0:00
0:00

0:00

W czwartek 21 kwietnia 2022 odbyło się kolejne posiedzenie Komisji sprawiedliwości i praw człowieka, gdzie trwają pracę nad prezydencką ustawą likwidującą Izbę Dyscyplinarną. Projekt prezydenta w zamyśle ma wykonać wyrok TSUE dotyczący systemu dyscyplinowania sędziów, a w konsekwencji pomóc odblokować dla Polski środki z Funduszu Odbudowy.

Zakłada on m.in. likwidację Izby Dyscyplinarnej SN i oddelegowanie jej sędziów do innych izb, możliwość odwołania się od wyroków Izby Dyscyplinarnej, ale tylko w niektórych sprawach dyscyplinarnych, utworzenie nowej Izby Odpowiedzialności Zawodowej, bez przywilejów Izby Dyscyplinarnej, utworzenie nowej przesłanki odpowiedzialności zawodowej – „odmowy wymiaru sprawiedliwości”.

Ustawa od momentu jej zaprezentowania była ostro krytykowana przez Solidarną Polskę, w związku z czym na przełomie marca i kwietnia pojawiły się spekulacje, że PiS będzie musiało się w sprawie ustawy dogadać z częścią opozycji. Wskazywano w tym kontekście głównie PSL. Podczas pierwszego posiedzenia Komisji sprawiedliwości 6 kwietnia pogłoski te zdawały się potwierdzać. W środę 20 kwietnia "Dziennik Gazeta Prawna" donosił, że PiS zawarł jednak porozumienie z ziobrystami, którzy poprzeć mają rozwiązanie ID i wprowadzenie IOZ w zamian za m.in. usunięcie z projektu "testu niezawisłości sędziego" oraz wprowadzenie do niego specjalnej preambuły.

Projekt prezydenta proponuje wprowadzenie testu na bezstronność i niezawisłość wszystkich sędziów sądów powszechnych, wojskowych, administracyjnych i sędziów SN. Strony procesów będą mogły każdemu sędziemu postawić zarzut stronniczości, który ich zdaniem może wpłynąć na treść dotyczącego ich orzeczenia. Jeśli to udowodnią, to dany sędzia zostanie wyłączony z rozpoznania sprawy. Projekt przewiduje też odszkodowania od 2 tys. zł do 20 tys. zł dla stron procesu za prawomocne wyroki wydane do tej pory przez „stronniczych” sędziów. Obywatele będą mieli pół roku na złożenie wniosków dotyczących starych wyroków.

Eksperci uważają, że taki test ma odwrócić uwagę od zarzutów wobec umocowania sędziów powołanych w wadliwej procedurze przed neo-KRS. Podobny test bowiem proponowała uchwała połączonych izb SN ze stycznia 2020 r. W wersji prezydenta test taki nie może być jednak przeprowadzony tylko ze względu na okoliczności powołania sędziego.

Przeczytaj także:

Zawieszona preambuła

Podczas czwartkowego posiedzenia komisji Solidarna Polska zgłosiła rzeczywiście poprawkę mającą wprowadzić do ustawy preambułę mówiącą o "niepodważalnym" orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, które potwierdza nadrzędność konstytucji nad traktatami unijnymi. Ze strony partii Zbigniewa Ziobry jest to rodzaj trollingu, ponieważ ustawa powstała właśnie po to, żeby wykonać orzeczenia TSUE mówiące o niezgodności polskich ustaw sądowych z prawem UE.

"Chcę spytać Biura Analiz Sejmowych, jaka jest wartość prawna takiego dopisku" - zwróciła się Katarzyna Lubnauer (KO). Michał Gramatyka (Polska 2050) prosił z kolei biuro o ocenienie treści tej preambuły w kontekście zasady lojalnej współpracy "wprowadzonej traktatem lizbońskim, który podpisywał prezydent Lech Kaczyński".

"To zgniły kompromis między Solidarną Polską a PiS" - komentował Michał Szczerba (KO).

"Celem Solidarnej Polski od dawna jest wyprowadzenie Polski z UE" - mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO). Posłanka nawiązała także do afery hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości i stwierdziła, że "ludzie, którzy prześladowali sędziów nie mają prawa teraz przedstawiać poprawek dotyczących niezależności sędziów". "A ta preambuła jest wyłącznie politycznym manifestem. Jest niezgodna z art. 9 i 91 konstytucji" - dodawała.

Preambułę krytykowała także Anna Maria Żukowska (Lewica): "Po co wpisywać rzeczy oczywiste? Wpiszcie sobie jeszcze, że ziemia jest okrągła".

Krzysztof Paszyk (Koalicja Polska, PSL): "To projekt nie Solidarnej Polski, ale Andrzeja Dudy (...) Nie będziemy się wygłupiać i dopisywać preambuł, które mają zdemolować projekt prezydencki".

Biuro Analiz Sejmowych negatywnie zaopiniowało preambułę autorstwa SP, ale przewodniczący komisji Marek Ast zdecydował, że poprawka ta będzie rozpatrywana dopiero po poprawkach redakcyjnych.

"Pseudosędzia z pseudoizby"

W czwartkowym posiedzeniu uczestniczyła także przedstawicielka Krajowej Rady Sądownictwa - Dagmara Pawełczyk-Woicka. Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie, która nominację na stanowisko dostała od Zbigniewa Ziobry odniosła się do prezydenckiego pomysłu "testu niezawisłości sędziów", który ostro krytykowany jest przez Solidarną Polskę. "Największy niepokój KRS budzi test niezawisłości i bezstronności sędziów. Ta procedura w naszej ocenie osłabia, zagraża gwarancji niezawisłości sędziego i może wprowadzić dodatkową ilość spraw do sądów, co będzie się przekładało na przewlekłość postępowań. Przepisy przejściowe, które pozwalają na podważanie każdego orzeczenia, które zapadło może wprowadzić chaos. To miliony orzeczeń sądowych" - mówiła sędzia.

Z ramienia Sądu Najwyższego w obradach komisji zdalnie uczestniczył Adam Roch, prezes Izby Dyscyplinarnej. Fakt ten wzburzył posłów i posłanki Koalicji Obywatelskiej, którzy wnioskowali o to, by przedstawił pismo z odpowiednim upoważnieniem. Kamila Gasiuk-Pihowicz nazwała Rocha "pseudosędzią z Pseudoizby Dyscyplinarnej".

"Te uwagi dotyczące braku odpowiedniego statusu Izby Dyscyplinarnej prezentują dwa rodzaje rozumowania. Jedno to rozumowanie ściśle prawnicze, oparte na aktach prawnych i orzeczeniach, a drugie to publicystyka. To, że ID nie jest sądem, że sędziowie nie są sędziami, nie ma żadnego poparcia w prawie" - mówił Adam Roch.

Głos w sprawie zabrała także Kancelaria Prezydenta. "TSUE nigdy nie stwierdził, że sędziowie nie są sędziami" - mówiła Małgorzata Paprocka. Jako dowód przytoczyła niedawne orzeczenie TSUE, który udzielił odpowiedzi na pytanie prejudycjalne skierowane przez Kamila Zaradkiewicza, który do SN trafił już po 2018 roku.

KO proponuje twardy reset

"Wyjdźcie z okopów i posłuchajcie tego, co mówimy. Mówiliśmy wam kilka lat temu, że Izba Dyscyplinarna jest złym rozwiązaniem. Więc nie upierajcie się przy swoich pomysłach, bo za parę lat znowu się spotkamy i będziemy się zastanawiać, jak rozwiązać problem" - apelowała do Zjednoczonej Prawicy Barbara Dolniak.

