"Proponuję wyłączyć Święto Niepodległości spod ustawy o zgromadzeniach. Przywróćmy Polsce jej święto zanim ekstremiści i prawica nie zniszczą do reszty, i święta, i Polski" - pisze b. minister Bartłomiej Sienkiewicz.
Obywatele RP, KOD i Strajk Kobiet będą tego dnia blokować narodowców z Konstytucją w ręku.
Zapraszamy do dyskusji: Jak obchodzić 11 listopada?

„To jest święto państwa i państwo powinno wziąć za nie odpowiedzialność” – pisze Bartłomiej Sienkiewicz w apelu, który 2 listopada 2018 opublikował na Facebooku. „Żadnych innych pochodów i manifestacji – wolności manifestowania w jednym zgromadzeniu nie gwarantuje Ruch Narodowy – on ją nam, obywatelom, odbiera. Jeden pochód w każdym mieście wojewódzkim, tylko barwy i symbole państwa, żadnych innych. W takim marszu mogą wziąć udział wszyscy – ale organizator, czyli państwo ma pilnować symbolicznego charakteru tego dnia dla wszystkich Polaków” (podkreśl. red.).

Czy to dobry pomysł? Dziś na pewno nierealny. W 2018 roku, tydzień przed 11 listopada, Marszu Niepodległości nie zatrzyma ani inicjatywa ustawodawcza obywateli, ani władze państwowe – nawet gdyby chciały. A zarówno prezydent, jak i partia rządząca planowały coś przeciwnego – maszerować wraz z narodowcami. Pisaliśmy o tym m.in. w tekście „PiS chciał się układać z narodowcami, ale dostał kosza. I stracił gwóźdź programu”.

Co zatem robić 11 listopada? Blokować albo maszerować, ale obok.

Obywatele RP, Strajk Kobiet i KOD organizują blokadęKonstytucja na 100 – Nacjonalizm Stop„: „Staniemy z Konstytucją przeciw nacjonalistom. To konstytucja stanowi o godności człowieka, zakazie propagowania ustroju totalitarnego, demokratycznym państwie prawa. Stanowi również o tym, że Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli i obywatelek, a nie tylko wybranej grupy »Prawdziwych Polaków«” (start o godz. 14:00, skwer Wisłockiego).

Inny pomysł ma Koalicja Antyfaszystowska: zaprasza na street party – demonstrację „Za wolność waszą i naszą” w rytmach muzyki na trzech platformach (start o godz. 14:00 z Placu Unii Lubelskiej).


Poniżej publikujemy apel Bartłomieja Sieniewicza z 2 listopada i zachęcamy do dyskusji o tym, jak powinny wyglądać obchody 11 listopada. Co można i należy zrobić jeszcze dziś, a co w przyszłości? Jaką rolę w tych obchodach powinno odgrywać państwo, a jaką obywatele?


Minister Sienkiewicz: „Idziemy po was”

Choć to w początkach jego urzędowania jako szefa MSW służby lekceważyły ataki na tle rasistowskim, a wykrywalność przestępstw z art. 257 była na skandalicznie niskim poziomie (3,5 proc.), Bartłomiej Sienkiewicz zapisał się też podjęciem skutecznych działań przeciwko ruchom neonazistowskim.

  • Przeczytaj art. 257 kodeksu karnego

    Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Sienkiewicz był szefem resortu spraw wewnętrznych i koordynatorem służb specjalnych w drugim rządzie Donalda Tuska w latach 2013-2014. W 2015 wykrywalność przestępstw z art. 257 wzrosła do 19 proc. W 2013 roku, po serii podpaleń mieszkań cudzoziemców w Białymstoku, Sienkiewicz wypowiedział głośne słowa:

„Jedno mogę powiedzieć, jeśli chodzi o środowiska skinheadowskie: idziemy po was”.

Po tej deklaracji priorytetowo potraktowano śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku przeciwko „patriotom” powiązanym z ruchem neonazistowskim. Zatrzymano ponad 100 kiboli, postawiono im ok. 200 zarzutów. „Działali w zorganizowanej grupie przestępczej, kierowanej przez: Adama S., pseudonim Staszyn, Tomasza P., ps. Dragon i Sebastiana Ś., ps. Buben i parających się również zwykłą gangsterką: handlem narkotykami, czerpaniem korzyści z prostytucji, wymuszeniami” – relacjonowała „Gazeta Wyborcza Białystok”.

„Bartłomiej Sienkiewicz zrobił coś, co obok słów prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w Jedwabnem było jednym z najodważniejszych publicznych wystąpień polityka w Polsce. To było ważne, bo my wiemy z badań, że takie wypowiedzi idące z centrum władzy tworzą pewną normę. Także normę wpływającą na zachowania urzędników państwowych” – oceniał prof. Michał Bilewicz zajmujący się naukowo uprzedzeniami i członek Rady ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji (Radę powołał m.in. Michał Boni, a rozwiązała premier Beata Szydło).

Bilewicz uważa, że mocny sygnał ze strony Sienkiewicza ułatwił wykrycie wcześniej tuszowanych przestępstw:

„Rozbicie całej tej ośmiornicy białostockiej, w której byli skrajni kibole Jagiellonii i skrajnie prawicowe organizacje, gdzie dochodziło do przestępstw kryminalnych, które były potem tuszowane – to się udało rozbić właśnie dzięki twardemu postawieniu sprawy na szczeblu centralnym”.

Zdaniem samego Sienkiewicza dziś służby nie mogłyby przeprowadzić takiej akcji. Jak pisze w opublikowanej ostatnio książce „Państwo teoretyczne”:

„PiS, który rządzi się zasadą »nie ma wroga na prawicy«, tworzy klimat, w którym

policja i prokuratura dwa razy się zastanowią, nim zaczną zwalczać takich bandytów. Bo istnieje ryzyko, że usłyszą od przełożonych, że to »patriotyczna młodzież«.

I nie chodzi o jakichś nieszczęśników, którzy w głębi lasu obchodzą urodziny Hitlera przy torciku z wafelków w kształcie swastyki, a ich wytropienie jest obwieszczane jako wielki sukces. Chodzi o bezkarność zwykłych bandytów przenikających kluby piłkarskie, współfinansujących piękne oprawy stadionowe, a równocześnie gotowych pobić, a nawet zabić każdego o innym kolorze skóry, by wytrenować i sprawdzić nowe pokolenie gangsterów”.

Rozbicie białostockiej „ośmiornicy” było jednym z najbardziej spektakularnych przykładów skuteczności państwa – o ile współdziała na wszystkich poziomach, od władz centralnych, przez służby i samorząd. Pamiętając o tym, można inaczej interpretować jedną z najsłynniejszych wypowiedzi w polskiej polityce, czyli słowa Bartłomieja Sienkiewicza nagrane w restauracji Sowa i Przyjaciele i ujawnione:

  • „Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje, dlatego że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością. Tam, gdzie państwo działa jako całość, ma zdumiewającą skuteczność”.
  • „chuj, dupa i kamieni kupa” – o rządowym programie Polskie Inwestycje Rozwojowe.

Marsz Niepodległości jest najważniejszy

Marsz Niepodległości korzysta ze szczególnego przywileju, który dała mu Ustawa o zgromadzeniach z 13 grudnia 2016 – jest zgromadzeniem cyklicznym, zarejestrowanym do 2022 roku. Ustawa wprowadziła hierarchię zgromadzeń – najwyżej stoją właśnie wydarzenia cykliczne – mające stałą trasę i datę – i ograniczyła prawo do kontrmanifestacji. Rzecznik Praw Obywatelskich ocenia, że „Nowelizacja radykalnie ograniczyła wolność zgromadzeń”.

Wolność zgromadzeń ograniczył już poprzedni prezydent – Bronisław Komorowski, wprowadził m.in. zakaz dwóch zgromadzeń w tym samym miejscu i czasie, czyli kontrmanifestacji.

Czy zakaz wszelkich manifestacji z wyjątkiem jednej – państwowej – nie byłby również ograniczeniem wolności obywatelskich?


Bartłomiej Sienkiewicz: 11.11: hańba z morałem

Obchody 100-lecia niepodległości Polski, najważniejsze święto państwowe od stu lat, zostało oddane ekstremistom, którzy przy okazji urządzili sobie ogólnoeuropejski zlot „brunatnych” w Warszawie. To hańba dla państwa i wstyd dla rządzących.

Zniszczono najważniejszą rocznicę w ciągu całego wieku istnienia Polski porozbiorowej.

Pełną odpowiedzialność za to ponosi rząd PiS, prezydent Duda i cała ta prawicowa formacja, na co dzień twierdząca, że jest „patriotyczna”, lub nazywająca się „obozem niepodległościowym”. Teraz ten „niepodległy obóz” funduje nam paradę rasistów, ksenofobów i ekstremy z całej Europy jako święto Polski.

Ten sam PiS, kiedy doszedł do władzy znowelizował ustawę o zgromadzeniach, powołując się na konieczność uporządkowania prawa. Tak uporządkowano, by zagwarantować sobie prawo do monopolu „miesięcznic” smoleńskich. Tysiące policjantów, wygrodzona cała Warszawa, wstrzymany ruch – tylko po to, by Jarosław Kaczyński mógł wygłaszać swoje nieśmiertelne zdanie, że „jesteśmy coraz bliżej prawdy o Smoleńsku”. Żeby mógł nadal insynuować, że to nie była katastrofa, a zamach. Ten fundament PiS-owskiej narracji legł w gruzach już dawno po wygłupach Macierewicza i zupełnej kompromitacji „dochodzenia do prawdy”.

Teraz, kiedy jest potrzebne działanie państwa, by ochronić święto Ojczyzny, ten sam PiS tak sprawny w osłanianiu własnych seansów nienawiści i dzielenia Polaków – jest bezradny wobec ekstremistów i oddaje im nasze święto na podstawie tej samej ustawy. Nasze – wszystkich Polaków święto, a nie brunatnych z Serbii czy Włoch.

Tego się już nie odwróci, ten wstyd powinien do PiS przylgnąć na zawsze. Ale to nie znaczy, że nic nie można zrobić. Pora wyłączyć z ustawy o zgromadzeniach święto niepodległości 11 listopada i na mocy spec – ustawy obciążyć obowiązkiem państwo za jego organizację z wykluczeniem innych organizatorów tego dnia. To jest święto państwa i państwo powinno wziąć za nie odpowiedzialność. Żadnych innych pochodów i manifestacji – wolności manifestowania w jednym zgromadzeniu nie gwarantuje Ruch Narodowy – on ją nam, obywatelom, odbiera. Jeden pochód w każdym mieście wojewódzkim, tylko barwy i symbole państwa, żadnych innych. W takim marszu mogą wziąć udział wszyscy – ale organizator czyli państwo ma pilnować symbolicznego charakteru tego dnia dla wszystkich Polaków. To samo powinno dotyczyć innych form organizowania tego święta, bo przecież marsze to nie wszystko.

Dotychczasowe rozwiązania najwyraźniej się nie sprawdzają. Od dawna 11. 11 jest okazją do burd i manifestowania tego co w Polsce najgorsze, a nie najlepsze. Czas na to, byśmy wzięli sprawy we własne ręce. Gotowych do poparcia takiego projektu proszę o podzielenie się tym wpisem i zgłoszenie poparcia. Damy to prawnikom do opracowania i może uda się zrobić to w ramach Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej. Przynajmniej spróbujemy uratować następne święto, jeśli nie udało się uratować tego.

Zgadzasz się, to udostępnij

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym