"Lewackie rewolty, chociaż często przykrywane pięknymi i górnolotnymi hasłami, zawsze prowadzą do terroru i zbrodni oraz wyrządzają krzywdę poszczególnym ludziom i całym społeczeństwom", stwierdził Sejm i przegłosował uchwałę potępiającą ideologię bolszewicką. Dyskusja pokazała, o których lewaków chodziło posłom

Sejm lubi zawierać głos w sprawach historycznych. Często podejmuje uchwały, w których potępia albo upamiętnia – czasem bardzo odległe – wydarzenia. Na posiedzeniu 24 listopada 2017 posłowie przegłosowali trzy uchwały tego typu. Pierwsza dotyczyła „upamiętnienia 650. rocznicy nadania przez Kazimierza Wielkiego przywileju dla Ormian w Polsce”, a więc bardzo zamierzchłej przeszłości. Druga – „uchwała w sprawie uczczenia pamięci gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego w 150. rocznicę urodzin i 80. rocznicę śmierci” – dotyczyła ważnego dowódcy, który przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Została ona też przyjęta niemal jednogłośnie (przeciw było tylko 3 posłów).

Długą i gorącą debatę wzbudziła natomiast uchwała „w sprawie potępienia ideologii i skutków rewolucji bolszewickiej”. Tekst uchwały i stenogram debaty można przeczytać na stronach Sejmu.

Przyjrzyjmy się najpierw tekstowi. W pierwszym zdaniu posłowie nazywają rewolucję bolszewicką „zbrodniczą”, mówią, że zmieniła Rosję i że jej „tragiczne skutki społeczne i ekonomiczne” odczuwane są w wielu krajach do dzisiaj. To wszystko prawda, chociaż można się spierać, że wszystkie skutki rewolucji bolszewickiej były „tragiczne” – ale w sumie zgoda: była ona powodem niewyobrażalnych zbrodni i cierpienia.

Dalej jednak posłowie zaczynają oddalać się od prawdy historycznej i zdrowego rozsądku: „Każda rewolucja dokonywana drogą krwawego zamachu stanu niesie za sobą zniszczenie i śmierć.

Lewackie rewolty, chociaż często przykrywane pięknymi i górnolotnymi hasłami, zawsze prowadzą do terroru i zbrodni oraz wyrządzają krzywdę poszczególnym ludziom i całym społeczeństwom”.

Problem polega na użyciu słowa „lewacki”. Pisaliśmy w OKO.press, że partia rządząca za „lewackie” uznaje wszystko to, co się jej nie podoba. Z mediów wspierających PiS można się np. dowiedzieć, że Europejski Trybunał Praw Człowieka to instytucja lewacka (w tym wypadku wtedy, kiedy ujęła się za prawami Palestyńczyka i Saudyjczyka, przetrzymywanych i torturowanych w Polsce przez CIA w latach 2002-2003). Słowo „lewacki” jest pojemnym workiem, do którego wpada Unia Europejska, Komisja Wenecka, ONZ (np. kiedy mówi o planowaniu rodziny), Amnesty International – ale także międzynarodówka komunistyczna czy trockiści.

Określenia „lewacy” często używa go m.in. poseł Stanisław Pięta, czy posłanka Krystyna Pawłowicz, by nazwać to, czego nie lubi, i co jest jej obce.

Doszukiwanie się wszędzie złowrogiego “lewactwa” połączyło posłów PiS i Kukiz’15. To ugrupowanie Kukiza było inicjatorem uchwały, ale PiS ochoczo ją poparł, a posłowie i posłanki partii rządzącej podczas debaty wymyślali opozycji od “zwolenników bolszewizmu”.

Żeby było zabawniej, słowo „lewacki” było używane niekiedy jako epitet przez komunistów – którzy w ten sposób piętnowali bardziej radykalną od nich lewicę rewolucyjną w czasach, kiedy ZSRR za Chruszczowa czy Breżniewa zależało przede wszystkim na międzynarodowej stabilności. Radykalna lewica – np. maoiści czy trockiści – byli zresztą także bardzo często niesłychanie krytyczni wobec radzieckiego modelu.

Przez lewacką ideologię nadal giną ludzie

Wypomnieli to zresztą w dyskusji posłom PiS i Kukiz’15 (głosowali za uchwałą) posłowie PO. Platforma najpierw zgłosiła własne poprawki do uchwały. Gdyby zostały przyjęte, uchwała nadal byłaby ostrym potępieniem rewolucji, ale bez tego fatalnego błędu. Poprawka PO została zgłoszona przez posła Bogusława Sonika, zasłużonego działacza opozycji w PRL, współtwórcy Studenckiego Komitetu Solidarności w Krakowie w latach 70., polityka bardzo odległego od „lewactwa” – jakkolwiek by je rozumieć.

Poprawka została jednak odrzucona. W sedno trafił poseł PO Rafał Grupiński: „Otóż w tej uchwale są po prostu bzdury. Stwierdzenie, że lewackie rewolty zawsze prowadzą do terroru i zbrodni, to jest po prostu kłamstwo. 1905 rok – lewacka rewolucja zaczęła się od krwawej niedzieli w Petersburgu. Potem były setki ofiar w Warszawie, w Łodzi itd. Jaki był efekt? Przywrócenie języka polskiego w szkołach języka polskiego w gminach, możliwość wydawania gazet, tworzenia stowarzyszeń. Lewica nie ma tylko fatalnej karty w historii Europy. Nie można takich bzdur pisać. Trzeba mieć trochę szacunku dla tradycji, z którą się nie zgadzamy, a nie w sposób bezmyślny zgodnie z pomysłem Kukiza potępiać lewactwo”.

Jest poruszające, że podobne głosy padały ze strony posłów z partii centroprawicowej (PO) i liberalnej (Nowoczesna). Poseł Krzysztof Mieszkowski (N) mówił:

„Uchwała, którą przygotowało ugrupowanie Kukiz’15 i która została poparta przez PiS, to jest uchwała, która dzieli społeczeństwo, która uderza w środowiska lewicowe w Polsce. To jest żenujące”.

W odpowiedzi usłyszał od posła Wojciecha Skurkiewicza (PiS): „Kolejny zwolennik bolszewizmu”.

Dalej było jeszcze dziwniej. Poseł Robert Winnicki (narodowcy) mówił, że „dziś nadal w Europie Zachodniej komunistyczny terror nadal jest siany, nadal anarchiści palą Hamburg”. Nie wiemy, kiedy Winnicki był w Hamburgu, ale OKO.press nie wydaje się, że jest on spalony (mimo usilnego podpalania go przez anarchistów). Winnickiemu chodzi oczywiście o protesty antyfaszystów w Hamburgu (lipiec 2017 r.), w których uczestniczyło wielu działaczy różnych ugrupowań lewicowych. Doszło do zamieszek i walk z policją, ale nazywanie tego „terrorem” jest oczywiście fantazją prawicy, która wyobraża sobie Europę Zachodnią jako pełną lewackich bojówek.

Wtórował Winnickiemu poseł Józef Brynkus (Kukiz’15): „W wyniku rewolty bolszewickiej zginęło w bezpośrednich walkach ponad 100 mln ludzi, a skutek będzie jeszcze taki, że w wyniku przyjęcia przez różnego rodzaju lewackie ideologie tej ideologii ginąć będą dalej ludzie – czy na skutek aborcji, eutanazji na życzenie, czy np. zabijania dla narządów jak np. w Chinach”.

Nie wiemy, jak Józef Brynkus dotarł do liczby 100 mln ofiar, które zginęły „w bezpośrednich walkach”. Gdyby dodać wszystkie ofiary obu wojen światowych (nie tylko działań zbrojnych, ale także np. głodu wywołanego wojną) może uzbierałaby się taka liczba, a i to nie jest pewne. Z następnego zdania jednak wynika, że posłowi Brynkusowi (trochę jak w starym dowcipie) wszystko, czego nie lubi, kojarzy się z komunizmem i lewactwem.

Okazuje się zatem, że „lewactwo” z uchwały to także ruchy, które domagają się np. prawa do aborcji czy prawa do eutanazji. I jako takie, według posłów PiS i Kukiz’15, są zbrodnicze.

Posłowie PO i Nowoczesnej nie głosowali ostatecznie w ogóle nad uchwałą, a klub PO uchwalił własne oświadczenie – zgodne z tym, które proponował Bogusław Sonik.

Kuriozów i nieprawd jest w tekście przyjętym przez Sejm więcej. Dowiadujemy się z niego m.in.:

  • że Polska „stała się jedną z największych ofiar rewolucji bolszewickiej”. To oczywiście nieprawda: ludność ZSRR i Chin poniosła bez porównania większe straty, zarówno w wymiarze bezwzględnym (dziesiątki milionów zabitych i zagłodzonych), ale także proporcjonalnie do liczby ludności. System komunistyczny narzucony został zaś Polsce w jednej z jego najbardziej łagodnych wersji – zarówno jeśli wziąć pod uwagę liczbę ofiar komunizmu w naszym kraju (kilkadziesiąt tysięcy, w większości w latach powojennych) jak i relatywnie duży na tle sąsiadów zakres wolności pozostawianej przez państwo obywatelom. Pisanie, że Polska była „jedną z największych ofiar” to fałsz i przejaw dziwacznej megalomanii;
  • że „w wyniku błędnej polityki mocarstw zachodnich sprzymierzonych w koalicji antyniemieckiej możliwy stał się import rewolucji komunistycznej do wielu krajów w Europie oraz poza nią”. To także jest fałsz: mocarstwa zachodnie, w szczególności USA, przez kilkadziesiąt lat koncentrowały się na powstrzymywaniu ekspansji komunizmu, a sama doktryna była nie tylko „eksportowana” z Rosji, ale także atrakcyjna dla wielu ludzi w krajach najbiedniejszych. Twierdzenie, że komunizm był złem rozsiewanym po świecie przez Rosję jak zaraza całkowicie zafałszowuje rzeczywistość historyczną, która była znacznie bardziej złożona.

Jest ponurym paradoksem, że posłowie partii nielewicowych próbowali bronić wartości tradycji lewicowej w tej debacie. Próbowali bronić też historycznej prawdy. W odpowiedzi usłyszeli z ław PiS, że są „zwolennikami bolszewizmu”. To dobra ilustracja przesunięcia całego spektrum debaty publicznej w Polsce na prawo. W kraju, w którym konserwatywna PO i liberalna Nowoczesna jest uznawana za obrońców „lewactwa”, PiS może uchodzić za partię centrową. Warto jednak pamiętać, że na tle świata jesteśmy pod tym względem wyjątkiem.


OKO sprawdza, czy politycy mówią prawdę o historii.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!