Zaufanie do Władimira Putina spada już znacząco, a propaganda Kremla stara się oswajać i normalizować kolejne etapy kryzysu, w który pogrąża Rosję wojna Putina. A sama wojna wkracza w nowy etap.
Oficjalnie — jak już pisaliśmy — Rosja jest od lipca na wojnie z całym Zachodem. Nie tylko z Ukrainą. A na tej wojnie założenie Putina, że zasoby Ukrainy do obrony wyczerpią się pierwsze, nie jest już oczywiste. Zasoby Rosji zaczynają się wyczerpywać coraz szybciej, a za dwa miesiące są „wybory” do parlamentu, co lekko ogranicza możliwości władzy. Niepokój i niepewność objawiają się w propagandzie.
Mamy wreszcie w rosyjskiej telewizji
Są reportaże z okupowanego Krymu, gdzie nie tylko nie ma paliwa, nie ma też prądu i wody. Ludzie ładują więc urządzenia przy publicznych generatorach, a władze rozwożą wodę butelkowaną.
Są też opowieści z całej Rosji o różnych sposobach radzenia sobie z niedoborami. Problem polega na tym, że są to sposoby wymyślane wyłącznie przez władze – nie ma w Rosji społeczeństwa obywatelskiego. Dlatego wydolność systemu w kryzysie jest mniejsza.
Oficjalna liczba ukraińskich dronów i rakiet zestrzelonych nad Rosją rośnie.
Jakby w uznaniu tego faktu, zmienia się też ocena szkód przez nie spowodowanych.
Od opowieści – z maja – że ataki te nie mają znaczenia, po wersję Putina – z czerwca – że mają pewien wpływ na zaopatrzenie w benzynę, ale „niekrytyczny”, i jedynie „zakłócają sezon turystyczny” – po najnowszą wypowiedź Pieskowa, rzecznika Kremla, że problemy z paliwem mają już wpływ na całą gospodarkę. Ale (jeszcze?) niekrytyczny. Choć niestety gospodarka Rosji „nie rośnie tak szybko, jak powinna”.
„Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z trudności, z jakimi boryka się nasza gospodarka. Trudności te nie są poważne” – powiedział mianowicie Pieskow. „Wskaźniki wzrostu, jak wielokrotnie powtarzał prezydent, są niewystarczające. Ale ogólnie rzecz biorąc, gospodarka międzynarodowa również znajduje się obecnie w raczej opłakanym stanie. Między innymi z powodu skutków konfliktu w Zatoce Perskiej”.
Nad Rosją unosi się jednak groźba, że z powodu wzrostu cen benzyny bank centralny podniesie stopy procentowe (z obecnych 14,5 proc.). Mimo że duszą one gospodarkę i Putin wyraził już sugestię, że powinny spaść.
Lecz – i tu się zaczyna opowieść klasyczna dla reżimów w kryzysie – w innych krajach też jest źle, a nawet gorzej. Pieskow mówi więc, że gospodarka Rosji nie wygląda najgorzej na tle ogólnej światowej katastrofy gospodarczej. „Kraje Europy Zachodniej i niektóre państwa azjatyckie również borykają się z trudnościami gospodarczymi i Rosja nie może pozostawać w tej kwestii odizolowana”.
Temu samemu służą dziś także przedstawiane w telewizji i innych mediach opowieści o katastrofie Ukrainy (na zdjęciu głównym — czołówka „Wiesti” z 16 lipca). O tym, że Ukraina jest codziennie bombardowana i niszczona przez rosyjski ostrzał.
„W odpowiedzi na ataki dronów Rosja zaatakuje Ukrainę z coraz większą siłą” – powiedział prezydent Putin. „Gdziekolwiek spróbują uderzyć na terytorium Rosji, odpowiemy w podobny sposób, tylko kilkakrotnie silniej. Wróg to odczuje. Mam nadzieję, że już to czuje” – powiedział Putin 13 lipca.
„Nasza ofensywa na froncie pozostaje niezmienna, pomimo faktu, że ataki rakietowe i dronów na instalacje wojskowe reżimu Bandery znacznie się nasiliły” – tę wersję zaproponował już 11 lipca autor propagandowego telewizyjnego programu „Wiadomości tygodnia” („Wiesti niedieli”) Kisieliow:
„Dla nas jest to chwilowa niedogodność; dla ukraińskich nazistów są to rany, których nie da się wytrzymać”.
Także rosyjski MON ogłosił 11 lipca, że ostrzeliwuje Ukrainę nie po to, by coś osiągnąć, ale dlatego, że może: „Ataki na obiekty wojskowo-przemysłowe w Kijowie i infrastrukturę portową w obwodzie odeskim potwierdziły zdolność rosyjskich sił zbrojnych do atakowania dowolnych celów na terenie całej Ukrainy”.
Ta nowa opowieść sprowadza jednak rosyjski sens wysiłku wojennego do pocieszania cierpiących na skutek tego wysiłku Rosjan. Coraz mniej mówi się bowiem o tym, że armia zmierza do zwycięstwa, a więcej – że zamienia ona życie w Ukrainie w piekło.
Propaganda jest przy tym cały czas o krok za rzeczywistością. Zaczęła się chwalić atakami na ukraińskie stacje benzynowe, gdy w Rosji już nie było paliwa.
W tym czasie wojna przeniosła się na morze. Ukraińcy zajęli się niszczeniem rosyjskiej floty transportującej paliwo przez Morze Azowskie (gdzie żegluga została w zasadzie zatrzymana) i Morze Czarnym. Ukraińcy twierdzą, że w ciągu 12 dni wyeliminowali 159 statków i okrętów.
Rosyjska propaganda odnotowała to dopiero po kilku dniach. Teraz pociesza widzów relacjami z ostrzału Odessy i Czarnomorska oraz radosnymi komentarzami, że
„ten konwój płynął z pomocą dla Ukrainy, ale nie dopłynął, bo napotkał rosyjskie drony”.
Narracja o nieuniknionym rosyjskim zwycięstwie zwinęła się do wersji, że „gdyby nie drony, które powstają z pomocą Zachodu, to dawno byśmy osiągnęli wszystkie nasze cele” (wypowiedź wojskowego w reportażu „Wiesti” 15 lipca z postępów w Donbasie).
Poparcie dla niego spada, co widać na wykresie. Są to odpowiedzi na pytanie, czy ufasz Putinowi, udzielane przedstawicielom rządowej agencji badawczej, którzy mają respondentów namierzonych w swojej bazie danych:
Do tej pory zaufanie do Putina lekko spadało, gdy w 2022 r. ogłosił częściową mobilizację. I w 2024 r., gdy Ukraińcy wdarli się do obwodu kurskiego w Rosji. Potem — jak widać — rosło.
Teraz spadek jest dużo głębszy i to mimo że oficjalna sondażownia WCIOM zmieniła w maju sposób pytania i stara się docierać także do respondentów starszych, a więc z natury bardziej proputinowskich.
Tymczasem oficjele nadal powtarzają, że wszystko w Rosji i na froncie dzieje się za wiedzą Putina i on to wszystko kontroluje.
To nie brzmi już jednak jak pochwała, ale raczej jak zwalanie winy.
„Prezydent Rosji Władimir Putin monitoruje wszystkie aspekty specjalnej operacji wojskowej. Otrzymuje niezbędne informacje i podejmuje właściwe decyzje” (Pieskow, 13 lipca)
„Prezydent Rosji Władimir Putin regularnie omawia z rządem sytuację gospodarczą kraju i rozumie, co należy zrobić, aby ją uregulować i poprawić” (Pieskow, 16 lipca)
Putin sam zapowiada, że sytuacja poprawi się „wkrótce”. Próbuje też opowiadać, że to, co robi, wynika z woli narodu: on ją po prostu realizuje („Instrukcje prezydenta to nie tylko puste słowa; są one bezpośrednim przekazem od obywateli i wynikiem żywej relacji z narodem”).
Władza próbuje powstrzymać rozpowszechnianie się informacji o kryzysie przez internet. W tym celu ogłosiła np., że mieszkańcy Omska, którzy opublikowali w sieci filmiki z ukraińskich trafień tamtejszej rafinerii, dostali grzywny. Zakazy filmowania i rozpowszechniania informacji o trafieniach władze lokalne wprowadzają powszechnie, ale najwyraźniej zakazy te mają ograniczoną skuteczność. Fakt, obrazy płonących rafinerii nie przedostały się jeszcze do telewizji (a to zawsze dowód na to, że władza kapituluje wobec rzeczywistości), ale już skutki tych ataków oglądamy w legalnych, kremlowskich „reportażach”.
I z obrazków telewizyjnych nie wynika, by wola narodu realizowała się dzięki Putinowi.
Kolejki są, paliwa nie ma. Do tego przez Rosję przetacza się seria katastrofalnych ulew i powodzi. I o nich – wedle Pieskowa – Putin też wszystko wie. A w praktyce wygląda to tak, że nieremontowana z powodu wojny infrastruktura nie wytrzymuje pod naporem wody.
Obrazki z katastrofy dzienniki telewizyjne umiejętnie zestawiają z relacjami o nowych budowach i osiągnięciach rosyjskiego przemysłu. Robią to w sposób, który starsi ludzie w Polsce muszą pamiętać z dzienników telewizyjnych z czasów zapaści gospodarczej lat 80.: obrazy narad w sprawie „przejściowych trudności” i reportaże o „braku sznurka do snopowiązałek” były wtedy przetykane obrazami ze „spustu surówki” w hucie i z „fabryk domów”. Tak jest też w Rosji.
Starsi pamiętają, że tym relacjom o sznurku i surówce towarzyszyła myśl, że to niestety będzie trwać wiecznie, a w każdym razie nie skończy się za naszego życia. A tymczasem „to” właśnie na naszych oczach dogorywało.
Coś takiego mamy teraz w rosyjskiej propagandzie. Przy czym następuje to jakby szybciej niż w latach 80. XX wieku.
Oficjalne opowieści o bohaterskiej walce o benzynę i o przeżycie na Krymie są tego dowodem. Więc przedstawimy tu mały ich wybór:
10 lipca. Niedobory paliwa na rosyjskich stacjach benzynowych są spowodowane częściowym zamknięciem rafinerii ropy naftowej po atakach ukraińskich dronów. Jest to przyczyną kolejek i niestabilnej obsługi na stacjach benzynowych – oświadczył wicepremier Rosji Aleksandr Nowak. „Często pojawiają się czynniki spekulacyjne, a niektórzy sprzedawcy próbują wykorzystać sytuację, aby zarobić dodatkowe pieniądze i podnieść ceny”.
„Producenci rolni zostali włączeni do priorytetowej kategorii dostaw paliw, a niezbędne ilości dla sektora rolnego są dostępne”. „Obszary północne borykają się z wyjątkowymi wyzwaniami transportowymi i infrastrukturalnymi, które należy uwzględnić przy podejmowaniu decyzji dotyczących dostaw paliw. W obecnych warunkach wszelkie działania mające na celu zapewnienia tym regionom niezbędnych zasobów muszą być ściśle monitorowane przez władze. Decyzje muszą być podejmowane jak najszybciej”
12 lipca: „Prawie 1300 pracowników administracji Niżnego Nowogrodu, administracji rejonowych i podległych agencji od czwartku, 9 lipca, pracuje jako wolontariusze na 55 stacjach benzynowych sieci w mieście, pomagając kierowcom i pracownikom stacji w obecnej sytuacji. Wolontariusze monitorują dostępność paliwa, sprawdzają tablice rejestracyjne pojazdów i pomagają kierowcom w dostosowaniu się do tymczasowych zasad sprzedaży paliwa”.
13 lipca: „Sprzedaż benzyny na podstawie parzystych i nieparzystych numerów rejestracyjnych pojazdów zostanie wprowadzona w obwodzie kurskim od 15 lipca, aby zapewnić bezpieczeństwo publiczne i zmniejszyć korki na stacjach benzynowych. Ta praktyka okazała się skuteczna w innych regionach”.
15 lipca: „Władze Kałmucji zwiększyły limit benzyny na samochód na stacjach benzynowych o 10 litrów, do 30 litrów”. „Ministerstwo Spraw Wewnętrznych anuluje mandaty wystawione kierowcom, którzy otrzymali je za stanie w kolejce po paliwo na stacjach benzynowych”.
16 lipca: „Władze federalne finalizują prezydenckie rozporządzenie o przyznaniu Krymowi dotacji paliwowych. Oczekujemy, że ta kwestia zostanie ostatecznie rozwiązana do poniedziałku”. Jednocześnie władza przyznaje, że firmy paliwowe nie reagują na jej polecenia w sprawie zaopatrzenia obszarów północnych: „Wicepremier Rosji Aleksandr Nowak zalecił firmom z branży wywiązanie się z zobowiązań dotyczących dostaw produktów naftowych w ramach dostaw z północy, a także zauważył, że zapewnienie stabilnych i terminowych dostaw paliw do regionów pozostaje priorytetem dla rządu i władz regionalnych”.
17 lipca: „Wicepremier Aleksandr Nowak i gubernator obwodu samarskiego Wiaczesław Fiedoriszczew omówili kwestie dostaw paliw do regionu” – poinformował rząd w komunikacie.
11 lipca. „Ograniczenia w dostawie prądu na Półwyspie Krymskim nadal obowiązują” – poinformowało przedsiębiorstwo „Krymenergo”. „Termin przywrócenia dostaw energii elektrycznej zależy od stabilności sytuacji i możliwości bezpiecznego przeprowadzenia prac naprawczych”.
12 lipca. „W Sewastopolu wprowadzono tymczasowe ograniczenia w dostawie prądu, aby zapobiec awarii całej sieci energetycznej”.
14 lipca. „Cztery miasta i sześć rejonów na Krymie są pozbawione prądu z powodu ataków Sił Zbrojnych Ukrainy na obiekty energetyczne. Trwają prace naprawcze”. Sewastopol wprowadził [kolejny] „stopniowy harmonogram przerw w dostawie prądu z powodu ataków Sił Zbrojnych Ukrainy na sieć energetyczną”.
15 lipca. „Niektóre krymskie miasta i wsie będą dziś pozbawione wody z powodu niestabilnych dostaw prądu” – poinformowało przedsiębiorstwo „Woda Krymu”. „Lista powiatów i miast, w których obowiązują ograniczenia w dostawie wody, dostępna jest na stronie internetowej i stronach internetowych spółki” (a dokładniej jest dostępna tam, gdzie jest prąd – przyp. aj). „Niestety, w wyniku ataku wrogiego bezzałogowego statku powietrznego Kercz jest całkowicie pozbawiony zasilania”.
16 lipca. „W wyniku ataków Sił Zbrojnych Ukrainy trzy okręgi energetyczne na Krymie pozostają bez prądu i trwają działania mające na celu przywrócenie dostaw energii elektrycznej”. „Niektóre miejscowości na północy i zachodzie Krymu zostały pozbawione wody z powodu awarii sieci energetycznej”.
17 lipca: „Sytuacja energetyczna w Sewastopolu pogorszyła się. Energię elektryczną dostarczamy głównie do szpitali i innych niezbędnych placówek. Musieliśmy nawet zrezygnować z trybu »od 2 do 6« (dwie godziny z zasilaniem, sześć godzin bez), ponieważ wydajność systemu jest obecnie niska”.
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Komentarze