0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot . Grzegorz Skowronek / Agencja GazetaFot . Grzegorz Skowr...

Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosili 1 marca 2023 „wspólną listę spraw”. Trzy z nich chcą załatwić przez pierwsze sto dni rządów opozycji. Za jedną z najpilniejszych spraw do załatwienia uznali kwestię aborcji. Zaproponowali, że najpierw przywrócą stan prawny sprzed decyzji TK z 2020 roku, a potem (w ciągu tych stu dni) rozpiszą referendum aborcyjne.

Propozycja wywołała polityczną burzę. Skrytykowały ją nie tylko organizacje walczące o dostęp do legalnej aborcji, jak Aborcyjny Dream Team, ale też politycy i polityczki Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Na opozycji można usłyszeć, że ta propozycja przesuwa Polskę 2050 jeszcze bardziej na prawo i pozbawi ją co bardziej progresywnych wyborczyń.

„Najgłupszy pomysł opozycji w ciągu ostatnich ośmiu lat” – ocenia w rozmowie z OKO.press Izabela Leszczyna, wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej.

Przeczytaj także:

„To jedyna możliwa droga, żeby obejść weto Dudy”

Propozycja Hołowni i Kosiniaka-Kamysza brzmi dokładnie tak:

„Zapewnimy bezpieczeństwo polskim kobietom, odpowiednią ustawą odwracając negatywne skutki bulwersującego orzeczenia TK z 2020 roku ws. dopuszczalności przerywania ciąży. Następnie – w referendum – oddamy Polkom i Polakom głos w tej sprawie. To będzie ważny krok w kierunku wzmocnienia roli obywateli w procesie stanowienia prawa. Referendum przeprowadzimy według jasnych i czytelnych zasad, z poszanowaniem prawa do zaprezentowania różnych poglądów”.

W partii Hołowni uważają, że Polki i Polacy nie tylko chcą zmiany obowiązującego prawa aborcyjnego (co pokazują liczne badania opinii publicznej, w tym sondaże IPSOS dla OKO.press). Zmiana miałaby się dokonać poprzez referendum na życzenie obywatelek i obywateli. Rzeczniczka Polski 2050 pokazała sondaż (Pollster) zamówiony przez partię, według którego takie rozwiązanie popiera 75 proc. opowiadających się za zmianą prawa.

View post on Twitter

„Politycy muszą przestać w celach propagandowych bawić się tym tematem, to kosztuje kobiety życie i zdrowie” — powiedziała OKO.press Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050.

Pomysłu referendum broniła w radiu TOK FM Joanna Mucha, posłanka Polski 2050. Jej zdaniem to jedyny sposób, by w Polsce zliberalizować prawo aborcyjne.

„Zmiana prawa aborcyjnego przez ustawę, dopóki mamy Andrzeja Dudę na stanowisku prezydenta Polski, się nie wydarzy” — mówiła w TOK FM Joanna Mucha. „Do 2025 roku jesteśmy zabetonowani. Ta droga jest jedyną możliwą drogą”.

Według Joanny Muchy, gdyby nawet opozycja przegłosowała w Sejmie nowe prawo aborcyjne, Andrzej Duda je zawetuje. Referendum miałoby dać zmianie tak silny mandat społeczny, że prezydent, nie zdecydowałby się na weto.

Joanna Mucha dodała, że niezwykle istotne będzie to, jak będzie wyglądało pytanie referendalne. Według niej powinno być proste i jednoznaczne, wymagające odpowiedzi tak lub nie.

Odrzuciła też argument, że referendum to z gruntu złe rozwiązanie w przypadku prawa do przerywania ciąży. „Polskie feministki, do których sama się zaliczam, trzy razy zbierały podpisy pod referendum aborcyjnym” — powiedziała w TOK FM Joanna Mucha.

Reszta opozycji z takim stawianiem sprawy się nie zgadza.

„Jedyne słuszne referendum odbywa się w łazience nad pozytywnym wynikiem testu ciążowego”

„Jedyną osobą, która ma prawo zadać sobie pytanie o aborcję i na nie odpowiedzieć jest kobieta w ciąży. A państwo ma zapewnić, że aborcja będzie dostępna, legalna i bezpieczna” – zareagowała na pomysł Hołowni i Kosiniaka-Kamysza Monika Rosa z Nowoczesnej (Koalicja Obywatelska).

„Jedyne słuszne referendum aborcyjne odbywa się w łazience nad pozytywnym wynikiem testu ciążowego. Koniec. Kropka” – napisała Katarzyna Kotula z Lewicy.

View post on Twitter

Pomysłem na referendum aborcyjne oburzona jest Izabela Leszczyna:

„Jakie referendum?!” – mówi OKO.press wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej. „Będziemy napuszczać na siebie Polaków i Polki wychodzących z Kościoła, który mówił i będzie mówił, że trzeba chronić dziecko, bo takie jest jego zdanie, na tych, którzy rozumieją, że są takie sytuacje, że trzeba przerwać ciążę. W ziemię wbija mnie ten pomysł, w którym politycy udają demokratów”.

„Cały ten kompromis aborcyjny to prawo, które powstało kilkadziesiąt lat temu. Świat się zmienił przede wszystkim w zakresie postaw samych kobiet. Dzisiejsze kobiety nie wychowały się w PRL, nie mają nic wspólnego z tamtym traktowaniem aborcji jak antykoncepcji. To jest inna wrażliwość. My nie potrzebujemy już prawa, które mówi kobiecie: »Jak jesteś w ciąży, to powinnaś urodzić«, bo kobieta to wie.

A jak kobieta nie chce, to żaden Kosiniak ani Hołownia, choćby byli księdzem, biskupem i papieżem w jednym nie mają prawa powiedzieć kobiecie, że ma urodzić. Kobiet są mądre i same podejmują decyzję” – mówi OKO.press Izabela Leszczyna.

„Takim pomysłem szybko pozbawiają się potencjalnych wyborczyń”

Barbara Nowacka stwierdziła, że proponując referendum, Hołownia i Kosiniak-Kamysz „szybko pozbawiają się potencjalnych wyborczyń”.

Ten argument pojawia się w wypowiedziach polityków opozycji. „Progresywni ludzie odejdą od Hołowni” – mówi OKO.press jeden z liderów opozycji. Polityk spodziewa się, że po deklaracji dotyczącej referendum Polska 2050 straci kilka procent w sondażach. Zdaniem naszego rozmówcy część wyborców rozczarowanych postawą Hołowni w sprawie aborcji wesprze Lewicę, inni Koalicję Obywatelską, a pozostali przejdą do grupy niezdecydowanych.

„Mamy osiem miesięcy do wyborów. W nocy wróciłam z Ostrołęki, zaraz jadę do kolejnych miejscowości, wszędzie mówię: jeśli chcecie liberalizacji tej ustawy, jeśli chcecie, żeby kobiety polskie same mogły bezpiecznie decydować się na macierzyństwo, to głosujcie na Koalicję Obywatelską” – mówi Izabela Leszczyna i przypomina deklarację Donalda Tuska, że nie wpuści na listy PO polityków, którzy nie popierają prawa kobiety do decyzji w sprawie aborcji.

„Jesienią zdecydujemy, czy chcemy tej ustawy, czy nie” – podkreśla wiceprzewodnicząca PO.

„Kobiety ruszą z miast i miasteczek”

A zatem co w sprawie aborcji zamierza zrobić partia Leszczyny i Tuska?

„Wygrywa Koalicja Obywatelska i w pierwszych 100 dniach wprowadza liberalizację ustawy aborcyjnej” – deklaruje wiceprzewodnicząca PO. „Aborcja do 12. tygodnia jest decyzją kobiety. Państwo ma obowiązek stworzyć klimat wspierający decyzję o urodzeniu dziecka, dlatego mówiliśmy, że to powinno być skonsultowane z lekarzem, psychologiem. Ale tylko kobiety, bez żadnych nacisków, mogę podejmować decyzję. Bez obawy, że do gabinetu wejdzie jakiś funkcjonariusz CBA”.

Na Lewicy są sceptyczni, czy KO faktycznie złoży taką ustawę. „Nic z tego nie będzie. Tak samo z państwa świeckiego nic nie będzie” – uważa nasz rozmówca z kierownictwa Lewicy.

W OKO.press Dominika Sitnicka opisywała możliwe powyborcze scenariusze dotyczące aborcji. Wiele wskazuje na to, że gdyby ustawa liberalizująca pojawiła się w Sejmie, po stronie opozycji nie będzie dla niej większości.

Izabela Leszczyna odpowiada: trzeba wybrać takich polityków, którzy pozwolą przyjąć taką ustawę.

A co z argumentami m.in. Joanny Muchy, że ustawa i tak nie przejdzie, bo zawetuje ją Andrzej Duda?

„Jak Duda zablokuje taką ustawę, to zobaczy przed swoim pałacem więcej ludzi niż było na Strajku Kobiet. Kobiety ruszą z miast i miasteczek. Ludzie jego zablokują. Może będzie musiał w tym pałacu spędzić ostatni rok kadencji”.

„Jeśli prezydent traktuje swoją funkcję jako kościelną, jako katolik, to zawetuje ustawę liberalizującą prawo aborcyjne, bez względu na to, czy przyjmie ją pozycja, czy będzie ona efektem referendum. Dla sumienia nie ma znaczenia, czy opowie się za tym kilkuset posłów, czy 10 milionów ludzi”.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Uczy na Uniwersytecie SWPS. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!” W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.

Przeczytaj także:

Komentarze