26 lipca ujawniliśmy na OKO.press, że prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julia Przyłębska, chce zablokować sprawę karną Mariusza Kamińskiego przed Sądem Najwyższym. Żąda potwierdzenia, że proces zawieszono. Sąd poinformował, że sprawa nie została wstrzymana. Przyłębska zarzuca SN łamanie prawa

Nasz artykuł o tym, że sędzia Julia Przyłębska i Prokuratura Krajowa chcą zablokować rozpoznanie kasacji dotyczącej wyroku w sprawie Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika i dwóch byłych agentów CBA, wywołał burzę.

Jak ujawniliśmy,

w tym tygodniu do Sądu Najwyższego wpłynęły dwa pisma od prezes Przyłębskiej. Oba z żądaniem potwierdzenia, że sprawa Mariusza Kamińskiego została zawieszona.

Pierwsze Przyłębska napisała jako przewodnicząca składu sędziowskiego, który ma rozpatrzyć sprawę skierowaną do Trybunału Konstytucyjnego przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Według marszałka, w sprawie dotyczącej ułaskawienia Kamińskiego i jego współpracowników, doszło do sporu kompetencyjnego pomiędzy prezydentem Andrzejem Dudą i Sądem Najwyższym. Zdaniem Kuchcińskiego, SN wkroczył w kompetencje prezydenta, wydając uchwałę podważającą jego prawo do ułaskawienia. W maju SN orzekł, że prezydent nie może stosować aktu łaski przed wydaniem prawomocnego wyroku ani umarzać procesu sądowego. Dlatego proces Kamińskiego i jego współpracowników ma być kontynuowany – 9 sierpnia sprawą ma się zająć Sąd Najwyższy.

Według Przyłębskiej, do czasu rozstrzygnięcia „sporu kompetencyjnego” przez Trybunał, SN powinien zawiesić proces Kamińskiego. W piśmie do sądu zwróciła się o „nadesłanie odpisu postanowienia o zawieszeniu postępowania przed Sądem Najwyższym”.

W drugim piśmie Przyłębska przekazała Sądowi Najwyższemu kopię analogicznego wniosku Prokuratora Krajowego.



Przyłębska: Sąd Najwyższy złamał prawo

Dziś rano na ujawnione przez nas informacje zareagowała prezes Przyłębska. Jak mówiła w wywiadzie dla prorządowej telewizji TVP Info – Sąd Najwyższy poinformował ją, że postępowanie nie zostało zawieszone. Przekonywała, że w ten sposób SN złamał prawo.

Tłumaczyła: „Sporu między TK, a SN formalnie nie ma. My nie jesteśmy stronami. Natomiast uważam, że zawieszenie postępowania powinno nastąpić w momencie, kiedy rozpoczęło się postępowanie przed TK. Jeśli dotychczas to się nie zdarzyło, to powinno to nastąpić.”

Przyłębska odniosła się także do informacji, że usiłuje zablokować proces.

„Nie bardzo rozumiem komentarzy medialnych, że ja próbuję coś wymusić na Sądzie Najwyższym. Ja nie wymuszam, tylko próbuję wyegzekwować prawo. Chcę, by do akt postępowania, które toczy się przed TK, zostało dołączone postanowienie o zawieszeniu postępowania do czasu rozstrzygnięcia tego sporu” – mówiła.

I dodała: „Ufam, że SN poczeka na to, aż TK rozstrzygnie sprawę tego sporu i podejmie następnie postępowanie. To jedyne możliwie rozwiązanie w tej sprawie”.

Rzecznik SN Michał Laskowski, mówił dziś, że w jego ocenie w sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego nie ma żadnego sporu kompetencyjnego między SN a prezydentem. „Jest bardzo ocenne i dyskusyjne, czy mamy w ogóle do czynienia za sporem kompetencyjnym. Taki spór ma zazwyczaj miejsce wtedy, kiedy albo dwa organy chcą rozstrzygać jakąś sprawę i każdy z nich uważa, że jest właściwy, albo żaden z nich nie chce rozstrzygnąć. Ale tutaj takiej sytuacji nie ma, tu nie ma dwóch organów, które chcą rozstrzygać tę samą sprawę” – tłumaczył.

Równocześnie SN poinformował, że

wnioski o zawieszenie sprawy, złożone przez obrońcę Mariusza Kamińskiego i prokuraturę, rozpoznane zostaną 1 sierpnia, na dodatkowym, niejawnym posiedzeniu. Kasację w sprawie Kamińskiego SN ma rozpoznać 9 sierpnia.



Prawicowe media: celem jest atak na prezydenta

Prorządowe media wykorzystały sprawę Kamińskiego do ataku na Sąd Najwyższy. Samuel Pereira w artykule na portalu TVP Info ogłosił: „Sąd Najwyższy łamie konstytucję. Cel: uderzenie w prezydenta Andrzeja Dudę.”

A Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” komentował:Sąd Najwyższy nie jest w Polsce instytucją zajmującą się przestrzeganiem prawa – jest stroną sporu politycznego. Można powiedzieć, że jest taką przybudówką, części totalnej opozycji i po raz kolejny to pokazuje. […] Sąd Najwyższy postanowił pokazać, że jest poza kontrolą nie tylko parlamentu i prezydenta, ale także poza kontrolą sądowniczą. To ogromne ryzyko, że Sąd Najwyższy stanie się instytucją, która wymówi państwu posłuszeństwo w jakikolwiek sposób. Oni się posuną tak daleko, jak im się na to pozwoli.”


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym