W poprzednich wyborach wszystkie komitety wyborcze brały udział w losowaniu miejsc w komisjach obwodowych. Po zmianach w kodeksie wyborczym w 2018 roku pewni miejsca są tylko PiS i PSL, cała reszta została skazana na los. Koalicja Obywatelska jest słusznie oburzona, ale w dyskusji z PKW używa nietrafnych argumentów

Państwowa Komisja Wyborcza wydała w czwartek 6 września 2018  komunikat, w którym prostuje „nieprawdziwe informacje dotyczące podziału miejsc w obwodowych komisjach wyborczych”. PKW polemizuje z politykami Platformy: Andrzejem Halickim i Grzegorzem Schetyną:

  • 30 sierpnia Halicki w wywiadzie dla WP powiedział, że PKW odmawia przedstawicielom Koalicji Obywatelskiej miejsca w obwodowych komisjach wyborczych.
  • 6 sierpnia Grzegorz Schetyna mówił,  że znowelizowany kodeks wyborczy eliminuje przedstawicieli Koalicji z obwodowych komisji.

PKW opisuje nowy kodeks wyborczy i konkluduje:


Nie oznacza to zatem, że KKW Platforma.Nowoczesna Koalicja Obywatelska nie będzie miała swoich przedstawicieli w obwodowych komisjach wyborczych.

Państwowa Komisja Wyborcza, Sprostowanie na stronie PKW - 06/09/2018

Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


PKW gra słowami. Koalicja Obywatelska może przedstawiciela mieć, a może nie mieć. Za to PiS ma na pewno


Wypowiedź PKW – oparta na podwójnym zaprzeczeniu – sugeruje, że Koalicja Obywatelska się myli i będzie miała swoich ludzi w komisjach. Tymczasem PO + Nowoczesna nie ma tu gwarancji i będzie zdana na wynik losowania.

Schetyna i Halicki – choć przesadzają  – mają więc rację o tyle, że znaleźli się w gorszej sytuacji niż rządzący PiS.

Dlaczego tak się stało?

Nowelizacja: dwie komisje

Głosami PiS znowelizowano w 2018 roku kodeks wyborczy. Najbliższe wybory samorządowe będą odbywały się już według nowych zasad.

  • Kompetencje terytorialnej komisji wyborczej

    W dalszej analizie pomijamy komisje terytorialne, ponieważ mają inne kompetencje. Członkowie komisji obwodowych mają większy wpływ na kontrolę wyborów i dlatego to o nie spierają się partie.

    Zadania terytorialnej komisji wyborczej według kodeksu wyborczego:

    •  rejestrowanie kandydatów na radnych;
    •  zarządzanie druku obwieszczeń wyborczych i podanie ich do publicznej wiadomości w trybie określonym w kodeksie;
    •  rozpatrywanie skarg na działalność obwodowych komisji wyborczych;
    •  ustalenie wyników głosowania i wyników wyborów do rady i ogłoszenie ich w trybie określonym w kodeksie;
    • przesłanie wyników głosowania i wyników wyborów komisarzowi wyborczemu;
    • wykonywanie innych czynności określonych w kodeksie lub zleconych przez komisarza wyborczego.

Obwodowych komisji wyborczych jest ponad 27 tysięcy. Każda składa się z maksymalnie dziewięciu osób i nadzoruje przebieg głosowania, liczenie głosów i przesłanie wyników z komisji do komisarza wyborczego. A przynajmniej tak było dotychczas.

PiS przeforsował wprowadzenie w każdym obwodzie dwóch komisji. Pierwsza nadzoruje głosowanie i wydaje karty do głosowania, druga pojawia się po zakończeniu głosowania i liczy głosy. W praktyce oznacza to konieczność zatrudnienia dwukrotnie większej liczby osób, prawie pół miliona ludzi. Podwojenie komisji może wydłużyć czas liczenia głosów i niepotrzebnie komplikuje proces wyborczy.

Bez samorządu i tylko dla tych samych partii

13 sierpnia PKW wydała uchwałę, w której precyzuje jak wybierane będą obwodowe (a także terytorialne) komisje wyborcze.

Dotychczas w obwodowej komisji zasiadał jeden przedstawiciel samorządu oraz maksymalnie 8 osób zgłoszonych przez komitety wyborcze. W wypadku, gdy zgłosiło się więcej, zarządzano losowanie.

Według nowych przepisów, w obu komisjach znika miejsce dla osoby reprezentującej lokalny samorząd. Nowością jest też zagwarantowanie sześciu miejsc dla przedstawicieli komitetów wyborczych, które w ostatnich wyborach wprowadziły swoich przedstawicieli do Sejmu lub (danego) sejmiku wojewódzkiego.

Jest tu jeszcze dodatkowy warunek: komitet musi występować pod tym samym szyldem, co w wyborach 2014 lub 2015.  Straci więc gwarantowane miejsce komitet, który:

  • startował jako koalicja, a teraz jako partia;
  • startował jako partia, a obecnie jest członkiem koalicji.

Ile komitetów spełnia te – nie wiadomo po co – wyśrubowane kryteria? Dwa. PiS i PSL.

Nierówności wyborcze

Są to złe wiadomości dla PO i Nowoczesnej, które utworzyły Koalicję Obywatelską czy dla SLD, który – odwrotnie – w ostatnich wyborach startował w koalicji Zjednoczonej Lewicy. Ich dostęp do kontroli  głosowania będzie mniejszy niż PiS i PSL.

Na szczeblu ogólnopolskim oprócz komitetu Prawa i Sprawiedliwości zarejestrowały się komitety Porozumienia Jarosława Gowina i Solidarnej Polski.

W ten sposób Zjednoczona Prawica może podwójnie skorzystać na tym, że w wyborach w 2015 roku nie startowała jako koalicja, a przedstawicieli Solidarnej Polski i Polski Razem jedynie zaproszono na listy PiS:

  • nie traci miejsc gwarantowanych w komisjach, ponieważ startuje na tych samych zasadach co w poprzednich wyborach;
  • partnerzy koalicyjni mogą zyskać dodatkowe miejsca w obwodowych komisjach wyborczych.

W trzech województwach gwarantowane miejsca w komisjach obwodowych przysługują także komitetom lokalnym: Mniejszości Niemieckiej w opolskim, Ruchowi Autonomii Śląska w śląskim i komitetowi Bezpartyjni Pomorze Zachodnie w zachodniopomorskim.

Mieli zabezpieczyć przed fałszowaniem, a tymczasem…

Posłowie PiS twierdzili, że trzeba znowelizować kodeks wyborczy, aby nie powtórzyła się sytuacja z wyborów samorządowych w 2014 roku. Wtedy to według PiS doszło do nadużyć wyborczych na masową skalę. W Brukseli europosłowie PiS zorganizowali nawet w grudniu 2014 wysłuchanie publiczne, podczas którego

europoseł Andrzej Duda wzywał Unię Europejską do interwencji.

„Jaka jest legitymacja demokratyczna tych władz [PO-PSL], skoro większość Polaków uważa, że wybory samorządowe zostały przeprowadzone w sposób nieprawidłowy? Czy można mówić, że w naszym kraju jest demokracja? Jeśli ludzie nie mają poczucia, że wybrali swoje władze, to jaki mamy w Polsce ustrój?” – pytał Duda retorycznie.

Nowelizując kodeks wyborczy PiS chciał zapobiec „kolejnym fałszerstwom” wprowadzając przezroczyste urny i kamery zainstalowane w lokalach wyborczych, ale zapis o przezroczystych urnach udało się wprowadzić już w 2015 roku (nie były stosowane w wyborach parlamentarnych w 2015 roku, ponieważ prawo weszło w życie 1 lipca 2016 roku). Z kamer trzeba było zrezygnować ze względu na RODO.

Miało być transparentnie i z równymi szansami, tymczasem zmiana kodeksu wyborczego budzi obawy, że celem PiS było ograniczenie opozycji dostęp do kontroli wyborów. Zwłaszcza że losowanie nadzorują komisarze wyborczy, których do zatwierdzenia PKW podsuwa…  minister spraw wewnętrznych. W kwietniu 2018, gdy ich wybierano na stanowisku był już Joachim Brudziński.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce i zmywa naczynia.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym