wiceprezes ds. karnych Dariusz Drajewicz, który jest członkiem KRS i ma mało czasu dla sądu

Prezes Joanna Bitner o chęci złożenia rezygnacji poinformowała warszawskich sędziów w poniedziałek 25 marca. Tego dnia odbywało się Zebranie Sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie. Sędziowie po wysłuchaniu jej sprawozdania za 2018 r. zaopiniowali je negatywnie  – głosowało za tym 102 sędziów, za było 44 sędziów.

To zaważyło. Prezes Bitner ogłosiła sędziom, że złoży rezygnację. Ministerstwo sprawiedliwości potwierdziło we wtorek, że jej rezygnacja wpłynęła do resortu.

To kolejne odrzucenie jej sprawozdania. W połowie marca odrzuciło je Zgromadzenie Przedstawicieli Sędziów Okręgu Sądu Okręgowego w Warszawie. W skład Zgromadzenia wchodzą przedstawiciele z sądu okręgowego i podległych mu sądów rejonowych.

Z informacji OKO.press wynika, że prezes Bitner zapowiadając w poniedziałek rezygnację miała narzekać na podległego jej wiceprezesa Dariusza Drajewicza, członka nowej KRS. Wręcz miała się od niego odcinać.

Nie była złym prezesem

Prezes Bitner nie po raz pierwszy składa dymisję. Pierwszy raz zrobiła to pod koniec ubiegłego roku. Ale według informacji OKO.press resort sprawiedliwości tej rezygnacji nie przyjął.

Joanna Bitner nie była złym prezesem. Nie była też mocno kojarzona z „dobrą zmianą” w wymiarze sprawiedliwości. Nie poszła na starcie z warszawskimi sędziami, tak jak to zrobiła prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmara Pawełczyk–Woicka (z nominacji ministra Ziobry). Bitner nie wytaczała sędziom dyscyplinarek, nie szykanowała ich i nie gnębiła.

Choć nominację na stanowisko dostała od ministra Ziobry we wrześniu 2017 r., to objęła stanowisko po poprzedniczce, które kadencja już upłynęła. Nie było więc tu tego elementu czystki personalnej co przy innych zmianach prezesów sądów.

Z tego powodu Bitner nie popadła w konflikt ze Stowarzyszeniem Sędziów Iustitia, które rekomendowało swoim członkom nie obejmowanie stanowisk po prezesach z przerwaną kadencją. Bitner nadal jest członkiem Iustitii, w przeciwieństwie np. do Dagmary Pawełczyk–Woickiej, którą ze Stowarzyszenia wykluczono.

OKO.press pisało o zmianie prezesa i wiceprezesów w Sądzie Okręgowym w Warszawie:

Bitner nie zaliczyła też większych wpadek. Głośno było jedynie o odwołaniu wykładu prof. Andrzeja Zolla dla sędziów tego sądu oraz zamknięciu dwóch korytarzy w sądzie na czas gdy zeznania składał Jarosław Kaczyński.

Sędziowie nieoficjalnie mówią jednak, że prezes nie protestowało przeciwko kadrowym roszadom w warszawskich sądach.

Drajewicz bolączka

Jej największym problemem, którego nie była w stanie rozwiązać, okazał się wiceprezes Sądu Okręgowego Dariusz Drajewicz, który w przeciwieństwie do niej przyjął nominację od Ziobry po poprzedniczce, której ministerstwo przerwało kadencję.

Sędziowie zaczęli mu wytykać, że nie przepracowuje się w sądzie. Bo Drajewicz został też członkiem nowej KRS (jest jej wiceprzewodniczącym) oraz zaczął orzekać na delegacji w sądzie apelacyjnym.

Bitner nie udało się spowodować by Drajewicz mocniej angażował się w swoją funkcję. Jako wiceprezesowi podlegał mu pion karny. Nie mogła też spowodować jego odwołania przez ministerstwo sprawiedliwości.

Co więcej. Drajewicz nie tylko zachował stanowisko, ale nawet zmniejszono mu zakres obowiązków. Powołano też drugiego wiceprezesa, który przejął kontrolę nad pionem karnym. To musiało frustrować prezes.

To między innymi z powodu Drajewicza sędziowie warszawscy nie przyjęli sprawozdania Bitner.

Dwa tygodnie temu na Zgromadzeniu Przedstawicieli sądów Okręgu przyjęto uchwałę, w której sędziowie napisali, że Drajewicz ma iluzoryczny zakres obowiązków.

„Nie może być zgody na wydatkowanie publicznych środków w postaci dodatku funkcyjnego w sytuacji, kiedy sędzia je pobierający faktycznie nie pełni swojej funkcji. Niestety sytuacja ta pozostaje bez żadnej reakcji ministerstwa sprawiedliwości” – oburzali się sędziowie.

Chaos z winy resortu

Sędziowie odrzucając sprawozdanie Bitner zaprotestowali też w ten sposób przeciwko temu co dzieje się w największym sądzie w kraju. Przeciwko polityce kadrowej, odpływowi pracowników, „chaosie regulacji”. Nie obarczają za wszystko Bitner, tylko resort sprawiedliwości.

O tym, kto zostanie nowym prezesem Sądu Okręgowego w Warszawie zdecyduje minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Czy postawi na kogoś koncyliacyjnego, czy na mocno zaufaną osobę, która podobnie jak Pawełczyk-Woicka od razu wejdzie w ostry konflikt z sędziami?


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Masz cynk?