23 czerwca 2022

Rzymkowski: zarabiam 11 tys., nauczyciele też tyle mogą. Jaki naprawdę jest ten pułap?

Wiceminister opowiadał w Radiu Zet, że zna nauczycieli z okolic Sieradza, którzy zarabiają tyle, co on (11 tys. netto). Sprawdzamy, czy byłoby to możliwe w Warszawie, która dopłaca do edukacji ile może, a nawet więcej. Porównujemy z zarobkami dyrektorek szkół w Sieradzu. Ile naprawdę mogą wyciągnąć nauczyciele?

Wiceminister Tomasz Rzymkowski (rocznik 1986), z przekonań człowiek kościelny, narodowiec i homofob, w czwartek 23 czerwca popisał się rzadką arogancją, kiedy Beata Lubecka w Radiu Zet dopytywała go, jak poprawić nauczycielskie zarobki i zatrzymać ucieczkę pedagogów ze szkół.

Rzymkowski wszedł na ryzykowną ścieżkę: "Problemem jest zbyt niskie pensum [18 godzin tablicowych tygodniowo — red.]. Ale nauczyciele krążą po szkołach. Jakoś sobie radzą".

Ile podwyżki dostali parlamentarzyści? 40 proc.? - cisnęła Lubecka.

Rzymkowski: "Ja nie dostaję wynagrodzenia poselskiego.

Tylko ministerialne. Ile to brutto?

Brutto nie wiem, na konto spływa mi 11 tys.

Proszę mi pokazać nauczyciela, który zarabia 11 tys. netto?

Znalazłbym.

Igłę w stogu siana?

Skoro ja znam, to chyba nie jest to aż tak odosobnione zjawisko.

Ile pan zna takich osób?

Kilka z mojego okręgu wyborczego. Nazwisk nie wymienię, jeśli pani pozwoli.

Czyli w Sieradzu.

W Sieradzu akurat nie. Jest sporo innych miejscowości. To jest nauczyciel, który pracuje w dwóch szkołach i jest zadowolony.

Panu wpływa 11 tys. netto...

...Przy pracy siedem dni w tygodniu!

Widziały gały, co brały

Nauczyciele też widzieli, co brali.

To mają pracować 7 dni w tygodniu?

Jeżeli ktoś ma się bić w piersi, że nauczyciele zarabiają mało, to pan Broniarz [szef ZNP]. Bo propozycja leżała na stole. 36 proc. podwyżki, za 2 godziny pensum więcej.

Ale nauczyciele nie pracują tylko przy tablicy, muszą się przygotować...

Każdy się musi przygotować, i pani redaktor, i nasi słuchacze też.

Apeluję do słuchaczy, proszę państwa, zastanówcie się, czy wy też nie musicie przygotowywać się do pracy".

Rzymkowski, śladem Przemysława Czarnka, powtarza bajki o ofercie 36 proc. podwyżki za 2 godziny dodatkowego pensum. Nigdy propozycji tak wysokiej podwyżki nie było, a oferta ministerstwa polegała na "tu zabrać, tam dołożyć" i wygenerowałaby jeszcze większe problemy kadrowe. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Rzymkowski poszedł jednak dużo dalej i popełnił harakiri (w sensie potocznym, bo ta honorowa opcja nie jest dostępną opcją w polskiej polityce): podważył fakt, że nauczyciele zarabiają za mało i że ich zarobki rosną wolniej niż inne płace, dał im siebie za przykład, żeby więcej pracowali, i wreszcie zasugerował, że mają luksusową robotę. Rzecz jest tym bardziej oburzająca, że politycy dali sobie znaczące podwyżki w połowie 2021 roku, a budżetówka i nauczyciele dostają tyle, co nic.

Zrobiła się medialna awantura, nawet min. Czarnek się zdystansował (ale nie zapowiedział poważniejszej reakcji).

Pięć godzin po radiowym występie Rzymkowski przepraszał w formule tzw. non-apology apology, czyli przeprosin bez przeprosin. W dodatku napisał o sobie "jest" zamiast "jestem":

Czy Rzymkowski zarabia 11 tysięcy? I na co je wydaje?

Według oświadczenia o stanie majątkowym z 28 kwietnia 2022 Rzymkowski zarobił w 2021 roku:

  • 32 536 zł nieopodatkowanej diety poselskiej;
  • 5 042 zł opodatkowanej diety;
  • 5 982 uposażenia poselskiego;
  • 161 546 zł wynagrodzenia wiceministra edukacji.

Oznacza to 172 570 zł (opodatkowane), czyli 14 375 brutto miesięcznie, co daje 9 647 netto. Do tego 2 711 zł średnio netto miesięcznie z nieopodatkowanej diety, razem 12 358 zł netto. Czyli o ponad 1000 zł więcej niż powiedział (dodajmy, że w połowie roku dieta wzrosła w związku z ubiegłorocznymi podwyżkami dla posłów — dziś wynosi 4.008,33 brutto i też jest w większości nieopodatkowana)

Być może Rzymkowski zapomniał, że Kancelaria Sejmu potrąca mu spłatę pożyczki na cele mieszkaniowe, jaką posłowie i posłanki mogą zaciągnąć, zresztą na bardzo korzystnych warunkach.

Jak widać, w czerwcu 2021 minister wziął też kredyt komercyjny na dokończenie budowy dużego domu (256 metrów kw.) na działce 0,3 ha. Wartość domu rośnie wraz z budową: od 65 tys. w 2019 do 800 tys. w roku 2021.

Poseł minister nie wykazuje w oświadczeniu własnego locum. W 2016 posiadał działkę, której wartość — co typowe w deklaracjach polityków — wynosiła niezmiennie 150 tys., aż do 2020 roku, kiedy ją sprzedał. Budowę domu do 2022 roku finansował z zarobków (plus ze sprzedaży działki), jednocześnie gromadząc oszczędności aż do kwoty 221 tys. w 2020 roku (potem stopniały). Generalnie Rzymkowski żyje zaskakująco tanio, musi wydawać wszystko, co zarobi na budowę domu, choć ma już sporą rodzinę ("Zawsze chciałem mieć trzech synów – opowiadał katolickiemu tygodnikowi "Idziemy" - Żona po cichu liczyła na córeczkę, za to ma trzech budrysów trenujących sporty siłowe").

Żyjemy w trudnych dla rodziny czasach. Chaos towarzyszy już jej definicji. A przecież słowo „rodzina” wywodzi się od „rodu, więzów krwi, rodzenia”. Natura nie daje takich możliwości homoseksualistom. Tomasz Rzymkowski podkreśla, że od zawsze Kościół katolicki bronił rodziny, i tym samym bronił ładu społecznego. Jeśli ktoś podważa rolę Kościoła lub go dyskredytuje, musi mieć świadomość, że uderza w najstarszą i najtrwalszą instytucję na świecie. Kościół to widzialne znamię Boga na świecie, a biskup Rzymu to wikariusz samego Chrystusa. Zniszczenie rodziny jako fundamentu ładu społecznego i moralnego oznacza zniszczenie człowieka.

Ile może zarobić nauczyciel/ka?

Czy nauczycielka (zawód sfeminizowany w ponad 80 proc.) może zarobić 11 tys. zł netto?

Trudno ocenić, jakie naprawdę są nauczycielskie zarobki. Wykres poniżej uwzględnia dochody z pracy na cały etat/całe pensum. Przy okazji widać, jak lekceważone przez rząd PiS są nauczycielskie płace. Zwłaszcza na tle boomu lat 2008-2012, potem rząd PO-PSL także przestał dbać o zarobki w szkole.

Wiadomo jednak, że nauczycielki i nauczyciele dorabiają, biorąc godziny pracy powyżej 18-godzinnego pensum.

Jak mówi OKO.press Marcin Litwinowicz, zastępca dyrektorki warszawskiego Biura Edukacji, według najnowszych danych przeciętne wynagrodzenia nauczyciela dyplomowanego w stolicy wynosi 7600 zł brutto, ze wszystkimi dodatkami i godzinami ponadwymiarowymi. Warto zauważyć, że nawet z ponadwymiarowymi godzinami nauczyciele nie osiągają średniej warszawskiej płacy, które wg GUS w kwietniu 2022 roku wynosiło ok. 8220 zł brutto.

Tych godzin jest zwykle 5-6? - pytamy.

Nie, raczej 3-4, czyli razem 21-22 godziny tablicowe.

Jak podaje GUS, nauczyciele dyplomowani stanowią 56,5 proc. wszystkich 519 tys. nauczycieli w roku szkolnym 2020/2021.

Jak wynika z art. 35 Karty Nauczyciela, "nauczyciel "może być obowiązany do odpłatnej pracy w godzinach ponadwymiarowych, których liczba nie może przekroczyć 1/4 tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć" (czyli 4 godziny lekcyjne). Może być i więcej, ale "wyłącznie za jego zgodą, w wymiarze nieprzekraczającym 1/2 tygodniowego obowiązkowego wymiaru". Oznacza to, że nauczyciel może mieć maksymalne pensum 27 godzin.

To by oznaczało, że nauczycielka w Warszawie, gdzie płace w szkołach są zapewne najwyższe w Polsce, bo samorząd najwięcej dokłada do rządowej subwencji, może zarobić maksymalnie 9-10 tys.

Marcin Litwinowicz: Tak, ale to ograniczenie dotyczy jednej szkoły. Teoretycznie nauczyciel może do półtora pensum dołożyć pracę w innej szkole, np. dla dorosłych, albo 3/4 etatu w jakimś internacie. Mogę sobie wyobrazić, że pracując po kilkanaście godzin na dobę, wycisnąłby te 11 tys., o jakich mówi min. Rzymkowski.

Ale Rzymkowski mówił o zarobkach netto.

A nie, netto to nie jest możliwe. To przecież ponad 16 tys. brutto.

Radio Zet: Proszę mi pokazać nauczyciela, który zarabia 11 tys. netto? Znalazłbym. Igłę w stogu siana? Skoro ja znam, to chyba nie jest to aż tak odosobnione zjawisko.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Gość Radia Zet,23 czerwca 2022

Oczywiście nie sposób wykluczyć, że Rzymkowski faktycznie zna nauczyciela, który pracuje w dwóch szkołach i powiedział mu, że zarabia 11 tys. miesięcznie. Zapewne jednak nauczyciel przesadził, albo pomylił brutto i netto, albo Rzymkowskiemu się to pomieszało w ferworze radiowej dyskusji.

Ile zarabia dyrektorka?

Nie wiemy, ile zarabiają nauczyciele w okręgu wyborczym Rzymkowskiego, ale możemy na stronie BIP gminy Sieradz sprawdzić, ile zarabiają dyrektorzy i dyrektorki 13 tamtejszych placówek edukacyjnych: 7 przedszkoli i 6 szkół podstawowych. Największe zarobki ma dyrektorka podstawówki nr X (131 208 zł), najmniejsze dyrektorka przedszkola nr Y (81 458 zł - uwaga specjalnie nie identyfikujemy placówek). Średnia tych 13 wynagrodzeń wynosi 97 155 zł rocznie, czyli 8 096 zł miesięcznie brutto, czyli 5797 zł netto.

Według Rzymkowskiego są w jego "stronach poselskich" nauczyciele lub nauczycielki, którzy zarabiają o ponad 80 proc. więcej. Mało prawdopodobne.

Przy okazji sprawdziliśmy, ile zarabiają dyrektorzy i dyrektorki w jednej z najbogatszych gmin w Polsce, czyli w podwarszawskiej Lesznowoli (powiat Piaseczno). Najwięcej (167 869 zł rocznie brutto) dostaje dyrektor podstawówki w W., niewiele mniej dyrektorka SP w K. (164 828 zł), oboje więcej niż wiceminister na etacie, co mogłoby być dla niego frustrujące. Najmniej zarabia dyrektorka przedszkola w R. - 100 862 zł.

Średnia dyrektorska w Lesznowoli to zatem 123,8 tys., czyli 10,3 tys. miesięcznie brutto, czyli 7,1 tys. netto.

Z kolei w Radgoszczy (woj. małopolskie), najuboższej gminie w Polsce ze strony BIP poznajemy zarobki pięciu dyrektorek. Najwięcej zarabia szefowa szkoły podstawowej w C. (96 776 zł), najmniej dyrektorka przedszkola w M. (76 789 zł). Średnia - 86,600 zł brutto rocznie, czyli 7,2 tys. miesięcznie, czyli 5217 netto, trzy czwarte tego, co w Lesznowoli.

Jak widać, nawet ubogie gminy są gotowe dopłacać całkiem sporo dyrektorom szkół, zwłaszcza na tle lokalnych zarobków i kosztów życia.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne