Krzysztof Parchimowicz, szef niezależnego stowarzyszenia prokuratorów Lex Super Omnia, jest ścigany przez rzecznika dyscyplinarnego. Jak dowiedziało się OKO.press, do dwóch już wszczętych spraw dyscyplinarnych może dojść jeszcze pięć nowych

Krzysztof Parchimowicz to twarz niezależnych prokuratorów, którzy nie poszli na współpracę z obecnym Prokuratorem Generalnym Zbigniewem Ziobrą i jego stronnikami. Znany jest z tego, że otwarcie krytykuje podporządkowanie prokuratury rządowi i jej upolitycznienie. A stowarzyszenie Lex Super Omnia, które współzakładał i na czele którego stoi, broni niezależności prokuratury.

W OKO.press opublikowaliśmy wywiad z prokuratorem Parchimowiczem.

Po zlikwidowaniu niezależnej prokuratury i czystce kadrowej przeprowadzonej przez obecne kierownictwo Parchimowicz został zdegradowany z byłej Prokuratury Generalnej do prokuratury rejonowej (obecnie wysłany jest na delegację do Prokuratury Regionalnej).

Obrona sędzi Pilarczyk

Ma też już dwie dyscyplinarki. W grudniu wraz z innymi członkami zarządu Lex Super Omnia – Dariuszem Kornelukiem i Katarzyną Gembalczyk – dostali zarzuty za obronę sędzi Agnieszki Pilarczyk z Krakowa, która uniewinniła lekarzy ojca ministra Ziobry.

W 2017 roku Lex Super Omnia wydało komunikat, w którym odniosło się do innego komunikatu wydanego przez prokuraturę w Katowicach, która zaczęła badać opinię sądową wydaną przez lekarzy w procesie, który prowadziła Pilarczyk.

Prokuratura w Katowicach informowała wtedy, że wszczęła postępowanie w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez sędzię. I to skrytykowało Lex Super Omnia, bo taka informacja w ocenie zarządu stowarzyszenia stygmatyzuje sędzię, na którą wtedy wywierano ogromną presję, a samo śledztwo odebrano jako próba nacisku na nią.

Komunikat katowickiej prokuratury, według Lex Super Omnia, może też naruszać jej dobra osobiste i „nosić cechy bezprawności”. I w szczególności to ostatnie sformułowanie rzecznik dyscyplinarny zakwalifikował jako „uchybienie godności prokuratora”.

Wywiad w TVN24 i wpisy na TT

Drugą dyscyplinarkę Parchimowicz ma za krytyczne wypowiedzi o prokuraturze Ziobry na Twitterze, gdzie jest bardzo aktywny, oraz za wywiad w TVN24. Rzecznik dyscyplinarny zarzuca mu, że „zamieszczał wpisy i komentarze, których treść godzi w powagę sprawowanego urzędu i osłabia zaufanie do jego bezstronności”.

Chodzi m.in. o

wpis na Twitterze, w którym Parchimowicz napisał, że sędziowie nowej Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym będą pracować za 33 tys. zł miesięcznie „przy spełnieniu wymogu dyspozycyjności”.

Teraz, jak dowiedziało się OKO.press, rzecznik dyscyplinarny przy prokuraturze może wszcząć kolejne postępowania wyjaśniające wobec Parchimowicza, które mogą zakończyć się kolejnymi zarzutami dyscyplinarnymi.

Nowe zarzuty

Chodzi o pięć kwestii, do których rzecznik może mieć zastrzeżenia. Te nowe sprawy mogą być związane z:

– Kontestowaniem przeniesienia z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów do Prokuratury Regionalnej (jest tam na delegacji). Parchimowicz podkreślał, że w rejonie na Mokotowie są duże braki kadrowe. Zapowiedział, że do czasu wyjaśnienia, czy został oddelegowany do Prokuratury Regionalnej prawidłowo, nie podejmie tam czynności. Jego uwag nie uwzględniono. Parchimowicz obecnie pracuje już na delegacji.

– Wywiadem dla TVN24 dla Konrada Piaseckiego w grudniu 2018, w którym Parchimowicz mówił ostro o prokuraturze.

– Kolejnych wpisów na Twitterze.

– Rzekomą jego bezczynnością w jednej z prowadzonych spraw w prokuraturze.

Parchimowicz wie, że jest na celowniku obecnej władzy i wie, że to cena za obronę niezależnej prokuratury. Opowiadał o tym w rozmowie z OKO.press:

Podobną cenę płacą inni niezależni prokuratorzy, których też ściga rzecznik dyscyplinarny. Dyscyplinarkę ma prokurator Piotr Wójtowicz z Legnicy za udział w manifestacji w obronie sądów. Rzecznik dyscyplinarny ściga nawet prokuratorów w stanie spoczynku. Za krytykę obecnej władzy zarzuty mają Andrzej Kaucz, czy Beata Mik. OKO.press pisało o tych dyscyplinarkach.

Dyscyplinarki w środowisku niezależnych prokuratorów są uważane za narzędzie, które ma doprowadzić do uciszenia krytyki obecnej władzy w prokuraturze. Mogą też wywołać tzw. efekt mrożący u innych prokuratorów.


Podchodzimy najbliżej barierek. Dla Was.
Wesprzyj OKO, byśmy mogli działać dalej.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press