Prezydent Andrzej Duda twierdzi, że niesie Unii Europejskiej "wielkie katolickie i chrześcijańskie dziedzictwo". Sprawdziliśmy, jak mu idzie. Okazuje się, że na razie prezydent promuje chrześcijaństwo głównie w Polsce


Powiedział wtedy [Jan Paweł II], żebyśmy my, Polacy, szli do Unii Europejskiej, niosąc tam nasze wielkie katolickie i chrześcijańskie dziedzictwo. Staram się to czynić.

Andrzej Duda, Radio Kraków - 21/04/2017

fot. Kancelaria Prezydenta / YouTube


raczej fałsz. Chrystianizacja odbywa się głównie w Polsce, ale to w końcu też Europa


  • zobacz całą wypowiedź prezydenta i wypowiedzi Jana Pawła II, na które może się powoływać

    Jestem prezydentem Rzeczypospolitej, mam w uszach cały czas słowa, które powiedział do nas Ojciec Święty Jan Paweł II, kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej. Powiedział wtedy, żebyśmy my, Polacy, szli do Unii Europejskiej, niosąc tam nasze wielkie katolickie i chrześcijańskie dziedzictwo. To dziedzictwo tysiąca lat polskiej historii, Polski jako państwa chrześcijańskiego i nas jako ludzi wierzących. Staram się to czynić, przypominając, że Europa wyrosła z cywilizacji antycznej, ale przede wszystkim z cywilizacji judeochrześcijańskiej”

    19 dni przed unijnym referendum w 2003 roku papież Jan Paweł II mówił: „Europa potrzebuje Polski. Kościół w Europie potrzebuje świadectwa wiary Polaków. Polska potrzebuje Europy”.

    Już w 1982 r. w tzw. Akcie Europejskim Jan Paweł II powiedział: „Jeśli Europa na nowo otworzy swe bramy dla Chrystusa i nie będzie się bała otworzyć dla Jego zbawczej mocy granic państw, systemów ekonomicznych i politycznych, rozległych dziedzin kultury, cywilizacji i rozwoju, nad jej przyszłością nie zapanuje niepewność i lęk, lecz otworzy się ona na nowy etap życia, który okaże się dobroczynny i decydujący dla całego świata”.

    W przemówieniu inauguracyjnym z 1978 roku polski papież mówił o tym w sposób bardziej ogólny: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, a nawet, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, ustrojów ekonomicznych i politycznych, szerokich dziedzin kultury, cywilizacji, rozwoju. Nie lękajcie się! Chrystus wie, co jest w człowieku. Tylko On to wie!”

W OKO.press sprawdziliśmy, czy prezydent Andrzej Duda rzeczywiście stara się wnosić do Unii Europejskiej „wielkie katolickie o chrześcijańskie dziedzictwo”. Przyjrzeliśmy się zagranicznym (głównie oczywiście europejskim, ale nie tylko) wizytom głowy państwa – tematom rozmów z przywódcami wizytowanych krajów, uroczystościom, w których brał udział. Nie wzięliśmy po uwagę jedynie wizyt w Watykanie i spotkań z papieżem Franciszkiem – bo chyba nie chrystianizację papieskiej stolicy miał Duda na myśli.

Udało się znaleźć dwa spotkania europejskie, podczas których prezydent wspomniał o religii. Raz podczas wizyty na Węgrzech podczas rocznicy Rewolucji Węgierskiej 1956 r. W przemówieniu Duda dziękuje Węgrom:

„Żeście zawsze byli naszymi przyjaciółmi, dlatego Was nie opuścimy i możecie liczyć na Polskę, w najtrudniejszych chwilach, idziemy razem, dwa państwa zbudowane na fundamencie chrześcijańskim. Dzisiaj wolne, niepodległe, będące razem w Zjednoczonej Europie, ale razem właśnie do tej Europy niosące swoje wielkie świadectwo ponad tysiąca lat kultury chrześcijańskiej, naszej tradycji, której nie pozwolimy sobie odebrać, i naszej wolności, której nie damy sobie odebrać za żadną cenę”.

W Portugalii z kolei swoją wizytę prezydent rozpoczął od Uniwersytetu Katolickiego, w którym otwarto wystawę „Samarytanie z Markowej”. Wystawa poświęcona była polskiej rodzinie Ulmów i otwartemu w Polsce Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej. Prezydent podkreślił, że choć większość Polaków to katolicy, w kraju żyją też ludzie innych wyznań.



O chrześcijaństwie powiedział Duda podczas swoich wizyt poza granicami Europy. Raz podczas wystąpienia na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku (wrzesień 2016 r.) i drugi raz podczas wizyty w Jordanii w listopadzie 2016 r. W obydwu przypadkach mówił o prześladowaniu chrześcijan na Bliskim Wschodzie.

Wydaje się, że te wszystkie działania to zdecydowanie za mało, by przypomnieć Europie o jej chrześcijańskim dziedzictwie.

Chyba, że prezydentowi chodziło nie tyle o chrześcijańskie korzenie, ale o prawdziwie chrześcijańską postawę. Taką postawą mogłoby być przyjęcie do Polski uchodźców koczujących na granicy z Europą. Ale choć prezydent wielokrotnie na forum europejskim deklarował, że ktokolwiek będzie potrzebował schronienia, na pewno je w Polsce znajdzie, to rząd PiS twardo odmawia przyjęcia nawet niewielkiej grupy osób uciekających przed wojną i głodem. A prezydent się nie sprzeciwia.

Polski prezydent katolicyzmem stoi

Dużo większe zasługi ma prezydent w chrystianizowaniu swojego własnego kraju. W listopadzie 2016 r. Andrzej Duda uczestniczył w uroczystym przyjęciu Jezusa na króla i pana Kościoła katolickiego. Według Kancelarii Prezydenta była to wizyta oficjalna. W Akcie Przyjęcia czytamy:

„Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy,

stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród”.



W grudniu 2017 r. prezydent przyjechał do Torunia na 25-lecie Radia Maryja. Podczas przemówienia, kierowanego szczególnie do o. Tadeusza Rydzyka mówił: „Jeśli Ojciec Święty codziennie Panu Bogu dziękował, to

wypada, żeby prezydent RP podziękował Panu Bogu i tym, którzy Radio Maryja stworzyli. Ja jako prezydent RP przyjechałem podziękować za wielkie dzieło wspólnoty, wielkie dzieło miłosierdzia, wielkie dzieło budowania polskiej państwowości.

Życzenia na następne ćwierćwiecze dla RM i wszystkich dzieł: rozbudowujcie się, działajcie, miejcie zawsze wsparcie ze strony władz państwowych, bo to wsparcie się należy. To media misyjne”.

Prezydent uczestniczył nie tylko w otwarciu Świątyni Opatrzności Bożej, ale także w obchodach rocznicy 1050-lecia Chrztu Polski. Podczas tej uroczystości przestrzegał przed ateizmem:

„My Polacy od 27 lat [w 1966 r.] znajdowaliśmy się pod okupacją. Narzucona władza komunistów i Niemców. Jedni i drudzy dążyli do zerwania naszych więzów z kościołem,

wiedząc, że w ten sposób mogą przerwać więzy naszej wspólnoty. Że Naród pozbawiony duchowego wsparcia łatwo będzie zmienić w zniewoloną masę. Hitlerowcy stosowali krwawy terror, komuniści chcieli po wojnie zniszczyć chrześcijaństwo. Propagowali ateistyczną ideologię. Szykanowali i mordowali kapłanów i wiernych. (…) Polacy wybrali wtedy [obchody milenijne w 1966 r.] wierność Kościołowi i autentyczną miłość do Ojczyzny. Autorytet Kościoła i biskupów. Dzieło prymasa Wyszyńskiego otworzyło drogę do pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II i do pokojowej rewolucji „Solidarności”. Millenium dało nam Polakom poczucie suwerenności jako wolnym ludziom”.

W kwietniu prezydent objął honorowym patronatem konferencję z okazji obchodów w Polsce 90. rocznicy urodzin Benedykta XVI „Koncepcja państwa w perspektywie nauczania kard. J. Ratzingera/Benedykta XVI”.

Polska – państwo chrześcijańskie czy świeckie?

OKO.press zwraca uwagę, że prezydent Duda w dniu objęcia urzędu składał konstytucyjną przysięgę:

„Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem”.

Krótko mówiąc: prezydent ma się troszczyć o Konstytucję, Naród, Państwo, Ojczyznę i obywateli. A nie o chrześcijańskie dziedzictwo albo pozycję Kościoła w Europie. Słowa „Tak mi dopomóż Bóg” na zakończenie przysięgi są opcjonalne – co znaczy, że prezydentem Rzeczypospolitej może być osoba nie wierząca w Boga i nie podzielająca wiary w konieczność promowania chrześcijańskiego dziedzictwa.

Ustawa zasadnicza mówi też wyraźnie:

Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.

Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.

Traktat Lizboński (2007) w preambule nie odwołuje się do chrześcijaństwa. Mowa tylko o „dziedzictwie religijnym”:

„… INSPIROWANI kulturowym, religijnym i humanistycznym dziedzictwem Europy, z którego wynikają powszechne wartości, stanowiące nienaruszalne i niezbywalne prawa człowieka, jak również wolność, demokracja, równość oraz państwo prawne,

POTWIERDZAJĄC swe przywiązanie do zasad wolności, demokracji, poszanowania praw człowieka i podstawowych wolności oraz państwa prawnego…”.

W 2004 r. w Rzymie kraje UE podpisały tzw Konstytucję dla Europy, jednak umowy nigdy nie ratyfikowano ze względu na sprzeciw Francji i Holandii. Zanim jednak konstytucja powstała kraje UE debatowały nad preambułą. W dyskusje zaangażował się Jan Paweł II, przekonując, że w konstytucji musi znaleźć się odniesienie do wartości chrześcijańskich. Zaprotestowali Francuzi, Duńczycy i Belgowie i ostatecznie w preambule użyto sformułowania: „tradycja humanistyczna i religijna”.


Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!