Posłanka KO przedstawiła pakiet poprawek, które zakładały przywrócenie w Sądzie Najwyższym ukształtowanie sprzed 2018 roku. Zakładały one zlikwidowanie nie tylko Izby Dyscyplinarnej, ale także Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, zwolnienie osób tam orzekających, zwrot pobieranych przez nie uposażeń, a także uznanie za nieważne i pozbawione skutków prawnych wszystkich orzeczeń wydanych przez obie izby. Kamila Gasiuk-Pihowicz opisała poprawkę Koalicji jako wprowadzającą w życie ustalenia uchwały połączonych izb SN z 23 stycznia 2020 roku.

Małgorzata Paprocka z Kancelarii Prezydenta kategorycznie sprzeciwiała się poprawce o likwidacji Izby Kontroli Nadzwyczajnej, mówiąc, że wykracza poza zakres objęty ustawą prezydenta, a także poprawce o unieważnianiu wyroków z mocy ustawy. "Tu jest poważna wątpliwość co do zasady trójpodziału władzy. Nie znam takich przypadków, nawet unieważniania wyroków stanu wojennego, czy wyroków stalinowskich. Od tego są procedury wznowieniowe".

"Polski parlamentaryzm takiego czegoś nie widział. Opozycją kierują niskie intencje" - komentował wiceminister Sebastian Kaleta. "Jakie wyroki wydawała izba? Lichwa. Ludzie pożyczając kilka tysięcy, musieli zwracać 100 tysięcy. I wy chcecie unieważniać takie wyroki".

Rozbudowana poprawka KO została odrzucona głosami Zjednoczonej Prawicy.

Trwają targi z Solidarną Polską

Do krytyki poprawki KO przez Sebastiana Kaletę odniósł się też Krzysztof Paszyk: "Proszę nie mówić, że autorem poprawki jest »opozycja«. Nie jesteśmy w studiu telewizji publicznej, proszę wskazywać autorów poprawek. To fałszywa teza, że jest jakaś generalna opozycja, która chce szkodzić rządowi. Koalicja Polska, PSL chce szukać kompromisu na bazie projektu prezydenta. I uważam, że to wciąż możliwe".

Jeszcze podczas pierwszego posiedzenia komisji 6 kwietnia Paszyk prezentował warunki PSL-u dla poparcia ustawy prezydenta. Ugrupowanie zamierza zgłosić poprawki zakładające m.in. wymóg, by sędziowie w nowej izbie zajmującej się postępowaniami dyscyplinarnymi, czyli Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, mieli co najmniej siedmioletni staż pracy w Sądzie Najwyższym, odesłanie w stan spoczynku osób pracujących obecnie w Izbie Dyscyplinarnej, przywrócenie do orzekania »niesłusznie skazanych sędziów«.

Podczas czwartkowego posiedzenia podobną poprawkę do jednej z proponowanych przez PSL zgłosiła w imieniu Lewicy Anna Maria Żukowska. Zakładała ona, że sędziowie IOZ musieliby mieć 10 lat stażu w sądach powszechnych oraz 7 lat stażu w Sądzie Najwyższym. Poprawka ta przepadła jednak w głosowaniu.

Posiedzenie zostało przerwane ok. godz. 15:00, choć rozpatrzono tylko niewielką część z zapowiadanych poprawek. Komisja ma zebrać się ponownie we wtorek 26 kwietnia. Bardzo wczesny etap prac nad projektem stawia pod znakiem zapytania to, czy będzie on następnie głosowany podczas posiedzenia Sejmu 27-28 kwietnia. Marek Ast, ogłaszając decyzję o przerwie, mówił, że "toczą się jeszcze niezbędne uzgodnienia, które pchną prace do przodu". Sugeruje to oczywiście, że PiS wciąż boksuje się z Solidarną Polską o poparcie dla ustawy.

Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że ziobryści zamierzają złożyć ok. 30 poprawek. Zakładają one między innymi wycofanie z projektu "testu bezstronności" i zastąpienie go "testem apolityczności". "Będzie możliwość oceny tego, co robi sędzia już po jego nominacji (...) Takich sędziów harcowników nie jest wielu. Należy zweryfikować pozorantów w togach" - zapowiada w rozmowie z GW Piotr Sak.

;

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze