0:00
0:00

0:00

03 grudnia 2020

Wezwanie na policję za organizację protestu kobiet. Aktywistki z Oleśnicy: "Nie zamkniecie nam ust"

przeczytasz w 2 minuty

Policja w Oleśnicy, trzydziestotysięcznym mieście w województwie dolnośląskim, wzywa na przesłuchania organizatorki protestów przeciwko wyrokowi TK. Prokuratura chce badać, czy nie doszło do złamania art. 165 kodeksu karnego

Google News

Aktywistki zaczęły organizować marsze pod koniec października, w momencie, gdy fala protestów przetaczała się przez całą Polskę. W tym także w miastach powiatowych. Początkowo przychodziło na nie kilkadziesiąt osób, z biegiem czasu liczba uczestniczek wzrosła nawet do tysiąca.

"Policja dzwoniła już do inicjatorki pierwszego protestu. Mówili, że nas wspierają i będą ochraniać. Nie było mowy o żadnych problemach. Podczas demonstracji nie było żadnych mandatów, żadnych zatrzymań. Kiedy zostałam zaatakowana przez jednego mężczyznę, to policja go od nas odciągnęła" - opowiada OKO.press Rien Kasperowicz, jedna z aktywistek.

Po dwóch tygodniach sytuacja jednak się zmieniła. Aktywistki planowały przeprowadzić kolejną demonstrację 6 listopada. 3 listopada dostały telefon z policji, poproszono je o spotkanie. Usłyszały, że za poprzednie manifestacje nie będzie żadnych konsekwencji, ale kolejne nie będą już ochraniane, bo zbyt wielu funkcjonariuszy poszło na zwolnienie z powodu koronawirusa. Ostrzeżono je również, że może dojść do zatrzymań, mandatów, bo takie są odgórne polecenia.

Aktywistki postanowiły odwołać zgromadzenie 6 listopada. Od tamtej pory aż do dziś w Oleśnicy nie odbywały się żadne strajkowe demonstracje.

Przychodzą wezwania

Kilka dni później "Panorama Oleśnicka", lokalna gazeta, która krytycznie odnosiła się do strajków, poinformowała, że do Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy wpłynęło mailowe zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez aktywistki. Zgłaszający podał ich nazwiska, w pismach wskazał, że "organizowanie masowych zgromadzeń w dobie pandemii COVID-19 naraziło życie i zdrowie wielu osób".

W tym tygodniu do aktywistek zaczęły przychodzić wezwania na przesłuchanie w charakterze świadka w sprawie dotyczącej naruszenia art. 165 § 1 pkt 1 kodeksu karnego:

Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach: 1) powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej.

Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

"Odwołałyśmy nasz ostatni spacer, to natomiast nie wystarczyło. Trzeba nam kary. Trzeba nam kary, bo przecież nie można tak walczyć o swoje prawa. Spływają do nas wezwania na policję. Oczywiście, w roli świadkiń, tak żeby zapędzić nas w kozi róg. Próbowali z tym 14-latkiem, nie udało się. To teraz próbują z nami" - pisze na Facebooku Rien Kasperowicz.

Śledztwo w Warszawie

To nie pierwsza taka sprawa w Polsce. W czwartek 26 listopada prorządowy portal wpolityce.pl poinformował, że przed Prokuraturą Okręgową w Warszawie również toczy się postępowanie w sprawie naruszania art. 165 kk przez organizatorki protestów. Podobnie jak w sprawie Oleśnickiej postępowanie na razie toczy się "w sprawie", nikomu nie przedstawiono zarzutów, przesłuchiwani są pierwsi świadkowie.

Śledczych zawiadomić miały osoby prywatne oraz działacze "pro-life". Oprócz kwestii sprowadzania zagrożenia, prokuratura ma badać także kwestie:

  • znieważania grup osób z powodu ich przynależności wyznaniowej za pomocą słów powszechnie uznanych za obelżywe (art. 257 k.k., grożąca kara to maksymalnie trzy lata więzienia);
  • publicznego nawoływania do działań niezgodnych z prawem i pochwalania popełnienia przestępstwa na szkodę Kościoła katolickiego, złośliwego przeszkadzania publicznemu wykonywaniu aktu religijnego (art. 255 k.k. i maksymalnie dwa lata więzienia).
Na zdjęciu Dominika Sitnicka
Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze