0:00
01 lipca 2020

Sanepid wlepił dziennikarce 10 tys. zł kary. Bo robiła zdjęcia pod Pałacem Prezydenckim

Wysoką karę od sanepidu dostała dziennikarka obywatelska Katarzyna Pierzchała. Chciała robić zdjęcia happeningu pod Pałacem Prezydenckim. Nie spodobało się to jednak policji, która bezprawnie doniosła na nią do sanepidu

Wydrukuj

Katarzyna Pierzchała związana jest z mediami obywatelskimi. Na co dzień robi zdjęcia ulicznym protestom i happeningom. Współpracuje z czterema redakcjami, których ma legitymacje prasowe. To Wolne Media, Nasze Czasopismo, Video KOD i Obywatele. news. „Jestem dziennikarką obywatelską” – mówi o sobie.

Ponadto dokumentuje akcje Lotnej Brygady Opozycji, która robi prześmiewcze filmiki, w których drwi z władzy PiS. Filmiki są zamieszczane na Facebook. Z Lotną Brygadą Opozycji związany jest m.in. Arkadiusz Szczurek, który w pierwszych latach obecnego rządu PiS brał czynny udział w ulicznych protestach. I miał za to procesy. Pisaliśmy o nich w OKO.press.

Pierzchała: policja zatrzymała nas z powodów politycznych

Katarzyna Pierzchała 10 maja 2020 roku chciała sfotografować kolejną akcję Lotnej Brygady Opozycji. Tego dnia miały odbyć się korespondencyjne wybory prezydenckie. Ale w ostatniej chwili zostały odwołane przez PiS.

Lotna Brygada Opozycji zaplanowała, że nakręci prześmiewczy filmik o tych odwołanych wyborach na Krakowskim Przedmieściu, tuż przed siedzibą prezydenta Andrzeja Dudy. Ale gdy szli pod pałac - wszyscy w maseczkach na twarzy - drogę zagrodziła im policja.

Być może uwagę policji zwróciła urna z twarzą ministra Jacka Sasina, którą nieśli. Może też rozpoznali Lotną Brygadę Opozycji, bo jest już ona znana policji.

„Było nas sześć osób. Szliśmy rozproszeni, ja z przodu. Tego dnia było ciepło więc na Krakowskim Przedmieściu było dużo spacerowiczów" – mówi OKO.press Pierzchała. – „Policja zastąpiła nam drogę. Pytali dokąd idziemy. A my: A co to Was obchodzi. I zaczęły się przepychanki słowne”.

Policja zaczęła im zarzucać, że nie trzymają 2 metrów odległości od siebie. Potem ich wylegitymowała. Pierzchała w tym czasie robiła zdjęcia. Lotna Brygada Opozycji zaś zrobiła z zajścia transmisję na Facebooku.

Policja wylegitymowała też Pierzchałę. „Mówiłam, że jestem reporterką. Miałam wywieszoną legitymację Obywatele.news. Byli wkurzeni tym, że ich nagrywamy. Dałam im swój dowód osobisty dla świętego spokoju. Zaproponowali nam mandat po 500 zł za zgromadzenie, choć to oni nas okrążyli i stłoczyli. Nie przyjęliśmy. Trzymali nas 25 minut i potem puścili" – mówi OKO.press Pierzchała.

Katarzyna Pierzchała fotografuje akcję policji

I dodaje: „Na koniec powiedzieli nam, że będą jeszcze wnioski o ukaranie do sanepidu. Uważam, że nasze zatrzymanie było polityczne".

Lotna Brygada Opozycji nakręciła potem swój prześmiewczy filmik pod pałacem.

RPO: kary sanepidu są bezprawne

Po kilka dniach policja zaczęła odwiedzać członków Lotnej Brygady Opozycji w domach, roznosząc kary od sanepidu. Katarzyna Pierzchała dostała karę 10 tysięcy złotych.

Sanepid w decyzji tłumaczył, że 10 maja nie zachowała 2 metrów odległości od pozostałych osób idących pod pałac. Czym złamała obostrzenia związane z koronawirusem.

Sanepid napisał w decyzji, że wysokość kary jest właściwa, bo Pierzchała mogła zarazić inne osoby koronawirusem. Ponadto miała „rażąco zlekceważyć wysiłki Państwa Polskiego”, w szczególności „wielu obywateli codziennie narażających swoje zdrowie i życie w celu opanowania epidemii”.

W decyzji nie ma ani słowa, że Pierzchała była pod pałacem jako dziennikarka. Sanepid oparł się jedynie na notatce policji, która doniosła na reporterkę i Lotną Brygadę Opozycji. Nie zapytał o stanowisko Pierzchałę. Jej zdjęcia z akcji 10 maja pod pałacem są tutaj.

Sanepid wymierzył też wysokie kary trzem osobom z Lotnej Brygady Opozycji w wysokości 5 - 12,5 tys. zł, chociaż część z nich też miała 10 maja legitymacje prasowe Wolnych Mediów.

Z kary dla Arkadiusza Szczurka już jednak sam się wycofał. Bo policjanci nie doręczyli mu skutecznie decyzji.

Katarzyna Pierzchała kary nie zapłaciła. Złożyła odwołanie, które pomógł jej napisać pro bono jeden z adwokatów. W jej sprawie interweniował też Rzecznik Praw Obywatelskich, który włącza się w sprawy obywateli karanych przez sanepid za rzekome złamanie wymogów sanitarnych związanych z koronawirusem.

RPO podkreśla w piśmie procesowym, że decyzja sanepidu narusza prawo. Bo sanepid nie zawiadomił Pierzchały o wszczęciu postępowania administracyjnego w tej sprawie. A tym samym pozbawił ją prawa do przedstawienia argumentacji na swoją obronę.

RPO zaznacza również, że sanepid oparł się jedynie na notatce policji. Tyle że ustawa o policji nie pozwala funkcjonariuszom prowadzenia czynności w celu wymierzenia kary w postępowaniu administracyjnym.

Przepisy nie pozwalają też policji na przekazywanie danych Państwowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Zdaniem RPO policja nie ma więc podstaw prawnych by występować do sanepidu o karanie obywateli za nieprzestrzeganie wymogów związanych z koronawirusem.

Nie ma też podstaw by gromadzić dane obywateli do takich spraw. Co najwyżej sama może nakładać za to mandaty do 500 zł.

W związku z tym sanepid wydając swoje decyzje nie może opierać się na notatkach policji, bo nie są one legalnym dowodem.

Na razie nie ma decyzji co dalej z karą dla reporterki Katarzyny Pierzchały.

To kolejna kara dla dziennikarki mediów obywatelskich

Pisaliśmy w OKO.press, że sanepid stał się nową policją polityczną PiS. Że przez kary sanepidu nęka się uczestników ulicznej opozycji. Bo mandaty nakładane przez policję sięgają 500 zł. Zaś mandaty nakładane przez sanepid mogą nawet sięgać 30 tys. zł. I sanepid we współpracy z policją tak karze uliczną opozycję za rzekome złamanie zakazów związanych z koronawirusem.

Kara dla reporterki Pierzchały to kolejny przykład, że nękani są też dziennikarze związani z mediami obywatelskimi.

Pisaliśmy w OKO.press o sprawie dziennikarza Mariusza Malinowskiego z Video KOD. Malinowski z kamerą jest na wszystkich ważnych protestach przeciwko władzy. Nagrywa też ważne rozprawy sądowe podczas, których są sądzeni uczestnicy ulicznych protestów, czy ścigani przez rzeczników dyscyplinarnych niepokorni sędziowie i prokuratorzy.

Mimo że jest dziennikarzem 15 czerwca 2020 roku stołeczny sąd rejonowy uznał go za winnego blokowania miesięcznicy smoleńskiej w czerwcu 2017 roku. Wyrok wydał sędzia Maciej Mitera, członek nowej KRS i prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia z nominacji ministra Ziobry.

Malinowski relacjonował w 2017 roku jako dziennikarz kontr miesięcznicę smoleńską. Pokazywał policji legitymację prasową Video KOD. I mimo to, został oskarżony i skazany. Będzie odwoływał się od tego wyroku. Pisaliśmy o tym w OKO.press.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne