0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła postępowanie sprawdzające w związku z zawiadomieniem, które w lutym 2023 roku złożyły posłanki Koalicji Obywatelskiej. Katarzyna Lubnauer i Krystyna Szumilas 17 lipca otrzymały informację, że po ich zawiadomieniu śledczy badają, czy doszło do naruszenia art. 231 par. 1 kodeksu karnego. Chodzi o przekroczenie uprawnień i działanie funkcjonariusza publicznego na szkodę interesu publicznego zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3. Jako pierwsze poinformowało o tym tvn24.pl 31 lipca 2023 roku.

Art. 231. [Nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza]

  1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
  2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
  3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
  4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu zabronionego określonego w art. 228.

Posłanki KO złożyły zawiadomienie po kontroli poselskiej w resorcie Przemysława Czarnka, dotyczącej konkursu „Rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających system oświaty i wychowania”. Lubnauer i Szumilas odkryły, że spośród 45 pozytywnie rozpatrzonych wniosków o dotację aż 28 otrzymało negatywną opinię komisji konkursowej. W tym 9 z 12 organizacji, którym ministerstwo przyznało dotację na zakup nieruchomości. To za sprawą ich zakupu program został nazwany przez media programem “willa plus”. W jego ramach resort wydał 40 mln zł.

Decyzje o przyznaniu dotacji pomimo negatywnej oceny ekspertów podejmował osobiście minister Czarnek.

Dotację otrzymała m.in. Fundacja Polska Wielki Projekt. Za 5 mln zł kupiła willę na warszawskim Mokotowie. Jej prezeską do ubiegłego roku była Anna Bielecka. W jej domu odbywają się niedzielne obiady z udziałem Jarosława Kaczyńskiego.

4,9 mln zł przyznano założonej przez Michała Dworczyka Fundacji Wolność i Demokracja. Za tę kwotę planowała kupić 10-pokojowy dom niedaleko stacji metra na warszawskim Żoliborzu.

Fundacja Dworczyka z problemami

Kolejne zawiadomienie w sprawie “willi plus” w czerwcu 2023 roku złożyły posłanki lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Wanda Nowicka. Ich zawiadomienie było reakcją na wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli.

Kontrolerzy NIK stwierdzili, że minister Czarnek przyznał 84,9 mln zł dotacji – czyli blisko połowę wszystkich środków, obejmujących nie tylko “willę plus” – fundacjom i organizacjom, których wnioski „nie zostały zarekomendowane przez zespoły doradcze”.

Według NIK 6 mln zł resort edukacji przyznał nielegalnie. Jedna 4,5-milionowa dotacja została przyznana poza trybem naboru wniosków. Kolejne 1,5 mln zł dostały instytucje, które nie były uprawnione do udziału w programie.

Dotację “poza trybem” dostała wspomniana wyżej Fundacja Wolność i Demokracja założona przez Michała Dworczyka. Dziś w jej zarządzie zasiada m.in. Radosław Poraj-Różecki, mąż posłanki PiS i przewodniczącej sejmowej komisji edukacji Mirosławy Stachowiak-Różeckiej.

Fundacja planowała kupić willę na Żoliborzu, ale kilka tygodni po zakończeniu konkursu zmieniła zdanie. Gdy okazało się, że żoliborska nieruchomość nie jest już dostępna, złożyła drugi wniosek. Tym razem na zakup domu na warszawskiej Saskiej Kępie. A MEiN ponownie przyznał jej dotację.

Według kontrolerów NIK warunki programu nie dopuszczały takiej zamiany.

To nie koniec problemów fundacji. Jak ustalili dziennikarze tvn24.pl, Wolność i Demokracja do dzisiaj nie kupiła domu na Saskiej Kępie. A tymczasem nieruchomość wróciła na rynek z nową ceną. Dziś kosztuje 5,5 mln zł. Fundacja musiałaby więc wyłożyć na jej zakup dodatkowy milion złotych z własnych środków.

Tron do oddania

Za nielegalne NIK uznał też przekazanie dotacji Instytutowi Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego oraz Muzeum Regionalnemu w Kutnie. Obaj beneficjenci są instytucjami kultury. IDMN prowadzi Jan Żaryn, były senator PiS. Instytut organizuje własny konkurs, tzw. Fundusz Sprawiedliwości, który rozdziela dotacje dla organizacji patriotycznych i katolickich. Część z nich także służy zakupowi nieruchomości przez organizacje pozarządowe.

Instytut Żaryna ubiegał się o 1,99 mln zł na siedzibę Centrum Edukacyjnego. Minister Czarnek przyznał mu połowę tej kwoty.

Muzeum Regionalne w Kutnie starało się o 1,43 mln zł, a otrzymało od MEiN 500 tys. zł. Muzeum powstało w XVIII-wiecznym pałacu Saskim, dawnym pałacu podróżnym króla Augusta III. Z Kutna do Sejmu kandyduje wiceminister edukacji Tomasz Rzymkowski. 19 stycznia 2023 w siedzibie muzeum przekazał mu symboliczny czek na pół miliona złotych.

Za ministerialną dotację muzeum kupiło m.in. gabloty, „oprogramowanie wraz z programem edukacyjnym”, manekiny, kostiumy historyczne, „kopię łóżka królewskiego wraz z wyposażeniem” (blisko 80 tys. zł), 4 „rękodzielnicze zydle”, ławy do kaplicy oraz „tron podróżny”.

W obu przypadkach NIK stwierdził, że instytucje kultury niesłusznie zostały uznane za podmioty uprawnione do udziału w programie MEiN. Umowa z IDMN została już rozwiązana. Instytut Żaryna już zwrócił przyznane mu środki. Muzeum z Kutna zapowiedziało, że będzie wyjaśniać sprawę.

Podwójna dotacja

Kontrolerzy NIK dopatrzyli się nieprawidłowości także w programach “Inwestycje w oświacie”, “Program wsparcia edukacji” i “Międzypokoleniowe Centrum Edukacyjne”. W ich ramach resort Czarna przyznał 170 mln zł, z czego niemal połowę organizacjom, które nie otrzymały pozytywnej oceny ekspertów.

Dodatkowo kontrola wykazała, że w programie “Inwestycje w oświacie” podwójną dotację dostało Towarzystwo Salezjańskie – Inspektoria św. Stanisława Kostki w Warszawie. Urzędnicy podpisali z salezjanami dwie umowy na 3,1 mln zł. Jak wyjaśnił resort – przez pomyłkę. „Niedokładna weryfikacja spowodowana była ogromem obowiązków i zadań realizowanych w tamtym czasie przez pracowników (...), którzy działali pod wielkim stresem spowodowanym presją czasu oraz rozpoczętą w mediach stygmatyzacją działań realizowanych przez Ministra Edukacji i Nauki w zakresie inwestycji i remontów w systemie oświaty” – tłumaczył dyrektor Departamentu Programów Naukowych i Inwestycji.

Salezjanie zwrócili dodatkową dotację po dwóch tygodniach od jej przyznania, kiedy w resorcie trwała już kontrola NIK.

Jak zauważył NIK, w programie “Inwestycje w oświacie” kościoły i związki wyznaniowe otrzymały łącznie 66 proc. środków. A sami salezjanie w różnych konkursach MEiN w 2022 dostali osiem dotacji.

NIK zwrócił też uwagę, że wyjątkowo dużo dotacji trafia do organizacji z województwa lubelskiego, z którego pochodzi minister Czarnek. W przypadku programu “willa plus” było to 21 proc. środków.

Czarnek: jakie postępowanie?

Do tekstu tvn24.pl o postępowaniu w sprawie “willi plus” odniosła się Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Oświadczyła, że “informacja o wszczęciu śledztwa w tej sprawie jest nieprawdziwa”. Szymon Banna, rzecznik warszawskiej prokuratury, podkreślił, że w związku z zawiadomieniem posłanek KO prowadzone są jedynie czynności sprawdzające.

Oświadczenie udostępnił na Twitterze Przemysław Czarnek z komentarzem: “Jakieś postępowanie prowadzone ws. MEiN? Kłamstwo obnażone z przytupem... A kiedy TVN nie kłamie?”.

W odpowiedzi na to oświadczenie portal tvn24.pl zastrzegł, że oparł się wprost na informacjach przekazanych przez prokuraturę. 19 lipca posłanki KO dostały z prokuratury wiadomość, że ich zawiadomienie „jest rozpatrywane w ramach postępowania 3041-3.ds.24.2023 w sprawie o czyn z art. 231 paragraf 1 kk”.

Prawdą jest więc, że prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające, w ramach którego prowadzi się czynności sprawdzające. Poprzedzają one decyzję prokuratora o ewentualnym wszczęciu śledztwa lub dochodzenia albo odmowie jego wszczęcia. Wbrew oświadczeniom prokuratury i ministra Czarnka postępowanie sprawdzające można jednak nazwać po prostu postępowaniem.

;

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz OKO.press. Absolwent filozofii UW i Polskiej Szkoły Reportażu. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Komentarze