31 maja 2020

Skonfliktowanie środowiska naukowego umożliwia politykom inicjowanie kolejnych złych reform

Pod płaszczykiem szkicu „rozwodowego planu” dotyczącego Polskiej Akademii Nauk kryje się zamiar władz, by dokonać demontażu kolejnej struktury państwa. Ale sprawa nie jest prosta i nie ogranicza się wyłącznie do tego aspektu - pisze prof. Łukasz Turski

30 kwietnia 2020 Komitet Polityki Naukowej, powoływane przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego ciało doradcze opiniujące szereg dokumentów ministerialnych, a także - co wynikałoby z nazwy - mające być elementem procesu formowania polityki naukowej państwa, opublikował projekt „reformy”.

Jej istotą ma być „rozwód” pomiędzy korporacją PAN, tj. organizacją członków Polskiej Akademii Nauk, a strukturą instytutów badawczych PAN. "Rozwód" ma być połączony z likwidacją sporej liczby tychże instytutów, nie reprezentujących zdaniem Komitetu Polityki Naukowej wystarczającego poziomu naukowego.

Warto przypomnieć, że Ministerstwo Nauki posiada wyodrębniony organ przeprowadzający ocenę jakości badań rozmaitych placówek naukowych i nie jest nim KPN.

Niezlikwidowane placówki PAN powinny być, zdaniem KPN, skonfederowane w Stowarzyszenie im Marii Skłodowskiej-Curie, które - jak można wnosić z tekstu projektu - miało być czymś analogicznym do Stowarzyszenia im. Maxa Plancka, jednej z najszacowniejszych organizacji badań naukowych na świecie.

Projekt reformy jako łabędzi śpiew

Niestety, zapewne pośpiech w przygotowaniu projektu nie pozwolił jego autorom na zakreślenie struktury prawnej tego Stowarzyszenia, szczególnie sposobu finansowania, samozarządzania i współistnienia ze strukturą uczelni wyższych, podstawowych filarów struktury stowarzyszenia Maxa Plancka (a także i stowarzyszeń Helmholtza i Leibniza), gwarantujących akademicką niezależność—warunek niezbędny do prowadzenia wartościowych badań naukowych..

Projekt reformy PAN był łabędzim śpiewem tego składu Komitetu Polityki Naukowej. Kilka dni później minister powołał nowy skład KNP.

Ciało to powoływane jest bowiem na dwa lata a jej przewodniczący zmieniają się co pół roku. Dość dziwne, ponieważ polityka naukowa państwa powinna być tworzona z horyzontem czasowym wielu lat.

Pojawienie się projektu KPN, wywołało natychmiastową negatywną reakcję środowiska naukowego, wyrażoną także na łamach OKO.press w artykule prof. Adama Leszczyńskiego.

Większość tych głosów formułuje zasadne obawy, że pod płaszczykiem szkicu „rozwodowego planu” kryje się zamiar władz, by dokonać demontażu kolejnej struktury państwa i nieudolnej, co widzimy w aż za wielu działaniach, budowy na gruzach dotychczasowej organizacji czegoś realizującego polityczne wskazania danej chwili.

Krytykujący projekt przypominają, że do reformy PAN zabierały się liczne poprzednie ekipy rządowe z także niezbyt jasnym celem. Zewnętrzni obserwatorzy tego wydarzenia mogą odnieść z tych wypowiedzi także wrażenie, że struktura instytutów badawczych PAN jest w zasadzie poprawna, nic nie dzieje się nich nieprawidłowego i tylko ostatnio politycy zamierzają coś zagmatwać pod pozorem „niezbędnej reformy", w dodatku oczekiwanej przez społeczeństwo łożące zbędnie fundusze na nieudolne badania w „niereformowalnej” Akademii .

Tymczasem spraw nie jest tak prosta.

W Polskiej Akademii Nauk trwa spór o miedzę

Struktura PAN wymaga reformy i był to jeden z postulatów TPKN (Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauk), powstałego w czasie wielkiej "Solidarności" stowarzyszenia, rozwiązanego przez juntę wojskową stanu wojennego, działającego w podziemiu i reaktywowanego po upadku komuny. Stowarzyszenia, które pod przywództwem Grzegorza Białkowskiego, Barbary Skargi, Witolda Karczewskiego, Zbigniewa Grabowskiego, Władysława Findeisena i wielu wielkich naszej nauki, było motorem pierwszych przemian w życiu akademickim po 1989 roku.

To gwałtowne przemiany polityczne w Polsce już w latach 90-tych , zaraz po ustąpieniu rządu premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, uniemożliwiły stworzenie w Polsce analogicznej instytucji do Stowarzyszenia Maxa Plancka. Jakie były to plany i dlaczego się nie powiodły, historycy mogą odnaleźć w publikacjach i archiwach samorozwiązanego TPKN i licznych wtedy publikacjach w otwartych wydawnictwach. Znam te plany, bo byłem wtedy sekretarzem Towarzystwa.

Od kilku lat w Polskiej Akademii Nauk trwa „rzędzianowski spór o miedzę” pomiędzy Prezydium korporacji a zmieniającymi się samo-stowarzyszeniami dyrektorów placówek. W wyniku tego sporu nawet najrozsądniejsze projekty uwspółcześnienia organizacji placówek i korporacji - np. zwiększenia roli działań edukacyjnych w PAN (pomysł stworzenia pionu kształcenia uniwersyteckiego) - nie mogą zostać przeprowadzone.

To wewnętrzne skonfliktowanie środowiska umożliwia politykom inicjowanie na zasadzie „dziel i rządź” rozmaitych quasi-pomysłów.

Zmiany szkodliwe i bez sensu

Wielkie katastrofy naturalne, polityczne czy gospodarcze (nierzadko splątane w jedno jak podczas obecnej pandemii) oraz ich konsekwencje powodują także potężne zaburzenia w życiu akademickim na całym świecie. Jest to szczególnie niebezpieczne zjawisko, ponieważ wydostanie się społeczeństw z często tragicznej sytuacji po ustaniu katastrof jest niemożliwe bez sprawnie działającego aparatu badań naukowych, gotowego do natychmiastowego podjęcia niezbędnych działań badawczych i wdrożeniowych.

Przebieg restauracji cywilizacyjnej po katastrofach zależy od poziomu wykształcenia społecznego, pochodnej jakości systemów kształcenia i prowadzenia badań naukowych.

Dlatego przeprowadzanie w czasie takich kryzysów gwałtownych i słabo przemyślanych i sprzecznych z wymogami sytuacji działań, zwanych „niezbędnymi reformami życia akademickiego”, jest działalnością nie mającą zbytniego sensu i prowadząca najczęściej do trudnych do naprawienia szkód.

Reformy systemów kształcenia i badań naukowych należy przeprowadzać w okresie stabilnego rozwoju cywilizacyjnego w sytuacji, w której można i należy zmieniać paradygmaty kształcenia i prowadzenia badań naukowych.

Skierowanie dziś wysiłków środowiska naukowego do zajmowania się samym sobą, zamiast do jeszcze aktywniejszego włączenia się w niezbędne przygotowanie do odbudowy zniszczeń cywilizacyjnych, wywołanych nie tyle sama pandemią, ile nieudolnym, wynikającym często z nieuctwa, działaniem środowisk politycznych, byłoby działaniem z gruntu niezgodnym z podstawami przysięgi doktorskiej składanej przez większość z uprawiających zawód naukowca.

Powinniśmy, tak jak Towarzystwo Popierania i Krzewienia Nauk w ponurych latach dyktatury stanu wojennego i klęski gospodarczej tamtych czasów, zacząć prace od podstaw. Opracować nowy projekt reorganizacji PAN, przystający do dzisiejszej sytuacji gospodarczej, społecznej i wierząc w możliwość przemian politycznych umożliwiających rozwiązanie stojących przed nami globalnych problemów w sposób demokratyczny. Tak by Polska Akademia Nauk stała się potrzebnym w Polsce niezależnym głosem naukowej prawdy dla wszystkich naszych współobywateli.

Łukasz Turski - polski fizyk, specjalizujący się w fizyce materii skondensowanej i mechanice statystycznej, profesor nauk fizycznych, popularyzator nauki i publicysta. Był jednym z pomysłodawców budowy Centrum Nauki Kopernik, objął funkcję przewodniczącego rady programowej tej instytucji.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne