Prawa autorskie: Agencja GazetaENCJA GAZETAAgencja GazetaENCJA GAZETA
16 października 2020

Branża fitness zapowiada protest. "Rząd nas zamyka w dwa dni, bez uprzedzenia"

Rząd w czwartek ogłosił: od soboty zamykamy siłownie w całym kraju. Branża nie była na to przygotowana. Właściciele klubów fitness zapowiadają protest w Warszawie. Wirusolog mówi nam, że zamykanie siłowni ma sens, ale inne miejsca też powinny zostać zamknięte

Właściciele klubów fintess zapowiadają w sobotę 17 października protest w Warszawie. Pomimo zakazu zgromadzeń i nowych obostrzeń. Tego dnia Warszawa staje się czerwoną strefą, a w niej obowiązują ostrzejsze niż tydzień wcześniej ograniczenia w sprawie zgromadzeń i działalności gospodarczej. Jedno z nowych obostrzeń to zakaz działalności klubów fitness.

To branża warta około 4 mld złotych. Została silnie dotknięta wiosną, gdy również nie mogła działać w ogóle przez prawie trzy miesiące. Siłownie otwarto w czerwcu w reżimie sanitarnym, a teraz znów będą musiały się zamknąć. W czwartek 15 października premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Andrzej Niedzielski ogłosili, że w czerwonych strefach będzie obowiązywał zakaz działalności dla siłowni i klubów fitness. Jeszcze 2 tygodnie temu nie brzmiałoby to tak przerażająco. Wówczas w czerwonej strefie było 17 powiatów, w żółtej – 34. Dziś w czerwonej strefie jest pół Polski, z większością największych miast.

"Nikt nas nie informował"

„To było zaskoczenie, nikt nas o tym nie informował” – mówi nam Tomasz Napiórkowski, prezes Polskiej Federacji Fitness. „Rząd próbuje zamknąć branżę wartą 4 mld złotych, zatrudniającą około 100 tys. osób, w dwa dni. Bez uprzedzenia. To nie jest normalne. Kluby fitness nie były ogniskami koronawirusa. Skoro w kościołach, w gastronomii mieliśmy ogniska, to dlaczego akurat nas się zamyka? Na pokaz, żeby kogoś zamknąć. Przypadki wirusa w klubach fitness są jednostkowe. Niecały miesiąc temu otrzymaliśmy od GIS oficjalne pismo, że nie ma żadnego oficjalnego przypadku z siłowni”.

Czy zamierzają przedstawiciele branży?

Tomasz Napiórkowski: „Działamy, czekamy na projekt rozporządzenia. W sierpniu udało się wpłynąć na legislację i zmienić jej wpływ na naszą branżę. Teraz robimy to samo. Będziemy bombardować rząd możliwie najbardziej merytorycznymi argumentami, jakie mamy.

W sklepach nikt nie dezynfekuje każdego produktu po jego dotknięciu. A w siłowniach obowiązuje dezynfekcja każdego urządzenia po jego użyciu. Jeśli nie zrobi tego użytkownik, musi to zrobić pracownik. Spójrzmy na to z drugiej strony. Gdy ktoś się źle czuje, i jest potencjalnie zakażony, nie idzie na siłownię. Ryzyko jest ograniczone do minimum”.

Zamykać czy nie?

Czy zamykanie siłowni ma sens, czy jest wyrazem desperacji ze strony rządu? Czy siłownie rzeczywiście są w pełni bezpieczne?

„Prawdopodobnie tej sytuacji można było uniknąć" – mówi nam prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog z UJ. "W tym momencie w każdym miejscu, gdzie spotykamy się bez zabezpieczenia i bez dystansu, będzie dochodziło do zakażeń - każde spotkanie wiąże się z ryzykiem przeniesienia wirusa. Jesteśmy w sytuacji, która jest bardzo trudna. Myślę, że jest poważniejsza, niż wielu z nas się wydaje. Z epidemiologicznego punktu widzenia, w tym momencie wszystkie miejsca, gdzie nie jest możliwe utrzymanie dystansu w strefach czerwonych, łącznie z siłowniami, miejscami kultu i imprezami okolicznościowymi, powinny być zamknięte”.

Trudno więc dziwić się frustracji branży fitness, gdy jedne branże pozostają otwarte, chociaż stanowią podobne zagrożenie. Rząd nie decyduje się też na zamykanie kościołów.

"Branża stoi umowami zlecenie"

Jak twierdzi prezes PFF, pomoc z tarcz antykryzysowych dla branży fitness była minimalna. Częściowo to konsekwencja warunków, na jakich zatrudniani są pracownicy klubów. Tutaj "elastyczność" zdecydowanie nie wychodzi na zdrowie.

„Raptem 8 proc. klubów skorzystało z pomocy z PFR. Nasza branża stoi umowami zlecenie. A żeby uzyskać dotację. pracownik musiał mieć umowę o pracę przynajmniej od grudnia 2019. Nawet z tych najmniejszych dotacji - po 5 tys. złotych - skorzystał tylko co drugi przedsiębiorca w naszej branży. Więc nad nami nikt się w tarczach nie pochylił”.

Rząd na razie unika konkretów w sprawie wsparcia zagrożonych branż. Na czwartkowej konferencji prasowej premier Morawiecki mówił:

"Z branżami najbardziej dotkniętymi obostrzeniami będziemy dyskutować, w jaki sposób w najbliższych kilku miesiącach przetrwać w najlepszym możliwym kształcie dla gospodarki".

Wspominał tutaj o branżach turystycznej i gastronomicznej. 16 października na posiedzeniu rządowego Gospodarczego Sztabu Kryzysowego dyskutowano wsparcie dla kolejnych branż, ale komunikat po spotkaniu znów zostawia nas bez konkretów. Te mają się pojawić "w ciągu najbliższych dni".

Zgromadzenie spontaniczne

Dlatego, jeśli nie uda się zmienić zapisów rozporządzenia, branża zamierza protestować w sobotę o 10:00 na Placu Zamkowym w Warszawie. Na wydarzeniu na Facebooku uczestnictwo deklaruje 1,2 tys. osób.

Napiórkowski: „Gdy w sierpniu protestowaliśmy, chodziło o ewentualne zamknięcie 150 obiektów, bo to było raptem pięć powiatów. Dzisiaj na szali mamy całą Polskę.

Zgromadzenie będzie spontaniczne, bo nie mamy wyboru. Dzisiaj chcemy porozmawiać z policją i powiedzieć, że nie będzie palenia opon. Chcemy tylko pokazać, ile nas jest, bez żadnych przepychanek. Jeśli ktoś będzie się rzucał, niech policja robi to, co do nich należy. My nie będziemy. Chcemy do tematu podejść merytorycznie”.

Federacja proponuje więc dalszą działalność branży z wprowadzeniem następujących zmian:

  1. w czerwonej strefie zmianę 1 osoby z 10 m2 na parametr 1 os. / 15 m2;
  2. w żółtej strefie zmianę 1 osoby z 7 m2 na parametr 1 os. / 10 m2;
  3. zachowanie dotychczasowych restrykcyjnych wymogów sanitarnych;
  4. zmianę dystansu fizycznego z 1,5 m na 2 m [siłownie, kluby fitness, aquaparki, baseny];
  5. dostęp 25 proc. maksymalnego obłożenia przy basenach i aquaparkach w czerwonej strefie;
  6. dostęp 50 proc. maksymalnego obłożenia przy basenach i aquaparkach w żółtej strefie.

Warto śledzić, jaka będzie ostateczna treść rządowego rozporządzenia. Właściciele i pracownicy siłowni muszą uzbroić się w cierpliwość, bo poprzednie rozporządzenia były publikowane w ostatnim możliwym momencie.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne