0:00
15 stycznia 2021

Puszcza Karpacka. "Wilczyce" okupują las i ogłaszają "leśną rewolucję"

"Działamy tak, jak chcemy, żeby działał świat - bez hierarchii, dominacji ludzi nad innymi istotami, patriarchatu, queerfobii i faszyzmu" - pisze kolektyw Wilczyce, który protestuje w Puszczy Karpackiej. Leśnicy: "protestujące próbują przenosić na grunt leśny spory światopoglądowe"

Wydrukuj

"My, Wilczyce stajemy w obronie lasu i mieszkających w nim istot. Żądamy zaprzestania wycinki i polowań w ponad stuletnich drzewostanach w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Żądamy podjęcia natychmiastowych działań ochronnych oraz reformy Lasów Państwowych zgodnej z oczekiwaniami społecznymi.

Działamy tak jak chcemy, żeby działał świat - bez hierarchii, dominacji ludzi nad innymi istotami, patriarchatu, queerfobi i faszyzmu. Z radykalną empatią i troską. Ramię w ramię, łapa w łapę, bez względu na wszystko stawiamy opór i rozpoczynamy leśną rewolucję!" - to manifest grupy ekologicznej określającej się jako Wilczyce, która właśnie zaczęły protest w Puszczy Karpackiej. Jest anonimowa a jej członkowie i członkinie noszą przypominające wilcze głowy maski.

Fot. Wilczyce

Wydzielenie 219 a (administracyjnie wydzielony fragment lasu), które - jak piszą Wilczyce - jest przez nie "okupowane" leży w obrębie Obszaru Natura 2000 "Bieszczady". Przylega bezpośrednio do granicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego. W obronie tego fragmentu lasu w 2019 roku do Lasów Państwowych apelowała pisarka i noblistka Olga Tokarczuk.

Wilczyce deklarują, że pozostaną w lesie tak długo, jak będzie to konieczne. Jak czytamy w rozesłanym do mediów stanowisku, domagają się "się zakończenia wycinek w naturalnych, ponad stuletnich lasach tworzących Otulinę Bieszczadzkiego Parku Narodowego i reformy Lasów Państwowych".

Wilczyce: "Jesteśmy tu, żeby bronić lasu"

"Nazwałyśmy się rodziną Wilczyc, by solidaryzować się zarówno z tymi jak i innymi istotami mieszkającymi w lesie" - mówią OKO.press. Podkreślają, że są właśnie rodziną, a nie watahą, bo odcinają się od języka łowieckiego, z którego pochodzi ten drugi termin.

"Wierzymy w solidarność międzygatunkową i odrzucamy przekonanie o wyższości ludzi nad innymi zwierzętami" - mówią.

Zaznaczają, że odcinają się od dualnego pojęcia płci: Wilczyce to osoby kobiece, męskie i niebinarne "wspólnie stawiające opór kapitalizmowi i patriarchatowi, które niszczą zarówno przyrodę jak i relacje społeczne".

Jest pewną nowością, że przekaz Wilczyc łączy przekaz ekologiczny z politycznym i równościowym. Na filmie prezentującym ich grupę aktywistki pokazują się z flagą LGBT oraz flagami zielonego (czarnozieloną) i feministycznego (czarnofioletową) anarchizmu.

Skypod - jednak z platform, na której założono nadrzewny obóz. Fot. Wilczyce.

"Jesteśmy tu, żeby bronić lasu. Jesteśmy częścią przyrody i bronimy go dla siebie i dla innych istot. Mówimy otwarcie o walce z queerfobią i faszyzmem, ponieważ uważamy, że szczególnie w obecnej sytuacji politycznej brak wypowiedzi w tym temacie jest jednoznaczny z wypowiedzią przychylną opresorom" - dodają.

Podkreślają, że zdają sobie sprawę, iż ktoś może twierdzić, że ich hasła odwracają uwagę od lasu. "Naszym zdaniem jednak nasza narracja jest bardzo spójna. Jeżeli walczymy o dobrostan wszystkich istot i o harmonię w przyrodzie, to jednym z jej elementów jest też dobrostan ludzi. Chcemy więc, żeby każda i każdy z nas miały swobodę życia w zgodzie z sobą" - przekonują.

Manifest Wilczyc

My, Wilczyce, stajemy dziś w obronie Lasu.

W imieniu wszystkich istot domagamy się sprawiedliwości międzygatunkowej.

Żądamy zaprzestania wycinki i polowań w ponad stuletnich drzewostanach w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, w planowanych i projektowanych rezerwatach przyrody oraz we wszystkich lasach w kraju, wskazanych przez stronę społeczną oraz środowisko naukowe jako lasy, które powinny zostać wyłączone z gospodarki leśnej.

Żądamy podjęcia natychmiastowych działań ochronnych oraz reformy Lasów Państwowych zgodnej z oczekiwaniami społecznymi. Od tego zależy przyszłość klimatyczna, nasze bezpieczeństwo wodne oraz dobro pozostałych gatunków, które mają takie samo prawo do życia, wolności i realizowania swoich naturalnych potrzeb, w środowisku wolnym od presji człowieka.

Działamy jako intersekcjonalny kolektyw. Podejmujemy decyzje na drodze konsensusu. Wierzymy, że możemy funkcjonować tak jak chciałybyśmy, żeby funkcjonował świat: bez hierarchii, dominacji ludzi nad pozostałymi istotami, patriarchatu, queerfobii i faszyzmu. Z radykalną empatią i troską.

Antropocentryczny kapitalizm zawłaszcza ziemię i niszczy przyrodę. Dzikie zwierzęta stanowią już tylko 4 proc. wszystkich ssaków żyjących na planecie. Kawałek po kawałku odbieramy im kolejne tereny i przekształcamy na własne potrzeby, nie licząc się zupełnie z resztą istot. Stare lasy, o charakterze naturalnym, jak te, których bronimy, są domem dla niezliczonych gatunków - Puszcza Karpacka to nie tylko niedźwiedź, wilk, ryś i żbik, ale tysiące innych, nie mniej ważnych, gatunków zwierząt, roślin i grzybów.

Nie zgadzamy się na dewastację dzikiej przyrody i eksploatację cennych lasów jako magazynów drewna. Bieszczadzkie lasy to niezwykle złożony, wrażliwy ekosystem, który pełni wiele bardzo ważnych funkcji. Lasy te mają charakter glebo oraz wodochronny - od ich kondycji zależy ilość wody w kraju. To tu występują największe opady w postaci deszczu i śniegu. Górskie potoki zasilają rzeki, a nadmiar wody magazynowany jest przez las.

Lasy, zwłaszcza te stare, o naturalnym charakterze, pełnią kluczową rolę w ochronie klimatu. Jeśli dalej będą masowo wycinane, gleba miażdżona ciężkim sprzętem, a głębokimi koleinami dróg zrywkowych nadal spływać będzie morze błota do górskich potoków, to nie mamy żadnych szans w walce z suszą w kraju, powodziami, o katastrofie klimatycznej nie wspominając.

Tymczasem Lasy Państwowe konsekwentnie wykonują plan zniszczenia lasów na obszarach, które mogłyby zostać włączone do parków narodowych lub na których projektowane są rezerwaty, tak, aby umniejszyć ich przyrodniczą wartość, by nie było już podstaw by je objąć ochroną.

Ponieważ wszystkie inne metody zawiodły, zdecydowałyśmy zatroszczyć się o dobro lasu i ochronić go przed chciwością i żądzą władzy człowieka. Wierzymy, że naszym moralnym obowiązkiem jest walka w obronie naszego wspólnego dobra.

Ramię w ramię, łapa w łapę, bez względu na wszystko, stawiamy opór i rozpoczynamy Leśną Rewolucję!

Dołącz do nas i stań po stronie tych, którzy sami walczyć nie mogą!

Wolne lasy dla wszystkich istot!

#Nora219A, czyli obóz na drzewach

Część Wilczyc zamieszkuje na specjalnie zbudowanych dla tego celu nadrzewnych platformach, tzw. skypodach. Dokładną lokalizację obozowiska pokazują na swojej stronie internetowej, gdzie zachęcają również do przyłączenia się.

"Nasza blokada polega na zamieszkaniu bezpośrednio w lesie. Robimy to oczywiście z szacunkiem dla obecnej tam fauny i flory. Zajmujemy tyle miejsca, ile potrzebujemy, zostawiając przestrzeń dzikim zwierzętom i unikając niszczenia roślinności" - mówią OKO.press Wilczyce.

Zapowiadają, że infrastruktura będzie jeszcze udoskonalana, by można było tu prowadzić bardziej komfortowe życie. Mają powstać m.in. przestrzenie wspólne.

Jak grupa poinformowała na swoim profilu facebookowym, w nocy 13 na 14 stycznia ktoś zniszczył jeden z namiotów tnąc go ostrym narzędziem oraz przeciął linę mocującą jeden ze skypodów.

"Gdyby w momencie rozcięcia na drzewie znajdowała się osoba, spadłaby ona wraz z platformą z wysokości ok. 10 metrów, co prawdopodobnie skończyłoby się jej śmiercią lub poważnym kalectwem. Czy takie właśnie były intencje sprawcy tego zajścia?" - napisały Wilczyce na Facebooku.

Wokół obozu porozwieszały ostrzeżenia ,,Nie tnij liny, bo umrze człowiek".

Cenny przyrodniczo obszar

Jak piszą Wilczyce, wydzielenie 219a, w którym trwa protest, do 1945 roku zachowywało charakter lasu pierwotnego. Po II wojnie światowej prowadzono tu gospodarkę leśną, ale była ona mocno ograniczona, z powodu słabej infrastruktury drogowej a także bliskości słynnego ośrodka łowieckiego w Arłamowie.

"Wiek występującego tam drzewostanu szacuje się na około 120-160 lat. Las ten jest domem dla m.in. puszczyka uralskiego i dzięcioła białogrzbietego - chronionych gatunków ptaków. Występuje tutaj również 13 gatunków chronionych mchów, porostów i wątrobowców"

- piszą Wilczyce. Powołują się na inwentaryzację przyrodniczą przygotowaną przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze, która chce wyłączenia tego obszaru z produkcyjnej gospodarki leśnej.

W obronie wydzielenia 219a protestowała w 2019 roku. Inicjatywa Dzikie Karpaty. O wstrzymanie wycinki w tym miejscu apelowała też do Lasów Państwowych Olga Tokarczuk.

Leśnicy: "protestujące próbują przenosić na grunt leśny spory światopoglądowe"

"Nie odmawiamy nikomu prawa do głoszenia swoich poglądów, nie komentujemy też formy protestu prowadzonego z >>radykalną empatią i troską<<, choć byłoby dobrze, gdyby towarzyszyła temu też odrobina nieradykalnej wiedzy. Informujemy, że w oddz. 219a nie są w tej chwili prowadzone żadne prace związane z pozyskaniem drewna" -

napisał Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP) w Krośnie, poproszony przez portal wbieszczady.pl o komentarz do akcji Wilczyc. Dodał, że leśnicy i pracownicy RDLP w Krośnie oraz nadzorowanych przez nią nadleśnictw nie poczuwają się do szerzenia „patriarchatu, queerfobii i faszyzmu”.

"Z przykrością stwierdzamy tylko, że protestujące próbują przenosić na grunt leśny spory światopoglądowe niemające z lasem nic wspólnego" - dodał Marszałek.

Rzecznik zaznaczył też, że żądanie od nadleśniczego zaniechania działań gospodarczych w lasach powierzonych jego pieczy to rodzaj podżegania do naruszenia prawa. Jeśli zaś chodzi o sam oddział 219a, to przytoczył stanowisko Rady Naukowo-Społecznej Leśnego Kompleksu Promocyjnego Lasy Bieszczadzkie, według którego na tym terenie powinno się prowadzić gospodarkę leśną opartą o obowiązujący plan urządzenia lasu.

Wygląda więc na to, że Lasy Państwowe chcą wziąć Wilczyce na przetrzymanie i na razie, przynajmniej oficjalnie, je ignorują. Dalsze kroki będą zapewne zależały od tego, jak będzie rozwijał się protest i czy będzie eskalował.

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne