0:00
Prawa autorskie: KUBA ATYS / Agencja Wyborcza.plKUBA ATYS / Agencja ...
26 stycznia 2022

Ruina pomnika. Kardynał Ratzinger też krył sprawców. 497 ofiar nadużyć seksualnych w diecezji monachijskiej

Publikacja 1900-stronicowego raportu o o 497 ofiarach nadużyć seksualnych księży diecezji monachijskiej wstrząsnęła niemieckim kościołem katolickim. Powszechnie mówi się o końcu systemu, którego centrum był właśnie Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI. Czy tak jest w istocie?

Wydrukuj

"Obecny kryzys jakiego doświadcza niemiecki Kościół jest dodatkowym argumentem za koniecznością odnowy struktur kościelnych. To właśnie niemieccy biskupi razem ze świeckimi katolikami poważnie zastanawiają się nad koniecznością zmian dyscypliny celibatu księży i dopuszczenie kobiet do decyzyjnych funkcji w Kościele. W jakim kierunku te zmiany pójdą zapewne dowiemy się niebawem" - pisze dla OKO.press prof. Stanisław Obirek (rocznik 1956), teolog, historyk, antropolog kultury, były jezuita, wyświęcony w 1983 roku.

Opuścił stan duchowny w 2005 roku, wcześniej wielokrotnie dyscyplinowany i uciszany za krytyczne wypowiedzi o Kościele, Watykanie, a zwłaszcza Janie Pawle II. Oto jego analiza sytuacji po opublikowaniu raportu o pedofilii w diecezji monachijskiej.

W zgodnej opinii komentatorów publikacja liczącego 1900 stron raportu opublikowanego 20 stycznia 2022 roku przez kancelarię Westpfahl Spilker Wastl (WSW) otwiera nową kartę w historii niemieckiego katolicyzmu. I to z wielu względów.

Raport jest dostępny online. Warto dodać, że pracowników kancelarii zatrudnił kardynał Reinhard Marx by sporządziła raport na temat nadużyć seksualnych księży diecezji monachijskiej w latach 1945-2019. Ze wstępnej lektury wynika, że

jest w nim mowa o 497 ofiarach: 247 to chłopcy, a 182 to dziewczynki. Według raportu 60 proc. ofiar to dzieci w wieku między 8 i 14 lat. Podano też liczbę 235 sprawców z których 173 to księża, a 9 to diakoni.

Dokładnie opisano też proceder tuszowania przestępców przez monachijskich biskupów.

W krótkim, trwającym 4 minuty oświadczeniu, kardynał Marx jeszcze tego samego dnia oświadczył, że on sam i kierowane przez niego diecezja, przyjmuje z całą powagą ustalenia prawników i zrobi wszystko, co w jego mocy by zadośćuczynić ofiarom tych straszliwych przestępstw.

Kard. Marx: "Jestem zszokowany i zawstydzony"

Oto niektóre ze stwierdzeń monachijskiego kardynała: „Moją pierwszą myślą dzisiaj są osoby dotknięte nadużyciami seksualnymi, które doświadczyły nędzy i cierpienia na przerażającą skalę z rąk urzędników kościelnych, księży i ​​innych pracowników kościelnych. Jestem zszokowany i zawstydzony”.

Słuchając go miałem wrażenie, że jest nie tylko szczery, ale i poruszony lekturą raportu, który pewnie jako pierwszy przeczytał. Jak wiadomo w raporcie jest też mowa o jego osobistych zaniedbaniach, podobnie jak i jego poprzedników - Josepha Ratzingera i Friedricha Wettera.

Marx mówił dalej jakie znaczenie miało dla niego spotkanie z ofiarami nadużyć, do których zwrócił się bezpośrednio:

„Dla mnie spotkania z ofiarami wykorzystywania seksualnego przyniosły punkt zwrotny. Zmieniliście i nadal zmieniacie moje postrzeganie Kościoła”.

Szef monachijskiej diecezji nie szuka usprawiedliwień i przyjmuje pełną odpowiedzialność za przestępstwa jakich dopuścili się pedofile w sutannach w jego diecezji:

„Jak wielokrotnie powtarzałem, jako arcybiskup Monachium i Freising, czuję, że współdzielę odpowiedzialność za Kościół jako instytucję w ostatnich dziesięcioleciach. Jako urzędujący arcybiskup przepraszam zatem w imieniu archidiecezji za cierpienia, jakich doznali ludzie na terenie kościoła w ostatnich dziesięcioleciach”.

Jednak na przeprosinach się nie kończy. Obecny kryzys jakiego doświadcza niemiecki Kościół jest dodatkowym argumentem za koniecznością odnowy struktur kościelnych na drodze synodalnej.

Jak wiadomo to właśnie niemieccy biskupi razem ze świeckimi katolikami bardzo poważnie zastanawiają się nad koniecznością zmian dyscypliny celibatu księży i dopuszczenie kobiet do decyzyjnych funkcji w Kościele. W jakim kierunku te zmiany pójdą zapewne dowiemy się niebawem.

Tuszowanie w Kolonii

Warto porównać obecną reakcję na raport kancelarii WSW z tym, co się działo w diecezji kolońskiej gdy ogłoszono wyniki jej badań. Otóż przed rokiem wszystko zaczęło się od próby utajnienia wyników procesu księdza oskarżonego o pedofilię.

Okazało się, że był dobrym znajomym kardynała Rainera Marii Woelkiego z Kolonii, który uznał, że ujawnienie wyników śledztwa może zaszkodzić przyjacielowi, który już wtedy ciężko chorował. Wtedy kancelaria, której sam Woelki zlecił przeprowadzenie śledztwa, nie zgodziła się na usunięcie niewygodnych dla kardynała szczegółów.

Właśnie dlatego Woelki zlecił nowe śledztwo, którego wyniki zostały opublikowane w marcu 2021 roku. Wtedy szef świeckich katolików diecezji, Tim Kurzbach, ostro skrytykował kardynała.

Postawa Woelkiego była powszechnie krytykowana, w tym przez kardynała Reinharda Marxa, który uznał utajnienie tych materiałów za wstrząsające i szkodliwe dla całego kościoła niemieckiego. Jego zdaniem była to prosta droga do utraty wiarygodności.

Jak mówił wtedy Marx, w świetle takich zachowań jak to kardynała Kolonii, trudno przekonać opinię publiczną, że Kościołowi zależy na dobru ofiar. Właśnie w kontekście tamtego konfliktu staje się jasne dlaczego kardynał Marx zdecydował o opublikowaniu pełnego raportu sporządzonego przez tę samą firmę.

Jego reakcja, jak widzieliśmy była diametralnie inna. Przypomnijmy też, że kilka miesięcy temu Marx, po oskarżeniach, że również tuszował przypadki pedofilii podległych mu księży, podał się do dymisji, której papież Franciszek jednak nie przyjął.

Ratzinger tuszował, Benedykt zwalczał

Reakcje mediów światowych koncentrują się głównie na zaniedbaniach kardynała Josepha Ratzingera, który kierował diecezją monachijską w latach 1977-1982, co jest w pełni zrozumiałe. Wszak to Ratzinger, po wyborze na papieża w 2005 roku stał się twarzą kościoła zdecydowanie walczącego z pedofilią i karzącego biskupów tuszujących księży pedofilii.

Rewelacjom ogłoszonego raportu towarzyszy niedowierzanie, tym bardziej że papież emeryt odrzucił w nim oskarżenia jako nieprawdziwe.

Odpowiedź autorów raportu jest jednoznaczna, Joseph Ratzinger kłamie! Na dowód przedkładają niezbite dowody, że w przypadku 4 księży oskarżonych o seksualne nadużycia nic nie zrobił, a w przypadku dwóch złożył nawet stosowne wyjaśnienia.

[Emerytowany papież przyznał się w poniedziałek (24.1.2022), że złożył fałszywe oświadczenie w sprawie istotnego wątku raportu i wydał za pośrednictwem swojego sekretarza Georga Gaensweina oświadczenie. W 1980 roku jako arcybiskup Monachium i Freising był jednak na spotkaniu ordynariatu, w którym uczestniczył ksiądz wielokrotnie oskarżany o wykorzystywanie seksualne dzieci. Ksiądz ten został później przywrócony na stanowisko pastora w Bawarii i jest jedną z kluczowych postaci ekspertyzy przedstawionej przez kancelarię WSW. W ekspertyzie tej zarzucono Benedyktowi niewłaściwe postępowanie w czterech przypadkach."]

W przypadku następcy Ratzingera Friedericha Wettera mowa jest o 21 przypadkach tuszowania podobnych przestępstw, zaś obecnego kardynała obciążają dwa takie przypadki.

Ruina pomnika

Przedstawiciel ofiar nadużyć seksualnych kleru Matthias Katsch, uważa, że mamy do czynienia z historycznym wstrząsie w Kościele (historischen Erschütterung). W rozmowie z tygodnikiem "Der Spiegel" powiedział, że mamy do czynienia z ruiną pomnika.

Powszechnie mówi się w Niemczech o końcu pewnego systemu, którego centrum był właśnie Joseph Ratzinger.

Czy tak jest w istocie? Znany włoski socjolog religii Marco Marzano, autor kilku książek poświęconych Kościołowi katolickiemu, w dzienniku „Domani” napisał interesujący artykuł wskazujący na fakt, że problem nadużyć seksualnych w Kościele jest przede wszystkim problemem wychowawczym.

Marzano wskazał na trzy elementy związane z Ratzinger case.

Po pierwsze wskazuje na powagę z jaką Kościół niemiecki podchodzi do problemu zlecając zbadanie tej mrocznej przeszłości niezależnej kancelarii prawniczej i traktuje rezultaty jej badań jako oczywiste.

Przemiana Ratzingera

Po drugie wskazuje na osobowość i poglądy papieża emeryta, które uległy wyraźnej zmianie. W latach gdy był biskupem Monachium (było to w latach 1977-1982, a więc na początku pontyfikatu Jana Pawła II) było powszechną praktyką ukrywanie przypadków przestępstw pedofilskich kleru i przenoszenie przestępców z parafii na parafię.

Wspomina też o tym, że polski papież był przeciwny usuwaniu przestępców ze stanu kapłańskiego. Natomiast już pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II to właśnie Ratzinger jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary zarządził śledztwo w sprawie założyciela Legionistów Chrystusa Marciela Maciela Degollado.

I już jako papież Benedykt XVI ostatecznie sporządził akt oskarżenia przeciwko temu notorycznemu przestępcy seksualnemu, narkomanowi i bigamiści zarządzając również kontrolę u Legionistów Chrystusa. Dodajmy, że również w czasie swego pontyfikatu od 2005 do 2013 roku Benedykt nie tylko spotykał się z ofiarami, ale wydalił przynajmniej 80 biskupów, którym udowodniono tuszowanie zbrodni pedofilskich.

Seminaria deprawują

Wreszcie po trzecie Marzano podkreśla rolę istniejącego systemu wychowawczego w seminariach duchownych, który w dużym stopniu prowadzi do deformacji i w konsekwencji wypuszcza ludzi zdolnych do zachowań pedofilskich. Tej sprawie Marzano poświęcił zresztą całą książkę, Kasta nieskazitelnych, która obnaża proces deformacji i łamania charakterów jaki się dokonuje w katolickich seminariach.

Zaskakująco podobnie brzmi diagnoza niemieckiego jezuity Hansa Zollnera, delegata papieża Franciszka do spraw prewencji i zwalczania nadużyć seksualnych, a zwłaszcza pedofilii wśród kleru. Z wywiadu jakiego udzielił Dominico Agasso w "Vatican Insider" wynika jednoznacznie, że najważniejszą sprawą jest zmiana modelu wychowania seminaryjnego.

Jego zdaniem znaczenie raportu monachijskiego jest wyjątkowe również z tego względu, że obnaża słabość działania systemu kościelnego. Zdaniem Zollnera udział Josepha Ratzingera w procederze chronienia seksualnych przestępców rzuca dodatkowy cień na Kościół.

Nie sposób na koniec nie postawić pytania o zachowania polskich hierarchów. Ich odmowa współpracy zarówno z państwową komisją ds. wyjaśniania przypadków pedofilii, kierowaną przez Błażeja Kmiecika, jak i z polskim wymiarem sprawiedliwości, rzuca poważny cień na szczerość ich deklaracji, że naprawdę chcą rozliczyć się z plagą pedofilii wśród kleru.

Udostępnij:

Stanisław Obirek

Teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita, wyświęcony w 1983 roku. Opuścił stan duchowny w 2005 roku, wcześniej wielokrotnie dyscyplinowany i uciszany za krytyczne wypowiedzi o Kościele, Watykanie. Interesuje się miejscem religii we współczesnej kulturze, dialogiem międzyreligijnym, konsekwencjami Holocaustu i możliwościami przezwyciężenia konfliktów religijnych, cywilizacyjnych i kulturowych.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne