Prezydent natychmiast wysłał podpisaną nowelizację ustawy o IPN do Trybunału Konstytucyjnego. TK powinien ją zakwestionować, bo aż roi się od błędów i niezgodności z prawem międzynarodowym. W ośmiu punktach dla OKO.press wykazała to dr Patrycja Grzebyk, specjalizująca się m.in. w międzynarodowym prawie karnym

Prezydent długo przytaczał wątpliwości zgłaszane do ustawy, m.in., że może ona tłumić swobodną dyskusję o współudziale Polaków w Zagładzie Żydów, „że nie będzie można głosić prawdy, o to, że będzie zamykanie ust tym, którzy ocaleli”. Ustawę jednak podpisał.

Jednocześnie zapowiedział, że skieruje do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności ustawy z konstytucją. Zakwestionował kontrowersyjny artykuł 55a, wprowadzający karę nawet trzyletniego więzienia za m.in. głoszenie twierdzeń o współodpowiedzialności państwa lub narodu polskiego za zbrodnie nazistowskie.

Andrzej Duda polecił Trybunałowi zbadanie, czy przepis ten nie narusza art. 54 Konstytucji RP, zapewniającego wolność wyrażania poglądów  („Czy wolność słowa nie jest przez te przepisy w sposób nieuprawniony ograniczona”), oraz art. 2 w powiązaniu z  z art. 42 Konstytucji, z których wywodzi się zasadę określoności przepisów prawa. Jak doprecyzował prezydent, każdy obywatel „zasługuje na to, aby przeczytawszy przepis był w stanie zidentyfikować, jakie jego zachowania w związku z tym mogą być zachowaniami karalnymi, a jakie nie”.

Podpis prezydenta oznacza, że nowelizacja ustawy o IPN wejdzie w życie w ciągu dwóch tygodni od publikacji.

W tekście dla Archiwum Osiatyńskiego i OKO.press dr Patrycja Grzebyk z Uniwersytetu Warszawskiego tłumaczy, dlaczego przepisy ustawy o IPN są dalekie od precyzji, a na dodatek wchodzą w kolizję z przepisami prawa międzynarodowego.


Dr Patrycja Grzebyk – adiunkt w Zakładzie Studiów Strategicznych Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, doktor nauk humanistycznych, absolwentka prawa i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Specjalizuje się w międzynarodowym prawie humanitarnym, międzynarodowym prawie karnym i międzynarodowym systemie ochrony praw człowieka.


Dr Grzebyk wymienia osiem punktów, w których ustawa o IPN budzi poważne wątpliwości:

1. Na gruncie prawa międzynarodowego za czyny niezgodne z prawem odpowiedzialność ponosi państwo, jednostki i organizacje międzynarodowe, ale nie naród.

2. W błędny sposób, bo dwa razy, odnosi się do tych samych zbrodni międzynarodowych.

3. Przyjęte definicje zbrodni międzynarodowych są niezgodne z tymi, które obowiązują w prawie międzynarodowym.

4. Nieprecyzyjne sformułowania, których próżno szukać w prawie międzynarodowym. Określenie „lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców” jest zbyt szerokie, ocenne, nieprecyzyjne.

5. Ustawodawca oczekuje precyzyjnego określania skali współodpowiedzialności, podczas gdy sądy międzynarodowe stwierdzają tylko, czy odpowiedzialność za te zbrodnie istnieje.

Teoretycznie na gruncie nowej ustawy można by pociągnąć do odpowiedzialności osoby posługujące się nierzetelnymi, w opinii organów ścigania, danymi, których w istocie ustalić się nie da.

6. Prawo międzynarodowe chroni wolność wypowiedzi i prowadzenie oraz rozpowszechnianie wyników badań.

Zmiany w ustawie o IPN nie będą dotyczyć działalności naukowej lub artystycznej. Jednak naukowiec, który będzie wypowiadał się niezgodnie z faktami w mediach, mógłby być objęty karnym przepisem, jeśli przyjąć, że jego wypowiedzi nie mają charakteru naukowego lecz czysto publicystyczny – granica jest niezwykle płynna.

7. Zmiany w ustawie o IPN przewidują odpowiedzialność także w przypadku nieumyślnego działania. Odpowiedzialność za czyny nieumyślne występuje bardzo rzadko zarówno w prawie krajowym, jak i międzynarodowym.

8. Przepisy ustawy o IPN nie pozwalają na doprowadzenie do ekstradycji cudzoziemców naruszających tę ustawę.

Poniżej przedstawiamy całość analizy dr Patrycji Grzebyk.


Nowelizacja ustawy o IPN w świetle prawa międzynarodowego

Szczególne kontrowersje z punktu widzenia prawa międzynarodowego budzą art. 55a i art. 55b nowelizacji ustawy o IPN, a które brzmią następująco:

Art. 55a.

1. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r. (Dz. U. z 1947 r. poz. 367), lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok jest podawany do publicznej wiadomości.

2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie lub karze ograniczenia wolności.

3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w ust. 1 i 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej.

Art. 55b. Niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu zabronionego niniejszą ustawę stosuje się do obywatela polskiego oraz cudzoziemca w razie popełnienia przestępstw, o których mowa w art. 55 i art. 55a.”

1. Na gruncie prawa międzynarodowego za czyny niezgodne z prawem odpowiedzialność ponosi państwo, jednostki i organizacje międzynarodowe, ale nie naród.

Przepis ustawy o IPN w brzmieniu przywołanym wyżej odnosi się do odpowiedzialności państwa, ale już nie jednostki. Oznacza to, że jeśli stwierdzę, że danej zbrodni dokonali „jacyś Polacy” („some Poles”), to nie będzie można pociągać mnie do odpowiedzialności z art. 55a, chyba że ów czyn będzie można przypisać państwu polskiemu z tego względu, że dokonywały go na przykład osoby pełniące funkcję organów państwa albo wykonujące ich funkcje w zastępstwie – wynika to z zasad przypisania odpowiedzialności państwu za czyny niezgodne z prawem międzynarodowym, które zostały skodyfikowane przez Komisję Prawa Międzynarodowego w 2001 roku.

Przepis art. 55a wspomina także o Narodzie Polskim, jednak w prawie międzynarodowym nie występuje osobny podmiot prawa w postaci narodu, który ponosiłby odpowiedzialność za zbrodnie międzynarodowe.

Naród wymienia się niekiedy jako jeden z podmiotów prawa międzynarodowego, ale nie ma jasnych zasad przypisania mu odpowiedzialności za czyny niezgodne z prawem,

co wiązałoby się z koniecznością rozstrzygnięcia, w jakim zakresie naród jest związany prawem międzynarodowym i za czyje dokładnie działania można mu przypisać odpowiedzialność. Stwierdzenie, że czynu dokonało kilku Polaków niekoniecznie oznaczałoby odniesienie do Narodu Polskiego jako całości.

Dotychczas odpowiedzialność międzynarodową za zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub wojenne, ponosiły państwa lub jednostki. Warto jednak zauważyć, że w 2011 roku skodyfikowano również ogólne zasady odpowiedzialność międzynarodowej organizacji międzynarodowych, a sądy międzynarodowe, jak i krajowe rozstrzygały już o odpowiedzialności organizacji za zbrodnie międzynarodowe.

Rozliczając zbrodnie drugiej wojny światowej, w Norymberdze stwierdzono odpowiedzialność za wymienione wyżej zbrodnie niektórych osób prawnych, takich jak SS. Międzynarodowy Trybunał Wojskowy nie zdecydował się jednak na przypisanie odpowiedzialności narodowi niemieckiemu jako osobnemu podmiotowi prawa. Koncepcja odpowiedzialności karnej osób prawnych została odrzucona na gruncie Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze z 1998 roku, na podstawie którego sądzi się dzisiaj jednostki za zbrodnie ludobójstwa, zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne i zbrodnię agresji. Tym bardziej więc pomysł przypisywania odpowiedzialności za zbrodnie jakiemukolwiek narodowi powinien budzić wątpliwości.

2. Nowelizacja ustawy o IPN w błędny sposób, bo dwa razy, odnosi się do tych samych zbrodni międzynarodowych.

Omawiany przepis ustawy o IPN mówi o zbrodniach nazistowskich z art. 6 Karty MTW oraz o zbrodniach przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodniach wojennych. Tylko, że w Karcie MTW w art. 6 jest właśnie mowa o zbrodniach przeciwko pokojowi, przeciwko ludzkości czy zbrodniach wojennych.

Można być więc skonfundowanym, gdyż nie wiadomo, czy ustawodawcy chodziło o to, iż Karta MTW odnosiła się jedynie do „głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej”, którzy wymienionych w Karcie zbrodni dokonali, a ustawodawca chciał objąć ustawą osoby wszelkich narodowości. Trzeba jednak pamiętać, że definicje zbrodni z Karty MTW (lit. a, b. c art. VI) już o przestępcach Osi Europejskiej nie mówią, więc niepotrzebne jest podwójne wymienianie wyżej wymienionych zbrodni w przywoływanym przepisie nowelizacji.

3. Jeśli polski ustawodawca pragnie odnieść się do szerszej definicji zbrodni z ustawy o IPN, ta definicja nie odzwierciedla prawa międzynarodowego.

Możliwe również, że ustawodawca polski chciał odnieść się do szerszych definicji powyższych zbrodni zawartych w innych dokumentach (jak w ustawodawstwie Rady Kontrolnej Niemiec), które odnosiły się do wydarzeń z czasów II wojny światowej, albo do definicji zbrodni zawartych w ustawie o IPN.

Kłopot w tym, że ustawa o IPN posługuje się definicjami zbrodni międzynarodowych nie odzwierciedlającymi stanu prawa międzynarodowego.

Przykładowo art. 3 definiuje zbrodnię przeciwko ludzkości jako „w szczególności zbrodnie ludobójstwa w rozumieniu Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, przyjętej w dniu 9 grudnia 1948 r. (Dz. U. z 1952 r. poz. 9, 10 i 213 oraz z 1998 r. poz. 177), a także inne poważne prześladowania z powodu przynależności osób prześladowanych do określonej grupy narodowościowej, politycznej, społecznej, rasowej lub religijnej, jeżeli były dokonywane przez funkcjonariuszy publicznych albo przez nich inspirowane lub tolerowane.”

W porównaniu do Karty MTW, ale i innych, nowszych dokumentów, brakuje choćby ograniczenia definicji tej zbrodni do czynów wymierzonych w ludność cywilną. Tym samym, osoby analizujące ustawę o IPN na całym świecie, mogą kwestionować adekwatność regulacji zaproponowanych przez polskiego ustawodawcę. Przyjęte bowiem w ustawie definicje zbrodni międzynarodowych są niezgodne z tymi, które obowiązują w prawie międzynarodowym.

4. Polski ustawodawca stosuje nieprecyzyjne sformułowania, których próżno szukać w prawie międzynarodowym.

Zaproponowane przez polskiego ustawodawcę określenie „lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców” jest zbyt szerokie, ocenne, nieprecyzyjne.

Czymże jest „pomniejszanie odpowiedzialności”? Czy wspominanie o szmalcownikach, którzy pomagali w realizacji „ostatecznego rozwiązania” już takim umniejszaniem zbrodni nazistowskich na niekorzyść państwa polskiego jest, czy też nie? Wydaje się, że nie, ponieważ Polacy-szmalcownicy nie byli organami państwa polskiego.

5. Polski ustawodawca oczekuje zawsze precyzyjnego określania skali współodpowiedzialności, podczas gdy sądy międzynarodowe stwierdzają tylko, czy odpowiedzialność za te zbrodnie istnieje.

Sądy międzynarodowe unikają stwierdzenia, w jakim stopniu dane państwo odpowiada za naruszenie prawa międzynarodowego. Stwierdzają jedynie, czy owa odpowiedzialność istnieje. Polski ustawodawca oczekuje zawsze precyzyjnego określania skali współodpowiedzialności oraz, jak dodaje uzasadnienie nowelizacji, „zamiaru i skali zbrodni”.

W przypadku wielu zbrodni dane są szacunkowe. Np. dla zbrodni na ludności cywilnej na Woli w 1944 roku szacunki ofiar wahają się od 40-60 tysięcy osób. Teoretycznie więc na gruncie nowej ustawy można by pociągnąć do odpowiedzialności osoby posługujące się nierzetelnymi, w opinii organów ścigania, danymi, których w istocie ustalić się nie da.

Warto również zaznaczyć, że przywoływane przez niektórych orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jak w sprawie Garaudy przeciwko Francji odnosiły się do negowania odpowiedzialności (rewizjonizmu), a nie do jej umniejszania.

6. Prawo międzynarodowe chroni wolność wypowiedzi i prowadzenie oraz rozpowszechnianie wyników badań.

Zmiany w ustawie o IPN nie będą dotyczyć działalności naukowej lub artystycznej. Jednak naukowiec, który będzie wypowiadał się niezgodnie z faktami w mediach, mógłby być objęty działaniem ustawy, jeśli przyjąć, że jego wypowiedzi nie mają charakteru naukowego lecz czysto publicystyczny – granica jest niezwykle płynna.

W praktyce powyższa interpretacja może stanowić ograniczenie wolności prowadzenia działalności naukowej, gdyż upowszechnianie jej wyników mogłoby wiązać się z odpowiedzialnością karną.

7. Odpowiedzialność za czyny nieumyślne, którą wprowadza nowelizacja ustawy o IPN, występuje bardzo rzadko zarówno w prawie krajowym, jak i międzynarodowym.

Zmiany w ustawie o IPN przewidują odpowiedzialność także w przypadku nieumyślnego działania. To powinno budzić poważne wątpliwości, gdyż odpowiedzialność za czyny nieumyślne występuje bardzo rzadko zarówno w prawie krajowym, jak i międzynarodowym. W statucie Międzynarodowego Trybunału Karnego właściwie z niej zrezygnowano, statut dotyczy o wiele poważniejszych zbrodni niż dopuszczenie się nierzetelności, o której mowa w uzasadnieniu nowelizacji ustawy o IPN. Warto przy tej okazji zaznaczyć, że tzw. kłamstwo oświęcimskie i inne podobne przestępstwa nie są zaliczane do zbrodni międzynarodowych (ich zakaz nie wypływa z prawa traktatowego, czy prawa zwyczajowego).

8. Przepisy ustawy o IPN nie pozwalają na doprowadzenie do ekstradycji cudzoziemców naruszających tę ustawę.

Art. 55b podkreśla, że ustawa ma zastosowanie również do cudzoziemców dopuszczających się powyższych działań poza terytorium Polski.

Ekstradycja obcokrajowca do Polski zazwyczaj nie będzie możliwa – choćby w sytuacji, gdy państwo rozpatrujące wniosek ekstradycyjny będzie trzymało się zasady podwójnej karalności, co oznacza, że dany czyn musi być karany nie tylko w Polsce, ale także na terytorium państwa, w którym składany jest wniosek ekstradycyjny. Warto też pamiętać, że Komisji Prawa Międzynarodowego nie udało się skodyfikować przesłanek ekstradycji w przypadku choćby zbrodni międzynarodowych (a negowanie czy zakłamanie odpowiedzialności za zbrodnie z czasów II wojny światowej nie jest nawet zbrodnią międzynarodową, na co wskazano wyżej), gdyż państwa były niechętne narzucaniu im jakichkolwiek standardów w tej dziedzinie. Tym samym nie można się spodziewać, że współpraca w sprawie ekstradycji osób łamiących znowelizowane przepisy ustawy o IPN, które to czyny niekoniecznie będą uznawane za będące szczególnie groźne, będzie miała miejsce.

Biorąc pod uwagę powyższe, omawiany przepis nowelizacji ustawy o IPN, może co najwyżej odstraszać osoby szafujące określeniem „polskie obozy śmierci” i podobnymi, przed przyjazdem do Polski, ze względu na ryzyko postępowania karnego w Polsce.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym