0:000:00

0:00

Przez prawie pięć dni i nocy, od wtorku 18 do soboty 22 lipca, z przerwami na kilka godzin snu, krążymy wokół Sejmu, towarzysząc pierwszej fali protestów w obronie wolności sądów. Poruszamy się głównie wokół głównego wejścia do Sejmu od strony Wiejskiej, nocami przemieszczamy się wokół całego budynku, tam, gdzie demonstranci blokują wyjazdy na dole i górze Górnośląskiej, na dole i górze Frascati i przy dwóch głównych bramach wyjazdowych na Wiejską, zastawionych murem z barierek i policjantów, między sceną KOD, a namiotem Obywateli RP i Obywateli Solidarnie w Akcji.

Emocje rosną i opadają. Rytm jest wyznaczany tym, co się dzieje w środku.

We wtorek "zdradzieckie mordy" Kaczyńskiego wyzwalają oburzenie demonstrantów, ale zarazem inwencję parodystyczną, ludzie padają sobie w ramiona i mówią "Witaj morderco, cześć, kanalio".

W czwartek Sejm przegłosowuje ustawy i ludzie wpadają w rozpacz: rzucają się z płaczem na barierki, kobiety z OSK i Dziewuchy Dziewuchom walą w nie nogami. Płacze nawet dwóch policjantów.

Od początku jest z nami grupa młodych dziewcząt i chłopców, rezydujących w namiotach OSY i Obywateli RP.

Pod sceną KOD, gdzie występują politycy i opozycyjni celebryci, przerzedza się. Protest z udziałem młodych staje się bardziej aktywny.

Nie chcą tylko stać i słuchać. Blokują, spacerują, ustawiają swój kordon przy barierkach. Próbują przeskakiwać. Roznosi ich energia, złość.

Któregoś ranka, tuż przed 05:00, do namiotu OSY wpada 18-latka, fioletowe włosy, kaszkiecik. "Muszę się nauczyć lepiej angielskiego i wypierdalam stąd" - mówi, rzuca się na polowe łóżko. Natychmiast zasypia. Widzę ją w następnych dniach, z bratem i chłopakiem, chyba w ogóle nie wraca do domu.

Codziennie czekamy, nie wierząc, że młodzi znowu przyjdą. Przychodzą, jest ich coraz więcej, od 20:00 nadciągają Wiejską, Górnośląską, zewsząd, każdego dnia więcej.

Przynoszą swoją kulturę, tworzą nowe dźwięki. Nie ma KOD-owskich wuwuzeli, ani walenia w związkowe garnki. Na jednej z blokad odbywa się koncert raga, zagranej na afrykańskich instrumentach.

Protest - choć tak ogromny - jest całkowicie świecki, żadnej modlitwy, ani jednego księdza.

Do blokady na rogu Górnośląskiej i Wiejskiej którejś nocy podchodzi mężczyzna z OSY, w średnim wieku, niesie siatkę kaszanki i bułek Proponuje poczęstunek, bo siedzą tam od paru godzin,. Młodzi patrzą na niego, jakby był marsjaninem, prawie sami wegetarianie, i wiadomo, cykliści.

Dziewczyny z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet od rana 21 lipca aż do późnej nocy prowadzą demonstrację na tyłach Senatu. Ten materiał dajemy jako pierwszy (patrz filmik niżej).

Wodzirejki - jedna po drugiej - podtrzymują energię tłumu, skandują, śpiewają nową wersję Pink Floydów (Another Brick in the Wall): "Hej, władzo, z sądów wynoś się! Przestań łamać prawo, bo poczujesz nasz gniew!" (zamiast: "Teachers, leave them kids alone").

Innym razem młodzi podrzucają przeróbkę kibicowskiej zaśpiewki "Polacy, nic się nie stało" na "Kaczyński, nikt cię nie kocha".

To noc, kiedy głosuje Senat, z piątku na sobotę. Przychodzi uformowany pochód studentów z UW, Politechniki, ASP. Wielki transparent "Faszyści, wasz rząd rozwalą artyści".

Wyjście senatorów Platformy Obywatelskiej - Rulewskiego, Borusewicza, Klicha - nagrodzone jest oklaskami, ale padają też okrzyki "A za co mamy dziękować?".

W ogóle jest sporo rozczarowania, że opozycja nie potrafiła bardziej zawalczyć w Sejmie. Skończyło się na opowieściach o parlamentarnym nieposłuszeństwie.

Mam śmieszną rozmowę z policjantem. Częstujemy ich cukierkiem. Mówi, że jest zmęczony, pyta kiedy się to skończy. Ten oddział przywieźli z Torunia, już na miesięcznicę 10 lipca. Opowiada o wynoszeniu protestujących. "Na koniec została już tylko pani, gruba, ze 100 kilo. Poprosiłem, że jesteśmy już tacy zmęczeni, pani wstanie i pójdzie". I co zrobiła, pyta ktoś od nas. "Wstała i poszła".

W sobotę nad ranem panuje dziwny nastrój. Ostatnie dni, choć wspaniałe, niczego nie zmienią. Bez szans, ta władza i tak przepchnie, co będzie chciała. Taki jest nastrój. Taki był nastrój.

Nikt nie wie jeszcze, że ten tydzień buntu, który rozlał się na całą Polskę, da tak piorunujący efekt.

Akrobacje 10-letniej Niny na tle ogromnej narodowej flagi, które nakręciliśmy w środę, niespodziewanie dla nas samych, są jak symbol zwycięstwa obywatelskiego oporu. Dlatego ten film dajemy na koniec.

KOBIETY POD SENATEM

15 godzin bez wytchnienia demonstrował pod oknami Senatu Ogólnopolski Strajk Kobiet i warszawskie Dziewuchy Dziewuchom. Zaczęły o 09:00 21 lipca 2017, skończyły o drugiej w nocy 22 lipca, tuż po głosowaniu. Kilka razy skandowano Listę Hańby (za każdym razem ponad godzinę) - listę senatorek i senatorów, którzy głosowali "za". Z imienia, nazwiska. "Nie mogą być anonimowi, a przez to bezkarni, powinni się wstydzić" - powiedziała OKO.press Klementyna Suchanow, jedna z organizatorek happeningu. 15 dziewczynom (m.in. z Poznania, Warszawy, Wrocławia, Gdańska, Łodzi, Berlina) udało się utrzymać przez cały dzień i pół nocy wiele tysięcy ludzi pod oknami Senatu obradującego nad ustawą o Sądzie Najwyższym.

PROGRAM 500 MINUS

Tak nazywamy mandat za 500 zł. Taka oferta czekała na młodzież i starszych, którzy wzięli udział w blokadach pod Sejmem. "Siedzieliśmy na ulicy i walczyliśmy o wolną Polskę", "Obywatelskie nieposłuszeństwo to jedyny sposób, by pokazać posłom i senatorom, że się nie zgadzamy".

Tylko w nocy z czwartku na piątek (z 20 na 21 lipca 2017) policja wylegitymowała 270 osób, 52 osoby przyjęły mandaty, jedna została zatrzymana. Młodszy aspirant sztabowy Mariusz Mrozek, zastępujący rzecznika Komendy Stołecznej, pytany przez OKO.press o łączną liczbę osób objętych Programem 500 Minus odpowiedział, że policja nie prowadzi takich statystyk.

MUZYCZNA BLOKADA

Czwartkowa noc 20 lipca 2017, wszystkie bramy Sejmu i Senatu zablokowane przez demonstrantów. Kilka tysięcy osób spaceruje wokół parlamentu. Przy ulicy Frascati powstaje blokada najciekawsza ze wszystkich i - jak się później okaże - jedyna, która nie została wzięta szturmem przez policję. Improwizowane dźwięki powstrzymują siły porządkowe. Nowe dźwięki ulicy tworzą nowy porządek, bo dźwięk - jak wszystko inne - jest polityczny.

KIJOWSKI TEŻ ZABLOKOWANY

Sobota, 22 lipca 2017, czwarta rano. Okolice Wiejskiej i Prusa przy hotelu Sheraton. Ludzie wracają już do domów spod Sejmu i jeszcze roznoszą ich emocje. Blokują przejścia dla pieszych, przechodząc w tę i z powrotem po pasach. Nie chcą nikogo przepuszczać, wyjątek zrobili tylko dla Henryka Wujca. Zaglądają do aut szukając parlamentarzystów z PiS. W pewnym momencie na motocyklu podjeżdża Mateusz Kijowski. Ulica potrafi być surowa.

KONSTYTUCJA TO BARDZO FAJNY TEKST

Wtorek 18 lipca 2017 po południu. Dzień, który zostanie zapamiętany z powodu słów Jarosława Kaczyńskiego o "zdradzieckich mordach" i "zamordowaniu brata". Przed Sejmem tłok. Mężczyzna podchodzi do stojących za barierkami policjantów. "Przeczytam panom wstęp do Konstytucji, żeby panowie się nie nudzili i wiedzieli za czym tu stoimy. To jest bardzo fajny tekst”.

JAK POLICJA URATOWAŁA RZECZNIKA BOCHENKA

Noc z 20 na 21 lipca 2017, godz. 03:30. Rzecznik rządu Rafał Bochenek wychodzi z Sejmu. Idzie Wiejską eskortowany przez ośmiu policjantów. Zostaje zauważony przez demonstrantów i w obawie przed nimi szybko wskakuje do radiowozu. Ludzie otaczają samochód, skandują „Kon-sty-tu-cja, kon-sty-tu-cja, zdraj-cy, zdraj-cy”. Rozpoczyna się jedna z najostrzejszych akcji policji.

DRUGA MŁODOŚĆ SENATORÓW

22 lipca 2017, druga w nocy, tuż po przegłosowaniu ustawy o Sądzie Najwyższym. Do demonstrujących pod oknami Senatu rusza procesja senatorek i senatorów PO. Klimat lekko gombrowiczowski. Jan Rulewski, senator z Bydgoszczy, bohater z czasów pierwszej Solidarności: „czułem się, jakbym już był na emeryturze, ale nagle zostałem wyrwany do życia”. Bogdan Borusewicz dziękuje dziewczynom, po trzykroć. Senatorki skromnie chowają się w cieniu senatorów.

"BĘDZIE GŁOŚNO" - DRZE SIĘ TA BLOKADA. I JEST!

21 lipca, około północy. Na dole ulicy Frascati, przy Sejmie, działa najgłośniejsza z lipcowych blokad, aż uszy bolą. Kilka metrów dalej młody tata z trójką dzieci. Niemowlak w wózku, dwoje kilkuletnich dzieci siedzi na chodniku z tabletem. „Już się wyśpiewali” - tłumaczy tata ich brak zaangażowania w protest. A mama? „W kręgu”.

OKO.PRESS W KONTENERZE

Czwartek tuż po 03:30 nad ranem. Przed chwilą policjanci rozbili blokadę ulicy i uwolnili rzecznika rządu Rafała Bochenka. Policja się przegrupowuje, demonstranci też. Zauważają kontener na odpady budowlane, który stoi na chodniku. Wyciągają go na środek jezdni, siadają przed nim. Nasz redakcyjny kolega, potężny młodzieniec w kapeluszu na ryby, Robert Jurszo, który na codzień broni przyrody przed min. Szyszką, włazi do kontenera, by być jak najbliżej wydarzeń.

LEŻYMY I KOPIEMY

W czwartek 20 lipca 2017, po 15:00 do demonstrujących przed Sejmem dociera informacja, że już przegłosowali ustawę o Sądzie Najwyższym. Wszyscy są w szoku. Kilkoro z manifestantów - wśród nich Paweł Kasprzak, lider Obywateli RP - przeskakuje przez barierki. W czasie rozmowy z OKO.press policja odrywa go od nas i wynosi. Zdążył jednak oddać białą różę. Ludzie krzyczą, płaczą, kopią w barierki.

AKROBATKA WOLNOŚCI

Relaksując się od protestowania, 10-letnia Nina, która przyszła pod Sejm z mamą i babcią, w środę 19 lipca, na tle wielkiej narodowej flagi ćwiczy sobie akrobacje. "Nie marnuję czasu" - tłumaczy Robertowi Kowalskiemu.

Udostępnij:

Robert Kowalski

Dziennikarz radiowy i telewizyjny, producent, reżyser filmów dokumentalnych. Pracował w m.in Polskim Radiu, „Panoramie” TVP2. Był redaktorem naczelnym programu „Pegaz” i szefem publicystyki kulturalnej w TVP1. Współpracuje z Krytyką Polityczną, gdzie przeniósł zdjęty przez „dobrą zmianę” program „Sterniczki” z Radiowej Jedynki. Tworzy cykl „Kamera OKO.press”.

Komentarze