Sędzia Przemysław Radzik, który wzywa sędziów na przesłuchania za pytania prejudycjalne lub lekcje prawa dla młodzieży, sam był w przeszłości karany dyscyplinarnie. A jego żona stara się obecnie o stanowisko sędziego w NSA

Jak ustaliło OKO.press, Przemysław Radzik, zastępca rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych, miał sprawę dyscyplinarną w 2007 roku, gdy był szeregowym sędzią w Sądzie Rejonowym w Krośnie Odrzańskim.Sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu uznał sędziego Radzika za winnego przewinienia służbowego uchybienia godności sędziego. Jak wynika z zarzutu dyscyplinarnego w okresie listopad 2005 – kwiecień 2006 wydał on 5 wyroków łącznych z naruszeniem zasad prawa karnego.

Chodzi o to, że sędzia łączył kary wobec skazanych. Kary te zapadły w kilku wyrokach i procedura dopuszczała ich łączenie, tak by był jeden wyrok do wykonania. Kary można było łączyć po spełnieniu wymogów formalnych. A te w tych przypadkach nie były spełnione.

Sędzia Radzik od wyroku dyscyplinarnego się odwołał. Podnosił m.in., że on tylko przewodniczył składowi ławniczemu, który wydał orzeczenia dotyczące łączenia kar.

W październiku 2007 roku sąd dyscyplinarny przy Sądzie Najwyższym podtrzymał jednak wyrok dyscyplinarny. Z opisu zarzucanego sędziemu czynu dyscyplinarnego wyeliminował tylko jedną z pięciu spraw, w których błędnie połączył kary.

Finalnie sędzia został uznany za winnego wydania wyroku łącznego w czterech sprawach. Sąd Najwyższy podtrzymał jednocześnie karę dla sędziego, czyli upomnienie.

Sąd Najwyższy nie podzielił zarzutu sędziego Radzika z odwołania, że on tylko przewodniczył składowi ławniczemu, który łączył kary. „Sędzia pełniący funkcję przewodniczącego składu orzekającego w składzie ławniczym odgrywa z reguły zasadniczą rolę zarówno na etapie formułowania treści rozstrzygnięcia, jak i przekonywania o jego trafności pozostałych członków składu orzekającego. W wyjątkowych wypadkach, gdy w toku głosowania podjęte zostanie głosami ławników rozstrzygnięcie sprzeczne z przekonaniami sędziego, ma on możliwość zgłoszenia zdania odrębnego” – napisał w uzasadnieniu orzeczenia dyscyplinarnego Sąd Najwyższy.

Kara dyscyplinarna co do zasady jest dla każdego sędziego przeszkodzą w dalszej karierze w sądzie. To skaza w życiorysie – a sędzia ma mieć nieskazitelny życiorys – która blokuje awanse do sądów wyższych instancji.

Kariera przyspieszyła w 2018

Za obecnej władzy kariera sędziego Radzika jednak nagle przyspieszyła. W czerwcu tego roku został zastępcą rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych, a we wrześniu  członkiem specjalnego zespołu w ministerstwie, który ma doradzać ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze w sprawach postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów.

Radzik z nominacji ministra Ziobry został też prezesem Sądu Rejonowego w Krośnie Odrzańskim.

We wrześniu tego roku o Radziku zrobiło się głośno w całej Polsce. Jak pisaliśmy w OKO.press zaczął wzywać na przesłuchania sędziów ze stowarzyszenia Iustitia, znanych z obrony niezależności sądów – prezesa Iustitii Krystiana Markiewicza, rzecznika Iustitii Bartłomieja Przymusińskiego i Igora Tuleyę. Potem zaczął wszczynać postępowania wyjaśniające wobec sędziów, którzy zadali pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE (wobec Igora Tuleyi i Ewy Maciejewskiej) oraz wobec sędziów, którzy byli na festiwalu Jurka Owsiaka Pol`and`Rock i uczyli tam młodzież prawa. Chodzi o sędziów Arkadiusza Krupę, Olimpię Barańską–Małuszek i Monikę Frąckowiak.

Jak pisało OKO.press, przesłuchania prowadzone przez Przemysława Radzika nie są przyjemne. Po przesłuchaniu we wrześniu Tuleyi, Markiewicza i Przymusińskiego pisaliśmy w OKO.press: „Atmosfera podczas przesłuchania była napięta, rzecznicy [Radzik i drugi zastępca rzecznika Michał Lasota-red.] zachowywali się sztywno i formalnie. Przemysław Radzik zadawał pytania w »prokuratorskim, agresywnym stylu«. Przesłuchania były nagrywane kamerą”.

Podczas kolejnego przesłuchania Igora Tuleyi wyproszono jego pełnomocnika mec. Jacka Dubois. Przemysławowi Radzikowi miała się nie spodobać argumentacja prawnika Tuleyi.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego teraz ściga też sędziego Waldemara Żurka, byłego rzecznika legalnej KRS, czy sędziego Włodzimierza Brazewicza z Gdańska, który poprowadził w Gdańsku spotkanie z Tuleyą. Przesłuchanie Brazewicza miało być we wtorek, czyli dziś.

Sędziowie te postępowania odbierają jako szykany mające wywrzeć efekt mrożący na pozostałych sędziów. Postępowania wyjaśniające mogą też zakończyć się dyscyplinarkami, co może otworzyć ścieżkę usuwania z zawodu sędziów niepokornych, którzy bronią niezależności sądów przed obecną władzą.

Nie wiadomo jak to się stało, że mało znany sędzia z Sądu Rejonowego z Krosna Odrzańskiego tak szybko awansował.

Doświadczenie prokuratorskie

W przesłuchaniach sędziów pomaga mu jednak wieloletnie doświadczenie prokuratora. Zanim został sędzią w 2005 roku prowadził śledztwa w Prokuraturze Okręgowej w Zielonej Górze.

Prowadził m.in. śledztwo ws. przemytu do Polski spirytusu, czy zabójstwa rodziny wójta romskiej gminy w Nowej Soli (Lubuskie). W śledztwach korzystał z instytucji świadka koronnego. Na sędziego powołał go prezydent Aleksander Kwaśniewski. Orzekał w II wydziale karnym w Sądzie Rejonowym w Krośnie Odrzańskim.

W środowisku prawników jest mało znany. Jego awans na prezesa sądu i zastępcę rzecznika dyscyplinarnego był dla wszystkich dużym zaskoczeniem. ”Był normalnym sędzią, trochę uparty. Należał do stowarzyszenia sędziów Iustitia, ale kilka lat temu zrezygnował” – mówią prawnicy.

Być może teraz wystrzeli też kariera jego żony, która jest radcą prawną. Gabriela Zalewska-Radzik zgłosiła swoją kandydaturę do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jest obecnie na etapie opiniowania przez nową Krajową Radę Sądownictwa.

O awans stara się też drugi zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota, który brał też udział w przesłuchaniach sędziów. Na co dzień jest sędzią sądu rejonowego w Nowym Mieście Lubawskim i jego prezesem z nominacji ministra Ziobry (od stycznia tego roku).

Z informacji OKO.press wynika, że Lasota stara się o awans na sędziego okręgowego. Obecnie orzeka w Sądzie Okręgowym w Elblągu na delegacji.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press