Prezes Trybunału Konstytucyjnego przyznała, że nie rozumie, dlaczego pojawiły się wątpliwości co do przestrzegania w Polsce trójpodziału władzy. Według niej trójpodział “polega na tym, że suweren jest istotą państwa prawnego”. Co jest nie tak z tą definicją?

Julia Przyłębska przedstawiła w TVP oryginalną wykładnię przepisów Konstytucji. Zapytana przez prowadzącego “Bez retuszu” Michała Adamczyka o naruszanie trójpodziału władzy przez rządy Prawa i Sprawiedliwości, prezes TK odpowiedziała, że “nie bardzo rozumie, o co chodzi w tych zarzutach”:

“Trójpodział władzy polega na tym, że, zgodnie z polską konstytucją, suweren jest istotą państwa prawnego w Polsce. Suweren zaczyna od wybrania swoich przedstawicieli do parlamentu. Poprzez parlament dokonuje się kontrola rządu – władzy wykonawczej. Władza sądownicza musi być wkomponowana w kontrolę suwerena. Wtedy będzie naruszenie trójpodziału władzy, gdy nagle jeden z tych elementów władzy stanie się niezależny, stanie się podmiotem korporacyjnym, będzie tylko przed sobą odpowiadał”.


Trójpodział władzy polega na tym, że suweren jest istotą państwa prawnego w Polsce. Władza sądownicza musi być wkomponowana w kontrolę suwerena. Wtedy będzie naruszenie trójpodziału władzy, gdy jeden z tych elementów władzy stanie się niezależny (...).

Julia Przyłębska, „Bez retuszu” w TVP Info - 20/05/2018


Zbity zegar. Władza sądownicza powinna być odseparowana od pozostałych.


Według prezes TK spośród trzech władz najbardziej uprzywilejowana jest ustawodawcza: od jej wyboru suweren “zaczyna”. W jej wizji suweren, czyli naród, będący źródłem władzy, najpierw przekazuje ją parlamentowi. W drugim kroku parlament jako reprezentant suwerena może podzielić się władzą z rządem i sądami, pozostawiając sobie jednak możliwość ich kontrolowania. Znamienne jest, że brak tu wzmianki o prezydencie, także wybieranym bezpośrednio przez suwerena, ale sprawującym władzę wykonawczą.

Ta wizja dobrze oddaje praktykę sprawowania władzy przez PiS, rozmija się jednak z treścią polskiej Konstytucji.

Z prezes Przyłębską można zgodzić się tylko w punkcie wyjścia: władzę w Polsce sprawuje suweren, czyli, używając terminologii konstytucyjnej, naród (przy czym nie chodzi tu o naród w sensie etnicznym, ale ogół obywateli). Mówi o tym art. 4 Konstytucji, według którego “władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”, a sprawuje ją “przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”. Politycy PiS często powoływali się na ten przepis, uzasadniając zmianę ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, pozwalającą na wybranie jej sędziowskich członków przez Sejm. Wspólnie z prezes Przyłębską zdają się jednak zapominać, że miejsce władzy sądowniczej w ustroju państwa i jej relacje z władzami wykonawczą i ustawodawczą regulują także inne przepisy ustawy zasadniczej.

Według prezes Trybunału Konstytucyjnego do naruszenia trójpodziału władzy dochodzi wtedy, gdy jedna z władz staje się niezależna. Tymczasem art. 173 Konstytucji mówi coś wprost przeciwnego: “Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz”.

Prezes Przyłębska dodaje więc, że do naruszenia trójpodziału dochodzi także wtedy, gdy jedna z władz “staje się podmiotem korporacyjnym i odpowiada tylko przed sobą”.

W tym punkcie zgadzamy się z prezes TK, ale z zastrzeżeniem, że ten opis wcale nie pasuje do władzy sądowniczej sprzed reform PiS.

Jak władze się (nie) kontrolują

Twórcy Konstytucji postarali się o to, by Naród  poprzez władzę ustawodawczą i wykonawczą mógł mieć wpływ na kształt sądownictwa. Parlament, rząd i prezydent decydują o treści prawa, regulującego działania sądów, procedurę wyboru i awansu sędziów oraz kodeksy, według których orzekają. Na tym głównie polega ich rola kontrolna wobec sądownictwa. Z drugiej strony, przepisy ustanawiane przez władzę ustawodawczą i wykonawczą muszą mieścić się w ramach Konstytucji. Jeśli się nie mieszczą, z systemu prawa może usunąć je Trybunał Konstytucyjny, co z kolei jest narzędziem kontroli sprawowanym przez władzę sądowniczą.

Władza ustawodawcza i wykonawcza mają też swoich reprezentantów w Krajowej Radzie Sądownictwa. Choć w 25-osobowej KRS zgodnie z Konstytucją większość stanowią sędziowie, zasiada w niej czterech posłów, dwóch senatorów, minister sprawiedliwości i reprezentant Prezydenta. Mogą więc zabierać głos m.in. przy podejmowaniu decyzji o wyborze i awansowaniu sędziów. Na wniosek KRS sędziów nominuje zaś sam prezydent, a od jego decyzji odmownej jak orzekł niedawno NSA, nie można się odwołać do sądu.

Ten system wzajemnej kontroli władz zapisany w Konstytucji jest jednak krok po kroku rozmontowywany przez PiS.

  • Trybunał Konstytucyjny nie kontroluje już procesu stanowienia prawa, bo po odmówieniu przez Andrzeja Dudę zaprzysiężenia sędziów TK wybranych przez poprzedni parlament, dopuszczeniu do orzekania ich dublerów i zawieszeniu w obowiązkach kolejnych trzech sędziów pod pretekstem niewłaściwego ich wyboru kontrolę nad Trybunałem przejęły osoby posłuszne partii rządzącej;
  • Po niekonstytucyjnym wygaszeniu kadencji sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa zastąpili ich sędziowie wybrani przez posłów PiS i Kukiz’15. Nominaci polityków będą mieli więc władzę nad obsadzaniem stanowisk sędziowskich;
  • Po wejściu w życie ustawy o Sądzie Najwyższym powstanie w niej Izba Dyscyplinarna obsadzona w zupełności przez upolitycznioną KRS. Politycy obozu rządzącego będą mogli więc pośrednio wpływać na karanie sędziów i innych prawników, a nawet usuwanie ich z zawodu;
  • Szczególną rolę w obsadzaniu stanowisk i dyscyplinowaniu przedstawicieli zawodów prawniczych zdobył Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednej osobie. Samodzielnie mianuje prezesów i wiceprezesów sądów, inspiruje śledztwa i postępowania dyscyplinarne przeciwko sędziom, wybiera sędziów oskarżających i sądzących w sprawach dyscyplinarnych.

Jak łatwo zauważyć, równowaga władz na tych zmianach mocno ucierpiała. Ucierpią też obywatele, którzy nie będą już mogli liczyć na ochronę sądów przed nadużyciami polityków. A skoro tak, ich władza zamiast wzmocnić się, osłabnie. Parafrazując słowa prezes Przyłębskiej, można powiedzieć, że istota władzy zwierzchniej Narodu związana jest z jej trójpodziałem. Gdy jedna z nich pochłonie pozostałe, obywatele przestają się liczyć.


Wesprzyj projekt naszej Fundacji. Dołącz do zbiórki na Archiwum Osiatyńskiego https://pomagam.pl/archiwum

Dziennikarz, filozof. Od 2016 roku związany z OKO.press. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Za jeden ze swoich reportaży był nominowany do kilku nagród dziennikarskich. Boksuje.
W OKO.press pisze o prawie i jego łamaniu.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym