0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

W niedawnej wypowiedzi posłanka Polski 2050, ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, skrytykowała ryczałt od przychodów ewidencjonowanych jako formę rozliczania się osób prowadzących działalność gospodarczą. Zdaniem ministry funduszy i polityki regionalnej, sytuacja, w której

  • dobrze wynagradzani pracownicy zatrudnieni na umowie o pracę płacą 32 proc. stawkę PIT od nadwyżki ponad 120 tys. złotych rocznie,
  • podczas gdy na przykład wysoko zarabiający informatycy odprowadzają jedynie 12 proc. od przychodów, niezależnie od ich wysokości,

est skrajnie niesprawiedliwa. Proponowane rozwiązanie problemu jest następujące: „Podnieść drugi próg podatkowy do 200 tys. zł. W zamian zlikwidować ryczałt, który z systemu mającego być uproszczeniem stał się narzędziem do unikania podatków przez najbogatszych”.

View post on Twitter

Dostępne, bardzo skąpe dane sugerują, że posłanka Polski 2050 ma częściowo rację. Przede wszystkim na skutek reform wprowadzonych w ramach Nowego Ładu w latach 2021–2022 ryczałt od przychodów ewidencjonowanych stał się narzędziem, dzięki któremu bogaci mogą płacić niższe podatki. W przypadku podatników ponoszących niskie koszty uzyskania przychodu, zwłaszcza przy wysokich przychodach, korzyści z opodatkowania ryczałtem są szczególnie wyraźne.

Z drugiej strony ministra zdaje się istotnie zawyżać skalę kosztów budżetowych wynikających z tej formy optymalizacji podatkowej. Podniesienie drugiego progu podatkowego do 200 tys. zł oznaczałoby bowiem koszt rzędu dziesiątek miliardów złotych. Takiej kwoty nie dałoby się zrekompensować likwidacją ryczałtu. Przedsiębiorców na ryczałcie jest zbyt mało, a ich dochody są zbyt niskie.

Trzy sposoby opodatkowania przedsiębiorców w Polsce

trzy główne sposoby opodatkowania przedsiębiorców w Polsce.

  • Mogą oni płacić podatki według skali podatkowej i wówczas rozliczają się z państwem w sposób bardzo zbliżony do pracowników zatrudnionych na umowie o pracę. Kluczowa różnica dotyczy składek na ubezpieczenia społeczne, które w przypadku przedsiębiorców, niezależnie od formy opodatkowania, mają charakter zryczałtowany, podczas gdy u pracowników są naliczane procentowo od wynagrodzenia.
  • Państwo oferuje również możliwość wyboru podatku liniowego, w ramach którego przedsiębiorca płaci 19 proc. podatku od dochodu pomniejszonego o składki na ubezpieczenia społeczne oraz składkę zdrowotną.
  • Ostatnią formą opodatkowania jest ryczałt od przychodów ewidencjonowanych, z którego mogą korzystać osoby uzyskujące przychody z określonych rodzajów działalności.

Rozwiązanie to istotnie różni się od wcześniej opisanych form.

Po pierwsze, podatek naliczany jest od przychodu pomniejszego o składki na ubezpieczenia społeczne, a nie od dochodu (przychody pomniejszone o koszty ich uzyskania).

Po drugie, obowiązuje kilka stawek podatkowych, od 2 proc. do 17 proc., uzależnionych od rodzaju wykonywanej działalności. Przykładowo lekarze, czyli osoby świadczące usługi w zakresie opieki zdrowotnej, muszą uiścić podatek w wysokości 14 proc. przychodów. Z kolei informatycy, tj. osoby zajmujące się tworzeniem gier i oprogramowania komputerowego, muszą oddać państwu już jedynie 12 proc. przychodów.

Przeczytaj także:

Ryczałt zyskał na popularności, bo stał się opłacalny dla bogatych

Po 2021 roku nastąpiła eksplozja popularności ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych wśród przedsiębiorców. Zgodnie z danymi z raportu „Wybrane aspekty systemu podatkowo-składkowego na podstawie danych administracyjnych 2022” w 2021 roku ok. 600 tys. przedsiębiorców rozliczyło się, korzystając z ryczałtu. W 2022 roku było to już 776 tys., czyli niemal 200 tys. więcej w przeciągu zaledwie jednego roku. Zgodnie z danymi Ministerstwa Finansów, w 2024 roku takich osób było już ok. 1,02 mln, co oznacza wzrost o 70 proc. więcej względem 2021 roku.

Ten nagły wzrost popularności jest w dużej mierze pochodną tego, że wraz z wejściem Polskiego Ładu ryczałt stał się dla bogatych narzędziem, dzięki któremu mogą płacić niższe podatki.

Po pierwsze znacząco obniżono ryczałt dla wybranych, dobrze wynagradzanych profesji. Przed 2022 rokiem m.in. lekarze, architekci, inżynierowie byli wpisani na listę tzw. wolnych zawodów, w wyniku czego decydując się na ryczałt, musieli płacić na rzecz państwa podatek w wysokości 17 proc. przychodów.

Wraz z wejściem w życie Polskiego Ładu nie tylko zostali wykreśleni z tej listy oraz wprowadzono specjalną 14 proc. stawkę ryczałtu dla usług w ochronie zdrowia, architektonicznych i inżynierskich. Do tego wprowadzono stawkę 12 proc. dla wybranych usług informatycznych.

Ryczałt lepszy od liniowca

Po drugie, składka zdrowotna na ryczałcie stała się wyjątkowo korzystna dla osób zamożnych. Do wejścia w życie Polskiego Ładu wszyscy przedsiębiorcy płacili 9 proc. dochodu na składkę zdrowotną, przy czym 7,75 proc. tej kwoty mogli odliczyć od podatku dochodowego. Po Nowym Ładzie osoby rozliczające się według skali podatkowej nadal płacą 9 proc. dochodu, ale nie mają już możliwości żadnego odliczenia. Przedsiębiorcy na podatku liniowym płacą 4,9 proc. dochodu, ale nie mniej niż 432,54 zł miesięcznie, a zapłaconą składkę mogą odliczyć od podstawy opodatkowania, ale od samej kwoty podatku.

Z kolei osoby na ryczałcie od przychodów ewidencjonowanych, w zależności od poziomu przychodów, płacą jedną z trzech zryczałtowanych składek. Przykładowo w 2026 roku

  • przy przychodach do 60 tys. zł miesięczna składka wynosiła 498,35 zł,
  • przy przychodach od 60 do 300 tys. zł było to 830,58 zł,
  • natomiast przy przychodach przekraczających 300 tys. zł – 1495,04 zł miesięcznie.

Przy czym 50 proc. tej składki mogą odliczyć od podstawy opodatkowania ryczałtem. W praktyce ze względu na to, że w przypadku ryczałtu kwota jest stała, a na liniowcu składka stale rośnie wraz z dochodem, w przypadku wysokich dochodów/przychodów (powyżej 200 tys. złotych rocznie) ryczałt wypada lepiej.

Bogaci Polacy masowo przerzucili się na ryczałt

O tym, że zmiany te były korzystne dla najzamożniejszych, świadczy fakt, że po reformie ci zaczęli masowo przechodzić na ryczałt.

Z danych z wcześniej przywoływanego raportu wynika, że w 2021 roku średni roczny przychód osoby prowadzącej działalność gospodarczą i rozliczającej się ryczałtem wynosił 149 tys. zł. Natomiast mediana wyniosła wówczas 65 tys. zł, co oznacza, że połowa podatników osiągała przychody niższe od tej kwoty. Już rok później średnia wzrosła do 252 tys. zł (wzrost o 70 proc. przez rok), a mediana do 117 tys. zł (wzrost o 80 proc.). Tak dynamiczne zmiany wskazują, że osoby, które przeszły na ryczałt w 2022 roku, były wyraźnie zamożniejsze niż podatnicy korzystający z tej formy opodatkowania wcześniej.

Likwidacja ryczałtu nie sfinansuje wyższego progu podatkowego

Likwidacja ryczałtu nie przyniosłaby jednak tak wysokich wpływów budżetowych, jak sugeruje Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Posłanka Polski 2050 zapowiedziała, że uzyskane w ten sposób środki pozwoliłyby podnieść drugi próg podatkowy do 200 tys. złotych, co daje punkt odniesienia dla skali oczekiwanych wpływów podatkowych. Aby je oszacować, przeprowadziłem kalkulację opartą na danych o rozkładzie wynagrodzeń w gospodarce narodowej z lipca 2025 roku.

Jest to szacunek minimalny. Obejmuje wyłącznie osoby pracujące. Tymczasem z podwyższenia progu skorzystaliby także m.in. podatnicy osiągający dochody kapitałowe oraz przedsiębiorcy rozliczający się według skali. Dodatkowo w 2026 roku poziom wynagrodzeń będzie wyższy niż w 2025 roku, więc więcej osób wpadnie w drugi próg podatkowy i tym samym koszty jego podwyższenia będą większe. Wyniki symulacji wskazują, że koszt takiego podniesienia drugiego progu podatkowego wyniósłby około 26 mld złotych.

Bardzo trudno oszacować, ile faktycznie przyniosłaby reforma ryczałtu, ale mało prawdopodobne, by były to kwoty tej skali. Nie wiemy, jakie dochody osiągają osoby rozliczające się ryczałtem, a więc również, jakie podatki płaciłyby, gdyby przeszły na opodatkowanie dochodu. Dodatkowo liczenie różnicy komplikuje fakt, że stawek ryczałtowych jest wiele. Kluczowy problem jest jednak prostszy. Przedsiębiorców na ryczałcie jest zwyczajnie zbyt mało. Zgodnie z najnowszymi danymi z tej formy opodatkowania korzysta 1,02 mln działalności gospodarczych. Aby sfinansować wydatki rzędu 26 mld zł, każdy z tych podatników musiałby po zmianach płacić średnio o 26 tys. zł rocznie więcej.

To założenie jest mało realistyczne. Dla przykładu mediana przychodów na ryczałcie w 2022 roku (to najnowsze dostępne dane) wynosiła 117 tys. złotych. Przyjmijmy, że do 2026 roku rosła w tempie inflacji, co oznaczałoby obecnie około 140 tys. złotych. Informatyk (stawka 12 proc.) osiągający takie przychody, nawet gdyby nie ponosił żadnych kosztów, co jest założeniem skrajnie nierealistycznym, po przejściu na podatek liniowy zapłaciłaby do budżetu około 9,6 tys. złotych więcej rocznie, czyli niemal trzykrotnie mniej, niż byłoby to potrzebne.

Zamiast twardych danych, mamy manipulacje

Nie oznacza to, że sfinansowanie podwyżki progu podatkowego poprzez likwidację ryczałtu jest niemożliwe. Jest ono możliwe, ale mało prawdopodobne. Aby uznać taki scenariusz za wiarygodny, potrzebne byłyby konkretne wyliczenia, których Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie przedstawia. Co więcej, ani ministra, ani poseł Polski 2050 Rafał Komarewicz, który zaprezentował tę propozycję w Sejmie i promuje ją w mediach, nie odwołują się w swoich wypowiedziach do rzetelnych analiz ani nie sugerują, że takowe w ogóle istnieją.

Jedyne liczby, które się pojawiają, pochodzą z posta Rafała Komarewicza udostępnionego przez Katarzynę Pełczyńska-Nałęcz. W nim poseł Polski 2050 pisze, że „2 miliony ludzi na ryczałcie → płaci 26 mld zł. 2 miliony w II progu PIT → płaci 55 mld zł. TA SAMA LICZBA LUDZI. DWUKROTNIE WYŻSZY PODATEK”.

Liczby te w żaden sposób nie dowodzą, że likwidacja ryczałtu pozwoliłaby na podniesienie drugiego progu podatkowego. Co więcej, są one manipulacją, które zawyżają skalę luki podatkowej rzekomo wynikającej z istnienia ryczałtu. Po pierwsze, osoby płacące wyższą stawkę podatku PIT to z definicji ludzie stosunkowo zamożni. Aby znaleźć się w tym przedziale, należy osiągać dochody w wysokości co najmniej 120 tys. złotych rocznie. Tymczasem grupa podatników rozliczających się ryczałtem obejmuje znacznie szersze, pod względem dochodowym, spektrum osób.

Po drugie, ponad 1 mln osób rozliczających się ryczałtem nie prowadzi działalności gospodarczej. Uzyskują oni przychody z najmu, który zgodnie z obowiązującymi przepisami może być rozliczany wyłącznie poprzez ryczałt według stawki 8,5 proc. do 100 tys. złotych oraz 12,5 proc. od nadwyżki. Przychody z najmu są zazwyczaj niewielkie, w 2022 roku łączna suma szacunkowych dochodów z tego źródła wyniosła 1,4 mld złotych. Ponadto, Zarówno Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, jak i Rafał Komarewicz nie przedstawiają żadnej propozycji nowego sposobu opodatkowania najmu ani nawet nie odnoszą się do tej kwestii w swoich wypowiedziach. Pozwala to zakładać, że ten element systemu podatkowego nie ulegnie zmianie.

Półprawda o ryczałcie od przychodów ewidencjonowanych

Zarzuty czynione przez Katarzynę Pełczyńska-Nałęcz wobec ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych są tylko częściowo uzasadnione. Reforma Polskiego Ładu rzeczywiście uczyniła z niego atrakcyjne narzędzie optymalizacji podatkowej dla bogatych Polaków, zwłaszcza tych o niskich kosztach działalności. Nie oznacza to jednak, że skala tego zjawiska jest na tyle duża, by likwidacja ryczałtu mogła sfinansować kosztowne zmiany po stronie podatku dochodowego od osób fizycznych, takie jak podniesienie drugiego progu PIT do 200 tys. zł. Liczba podatników korzystających z ryczałtu jest zbyt mała, a ich przeciętne przychody zbyt niskie, by wygenerować wpływy rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie.

;
Na zdjęciu Adam Suraj
Adam Suraj

Dziennikarz w Obserwatorze Gospodarczym. Ekonomista zarażony miłością do tej nauki przez Ha-Joon Chang. To on pokazał, że ekonomia to nie są nudne obliczenia, a nauka o życiu społecznym.

Komentarze