Roman S. był przez wiele lat jednym z ulubionych ekspertów programu Elżbiety Jaworowicz i TVP Info oraz prawicowej TV Republika. Ostatnio zasłynął mówiąc, że "laski, których nikt bzykać nie chce, idą na demonstracje". Jak ustaliło OKO.press, S. od dawna odpowiada przed sądem za oszustwo kredytowe na szkodę banku BGŻ, był też skazany za znieważenie

Poziom analiz i ekspertyz Romana S. dobrze ilustruje głośne wystąpienie z października 2017.  W internetowej stacji „wRealu24” komentował wówczas kobiece protesty.

Ładne laski idą na dyskotekę, a brzydkie, których nikt nie chce bzykać, to idą na demonstrację” – mówił. I dodawał: „Stałem i patrzyłem: którą bym bzyknął? Ta? Oj nie! Kto to ruch…?”

Jego wypowiedzi wywołały falę krytyki w mediach i internecie. S. wówczas przeprosił tłumacząc, że miał „głupi dzień”.

Wcześniej przez wiele lat był częstym komentatorem TVP. W „Sprawie dla Reportera” Elżbiety Jaworowicz występował głównie jako prawnik, specjalista ds. działalności banków, prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzonych przez System Bankowy i Prawny. Bronił „ofiar” banków, bo sam się za taką „ofiarę” uważa. Od początku rządów PiS był też częstym gościem TVP Info, gdzie ostro wypowiadał się na temat wymiaru sprawiedliwości i jego patologii.

Jeszcze ostrzej krytykował banki i sądy w założonej przez Tomasza Sakiewicza i jego współpracowników prawicowej Telewizji Republika.



Bank pokrzywdzony przez Romana S.

Jak ustaliło Oko.press, wobec Romana S. od blisko 10 lat przed stołecznym sądem toczy się proces karny, w którym w roli pokrzywdzonego występuje bank BGŻ.

Akt oskarżenia w tej sprawie złożyła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Kilkunastu osobom postawiła zarzuty działania na niekorzyść banku. BGŻ miał na umowach z nimi stracić łącznie kilkadziesiąt milionów złotych.

Zarzuty wobec Romana S. związane są z jego inwestycją w Poznaniu. Wybudował on tam w latach 90. centrum biurowo-handlowe z hotelem Passage 222. Inwestycję skredytował bank WBK, ale potem wypowiedział Romanowi S. umowę i zaczął starania o odzyskanie pieniędzy. „Newsweek” pisał, że S. przestał spłacać raty. S. twierdził, że bank od początku planował przejęcie centrum (obecnie komornik chce je zlicytować). Dlatego uważa się za ofiarę systemu bankowego.

Ale według stołecznej prokuratury to bank jest ofiarą Romana S., a nie on ofiarą systemu bankowego.

Nie chodzi o wspomniany WBK, lecz bank BGŻ, który także udzielił mu kredytu.

W 1999 roku Roman S., jako prezes spółki Passage 222, razem z Danutą M.-S. wiceprezeską spółki Paco Casso mieli wprowadzić w błąd pracowników oddziału BGŻ w Warszawie, składając deklaracje dotyczące zdolności prawnych zarządu Passage 222 oraz możliwości skutecznego zabezpieczenia kredytu.

Według aktu oskarżenia, jako zabezpieczenie spłaty kredytu przedstawili cesję wierzytelności wynikających z umowy pomiędzy spółką Passage 222 (oddającą w dzierżawę hotel) i Paco Casso (dzierżawiącą hotel). Tyle, że ta umowa cesji miała być wadliwie podpisana, a poza tym była już zabezpieczeniem kredytu, który wcześniej dał Romanowi S. bank WBK. Prokuratura postawiła za to S. zarzut doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem banku.

Bank na tej umowie miał stracić 3,6 mln złotych.

Roman S. został też oskarżony o to, że w 2000 roku, jako wiceprezes Eco Investments System Group wprowadził w błąd pracowników BGŻ w sprawie zdolności kredytowej tej spółki. Starała się ona o 3 mln złotych kredytu inwestycyjnego. S. miał zaś zataić, że spółka miała zamiar przystąpić do długów spółki Passage 222.

Prokuratura wyliczyła, że w wyniku jego działań bank nie dostał 1,9 mln złotych z tytułu niespłaconych rat kredytowych.

Trzeci zarzut S. dostał za ograniczenie zaspokojenia swojego wierzyciela – banku BGŻ. Jako wiceprezes spółki Eco Istments System Group, sprzedał nieruchomość w Poznaniu, na której była ustanowiona hipoteka na rzecz tego banku (zabezpieczenie spłaty kredytu).

Proces w tej sprawie ciągle się toczy przed Sądem Rejonowym dla Warszawy – Woli. Wcześniej prowadzona była w Sądzie Rejonowym dla Warszawy – Śródmieścia, ale ten podzielił ją na kilka wątków i przekazał do osądzenia innym sądom. Inne wątki związane z oskarżeniem S. trafiły do sądu w Poznaniu.

OKO.press ustaliło, że w Sądzie Rejonowym Poznań – Grunwald i Jeżyce toczył się proces, w którym S. odpowiadał za działania na szkodę spółki. Jednak w 2011 roku zlikwidowano przepis o odpowiedzialności karnej władz spółek, za działanie na ich szkodę i sąd umorzył ten wątek.



Inne tajemnice Romana S.

W sądach znaleźliśmy jeszcze jedną sprawę Romana S. W styczniu 2012 roku został on prawomocnie skazany przez stołeczny sąd za znieważenie za pośrednictwem środków masowego komunikowania. Sąd uznał, że w 2010 roku, na swoim blogu, znieważył Wojciecha G. obraźliwymi słowami. Skazał go na 12,5 tys. złotych grzywny, w zawieszeniu na trzy lata. Orzekł też nawiązkę – 5 tys. złotych na cel społeczny. S. miał też przeprosić Wojciecha G. na swoim blogu.

Z danych na stronie Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że w PRL był oficerem Wojskowej Służby Wewnętrznej. Od lutego 1981 roku był w „korpusie osobowym oficerów bezpieczeństwa i prewencji wojskowej w grupie dochodzeniowo – prewencyjnej”. W 1983 roku został zwolniony ze służby wojskowej. Już w wolnej Polsce, w 2010 roku, kandydował w wyborach na prezydenta kraju.

Jego przeszłość w PRL-u nie przeszkodziła TVP za czasów PiS zapraszać go jako komentatora, co wytknął prorządowej telewizji sympatyzujący z PiS historyk Sławomir Cenckiewicz.

TVP: „nie ma w planach zapraszania Pana S.” 

Zapytaliśmy Romana S. o jego obraźliwe wypowiedzi dotyczące kobiet, proces karny i współpracę z kontrwywiadem wojskowym w PRL-u.

W rozmowie telefonicznej z OKO.press tłumaczył, że jego wypowiedź o kobietach została zmanipulowana. „Nie szła ona na żywo w internecie. Nie przyznaję się do używania brzydkich wyrazów wobec kobiet. Owszem odniosłem się krytycznie do ruchu feministycznego, bo krytykuję ich żądania aborcji na życzenie. Napisałem potem na Facebooku, że jeśli ktoś poczuł się dotknięty moją wypowiedzią to przepraszam” – mówił.

Pytany o działanie na szkodę BGŻ odpowiedział, że to on jest poszkodowany przez bank WBK, który wymówił mu kredyt. Dlatego założył Stowarzyszenie Pokrzywdzonych przez System Bankowy i jego sprawę pokazano w „Sprawie dla Reportera” w TVP1. Po tym programie został ekspertem w sprawach pokrzywdzonych przez banki w „Sprawie dla Reportera”.

O sprawie WSW mówił nam: „Nie chce mi się tego komentować. Nie byłem w WSW. Pozwalam o mnie pisać różne rzeczy. Nie zwracałem się do IPN o sprostowanie tego”.

Roman S. poprosił o autoryzację swoich wypowiedzi. Wysłaliśmy mu ją, nie odesłał jednak odpowiedzi.

Zapytaliśmy TVP:

  • czy nie widzi problemu zapraszając jako eksperta kogoś, kto tak wulgarnie wypowiada się o kobietach i ma proces karny?
  • czy S. będzie nadal zapraszany do „Sprawy dla Reportera” i TVP Info?

„Uprzejmie informujemy, że od kilku miesięcy redakcja programu „Sprawa dla reportera” nie współpracuje z Romanem S. [skrót nazwiska od redakcji OKO.press], a sprawy dotyczące systemu bankowego komentują inni specjaliści. TVP Info nie ma w planach zapraszania Pana S.”– zapewniło nas Centrum Informacji TVP.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym

Wiesz więcej? Skontaktuj się z zespołem śledczym OKO.press i przekaż nam swoje informacje [email protected]