Po powrocie Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego powinniśmy fetować sukces i śmiało liczyć na kolejne. Atmosfera wokół POLSA, czyli Polskiej Agencji Kosmicznej, jest jednak fatalna. Symbolem kryzysu jest konflikt pomiędzy instytucją a polskim astronautą
Obywatel kraju z ambicjami wylatuje w przestrzeń pozaziemską. Na orbicie zbiera doświadczenie, dzięki któremu to państwo może więcej znaczyć w międzynarodowej kosmicznej układance. We współpracy z krajowymi ośrodkami badawczymi prowadzi eksperymenty, które mogą ułatwić ludziom życie w kosmosie. Wraca witany z honorami. I co dalej?
W wielu krajach mógłby pewnie liczyć na posłuch wśród osób odpowiadających za najważniejsze decyzje w sprawie zaangażowania rządu w kosmosie. Agencja, która go tam wysłała, mogłaby też dołożyć starań, by wyskakiwał ludziom z lodówki, promując jej działania. W wielu krajach mogłoby tak pewnie być. W wielu krajach, ale nie w Polsce.
10 miesięcy po powrocie Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej astronauta pozostaje w ostrym konflikcie z instytucją, która ma dbać o nasze interesy w branży kosmicznej. Lista zarzutów wobec niej jest długa. Można odnieść wrażenie, że Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) pod przewodnictwem Marty Ewy Wachowicz może i uczestniczyła w wysłaniu naszego człowieka w kosmos, ale dziś nie za bardzo się z tego cieszy. Co tu się stało?
Według krytyków POLSA zawiodła komunikacyjnie w czasie misji, dwa tygodnie przed nią zwalniając rzeczniczkę prasową, wyznaczoną przez rząd do koordynacji komunikacyjnej misji. Później zrezygnowała z organizacji spotkań z Uznańskim-Wiśniewskim. Te odbyły się między innymi dzięki przedsiębiorcom branży kosmicznej i pasjonatom. W końcu rezygnuje ze środków, które mogłyby pomóc polskiemu sektorowi kosmicznemu. Od osób z branży słyszymy, że w Agencji trwa „obronnościowy” lub „militarny” zwrot, ku technologiom podwójnego zastosowania. To te, z których mogą korzystać zarówno wojskowe, jak i cywilne instytucje państwa. POLSA ma odwracać się jednocześnie od naukowych projektów eksploracji kosmosu. Polskie podmioty uczestniczą w nich, dostarczając technologię potrzebną do funkcjonowania łazików, sond czy innej aparatury badawczej.
Uporządkujmy jednak wydarzenia wokół Agencji i kosmicznej misji Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego z ostatnich kilku lat. To ułatwi zrozumienie obecnego kryzysu.
O tym, że nasz astronauta będzie reprezentował Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), dowiedzieliśmy się w 2023 roku, jeszcze za rządów PiS. Prezesem POLSA był wtedy Grzegorz Wrochna, fizyk, były dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych.
To jego ekipa była odpowiedzialna za przygotowania do misji Ignis, w ramach której Uznański-Wiśniewski wyleciał na orbitę. Prezesa w marcu zeszłego roku, a więc na niecałe trzy miesiące przed planowanym wylotem astronauty, odwołał sprawujący nadzór nad instytucją minister rozwoju i technologii. Funkcję tę pełnił wtedy Krzysztof Paszyk z PSL. Stało się to po upadku elementów statku Falcon 9 firmy Spacex Elona Muska na polskie terytorium.
Rząd oskarżył kierownictwo Agencji o brak informacji na temat takiej możliwości. Ministerstwo obrony przekonywało, że jeden z maili z ostrzeżeniem nie dotarł na odpowiednią skrzynkę – został zaadresowany na nieaktywny już adres przypisany do resortu. POLSA odpierała, że dopełniła swoich obowiązków, a żaden specjalista nie jest w stanie przewidzieć dokładnego miejsca upadku obiektów, które w normalnych warunkach powinny spłonąć w atmosferze. Wrochna odpowiedział więc po części za błąd amerykańskich inżynierów z firmy Elona Muska, który nie odczuł żadnych konsekwencji tamtych wydarzeń.
Na krótko przed startem drugiego Polaka w kosmos miejsce Wrochny zajęła Marta Ewa Wachowicz. Jej CV wygląda porządnie: w POLSA w latach 2015-2018 kierowała współpracą z zagranicą, pracowała w Narodowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) oraz Centrum Badań Kosmicznych PAN. Wątpliwości budziły jednak jej decyzje zarządcze (o czym dalej). Na dwa tygodnie przed planowanym wylotem w kosmos Uznańskiego-Wiśniewskiego pracę w POLSA straciła jej rzeczniczka prasowa. Informacje o opóźnieniach w starcie misji według niektórych komentatorów docierały do Polski z trudnym do wyjaśnienia opóźnieniem – długo po tym, jak pojawiały się choćby indyjskich mediach (bo w wylocie na ISS uczestniczyły też Indie i Węgry). Pisaliśmy o tym w OKO.press:
Po powrocie Uznańskiego-Wiśniewskiego na Ziemię wrzawa wokół polskiego astronauty dość szybko przycichła. W wywiadzie dla OKO.press szefowa POLSA stwierdziła, że misja Ignis była sukcesem. Zasugerowała jednak, że naukowa eksploracja kosmosu nie jest priorytetem Agencji.
Już wtedy sporo mówiła o szansach związanych z wykorzystaniem niektórych technologii kosmicznych w obronności. Chodzić miało między innymi o użycie satelitów do obserwacji naszego terytorium. Może to pomóc w opanowywaniu różnych kryzysów – zarówno katastrof naturalnych (co zresztą zadziałało już w przypadku powodzi w Kotlinie Kłodzkiej w 2024 roku), jak i obserwacji ruchu obcych obiektów wojskowych. Rozwojem takich technologii może zajmować się centrum badawcze ESA, które mogłoby powstać w Krakowie. O jego ulokowanie w Polsce zabiegał rząd, który podpisał w tej sprawie list intencyjny z Europejską Agencją.
Nic więc dziwnego, że w kosmiczne działania mocno zaangażował się wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef PSL firmował powstanie konstelacji satelitów wojskowych dostarczonych przez firmę Iceye (współkierowaną przez Polaka, zarejestrowaną w Finlandii) oraz mikrosatelitów PIAST (polski Creotech). Otworzył też Centrum Kontroli Misji Satelitarnych. Nie obyło się jednak bez problemów – obiekty wyniesione w ramach projektu PIAST miały usterkę w systemie tankowania. Tak czy inaczej, uwaga organów państwa w ostatnich miesiącach skupiła się w dużej mierze na militarnym wykorzystaniu kosmicznych technologii. I bardzo dobrze – obecność Polski na orbicie jest ważna, a rezygnacja z niej byłaby nieracjonalna.
Jednak w tym samym czasie POLSA zarzuciła promocję osiągnięć Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na orbicie i zrezygnowała ze wsparcia dużej części polskiej branży kosmicznej – zwracają uwagę krytycy Wachowicz.
W oczy rzuca się przede wszystkim osamotnienie Uznańskieg0-Wiśniewskiego po powrocie z misji. Agencja nie uczestniczyła w organizacji trasy spotkań astronauty na polskich uczelniach. Udały się one w dużej mierze dzięki zaangażowaniu popularyzatorów nauki i przedsiębiorców branży. W październiku 2025 roku w mediach pojawił się pierwszy – choć nie ostatni – list sygnalistów z Agencji do polskich mediów. Anonimowi pracownicy POLSA zwracali uwagę na chaos w zarządzaniu instytucją: paraliż komunikacyjny w kontaktach z przemysłem, brak planu na wykorzystanie lotu Polaka w kosmos do promocji działań Agencji, a wreszcie zwolnienie dr Aleksandry Bukały, jednej z najbardziej doświadczonych polskich naukowczyń zajmujących się kosmosem, która z ramienia POLSA odpowiadała za kontrolę misji Ignis.
Przez kolejne miesiące atmosfera wokół Agencji jedynie się pogorszyła, o czym świadczą ostatnie wydarzenia, w pierwszej kolejności opisane przez Huberta Kijka na łamach portalu TVN24. W liście skierowanym do kilku ministrów POLSA domaga się „niezwłocznego podjęcia stanowczych działań mających na celu doprowadzenie do zaprzestania przez Pana Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego publicznego komentowania kwestii związanych z działalnością Agencji, projektami strategicznymi, bezpieczeństwem państwa oraz współpracą międzynarodową”.
To kuriozalne – i nie tylko dlatego, że Uznański ma kompetencje, by wypowiadać się na te tematy. Drugi Polak w kosmosie nie podlega bezpośrednio polskiemu rządowi, nie jest też pracownikiem Polskiej Agencji Kosmicznej. Funkcjonuje jako astronauta projektowy ESA. Rząd nie ma legalnych możliwości, by zamknąć mu usta.
Taką reakcję wywołała wypowiedź Uznańskiego-Wiśniewskiego podczas zebrania Rady Polskiej Agencji Kosmicznej. Według dokumentacji POLSA i listu skierowanego do członków rządu astronauta miał skrytykować udział Polski w budowie europejskiej konstelacji satelitów IRIS2. W planie jest wysłanie 290 obiektów w kosmos za 10,6 mld euro, z wkładem 600 mln euro z Polski. Jej powstanie nie realizuje polskiego, lecz francuski i niemiecki interes narodowy – miał stwierdzić astronauta.
„W czasie posiedzenia gość, Pan dr inż. Sławosz Uznański-Wiśniewski, zakwestionował zaangażowanie Polskiej Agencji Kosmicznej w realizację programu IRIS2 poprzez stwierdzenie, iż projekt »nie służy państwu polskiemu, lecz rządom Niemiec i Francji«, co zostało zapisane w protokole. Wypowiedź ta ma charakter jednoznacznie polityczny i nie znajduje oparcia ani w założeniach programu, ani w obowiązujących ramach współpracy europejskiej w sektorze kosmicznym i bezpieczeństwa” – czytamy w liście zaadresowanym do ministrów: Andrzeja Domańskiego (finanse i gospodarka, rozwój i technologia), Marcina Kierwińskiego (MSWiA) oraz Jana Grabca (szefa Kancelarii Premiera).
Na tę próbę cenzury zareagował sam Uznański-Wiśniewski. „Nie mogę odnieść się do treści listu napisanego przez Panią Prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Martę Wachowicz, ponieważ go nie otrzymałem. Na podstawie doniesień prasowych, odbieram jednak żądanie dla mnie zakazu wypowiedzi przez Prezes POLSA jako próbę cenzury, marginalizowania i uciszania głosów krytycznych wobec braku strategicznych kompetencji i zaniechań Prezes POLSA, które mogą osłabiać pozycję Polski w sektorze kosmicznym” – napisał w oświadczeniu, umieszczonym w mediach społecznościowych.
„Z przykrością stwierdzam, że mój komentarz dot. programu IRIS2 został przez Prezes POLSA wyjęty z kontekstu i źle przedstawiony. Moja wypowiedź dotyczyła tego, że większość środków przeznaczonych na program IRIS2 trafi do firm spoza Polski, gdzie głównymi beneficjentami będą firmy z Niemiec i Francji, z powodu braku wystarczających możliwości technologicznych polskich firm w budowie satelitów telekomunikacyjnych. Mam nadzieję, że wraz z rozwojem polskich kompetencji w tym zakresie, w przyszłości to się zmieni” – wyjaśniał astronauta.
Uznański-Wiśniewski podczas posiedzenia Rady POLSA miał jednak wskazywać na niewygodne dla prezes instytucji fakty. Jak twierdzi, wyciągnął w trakcie spotkania temat środków na współpracę z sektorem kosmicznym, pochodzących z dotacji celowych ministerstwa rozwoju. W zeszłym roku Agencja miała ją wykorzystać w zaledwie 38 procentach. W tym – mimo końca maja jeszcze o nią nie wystąpiła. A zatem pieniądze na wsparcie dla przedsiębiorców są, wystarczy po nie sięgnąć, POLSA do tej pory jednak się na to nie zdecydowała.
„Pytałem także o opóźnienia w rozwoju Narodowego Systemu Informacji Satelitarnej, wynikające z braku zamówień na kolejne serwisy, co może skutkować utratą środków z KPO przeznaczonych na ten cel. Brak merytorycznych odpowiedzi Prezes POLSA na te pytania budzi poważny niepokój. To sytuacja niekorzystna dla polskich firm i instytucji, które mogą napotykać trudności w realizacji swoich projektów i planowaniu dalszego rozwoju” – wskazywał Uznański-Wiśniewski.
To jednak nie koniec problemów zarządzanej przez Wachowicz Agencji. Krótko po oświadczeniu Uznańskiego-Wiśniewskiego do sieci trafił kolejny list sygnalistów z POLSA. „Od roku obserwujemy demontaż Agencji. Niemal jedna trzecia personelu straciła pracę. Pracownicy są zastraszani i poniżani” – napisali pracownicy Agencji w apelu do Andrzeja Domańskiego, ministra finansów, kierującego także ministerstwem rozwoju. Pracę stracić miało 25 osób, doświadczonych między innymi przy misji Ignis, zastępowanych często przez osoby bez odpowiednich kompetencji, poza wymaganym trybem konkursowym.
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy Polskiej Agencji Prasowej kierownictwo POLSA przekazało, że w Agencji potrzebna była reorganizacja zatrudnienia, niektórzy z pracowników odeszli z własnej woli, a wypowiedzenia dla części z nich były konieczne, by przeciwdziałać dyskryminacji płacowej – po prostu zarabiali zbyt dużo względem reszty. W odpowiedzi portalowi TVN 24 POLSA wyjaśniła, w jakim trybie rozstała się z 23 pracownikami.
Słychać też wątpliwości co do kompetencji pani prezes i wartości jej dorobku naukowego. Pod koniec zeszłego roku odmówiono jej habilitacji na Politechnice Warszawskiej. Komisja habilitacyjna stwierdziła, że praca „Zarządzanie transferem technologii kosmicznych” z 2020 roku, która miała jej pozwolić na uzyskanie nowego tytułu, „nie wnosi znacznego wkładu w rozwój dyscypliny nauki o zarządzaniu i jakości”. Sześciu na siedmiu członków komisji sprzeciwiło się wobec tego habilitacji prezes POLSA.
Jak donosiła PAP, sprawą redukcji zatrudnienia w Agencji zajmuje się Państwowa Inspekcja Pracy. O spięciu ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim mówił również rzecznik rządu Adam Szłapka.
„Ja myślę, że ta sprawa musi zostać w całości wyjaśniona między zainteresowanymi stronami. Nikt tutaj żadnej cenzury z całą pewnością nie będzie wprowadzał” – stwierdził Szłapka. – „Chodzi o bardzo duży projekt, który jest realizowany przez Polską Agencję Kosmiczną i myślę, że ta sprawa będzie wyjaśniona między zainteresowanymi stronami bez żadnego nakładania na kogokolwiek żadnej cenzury”.
„Sławosz zadaje pytania, które ujawniają to, co wszyscy w sektorze wiemy” – mówi nam Maciej Myśliwiec, właściciel Space Agency, działający w marketingu firm branży, jeden z inicjatorów organizowanych oddolnie spotkań Uznańskiego-Wiśniewskiego w polskich miastach.
„Wielu z nas martwi, że od roku nie ma wiceprezesa POLSA ds. współpracy z przemysłem. Martwi też ograniczone wsparcie w programach oraz to, że prosimy o pomoc i jej nie dostajemy, jak w przypadku otwartych spotkań ze Sławoszem, które musieliśmy organizować we własnym zakresie. Martwi nas w sektorze, że dotacja celowa POLSA w zeszłym roku została wydatkowana jedynie w 38 proc., a aż w 62 proc. wróciło do ministerstwa, w czym wedle naszej wiedzy były także środki przeznaczone na promocję misji Ignis. To są alarmujące liczby. Martwi nas też, że jest połowa maja, a wciąż nie wiemy, jaka jest dotacja celowa na ten rok i czy jakiekolwiek naukowe działania będą realizowane” – wyjaśnia Myśliwiec.
„W sierpniu zeszłego roku złożyliśmy pani prezes projekt działań promujących misję Ignis. Nie oczekiwaliśmy żadnego finansowania ze strony POLSA, jedynie wsparcia logistycznego, aby zorganizować spotkania ze Sławoszem w każdym mieście Polski. Nawet nie dostaliśmy odpowiedzi na to pismo” – wylicza Myśliwiec. „A widząc brak zainteresowania POLSA promocją efektów eksperymentów realizowanych podczas misji – znowu sami, zrzeszając główne podmioty sektora, zorganizowaliśmy w kwietniu wydarzenie podsumowujące pracę 13 polskich zespołów, uczestników misji Ignis. POLSA przestaje być dla nas jakimkolwiek partnerem w promocji polskiego sektora kosmicznego, a co ważne – ma to w zadaniach statutowych”.
7 maja, jak potwierdziło portalowi TVN24 BIS Ministerstwo Rozwoju i Technologii, wpłynęła kolejna skarga na POLSĘ. Wśród zarzutów znalazł się także ten o braku współpracy w inicjatywie Artemis i innych programach NASA. Agencja jest w imieniu Polski jedną ze stron tej międzynarodowej umowy, która pozwala na współpracę przy programach eksploracji kosmosu budowanych przez NASA – w tym przy księżycowych misjach Artemis.
„Pani prezes zabrakło podczas szczytu państw-sygnatariuszy porozumienia, kiedy przedstawiciele 40 innych agencji byli na miejscu. Tłumaczyła to późnym zaproszeniem, ale to aberracja. To także jasny sygnał dla NASA, ESA oraz państw partnerskich, że Polsce nie zależy” – wyjaśnia Myśliwiec.
O sytuację w Agencji zapytaliśmy Ministerstwo Rozwoju i Technologii – przypomnijmy – odpowiedzialne za nadzór nad instytucją. Resort potwierdza: w 2025 roku POLSA wykorzystała 32 proc. dotacji celowej. W tym roku nie wystąpiła o żadne środki z tego źródła. Urzędnicy ministerstwa nie odnieśli się bezpośrednio do pytania o możliwą interwencję w sprawie konfliktu Sławosz-POLSA. Stwierdzili jedynie, że są w dialogu ze wszystkimi stronami zainteresowanymi rozwojem sektora kosmicznego.
A co na to sama Agencja? Na łamach portalu Space24 dyrektor POLSA zapewniała o wielkiej wadze projektu IRIS2 dla polskiego bezpieczeństwa. Według niej udział w jego budowie „zapewni Polsce nie tylko gwarantowany dostęp do bezpiecznych usług komunikacyjnych, ale podniesie wpływ na europejski rynek kosmiczny, umożliwi rozwój nowych usług i wesprze wzrost gospodarczy”.
„Apeluję do ekspertów, mediów i organizacji, zatroskanych o rozwój polskiego sektora kosmicznego i budowę ekosystemu bezpieczeństwa Polski – wszystkie ręce na pokład i razem walczmy o strategiczne programy technologiczne dla Polski. To czas budowania suwerenności technologicznej. Wierzę, że wspólne wysiłki przyczynią się także do wykorzystania na ten cel środków z ESA w ramach zdobywania kompetencji technologicznych polskich podmiotów, oraz że decyzja o utworzeniu Centrum ESA w Polsce, które będzie dedykowane obszarowi bezpieczeństwa i dual-use (podwójnego zastosowania – przyp. aut.), również będzie impulsem do rozwoju nowych technologii” – mówiła Wachowicz portalowi.
W odpowiedzi na nasze pytania POLSA stwierdziła, że „znajduje się w procesie wnioskowania o dotacje celowe”, które wesprą między innymi rozwój systemu obserwacji satelitarnej, projekty związane z obronnością, ale i rozwój kompetencji, które przydadzą się w programach księżycowych.
Urzędnicy wymijająco wypowiedzieli się na temat priorytetów agencji, nie wskazując, czy upatrują ich głównie w sektorze obronnym i technologii podwójnego wykorzystania. „Statutowym zadaniem POLSA jest wspieranie rozwoju polskiego sektora kosmicznego, tak by instytucje publiczne, administracja rządowa i samorządowa, podmioty w sektorze prywatnym mogły w pełni korzystać z danych uzyskiwanych z kosmosu” – czytamy w odpowiedzi od Agencji.
Zapytaliśmy również, czy konflikt pomiędzy Agencją a Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim może zaszkodzić reputacji Polski w branży kosmicznej.
„Polska Agencja Kosmiczna jako agencja wykonawcza, ma za zadanie wspieranie strategicznych projektów rządowych, które wzmacniają nasze bezpieczeństwo. Przy tak kluczowych projektach bardzo ważna jest precyzja i spójność wypowiedzi oraz przeciwdziałanie dezinformacji” – czytamy w ich odpowiedzi.
Sektorowi kosmicznemu warto życzyć szybkiego zażegnania kryzysu. Niestety, sugerowanie, że polski astronauta „dezinformuje” w swoich wypowiedziach, może jedynie go przedłużyć.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Komentarze