0:000:00

0:00

Pandemia koronawirusa w Polsce przybiera na sile. 28 października mamy 18 820 - to o 2 520 więcej niż wczoraj. To najwyższy dobowy wzrost liczby rozpoznanych przypadków choroby od marca 2020 roku, gdy zaczęła się w Polsce epidemia COVID-19.

Od początku epidemii koronawirusa w Polsce chorobę potwierdzono u 299 049 osób.

Jak podał resort zdrowia, nowe przypadki zakażenia koronawirusem pochodzą z województw:

  • wielkopolskiego (2 885),
  • mazowieckiego (2 644),
  • małopolskiego (2 165),
  • śląskiego (1 868),
  • łódzkiego (1 860),
  • kujawsko-pomorskiego (1 215),
  • dolnośląskiego (1 140),
  • podkarpackiego (1 039),
  • pomorskiego (901),
  • lubelskiego (700),
  • świętokrzyskiego (536),
  • warmińsko-mazurskiego (442),
  • opolskiego (395),
  • lubuskiego (380),
  • zachodniopomorskiego (360),
  • podlaskiego (290).

Padły też dwa kolejne niepokojące rekordy. Od wczoraj zmarło 236 osób. Wczoraj "tylko" 132, co oznacza niemal dwukrotny przyrost przypadków śmiertelnych - o 104 osoby. Jeśli więc ktoś liczył, że nieco niższe liczby zgonów w ostatnich dniach dawały nadzieję na poprawę sytuacji epidemicznej, dzisiaj czekał tę osobę zimny prysznic. Od początku pandemii zmarło 4 851 chorych.

Złą wiadomością jest też odsetek pozytywnych testów. Tych wykonano mniej niż wczoraj - 60,6 tys. A to oznacza, że prawie co trzeci wykonany test (dokładnie - 31 proc.) dał wynik pozytywny. A to oznacza, że wirus dalej wymyka się spod kontroli.

O 640 wzrosła liczba zajętych łóżek przez chorych na koronawirusa - z 13 291 na 13 931.

Tak duża liczba nowych zakażeń oznacza też największy przypływ aktywnych przypadków w ciągu doby.

Od wczoraj zajęto kolejne 72 respiratory, które są potrzebne najciężej chorym. Obecnie w użyciu jest 1150 takich urządzeń.

Najtrudniejsza sytuacja pod tym względem jest na Mazowszu. Jak dowiedział się portal RMF24, we wszystkich szpitalach na Mazowszu, do których trafiają chorzy na koronawirusa, zostało tylko 12 respiratorów.

"Służby wojewody przekonują, że już wczoraj wojewoda wydał 3 decyzje o przekształceniu kolejnych oddziałów w covidowe i że dziś będą następne decyzje, a to spowoduje, że w tych placówkach pojawią się nowe miejsca z respiratorami" - czytamy na portalu.

Przeczytaj także:

Nie będzie nowych obostrzeń

Według nieoficjalnych informacji Polsat News, rząd nie planuje wprowadzić nowych obostrzeń, o ile do czwartku 29 października nie dojdzie do gwałtownego wzrostu liczby zachorowań. Nie zostaną również zamknięte cmentarze na 1 listopada.

W mediach pojawiały się spekulacje, że być może zostanie wprowadzony całkowity lockdown, włącznie z zakazem przemieszczenia się, z którego wyłączone byłyby tylko przejazd do pracy czy wyjście na zakupy. Taki lockdown został właśnie wprowadzony we Francji.

Niepokoje społeczne nie sprzyjają walce z pandemią

"Zakażeń koronawirusem może być jeszcze więcej" - powiedział PAP prof. Adam Antczak z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. W tym kontekście problemem jest przetaczająca się przez Polskę fala protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Sprawiedliwości, który 22 października orzekł niekonstytucyjność aborcji z powodu nieusuwalnych wad płodu.

Jego zdaniem w chwili obecnej potrzebny jest lockdown - na 2-3 tygodnie. Co z gospodarką? "Jeżeli będziemy mieć gigantyczny kryzys ekonomiczny połączony z megaepidemią, to skutki gospodarcze będą jeszcze bardziej opłakane" - odpowiedział prof. Antczak.

Zdaniem prof. Włodzimierza Guta protesty również nie sprzyjają walce z epidemią. W rozmowie z PAP powiedział, że szacuje, iż na każdy 1 tys. demonstrantów może przypadać ok. 4 chorych na COVID-19.

"Za 6 dni zobaczymy w statystyce zakażeń, czy te manifestacje mocno wpłynęły na dobowe liczby zakażeń, czy w nieco mniejszym stopniu" - powiedział prof. Gut.

Jak pisze na swoim blogu Slwstr, według SAGE, czyli grupy brytyjskich ekspertów doradzających rządowi, zgromadzenia na świeżym powietrzu mają niewielki wpływ na rozprzestrzenianie się zakażeń.

Ich zdaniem zakazanie takich zgromadzeń zmniejsza współczynnik reprodukcji wirusa R (czyli średnią liczbę osób, które zaraża jedna zakażona osoba) o mniej niż 0,05. A zakażenia wywoływane przez takie wydarzenia odpowiadają za około 2 proc. wszystkich.

Badania po amerykańskich protestach Black Lives Matter, gwałtowniejszych i liczniejszych niż te polskie, nie udowodniły żadnego wzrostu zakażeń związanego z nimi.

Nie polatamy

Dziś weszło w życie rozporządzenie Rady Ministrów, według którego do wtorku 10 listopada obowiązuje zakaz lotów cywilnych do 34 państw.

Na liście "zakazanych" krajów znajdują się Belize, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Brazylia, Nepal, Gruzja, Jordan, Bahrajn, Maroko, Izrael, Katar, Kuwejt, Libia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Albania, Argentyna, Armenia, Chile, Honduras, Irak, Kolumbia, Kostaryka, Liban, Macedonia Północna, Malediwy, Mołdawia, Panama, Paragwaj, Peru, Tunezja, Wyspy Zielonego Przylądka, USA, Oman i Bahamy.

Jak podaje za rozporządzeniem portal RMF24, zakaz nie stosuje się m.in. do samolotów wykonujących loty międzynarodowe np. na zlecenie albo za zgodą premiera, lotów na potrzeby Sił Zbrojnych RP.

Na Wyspach szczepionka (może) już przed Świętami

Tymczasem, jak poinformował PAP za Reuters, w Wielkiej Brytanii, najprawdopodobniej jeszcze przed Bożym Narodzeniem, będzie możliwe zaszczepienie pierwszych osób przeciwko Covid-19.

Nie wiadomo jeszcze, o jakie preparaty chodzi. Jedną z testowanych jest preparat opracowany przez specjalistów Uniwersytetu Oksfordzkiego oraz firmę farmaceutyczną AstraZeneca.

"Opublikowane niedawno, wczesne wyniki tych badań sugerują, że wywołuje ona silną odpowiedź immunologiczną u osób starszych, powyżej 55. roku życia, najbardziej narażonych na zakażenie koronawirusaem SARS-CoV-2. Nieznane są jednak pełne wyniki trzeciej fazy badań klinicznych" - czytamy w komunikacie.

We wtorek na łamach renomowanego pisma medycznego „The Lancet” ukazał się artykuł o tym, że pierwsze szczepionki przeciwko COVID-19 mogą być niedoskonałe i nie chronić wszystkich zaszczepionych osób.

„Jednak szczepienia powszechnie uznawane są za jedyną skuteczną strategię walki z pandemią, która obecnie rozprzestrzenia się globalnie” - czytamy w artykule.

Witamina D może mieć znaczenie?

Natomiast w Hiszpanii udało się potwierdzić istotne znaczenie witaminy D w przebiegu COVID-19. Kontroluje ona stężenie wapnia we krwi i wpływa na układ odpornościowy.

"Teraz z kolei naukowcy z Hospital Universitario Marqués de Valdecilla odkryli, że aż 80 procent z 216 pacjentów z COVID-19, przyjętych w okresie od 10 do 31 marca, miało niedobór witaminy D, przy czym mężczyźni mieli niższy poziom witaminy D niż kobiety" - podaje PAP.

Póki co, nie udało się jednak ustalić związku między niskim poziomem witaminy D a przebiegiem choroby COVID-19 czy śmiertelnością. "Musimy poczekać na wyniki trwających dużych i odpowiednio zaprojektowanych badań, aby określić, czy witamina D może zapobiec infekcji SARS-COV-2 lub zmniejszyć jej nasilenie" - powiedział jeden z członków zespołu badawczego.

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Przeczytaj także:

Komentarze