Prokuratura i policja ciągle przerzucają się odpowiedzialnością za publikację wizerunków osób manifestujących pod Sejmem. Prokuratura odpowiedziała OKO.press, że nic nie wie, ale winna jest policja. Policja - że musi się zastanowić do 30 marca

OKO.press próbuje wciąż ustalić, kto jest odpowiedzialny za opublikowanie na stronie stołecznej policji wizerunków 21 osób protestujących pod Sejmem 16 grudnia.

Rzecznik Praw Obywatelskich, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, a także sami zainteresowani twierdzą, że publikacja była bezprawna.

Ustawa o policji nie daje jej uprawnienia do publikacji wizerunków osób – twierdzi w swoim stanowisku RPO. Pozwalałoby na to prawo prasowe, gdyby tym osobom postawiono wcześniej zarzuty, a pisemną zgodę na publikację wyraził prokurator. Żaden z tych warunków nie został jednak spełniony. Prokuratura postawiła jak dotąd zarzuty ośmiu protestującym, ale zrobiła to dopiero po wywieszeniu zdjęć na stronie policji.

Policja i prokuratura są zdania, że publikacja była legalna. Mimo to, nawzajem zrzucają na siebie odpowiedzialność za podjęcie tej decyzji.

19 stycznia Komenda Stołeczna Policji opublikowała komunikat, w którym oznajmiła, że polecenie publikacji dwukrotnie (5 i 17 stycznia) wydał prokurator prowadzący sprawę. Jak później sprecyzował jej rzecznik Mariusz Mrozek w odpowiedzi na pytanie OKO.press, było to polecenie ustne.

Tego samego dnia (19 stycznia) rzecznik Warszawskiej Prokuratury Okręgowej Michał Dziekański zapewnił w TVN, że “prokurator nadzorujący to postępowanie nie wydał polecenia publikacji w trybie procesowym, bo też prokurator nie ma takich uprawnień”. Przyznał jednak, że prokurator o publikacji wiedział i nie wyraził sprzeciwu, bo “jego zdaniem publikacja była uzasadniona”.

20 stycznia OKO.press poprosiło prokuraturę o wyjaśnienie tych rozbieżności. Nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi, więc 30 stycznia złożyliśmy dwa wnioski o udostępnienie informacji publicznej – do prokuratury i do policji.

Policja odpowie po 2 miesiącach

Prokuraturę zapytaliśmy m.in.:

  • – czy prawdą jest, że prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie prowadzący sprawę dot. osób protestujących przed Sejmem dwukrotnie (5 i 17 stycznia) wydał Komendzie Stołecznej Policji ustne polecenie publikacji ich wizerunków, jak twierdzi policja w swoim komunikacie?
  • – czy prawdą jest, że ww. prokurator wskazał funkcjonariuszom, które wizerunki powinni opublikować?

Policję zapytaliśmy:

  • – na jakiej podstawie prawnej podjęła decyzję o publikacji wizerunków osób biorących udział w wydarzeniach przed Sejmem w nocy z 16 na 17 grudnia?
  • – kto podjął tę decyzję (nazwisko, stanowisko, stopień)?
  • – poprosiliśmy też udostępnienie wszelkich dowodów, mogących potwierdzić, że polecenie ws. publikacji wydał prokurator, np. nagrania rozmowy, skanu lub zdjęcia notatki służbowej, którą powinien sporządzić policjant przyjmujący takie polecenie.

Z obu instytucji dostaliśmy odpowiedzi 10 lutego.

Odpowiedź prokuratury jest wewnętrznie sprzeczna: z jednej strony zapewnia, że “nie posiada wnioskowanej informacji w postaci opinii o prawdziwości komunikatu KSP”. Innymi słowy:

prokuratura nie wie, czy pracujący w niej prokurator ustnie polecił policji opublikować wizerunki konkretnych protestujących.

Z drugiej strony prokuratura zapewnia, że publikacja była “działaniem podjętym przez Policję i z jej inicjatywy, w trybie ustawy o Policji, za wiedzą i akceptacją prokuratora nadzorującego śledztwo”, którym jest prokurator Radosław Jancewicz.

Z kolei policja przedłużyła sobie termin odpowiedzi do dwóch miesięcy, czyli do 30 marca. Zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej powinna odpowiedzieć “niezwłocznie”, nie dłużej niż w ciągu dwóch tygodni, czyli do 13 lutego.

Ustawa pozwala na przedłużenie terminu do dwóch miesięcy, ale trzeba przy tym podać powód opóźnienia.

Jaki powód podała policja?

„Konieczność przeprowadzenia dodatkowych czynności, niezbędnych do udzielenia informacji”.

Na pewno nie chodzi o odnalezienie przepisu, na podstawie którego opublikowano wizerunki, bo na to pytanie policja odpowiedziała już w liście do RPO.

Przekonuje w nim, że podstawą jest artykuł 20 ust. 2a ustawy policji. Ten sam, o którym RPO napisał wcześniej, że daje uprawnienia tylko do przetwarzania informacji – w tym wizerunków – ale nie do ich publikowania.

Na co więc OKO.press będzie musiało czekać aż dwa miesiące? Na wynik poszukiwań jakiegokolwiek dowodu podważającego wersję prokuratury.

Kto zostanie pozwany przez demonstrantów

Od tego, kto jest odpowiedzialny za publikację wizerunków, zależy odpowiedzialność procesowa. Co najmniej sześć osób, których zdjęcia znalazły się na stronie policji, zapowiada złożenie pozwu o naruszenie dóbr osobistych.

Ewentualne odszkodowania i zadośćuczynienia policja lub prokuratura pokryje z pieniędzy pochodzących ze Skarbu Państwa. Przegrany proces może mieć jednak dla pozwanego konsekwencje dyscyplinarne, a dla instytucji i ich przełożonych – ministrów Mariusza Błaszczaka lub Zbigniewa Ziobry – wizerunkowe.  


Abonament na wolność słowa!

lub

Przez przelew tradycyjny lub PayPal

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Lubisz nas?

Powiedz o tym innym