0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkieło...

Siłę pojedynczego głosu można zobaczyć, analizując wyniki wyborów samorządowych z 2018 i 2014 roku. Dane te pokazują, że zmiany polityczne mogą zależeć od bardzo wąskiej grupy wyborców.

Jednak to, czy nasz głos ma znaczenie, zależy od naszego przekonania o tym. Czyli od tego, jak bardzo zignorujemy to, co mówi nam matematyka – że jesteśmy tylko maleńką, nieistotną cząstką wielkiego procesu. Dlatego warto przeczytać tę analizę.

  • Przypadków, kiedy pojedyncze głosy nabrały znaczenia, jest naprawdę wiele – i nie chodzi tu tylko o małe gminy.
  • Dane z poprzednich wyborów mniejszych gmin wiejskich wyraźnie pokazują, jak duże znaczenie ma każdy głos: czasem o zwycięstwie decydowały pojedyncze „krzyżyki”. A czasem dwa, trzy albo siedem głosów!
  • W wielkich miastach poparcie kandydatów oscylujące wokół 50 proc. głosów. To oznacza bardzo wyrównany wyścig – o zwycięstwie decydowały często pojedyncze głosy.
  • Jeśli dochodzi do II tury, to ważne jest, co się stało w pierwszej turze. Kto zajął drugie, a kto trzecie miejsce – i tym samym odpadł. Wyniki z Opola, Szczecina i Gdańska z 2018 roku pokazują tę zaciętą rywalizację o drugie miejsce. W Gdańsku to mniej niż 2 proc. oddanych głosów zadecydowało o tym, że do drugiej tury wszedł Kacper Płażyński, a nie Jarosław Wałęsa.
  • W ten sposób pojedyncze głosy sumują się do wyniku, który może być przełomowy dla przyszłości społeczności na wielu poziomach – od najmniejszej gminy po cały kraj – pisze Marta Żerkowska-Białas.

Każdy głos się liczy – analiza dr Marty Żerkowskiej-Balas

Nawet jeśli matematycznie szanse, że jedna decyzja wyborcza wpłynie na całość, są bliskie zeru, to wartość każdego głosu nie powinna być mierzona jedynie statystyką.

Przykład wyborów z 2018 roku pokazuje, że każdy głos się liczy, a zmiany polityczne mogą zależeć od bardzo wąskiej grupy elektoratu.

Zarówno w małych, jak i dużych okręgach wyborczych pojedynczy głos lub niewielka ich liczba może zadecydować o wyniku.

W takiej sytuacji obywatelska partycypacja nabiera szczególnego znaczenia. Ostatecznie to pojedyncze głosy, wyrażone przy urnie, sumują się do wyniku, który może być przełomowy dla przyszłości społeczności na wielu poziomach – od najmniejszej gminy po cały kraj.

Poczucie politycznego sprawstwa definiowane jest jako

„poczucie, że indywidualne działania polityczne mają lub mogą mieć wpływ na proces polityczny,

że warto spełniać swój obywatelski obowiązek. To poczucie, że polityczna i społeczna zmiana jest możliwa oraz że obywatel może odegrać rolę w doprowadzeniu do tej zmiany” (cyt za A. Campbell, G. Gurin, W.E. Miller, The voter decides, New York 1954, s. 187)

Paradoks głosowania: znikome szanse czy głos przeważający?

Od przekonania o możliwości wpływania na proces polityczny zależy poziom zaangażowania obywatelek i obywateli oraz ich stosunek do demokracji. Jedną z podstawowych aktywności obywatelskich, która przyciąga stosunkowo największą liczbę obywateli we wszystkich demokracjach na świecie, są wybory.

Gdy podejmujemy tę aktywność, żywimy przekonanie, że nasz głos wpłynie na wynik wyborów, że przełoży się na sukces kandydata/kandydatki czy ugrupowania, które popieramy. Jednak

matematyka wydaje się bezlitosna – rzeczywiste prawdopodobieństwo, że pojedynczy głos rozstrzygnie o wyniku wyborów, jest bliskie zeru.

Jeśli wziąć pod uwagę liczbę osób uprawnionych do głosowania czy tych rzeczywiście biorących udział w wyborach, okazuje się, że szanse na to, by pojedynczy głos zadecydował o wyniku wyborów, wydają się znikome. Mimo to wiele osób bierze udział w wyborach – zjawisko to nazywa się paradoksem głosowania (W. Riker, P. Ordeshook, A Theory of the Calculus of Voting, „American Political Science Review” 1968, s. 25–42).

Badacze podejmowali liczne próby wyjaśnienia tej kwestii, tłumacząc, że głosujemy ze względu na poczucie spełnionego obowiązku obywatelskiego (tamże) czy z uwagi na nasz wkład w funkcjonowanie bądź utrzymanie demokracji (A. Downs, An Economic Theory of Democracy, New York 1957).

Co pokazały badania po wyborach 2014 roku

Ludzie oceniają szanse, że pojedynczy głos może rozstrzygnąć o wyniku wyborów, bardziej optymistycznie.

[caption id=„” align=„alignnone” width=„1284”]

Wykres słupkowy: Zdarza się, że o wyniku wyborów w okręgu decydują pojedyncze głosy. Jakie Pana(i) zdaniem są szanse, że Pana(i) głos może mieć znaczący wpływ na ostateczny wynik wyborów? "Raczej male"odpowiada 40 proc.
Wykres słupkowy: Zdarza się, że o wyniku wyborów w okręgu decydują pojedyncze głosy. Jakie Pana(i) zdaniem są szanse, że Pana(i) głos może mieć znaczący wpływ na ostateczny wynik wyborów? "Raczej male"odpowiada 40 proc.

Jak oceniamy znaczenie pojedynczego głosu?[/caption]

W badaniu zrealizowanym po wyborach samorządowych w 2014 roku pytaliśmy, jakie są szanse, że ich pojedynczy głos może mieć znaczący wpływ na wynik wyborów (Badanie przeprowadzono w ramach grantu Narodowego Centrum Nauki nr 2014/13/B/HS5/02580 „Wpływ reguł wyborczych na jakość demokracji lokalnej w Polsce”).

  • Co trzeci badany uważa, że prawdopodobieństwo to jest duże lub bardzo duże,
  • prawie 40 proc. respondentów uważa, że raczej małe,
  • co piąty badany określa je jako bardzo małe, zaledwie co dziesiąta osoba określa je jako żadne.
A więc większość Polek i Polaków wierzy, że ich głos się liczy.

Kiedy wierzymy w siłę swojego głosu

Na postrzegane prawdopodobieństwo wpływu pojedynczego głosu na wynik wyborów mają z pewnością: wielkość elektoratu (liczba osób uprawnionych do głosowania w danym okręgu) oraz tzw. closeness of the race – niewielka różnica głosów pomiędzy partiami lub kandydatami o najwyższym poparciu o największej szansie na wygraną (np. według sondaży poparcia (zob: J. Ferejohn, M. Fiorina, The Paradox of Not Voting: A Decision Theoretic Analysis, „American Political Science Review” 1974; nr 68 (2), s. 525–536; A. Blais, To Vote Or Not To Vote? The Merits and Limits of Rational Choice, Pittsburgh 2000; M. Górecki, Uncertainty Is (Usually) Motivating: Election Closeness and Voter Turnout in 2002 and 2006 City President Elections in Poland, „Polish Sociological Review” 2009, nr 2, s. 297–308)

Im bardziej zaciekła jest rywalizacja, tym większą motywację mają wyborcy do poparcia swojego ugrupowania czy kandydata.

Chodzi tu nie tylko o większy rzeczywisty wpływ pojedynczego głosu na wynik wyborów, ale także o to, by nie mieć wyrzutów sumienia, że nie zagłosowaliśmy, a kandydat przegrał o jeden głos.

Warto zwrócić też uwagę na sam system wyborczy (sposób wyłaniania zwycięzców)

  • W wyborach, w których zwycięzca wyłaniany jest w systemie większościowym (np. w wyborach prezydenckich na poziomie krajowym czy w wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast na poziomie samorządowym), pojedynczy głos przekłada się bezpośrednio na wynik kandydata. To zwiększa poczucie, że nasz głos ma znaczenie.
  • W wyborach organizowanych na zasadach proporcjonalnych (w wyborach do parlamentu, do rad i sejmików) reguły gry są mniej przejrzyste. Pojedynczy głos w pierwszej kolejności przekłada się na poparcie dla ugrupowania, potem dopiero na poparcie dla konkretnego nazwiska.

Z tego powodu przekonanie o sprawczości naszego głosu może być słabsze.

Wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów – znaczenie jednego głosu

Przyjrzyjmy się temu, jak prawdopodobieństwo wpływu pojedynczego głosu na wynik wyborów wygląda w praktyce, na przykładzie wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w 2018 roku.

W tabeli 1 pokazane są różnice w liczbie głosów pomiędzy zwycięzcą (który w pierwszej turze uzyskał wymagane 50 proc. głosów) a kolejnym pod względem liczby głosów kandydatem w 10 gminach wiejskich i miejskich, w których te różnice były najmniejsze.

Dane z mniejszych gmin wiejskich szczególnie wyraźnie pokazują, jak duże znaczenie ma każdy głos: czasem o zwycięstwie decydowały pojedyncze „krzyżyki”.

Różnice między kandydatami w gminach miejskich są nieco większe, jednak dane nadal dowodzą, że każdy głos może mieć znaczenie. Wielkość poparcia dla zwycięskich kandydatów, oscylująca wokół 50 proc. głosów, sugeruje, że wyścig był bardzo wyrównany, co wyjaśnia, dlaczego o zwycięstwie decydowały często pojedyncze głosy.

Tabela 1. Gminy wiejskie z najmniejszą różnicą głosów pomiędzy kandydatami (źródło: PKW)

Miasta wojewódzkie

Rywalizacja ta wygląda inaczej w dużych miastach, w których często jeden z kandydatów ma zdecydowaną przewagę. Różnice te wynikają nie tylko z wielkości okręgów wyborczych, ale także z charakteru rywalizacji politycznej, w której większe znaczenie mają etykiety partii i ich rywalizacja z poziomu polityki krajowej.

W tabeli 3 zaprezentowane są wyniki dla miast wojewódzkich. W większości z nich wybory na prezydenta miasta zostały rozstrzygnięte w pierwszej turze, różnica pomiędzy kandydatami wynosiła od kilku (2293 w Opolu) do kilkudziesięciu (250 863 w Warszawie) tysięcy głosów.

Warto zauważyć jednak, że poszczególne miasta różnią się liczbą osób uprawnionych do głosowania, więcej światła na wyniki rzuca różnica wyrażona w punktach procentowych (podstawą procentowania jest liczba głosów oddanych w danym okręgu), która waha się od 3 do 59.

Tabela 2. Poparcie dla najsilniejszych kandydatów w miastach wojewódzkich w pierwszej turze (źródło: PKW)

Wyniki (zarówno poziom, jak i rozkład poparcia dla poszczególnych kandydatów) silnie zależą od lokalnej dynamiki. W większości miast można było zaobserwować wyrównany wyścig między dwoma kandydatami, często ze zdecydowaną przewagą jednego z nich.

  • Dwaj główni kandydaci zdystansowali konkurentów m.in. w Łodzi, Rzeszowie, Lublinie czy Warszawie.
  • Wyniki z Opola, Szczecina i Gdańska pokazują jednak, że zacięta rywalizacja przebiegała między drugim a trzecim pod względem poparcia kandydatem (tabela 3). W Gdańsku to mniej niż 2 proc. oddanych głosów zadecydowało o tym, że do drugiej tury wszedł Kacper Płażyński, a nie Jarosław Wałęsa.

Tabela 3. Różnica poparcia między drugim a trzecim kandydatem w pierwszej turze (źródło: PKW)

W czterech miastach – w Gdańsku, Krakowie, Kielcach i Olsztynie – wyścig był wyrównany i konieczna okazała się druga tura wyborów, w której silniejszy kandydat przejmuje głosy słabszych rywali (taka sytuacja miała miejsce w Gdańsku, Krakowie i Kielcach, gdzie zwycięzcy wygrali zdecydowaną większością głosów, różnice wynosiły odpowiednio 30, 24 i 23 punktów procentowych).

Jednak wybory w Olsztynie pokazują, że także w drugiej turze wyścig może być bardzo wyrównany. Różnica między kandydatami wyniosła 9 punktów procentowych, 4,3 proc. tych, którzy oddali głosy.

Analiza dr Marty Żerkowskiej-Balas ukazała się na portalu Fundacji Batorego

;

Udostępnij:

Marta Żerkowska-Balas

dr Marta Żerkowska-Balas – adiunkt w Instytucie Nauk Społecznych, Wydział Nauk Humanistycznych i Społecznych, Uniwersytet SWPS. Politolog, socjolog. Jej obecne badania obejmują studia nad demokracją, populizmem, autorytaryzmem i nieliberalizmem oraz badanie relacji między partiami politycznymi a wyborcami (identyfikacja partyjna i branding polityczny).

Komentarze