0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Grzegorz Skowronek / Agencja GazetaGrzegorz Skowronek /...

"To szanowni państwo niebywałe, ale w XXI wieku, w trzeciej dekadzie, rzeczywiście jest bardzo wiele miejsc, gdzie łatwiej chyba przejechać furmanką niż samochodem. I to nadrabiamy w szybkim tempie" - mówił na konferencji prasowej we wtorek 26 października 2021 Mateusz Morawiecki.

To była odpowiedź na pytanie dziennikarki TVP Info, która poprosiła premiera o przykłady najpilniejszych inwestycje realizowanych przez rząd we współpracy z samorządami. Morawiecki postanowił pochwalić się wydatkami rządów PiS na budowę dróg lokalnych i powiatowych.

Proszę porównać nasze wydatki z rządowego funduszu dróg lokalnych do wydatków Platformy Obywatelskiej nawet z ośmiu lat. [...] Wychodzi jakieś 500-600 milionów rocznie. I weźmy średnioroczne wydatki naszego rządu. To jest 4 do 6 miliardów.
Rząd PiS wydał na drogi średnio 2,11 mld złotych, a nie 4-6 miliardów.
Konferencja prasowa,26 października 2021

"Widać wyraźnie, że ta różnica jest 8, 9, 10-krotna, w zależności od tego, który rok do którego roku porównujemy. Nie ma porównania do tego, jak było wcześniej. Dokonaliśmy istnej rewolucji w budowie dróg gminnych, budowie dróg powiatowych. Sądzę, że każdy samorządowiec państwu to potwierdzi" - stwierdził premier.

Sprawdziliśmy - w rzeczywistości rządy PiS w latach 2015-2020 wydały na drogi lokalne więcej niż poprzednicy, ale nie 8 czy 10 razy, tylko nieco ponad trzy razy więcej .

Zrobił to jednak przy użyciu innych narzędzi finansowych (analizujemy to dokładnie poniżej).

W dodatku, nie przełożyło się to też wcale na budowę nowych dróg, bo ich łączna długość w gminach za PiS rosła wolniej niż za PO.

Nowe wydatki poszły więc zapewne przede wszystkim na modernizację tego, co istniało już wcześniej.

Premierowi powinno zależeć na precyzyjnym operowaniu argumentem o drogach. W 2018 roku sąd nakazał mu publicznie przyznać się do kłamstwa właśnie w tej sprawie. Chodziło o fałszywe słowa Morawieckiego na wiecu wyborczym PiS w Świebodzinie: „Nasi poprzednicy przez osiem lat wydali pięć miliardów złotych na drogi lokalne, czyli tyle, ile my wydajemy w ciągu jednego do półtora roku".

Przeczytaj także:

Tym razem Morawiecki zabezpieczył się, dodając, że jego wyliczenia zależą od tego, "który rok porównamy do którego". Nie mamy też obecnie - przynajmniej oficjalnie - kampanii wyborczej, która pozwoliłaby na ekspresowe badanie jego wyliczeń przez sąd. Wciąż jednak premier manipuluje danymi i opinią publiczną.

Obliczenia Morawieckiego

Najpierw zajmijmy się wydatkami. Wspomniany przez Morawieckiego "rządowy fundusz dróg lokalnych" to finansowe wsparcie od rządu dla samorządów na budowę nowej infrastruktury i przyspieszenie modernizacji dróg w gminach i powiatach.

Za rządów PO-PSL w 2008 roku uruchomiono w tym celu „Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych". Pod rządami PiS w latach 2016-2018 funkcjonował jako „Program rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej”. Programy te działały na zasadzie dotacji dla jednostek samorządu terytorialnego. Dotacje, zgodnie z ustawą, nie mogą przekroczyć 50 proc. kosztu realizacji danego zadania.

Czyli jeżeli dany powiat chciał zbudować drogę za milion złotych, rząd mógł dorzucić maksymalnie 500 tysięcy.

Ile wydały w ten sposób oba rządy?

  • PO-PSL (edycje 2008-2011 i 2012-2015): ok. 5,3 mld zł;
  • PiS (w latach 2016-2018) - 3,36 mld zł.

W ciągu ośmiu lat rządów PO-PSL wydano rocznie średnio 663 mln złotych. W ciągu trzech pierwszych lat rządów PiS trochę więcej - 1,12 mld rocznie. To jednak 1,7 raza większa kwota, a nie, jak ogłaszał premier, 8-10 razy większa.

Na koniec 2018 roku PiS odrębną ustawą powołał Fundusz Dróg Samorządowych, przemianowany w 2021 na Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg. Działa on nieco inaczej - nie jako dotacja celowa, ale jako wypłaty z budżetu. Nie podlega zatem takim jak dotacja ograniczeniom, można więc sfinansować z niego większą część danej inwestycji. W kolejnych latach wsparcie z Funduszu na "realizację zadań powiatowych i gminnych" rozkładało się następująco:

Średnio wychodzi 3,6 mld złotych.

Trudno porównywać nowy Fundusz ze starymi programami dotacyjnymi - działa on inaczej. Biorąc jednak pod uwagę same liczby

za rządów PO-PSL rocznie wydawano na drogi lokalne średnio 663 mln złotych, a za rządów PiS 2,11 mld. To ponad 3 razy więcej, ale nie wspomniane przez premiera 8-10 razy.

Na marginesie warto wspomnieć, że w sierpniu 2021 Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wyniki badania przeprowadzonego w Funduszu Dróg Samorządowych. Choć co do zasady uznała go za skuteczny, miała też poważne zastrzeżenia.

"W sprawozdaniach budżetowych przygotowanych przez Ministerstwo Infrastruktury rzeczywiste przychody i koszty Funduszu nie były przedstawiane w sposób wiarygodny" - czytamy na stronie NIK.

Co za to kupili?

Wiemy już, że premier sporo przeszacował wielkość rządowego wsparcia. Wciąż jednak miał rację, że rząd PiS wydał na ten cel więcej pieniędzy niż rząd PO-PSL. Zdaniem Morawieckiego doprowadził tym samym do "istnej rewolucji" w budowie i modernizacji dróg lokalnych.

Sprawdziliśmy, jak ta rewolucja ma się do danych GUS o łącznej długości dróg w gminach i powiatach. Mówimy tu o drogach o nawierzchni "twardej ulepszonej" (czyli np. z asfaltu, betonu, kostki) oraz twardej (z tłucznia lub bruku).

W przypadku dróg powiatowych liczba ta od 2008 roku utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie. Na niebiesko zaznaczyliśmy lata rządów PiS, na pomarańczowo PO-PSL. Różnic między obiema ekipami nie widać.

Wśród dróg gminnych przyrost długości był już zauważalny.

Policzyliśmy, że w latach rządów PO-PSL drogi gminne o nawierzchni twardej rok do roku wydłużały się o 3,5 proc., a za PiS nieco mniej - o 3,2 proc. Procentowe wzrosty mogą jednak być mylące przez efekt bazy. W oddanych kilometrach proporcje są odwrotne - w latach 2008-2015 co roku mieliśmy co roku średnio 3 785 kilometrów nowych dróg tego rodzaju, w latach 2016-2020 - 4 391 kilometrów.

Drogi o nawierzchni twardej ulepszonej w latach 2008-2015 wydłużały się średnio o 4,5 proc. Po przejęciu władzy przez ekipę Szydło, a następnie Morawieckiego - o 3,8 proc. W kilometrach wygląda to analogicznie jak przy drogach o nawierzchni twardej. Za PO-PSL średnio 4 025 kilometrów rocznie. Za PiS 4 426 kilometrów. Porównujemy jednak inne okresy, więc pełny obraz będzie można zobaczyć, gdy oba obozy będą miały za sobą osiem lat rządów.

Podstawowy wniosek jest jednak prosty - liczby są zbliżone, drogi gminne budują się w podobnej skali i za PiS, i za PO-PSL. Gdy premier Morawiecki próbuje nas przekonać, że idzie im kilka razy lepiej, to jest to zwyczajne kłamstwo.

Czy mamy do czynienia z "istną rewolucją"? To ocenią wyborcy.

;

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Maria Pankowska

Dziennikarka, absolwentka ILS UW oraz College of Europe. W OKO.press od 2018 roku, od jesieni 2021 w dziale śledczym. Wcześniej pracowała w Polskim Instytucie Dyplomacji, w Komisji Europejskiej w Brukseli, a także na Uniwersytecie ONZ w Tokio.

Komentarze