Prawa autorskie: Jêdrzej Wojnar / Agencja GazetaJêdrzej Wojnar / Age...
11 grudnia 2020

Recepta Rydzyka w 5 krokach. Księża-pedofile są niewinni. Winni są agenci, media, kultura, szatan

Bagatelizowanie przestępstw seksualnych księży przez Rydzyka to nie wypadek przy pracy. W listopadzie redemptorysta udzielił wywiadu, w którym na różne sposoby neguje istnienie problemu, a także wyjaśnia wiernym, że Pan Jezus zakazuje rozmawiać o księżach-pedofilach z mediami

W sobotę 5 grudnia 2020 podczas urodzin Radia Maryja Tadeusz Rydzyk wygłosił kazanie, w którym bagatelizował problem przestępstw pedofilskich w Kościele. Najpierw nazwał byłego biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka, zmuszonego do rezygnacji z diecezji za ukrywanie księży-pedofilów, „męczennikiem”. A potem dodał: „To, że ksiądz zgrzeszył, no zgrzeszył. A kto nie ma pokus?”.

Słowa te odbiły się szerokim echem również dlatego, że na mszy obecni byli członkowie rządu, politycy PiS, a także Rzecznik Praw Dziecka. W wyniku nacisków Episkopatu Rydzyk wydał oświadczenie, w którym wyjaśnia, że nie chciał nikogo zranić, a sprawcy przestępstw powinni „spotkać się ze stosowną karą". Twierdzi, że został źle zrozumiany.

Ale sobotni występ Tadeusza Rydzyka nie był żadnym wypadkiem przy pracy. To nie pierwszy raz, gdy redemptorysta publicznie bagatelizuje, a nawet neguje istnienie przestępstw seksualnych wobec dzieci w Kościele. Ostatni raz robił to spektakularnie w listopadzie w wywiadzie, jakiego udzielił „Naszemu Dziennikowi".

Rydzyk na pięć różnych sposobów odnosi się w nim do problemu kościelnej pedofilii.

  1. Całkowite zaprzeczenie. Rydzyk neguje istnienie problemu, mówiąc, że to medialne wymysły. Próbuje udowodnić, że osoby, które ujawniają przestępstwa są motywowane ideologicznie i robią to jedynie z nienawiści do Kościoła. Porównuje działania mediów do zbrodni nazistowskich.
  2. Przerzucanie odpowiedzialności. Twierdzi, że te przestępstwa, które udowodniono ponad wszelką wątpliwość, nie zostały popełnione przez księży, tylko przez agentów podstawionych, by zniszczyć Kościół.
  3. Wymuszanie współczucia dla sprawców, a nie ofiar. Rydzyk podkreśla, że jeśli już jakiś ksiądz „zbłądzi”, to dlatego, że w sprawę wmieszał się sam szatan, który go opętał, by oczywiście zaszkodzić Kościołowi i wierze. Ale winne grzechom księży są nie tylko nadprzyrodzone moce, ale też kultura, która seksualizuje ludzi i przez to pcha ich do występków. Księża są więc tak naprawdę ofiarami społeczeństwa.
  4. Relatywizowanie. Rydzyk rozmywa ciężar systemowego krycia przestępstw seksualnych wobec dzieci przez Kościół, mówiąc, że księża stanowią niewielki odsetek skazanych. Wmawia, że media nieproporcjonalnie dużo uwagi poświęcają problemom Kościoła z nienawiści do religii.
  5. Wymuszanie milczenia. Ostatnim z zabiegów stosowanym przez redemptorystę jest wzbudzanie poczucia winy i strachu w wiernych, którzy odkryją nadużycia seksualne w Kościele. Rydzyk straszy, że powiadomienie o przestępstwach seksualnych kogokolwiek innego, niż osobę duchowną, jest grzechem. Bo wszystko należy załatwiać w rodzinie.

Dziennikarze tropiący kościelną pedofilię są jak komunistyczni i nazistowscy zbrodniarze

Jak skutecznie zaprzeczyć istnieniu kościelnej pedofilii (punkt 1)? Podstawowym chwytem jest wmówienie ludziom, że osobom, które ujawniają przypadki nadużyć nie chodzi wcale o dobro ofiar i poniesienie konsekwencji przez przestępców, ale o walkę z religią.

Nie pytamy o to, jakie dowody przedstawiają oskarżające osoby, ale o to, jakie są ich intencje. Rydzyk przesądza z góry, że są podstępne i złe:

„Zawsze było tak, że jeżeli chciano zniszczyć Kościół, wyrwać z serc ludzi wiarę w Pana Boga, to atakowano tych, którzy tę wiarę nieśli. Jeśli zniszczy się ewangelizatora, to Ewangelia nie dotrze do człowieka. To jest ta metoda” - zaznacza już na początku wywiadu.

Skoro już wiemy, że w całej sprawie chodzi po prostu o walkę z Kościołem, to musimy od razu zadać sobie pytanie: kto jeszcze walczył z religią? Oczywiście naziści i komuniści.

„Nazizm czy komunizm stosowały tę wypracowaną do tego stopnia metodę, że jak się nie dało określonych ludzi zneutralizować, to trzeba było ich obrzucić błotem, zniesławić, odebrać dobre imię".

Komuniści i naziści oczywiście nie tylko zniesławiali kapłanów, ale też posuwali się do morderstw politycznych. I wszystko to robili, jak twierdzi Rydzyk, z tych samych pobudek, co tropiciele przestępców seksualnych w Kościele.

„Zobaczmy, że systemy totalitarne szły jeszcze dalej, mordowały kapłanów. Przecież Niemcy w czasie II wojny światowej wymordowali 1/3 duchowieństwa polskiego. Komuniści robili to samo, oczerniali, zniesławiali duchownych i zabijali. Tego symbolem jest męczeńska śmierć bł. ks. Jerzego Popiełuszki. I co? Oni to robili z miłości do Ewangelii, do Chrystusa, do Kościoła? Żeby go oczyścić? (...)”.

„A teraz ci, którzy tyle zła w świecie wyrządzają, mają do dyspozycji ogromne media. To, co kiedyś robiła pałka i karabin, dziś robią media. Doświadczamy też tego w Radiu Maryja: mnóstwo kłamstw, mnóstwo różnych »rewelacji«, oszczerstw podawanych na przeróżne sposoby. To ta sama metoda. Żeby udaremnić skuteczną ewangelizację, trzeba zniszczyć dobre imię ewangelizatorów”.

Media chcą zniszczyć papieża

Rydzyk podkreśla wielokrotnie. Nie o żadne dobro dzieci tu chodzi, ale o atak.

By zaprzeczyć istnieniu kościelnej pedofilii (punkt 2), odwołuje się do autorytetu Jana Pawła II. Ci, którzy go krytykują, nie mają żadnych dowodów na jego uwikłanie, czy odpowiedzialność za tuszowanie i bagatelizowanie.

„Ten atak, to jest atak na Kościół i na św. Jana Pawła II, bo ci, którzy chcą dokonać rewolucji cywilizacyjnej w świecie i Polsce, nienawidzą także Papieża. On jest cały czas za mocny dla nich".

A wszystko dlatego, że „jego nauczanie zarówno teologiczne, moralne, jak i społeczne jest bardzo spójne i piękne. Ono stoi na przeszkodzie tym, którzy walczą z chrześcijaństwem, z wiarą, z Bogiem”. ”Media są dziś wykorzystywane przez tych, którzy nienawidzą Kościoła i św. Jana Pawła II. On im przeszkadza. To wszystko jest po to, aby zniszczyć wiarę”.

Nie ma żadnych dowodów

Nieważne, jak mocne są dowody przeciwko poszczególnym księżom. Kardynał Gulbinowicz został na krótko przed śmiercią ukarany za molestowanie i czyny pedofilskie. I to przez sam Watykan, a nie władze państwowe. Rydzyk o tym oczywiście wie, ale publicznie twierdzi, że nic się nie stało i wszystko to, co pisze się o Gulbinowiczu, to medialne wymysły:

„Przykładem jest też sprawa ks. kard. Henryka Gulbinowicza. Po tylu latach zjawia się jakiś świadek rzekomego złego postępowania, pada oskarżenie, ale kardynała nikt już nie pyta o te zarzuty. Bo nie można, bo nie ma już świadomości, ma już 97 lat. A gdzie zasada: Audiatur et altera pars – należy wysłuchać drugiej strony?”.

Jeśli gwałcą, to tylko komunistyczni agenci

Rydzyk w twórczy sposób rozwija popularną teorię, zgodnie z którą Jan Paweł II nie wierzył w to, że księża molestują dzieci, bo uważał, że to prowokacje służb bezpieczeństwa. SB byłaby zatem najpotężniejszym wywiadem na świecie, mającym wpływ również w Stanach Zjednoczonych?

Tadeusz Rydzyk przedstawia teorię spiskową:

„Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, to trzeba coś wiedzieć. Ostatnio wyszła w Polsce książka »Szkoła ciemności« Amerykanki włoskiego pochodzenia Belli Dodd. Autorka była wysoko postawiona w partii komunistycznej USA. Wyznała ona, że w latach 50. XX wieku w partii było 1100 członków, którzy mieli zostać katolickimi księżmi. Ludzie niewierzący mieli za zadanie zrobić karierę w Kościele, aby potem go niszczyć od wewnątrz, szkodzić mu. Warto zajrzeć do tej książki. To się działo tam, w USA, ale tak było też w Polsce.

Tacy agenci byli specjalistami od kłamstw, od kamuflażu. Ilu ich zostało wprowadzonych w szeregi duchowieństwa?".

To metoda na rozmywanie odpowiedzialności (punkt 1). W naszych szeregach nikt dzieci nie krzywdzi. A jeśli ktoś krzywdzi, to znaczy, że nigdy tak naprawdę nie był z nami, tylko jest podstawionym agentem.

W roku takich rocznic mąci sam szatan

Ale nie tylko komunistyczni agenci mącą w Kościele. Mąci tam też oczywiście sam szatan.

“Oczywiście największym specjalistą od fałszywego kamuflażu i zdrady jest szatan.

Nawet jak jakiś człowiek zaczyna dobrze, to może pójść w stronę grzechu, w stronę zła i ulec szatanowi. Wszędzie można wtedy upaść, także w Kościele. Wśród apostołów też tak było".

Oznacza to tyle, że księża są ofiarami szatana. To metoda na wymuszanie współczucia wobec sprawców, a nie prawdziwych ofiar (punkt 3). A celem szatana jest oczywiście zniszczenie Kościoła. Również czas tego szatańskiego mącenia jest nieprzypadkowy:

„Zobaczmy, że ten atak na św. Jana Pawła II i jego sekretarza [Dziwisza-red.] dokonuje się w momencie profanacji i ataków na kościoły, wulgarnych manifestacji proaborcyjnych. Jeszcze w dodatku dokonuje się to w roku setnej rocznicy urodzin Jana Pawła II i setnej rocznicy Cudu nad Wisłą. Także w tym widać, jak działają te centrale antyewangelizacyjne i organizacje: anty-Kościół odwraca symbole. W satanizmie odwracają krzyż; tutaj jest to samo: odwrócić to całe dobro i ukazać jako zło, ze świętego zrobić złego".

“My widzimy Jana Pawła II, że to największy w historii Polaków, wszechstronnie wspaniały święty, a oni chcą to odwrócić i pokazać, jaki to był zły człowiek. Szatańskie działanie".

Rydzyk nieprzypadkowo wrzuca wszystko do jednego worka. Szatańskim mąceniem jest kuszenia księdza, który zgwałci dziecko, ale też oskarżanie innych księży o ukrywanie tego faktu.

To wina rozseksualizowania

Rydzyk nie zapomina też o nawiązaniu do klasycznego odwrócenia przyczyn występków seksualnych wobec dzieci. Winą tu nie jest zaburzenie, czy zbrodnicze popędy konkretnego księdza, ale rozseksualizowana kultura.

To kolejny sposób na wzbudzanie współczucia wobec sprawców (punkt 3). W tej optyce to ksiądz jest ofiarą społeczeństwa. By uniknąć takich przypadków, powinniśmy walczyć z seksem w polskich szkołach i zakazać strajków kobiet:

„Jeszcze jedno trzeba podkreślić: ten grzech nadużyć to też skutek rozseksualizowania człowieka już od dzieciństwa. Później mamy tego konsekwencje. Ten panseksualizm, a nie wychowywanie do czystości, jest dramatem naszych czasów. Powinno się z tym walczyć i w rodzinie, i w szkole, i w uczciwych mediach. A jak jest u nas? Na przykład wsparcie dla manifestacji tzw. strajku kobiet, w czasie których zwraca się uwagę dzieci i młodzieży tylko na jedną sferę życia, i to jeszcze w sposób wulgarny, niszczący osobowość i wrażliwość także w tej dziedzinie”.

Nieproporcjonalnie dużo mówi się o Kościele

”Niestety, pedofilia jest dziś metodą walki z Kościołem. Pojedyncze przypadki są uogólniane, a cierpią masy niewinnych księży” - przestrzega Rydzyk. I dodaje, że przecież nie tylko księża gwałcą, ale o nich mówi się najwięcej właśnie przez nienawiść do Kościoła, bo przecież nie dlatego, że tworzą system wzajemnego krycia.

To relatywizowanie problemu kościelnej pedofilii (punkt 4). Może i księża gwałcą, ale inni gwałcą więcej. Dzięki temu mówienie o przestępstwach księży ma się ludziom jawić jako coś z gruntu niesprawiedliwego.

„Krzywdzenie dzieci, młodzieży, nadużycia wobec VI przykazania Dekalogu – to są straszne grzechy, wołające o pomstę do nieba. Jeśli takie sprawy są, to trzeba je z całą stanowczością potępić. Ale nie może też być tak, że widzi się je jedynie w przypadku ludzi Kościoła, a nie widzi się innych grup społecznych. Czy takie same są reakcje? Ludzie z innych środowisk nawet czasem chełpią się ze swoich złych czynów i nic im się nie dzieje".

Rydzyk na poparcie swoich słów podaje też statystyki:

”Grzechu nie można nigdy usprawiedliwiać, ale niesprawiedliwe jest niedostrzeganie tych proporcji. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej. Duchowni to jedynie 0,3 procent skazanych w sądach państwowych za nadużycia wobec nieletnich. O pozostałych się w ogóle nie mówi”.

To ulubiony argument wyciągany przez prawicę. „Wiadomości” TVP broniły w ten sam sposób Kościoła po premierze filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Pokazywano, że największą grupą wśród odsiadujących wyroki za przestępstwa seksualne wobec małoletnich stanowią osoby bezrobotne oraz murarze. To ma odwrócić uwagę od głównego problemu z przestępstwami osób duchownych, czyli faktu, że po prostu nie są zgłaszane.

W tym kontekście warto podać inny odsetek - ten, jaki wśród kleru stanowią osoby dopuszczające się takich przestępstw. W krajach, gdzie kwestię tę przebadano, wskaźnik ten wynosi nawet 4-7 proc.

Tylko nie mów nikomu

Ostatnim etapem nauki tuszowania przestępstw seksualnych jest oczywiście wymuszenie milczenia (punkt 5) na członkach Kościoła, którzy dowiedzieliby się o seksualnych nadużyciach jakiegoś księdza. Rydzyk mówi wprost - nie wolno o tym mówić nikomu, bo to grzech i antyewangelizacja.

”Nie chodźcie do pogan. Dlaczego jeśli mamy sprawy w Kościele, to nie załatwiamy tego w Kościele? Niektórzy idą do pogan, a oni żądają, abyśmy wszystkie nasze słabości pokazywali na cały świat, ale oni swoich nie pokażą. Widzą źdźbło w oczach katolików, duchownych, a u siebie belki nie widzą.

Sprawy załatwia się w domu, w rodzinie, a nie chodzi się do mediów, ulegając jakiemuś »parciu na szkło«.

Przecież nie jesteś sędzią brata. Dlaczego biegasz do wszystkich? Takie chodzenie do pogan to jest powodowanie antyewangelizacji. Zamiast pokonać zło, chorobę, to się to jeszcze rozszerza. To jak w rodzinie: jeżeli jest coś nie tak, to czy rodzice idą do wszystkich i opowiadają źle o swoim dziecku? Czy brat na brata idzie i wygaduje? Żona na męża, mąż na żonę? To byłoby chore, nieprawidłowe".

Jak zatem wierni powinni postępować w sytuacji, gdy dowiedzą się, że ksiądz zgwałcił dziecko? Rydzyk ma prostą metodę - muszą iść i z nim o tym porozmawiać. Bo tak Pan Jezus powiedział:

„Nie powinniśmy chodzić do pogan, sami takie sprawy powinniśmy umieć załatwiać. Poza tym powinniśmy być solidarni ze sobą. Modlić się za siebie i się wspierać w dobrym. To też Święty Paweł powiedział: »Napominajcie się z miłością«. Jeśli jest jakieś zło, napominaj. Jak? Pan Jezus wyraźnie mówi jak. Powiedz mu w cztery oczy. Nie pomaga? Powiedz przy świadkach, nie pomoże – powiedz Kościołowi. Ale nie poganom. Ma być napomnienie braterskie, a nie lincz. Chorego się leczy, a nie tłucze i zabija”.

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne