Rok po misji Ignis Sławosz Uznański-Wiśniewski podsumowuje swój czas na orbicie okołoziemskiej i odpowiada na pytania o atmosferę wokół sektora kosmicznego w Polsce. Europa przeżywa kosmiczny rozkwit, a Polska może z tego skorzystać – mówi w rozmowie z OKO.press.
Niemal rok temu kapsuła ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim na pokładzie wylądowała na powierzchni Oceanu Spokojnego. W ten sposób zakończyła się misja Ignis, w ramach których jako drugi Polak w kosmosie na orbitę zabrał polskie technologie i przeprowadził tam eksperymenty przygotowane przez polskich naukowców.
Rok później powinniśmy pewnie świętować, ale nastroje są zupełnie inne. To były trudne miesiące w polskim sektorze kosmicznym i między innymi o nich porozmawialiśmy z naszym astronautą. Sukces Uznańskiego-Wiśniewskiego przyćmiła atmosfera wokół Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA). Agencja nie przyłożyła się do promocji osiągnięć astronauty na orbicie. Tour po polskich uczelniach był w dużej mierze efektem prywatnych inicjatyw. Sektor z niepokojem przyglądał się też zwolnieniom w POLSA. Z Agencji wypłynęły dwa listy sygnalistów, skarżących się na warunki pracy. POLSA długo zwlekała też z sięgnięciem po pieniądze z ministerialnej dotacji, która miała iść na projekty sektora eksploracji kosmosu, prowadzone przez polskie firmy.
Wreszcie przyszło spięcie z samym astronautą. Prezeska POLSA Marta Wachowicz zwróciła się do rządowych oficjeli o odebranie Uznańskiemu-Wiśniewskiemu prawa wypowiadania się. Chodziło o ocenę udziału Polski w projekcie satelitarnym IRIS-2, mającym stać się przeciwwagą dla Starlinka Elona Muska. Eksperci oceniają, że praca nad nim idzie jak po grudzie, między innymi przez ścierające się ze sobą interesy narodowe.
Według Marty Wachowicz nasz astronauta miał stwierdzić, że uczestnictwo Polski to realizacja niemieckiego i francuskiego interesu narodowego. Sam Uznański-Wiśniewski odpierał, że zwracał tylko uwagę na szanse polskiego sektora w europejskim programie — na razie skromne, bo ma możliwości skrojone na inną miarę. Ostatnio nastroje nieco się poprawiły, o czym może świadczyć obecność przedstawicieli POLSA (choć nie pani prezes) podczas konferencji uświetniającej rocznicę wylotu Uznańskiego-Wiśniewskiego w kosmos. To właśnie podczas tego wydarzenia, zorganizowanego w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, porozmawialiśmy z astronautą.
Czy po awanturze pozostał niesmak? I jak trzyma się sektor kosmiczny rok po swoim wielkim sukcesie? O to pytamy Uznańskiego-Wiśniewskiego.
OKO.press: Jaki to był rok? Udało się wykorzystać wszystkie szanse, które mieliśmy w związku z wysłaniem drugiego Polaka w kosmos?
Sławosz Uznański-Wiśniewski: Był to rok wyjątkowy. Rok dynamicznych przygotowań do misji kosmicznej, pierwszej polskiej misji na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS), rok, kiedy wykonaliśmy wszystkie eksperymenty, które zostały opracowane przez polskich naukowców i przygotowane do realizacji na orbicie. Prace rozpoczęły się już w 2023 roku, wymagały przygotowań i dogłębnych analiz. I jestem przekonany, że w tym przypadku nie zawiedliśmy i wykorzystaliśmy szanse.
Dzisiaj wyniki należą do polskich zespołów badawczych, od których zależy czy pozostaną na półkach, czy też będą dalej rozwijane. Już dziś wiem, że niektóre z tych eksperymentów będą kontynuowane. Niektóre z zespołów podpisały kolejne kontrakty na następne loty na ISS. Cel, jakim było stworzenia możliwości polskim instytucjom badawczym i firmom z sektora prywatnego został zrealizowany.
To był też rekordowy rok dla rozwoju polskich technologii kosmicznych.
Zostały podpisane największe w dziejach polskiego sektora kosmicznego kontrakty, między innymi na cywilną konstelację obserwacji Ziemi CAMILA (projekt realizowany wspólnie z Europejską Agencją Kosmiczną) na ponad 80 milionów euro. Był również kontrakt na projekt obserwacyjny MikroGlob na ponad 500 milionów złotych, MikroSAR na prawie 900 milionów złotych. Ponadto po raz pierwszy polska rakieta sięgnęła kosmosu, przekraczając wysokość ponad 100 kilometrów. A więc czy wykorzystaliśmy tę szansę? Ja bym powiedział, że tak.
Powrót na Księżyc, misja Artemis to skomplikowany i kompleksowy program. Dziś w Polsce musimy zadać sobie pytanie, w jaki sposób powinniśmy tam zaistnieć, jak Polska powinna wykorzystać szansę na współpracę z USA i partnerami tej misji, czy Polska znajdzie swoje miejsce na globalnej arenie w najbardziej ambitnych projektach kosmicznych – szczególnie projektach eksploracyjnych. To przede wszystkim pytanie do decydentów, do Ministerstwa Rozwoju i Technologii i oczywiście do Polskiej Agencji Kosmicznej. Mam nadzieję, że wykorzystamy tę szansę jak najlepiej.
Czy kierunek rozwoju polskiego sektora wpisuje się w to, co widzimy globalnie? Sporo mówi się o tym, że kosmos powinien być ważny przede wszystkim dla obronności, że placówka ESA w Polsce ma skupiać się na technologiach podwójnego zastosowania, czyli również obronnych, że musimy stawiać na obserwacje Ziemi. Nie zostawiamy w ten sposób eksploracji nieco na boku?
Jestem przekonany, że źródłem innowacji jest właśnie eksploracja. Eksploracja, a w szczególności loty załogowe, ekscytuje i budzi zainteresowanie szerokich rzesz osób. Obecny program eksploracji, którego celem jest powrót na Księżyc, będzie jednym z największych programów technologicznych dysponującym rekordowo wysokim budżetem.
Kiedy USA ogłaszały w latach 50., 60. XX wieku program Apollo, padały podobne pytania.Słychać było powątpiewanie, czy warto inwestować w misje załogowe.
Z perspektywy wiemy, że zwrot z inwestycji w ten program był ogromny, zainicjował niespotykany wcześniej rozwój możliwości technologicznych Stanów Zjednoczonych. Więc można powiedzieć, że odpowiedź jest jasna, że droga jest jedna i już wytyczona. Pytanie, czy my nią podążymy. Pytanie zasadnicze dzisiaj, które musimy zadać sobie w Polsce, to czy stać nas na to, żebyśmy stali obok i przyglądali się, jak inni czerpią korzyści z udziału w programach eksploracyjnych? Nie mówię tylko o NASA, ale również programach realizowanych w ramach ESA?
Oczywiście, bezpieczeństwo jest naszym priorytetem i będziemy rozwijać produkty oraz kompetencje i doświadczenie w tej dziedzinie, ale nie możemy zapomnieć o inwestycji w innowacje oraz nowe zdolności technologiczne. Jeżeli pominiemy te najbardziej innowacyjne technologie kosmiczne na bok, zapomnimy o projektach, które najbardziej stymulują naszą wyobraźnię, motywują młodych ludzi do edukacji, do rozwoju, to za pięć lat na naszym rynku będziemy obserwować niedobór kompetencji również w dziedzinach takich jak bezpieczeństwo czy obronność. Dziś jedyną drogą jest rozwój technologiczny i możliwość budowania rodzimych produktów i technologii, inwestycja w suwerenność, autonomię naszego kraju – szczególnie w tym wyjątkowym momencie historii.
Czyli teraz powinniśmy się ustawić w kolejce na Księżyc?
Myślę, że powinniśmy mieć ambicje i starać się osiągać ambitne cele. A nawet, jeżeli nie uda się osiągnąć celu samego w sobie, to i tak sama droga, doświadczenie, kompetencje, jakie nabędziemy, są warte tego wysiłku. Kto się nie rozwija, ten się cofa.
A czy ustawiamy się w kolejce na Księżyc? Tego nie wiem. Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Natomiast jako sygnatariusz programu Artemis Accords, jako kraj członkowski Europejskiej Agencji Kosmicznej mamy taką możliwość. Spójrzmy, co dzieje się w innych państwach Europy, na przykład we Francji, której astronautka – Sophie Adenot – właśnie teraz przebywa na orbicie. W maju tego roku zostały ogłoszone kolejne dwie nowe misje załogowe.
Czyli Europejska ofensywa w kosmosie?
Kolejny francuski astronauta – Thomas Pesquet – jako pierwszy Europejczyk będzie dowodził komercyjną misją kosmiczną na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Arnaud Prost jako członek Korpusu Rezerwowego, który został wyselekcjonowany w tym samym czasie co ja, będzie pierwszym europejskim astronautą, który poleci na komercyjną stację kosmiczną. Dziś także loty załogowe, eksploracja załogowa kosmosu przechodzi zmianę. To już nie tylko domena agencji publicznych, ale i prywatnych przedsiębiorstw.
Czechy ogłosiły własną misję kosmiczną, w ramach której na ISS poleci Aleš Svoboda. Grecja w ciągu dwóch lat zrealizuje lot na ISS z udziałem mojego kolegi Adrianosa Golemisa.
Dwa tygodnie temu, został ogłoszony lot włoskiego astronauty, Luki Parmitano, w ramach misji Artemis III, która poleci w kierunku Księżyca. Jako pilot w programie Artemis będzie wykonywał chyba najbardziej złożone w historii eksploracji manewry orbitalne dokowania do przyszłych lądowników, które kiedyś osiądą na Księżycu.
Konkurencja jest duża. Europa i Europejska Agencja Kosmiczna inwestują w rozwój nowych zdolności w dziedzinie eksploracji z ambicją zbudowania suwerennych rozwiązań dla astronautów. Chodzi o rakiety, kapsuły, stacje kosmiczne, a także technologie, które będą wykorzystywane na powierzchni Księżyca. Nasuwa się pytanie: czy to nauka jest głównym celem załogowych misji kosmicznych czy jednak demonstracja dominacji technologicznej? A może to nowy motor rozwoju gospodarczego, może poprzez eksploracje, budowane są zdolności w zakresie bezpieczeństwa państw biorących udział w tym wyścigu. Jaką rolę chce odgrywać 21. gospodarka świata, którą dziś jest Polska?
Czyli nie trzeba być z USA, nie trzeba być z Chin.
Nie trzeba być z USA, nie trzeba być z Chin. Europa również realizuje swoje misje kosmiczne. Ma też ambicje do budowania własnych, suwerennych rozwiązań technologicznych — także w zakresie załogowej eksploracji kosmicznej.
Z drugiej strony we współpracy europejskiej czasami coś trzeszczy, co widać w realizacji projektu konstelacji IRIS2 – który ma opóźnienia, i którego koszty niestety wciąż rosną, w którym uwidaczniają się ambicje narodowe. Pana wypowiedź na temat polskiego zaangażowania w to przedsięwzięcie miała być początkiem zgrzytu pomiędzy prezes POLSA a panem. Niektóre z krajów obok IRIS-2 stawiają na własne rozwiązania. Polska powinna może pójść tym tropem?
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że misje kosmiczne wymagają szerokiej, międzynarodowej współpracy szczególnie przy tak skomplikowanych projektach technologicznych. Tego nauczyła mnie praca w CERN, Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych, gdzie w jednym miejscu pracują inżynierowie, technicy, fizycy. Dzisiaj to naukowcy z ponad 90 krajów. 16 tysięcy osób pracuje dzień w dzień nad możliwościami technologicznymi budowy akceleratorów.
Podobnie działa Europejska Agencja Kosmiczna, gdzie kraje członkowskie współpracują nad dużymi programami kosmicznymi. Czy my jako Polska, jako tak dynamicznie rozwijająca się gospodarka ze wschodzącym sektorem kosmicznym mamy wystarczające zdolności i finansowe, i technologiczne, żeby budować konkurencyjne konstelacje obserwacji Ziemi, czy konstelacje telekomunikacyjne? Dzisiaj jeszcze nie. Ale mamy potencjał. Nasza droga prowadzi przez współpracę, przez projekty europejskie, które pozwolą nam na transfer wiedzy i kompetencji, wykształcanie nowej generacji inżynierów, budowanie kolejnych przedsięwzięć w bardziej autonomiczny i suwerenny sposób. Głęboko wierzę, że wspólnota europejska z tak różnorodnym wspólnym rynkiem jest jedyną możliwością rozwoju i konkurowania na globalnym rynku.
Wspomniał pan o kolejnych generacjach inżynierów, być może również astronautów. Czy uważa pan, że w tym momencie jako kraj wraz z rządem, POLSA, ministerstwami, uczelniami idziemy w dobrą stronę, by kolejne pokolenia mogły zaczynać swoją drogę ku kosmosowi na miejscu?
Wróciłem do Polski po 20 latach kariery w instytucjach międzynarodowych i zagranicznym przemyśle. Kiedy byłem na pierwszym roku studiów, granice się otworzyły. Mogłem wyjechać i nabywać tam kompetencje, realizować swoje projekty technologiczne na rzecz Europy, w tym również dla Polski. Nie zapominajmy, że Polska jest krajem członkowskim CERN-u od 1991 roku. Dzisiaj jesteśmy także krajem członkowskim Europejskiej Agencji Kosmicznej – od 2012 roku.
Praca naszych rodaków w organizacjach międzynarodowych to jest również praca dla kraju, co pozwala i polskiej gospodarce się rozwijać, ale również wspiera transfer tych kompetencji technologicznych do naszego kraju.
I teraz od działań państwa zależy, czy wykorzystamy szansę dla przyszłych pokoleń. Mam nadzieję, że będziemy inspirować Polaków już od pierwszych lat edukacji, że Polska Misja Kosmiczna będzie dużo bardziej obecna w szkołach podstawowych i w liceach, jak również na studiach. Że będzie coraz więcej zainteresowanych naukami ścisłymi, przede wszystkim tych związanych z technologiami kosmicznymi.
A czy do lotu w kosmos można się jakkolwiek przygotować? Czy te przygotowania na Ziemi jakoś odzwierciedlają to, co się dzieje później? Czy to jest jak na przykład z rodzicielstwem? Bo często mówi się, że człowiek stara się przewidzieć różne sytuacje, a i tak wszystko wychodzi w praniu.
W przypadku lotu w kosmos musimy przygotować się najlepiej. Podczas misji kosmicznych oczywiście zdarzają się sytuacje nieprzewidziane, awaryjne. Pewne procesy nie przebiegają w sposób taki, w jaki zostały zaprojektowane. To jest część życia. Trzeba się adaptować, próbować znaleźć jak najlepsze rozwiązanie w krótkim czasie, wykorzystując te wszystkie doświadczenia, zdolności i narzędzia, które mamy do dyspozycji. Zresztą zawsze możemy również liczyć na tych, którzy realizują misję na Ziemi. Oni również starają się pomagać, rozwiązywać problemy, żeby jak najlepiej wykorzystać czas, który astronauta spędza w kosmosie.
W podobny sposób każdy z nas przygotowuje się do wyzwań w życiu codziennym, choćby do wspomnianego przez pana rodzicielstwa.
A kolejny Polak lub Polka w kosmosie – to jest kwestia dekady, czy będziemy musieli poczekać dłużej?
Mam nadzieję, że to jest raczej kwestia kilku lat lub maksymalnie dekady. Nie pięciu dekad, które minęły od pierwszej polskiej misji kosmicznej. Jestem przekonany, że misje załogowe to inwestycja w przyszłość. To wielkie wyzwanie dla kolejnych pokoleń, ale także możliwość pokazania światu, że Polska to kraj z nowoczesną gospodarką opartą na wiedzy. Mamy szansę zbudować wizerunek naszego kraju opierającego swój rozwój o wysokie technologie, a technologie kosmiczne i misje kosmiczne stawiają Polskę w czołówce światowej.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Komentarze