Episkopat ogłosił, że Kościół już od dwóch tysięcy lat stoi na straży godności każdej istoty ludzkiej. A nawet jest jedyną tego typu instytucją. Jednak dzieje Kościoła temu przeczą. To rażące uproszczenie dwóch tysięcy lat historii świata


Dlatego trzeba z całą mocą powiedzieć, że Kościół jest jedyną instytucją, która od dwóch tysięcy lat niestrudzenie głosi godność każdej osoby ludzkiej bez wyjątku.

Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, Strona Prezydium KEP - 14/09/2016

Fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta


Zbity zegar. Historia jest nieco bardziej skomplikowana.


Wszystko wskazuje na to, że arcybiskupi uznali historię Kościoła za zbyt skomplikowaną i wielowymiarową (czyli taką, jaka jest faktycznie) i postanowili ją ujednolicić. Przypominamy zatem Episkopatowi kilka niezbyt chwalebnych momentów, kiedy Kościół na pewno nie głosił niczyjej godności.

Przytoczone zdanie było częścią komunikatu Prezydium KEP dotyczącego akcji katolickich środowisk LGBT „Przekażmy sobie znak pokoju”. Biskupi skrytykowali kampanię i uznali, że katolicy nie powinni brać w niej udziału.

„Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Za co przepraszał Kościół?

W 2000 r. papież Jan Paweł II wygłosił pamiętne przemówienie milenijne, w którym stwierdził:

„Przebaczamy i prosimy o przebaczenie! Kiedy chwalimy Boga, (…) nie możemy zarazem nie uznać różnych form niewierności Ewangelii, jakiej dopuścili się niektórzy nasi bracia, zwłaszcza w drugim tysiącleciu.

Prosimy o przebaczenie za podziały, jakie nastąpiły wśród chrześcijan, za przemoc, jaką niektórzy z nich stosowali w służbie prawdy, oraz za postawy nieufności i wrogości, przyjmowane nieraz wobec wyznawców innych religii.

Tym bardziej też winniśmy wyznać, że jako chrześcijanie ponosimy odpowiedzialność za zło występujące dzisiaj. W obliczu ateizmu, obojętności religijnej, laicyzacji, relatywizmu etycznego, łamania prawa do życia, niewrażliwości na ubóstwo wielu krajów musimy zadawać sobie pytanie, w jakiej mierze i my ponosimy odpowiedzialność”.



Wspominając milenijne wystąpienie papieża, Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej, tłumaczy, jak można pogodzić świętość Kościoła i winy, o których mówił Jan Paweł II:

Rozróżnić bowiem trzeba ideę świętości Kościoła – która wynika z faktu obecności w nim Ducha Świętego i Chrystusa – od idei świętości w Kościele, która była wielokrotnie łamana przez jego członków.

Mowa zatem właśnie o instytucji, o której pisze w swoim liście episkopat.

Zdaniem katolickich komentatorów i duchownych, którzy omawiali wystąpienie papieża z 2000 r., Jan Paweł II miał na myśli przede wszystkim krucjaty i inkwizycję.

Nie był to jedyny raz, gdy papież Polak przepraszał za winy Kościoła. Szeroko omawiane było jego przemówienie na 500-lecie ewangelizacji Ameryki Łacińskiej (1992 r.), kiedy mówił: „Kościół nie chce przemilczeć wzajemnego związku między krzyżem i mieczem, który istniał w okresie pierwszych wypraw misyjnych”. Powodem do uderzenia się w pierś było także niedocenianie roli i godności kobiet. Papież uznał, że w historii mówi się „prawie wyłącznie o dokonaniach mężczyzn. Trzeba odwrócić tę tendencję”.

W maju 2000 r., za grzechy Kościoła przepraszał także prymas Polski, Józef Glemp. Mówił m.in. o przypadkach kolaboracji księży w okresie PRL, o życiu duchownych ponad stan, o tolerowaniu antysemityzmu z Kościele.



W 2001 r. biskup Stanisław Gądecki, dziś przewodniczący Prezydium KEP, podczas mszy pokutnej za mord na Żydach w Jedwabnem, powiedział:

„Chcemy, jako pasterze Kościoła w Polsce, stanąć w prawdzie przed Bogiem i ludźmi, zwłaszcza przed naszymi żydowskimi braćmi i siostrami, odnosząc się z żalem i skruchą do zbrodni (…). Jej ofiarami stali się Żydzi, zaś wśród sprawców byli także Polacy i katolicy, osoby ochrzczone”.

O grzechach Kościoła chętnie mówi papież Franciszek. Nie omija tematu pedofilii w Kościele: „Głęboko ubolewam z powodu grzechów i ciężkich przestępstw wykorzystywania seksualnego przez przedstawicieli duchowieństwa. I pokornie proszę o przebaczenie. Proszę również o przebaczenie grzechów zaniedbania ze strony części przywódców Kościoła, którzy nie zareagowali odpowiednio na doniesienia o molestowaniu”.

Wybór papieża Franciszka na tron piotrowy wywołał dyskusję o udziale argentyńskiego Kościoła w zbrodniach junty wojskowej w drugiej połowie lat 70. Wcześniej, w 2000 r., po wielu latach unikania odpowiedzialności, argentyńscy biskupi przemówili: „Prosimy o wybaczenie za współwinne milczenie i aktywny udział wielu synów w sianiu niezgody, pogwałceniach wolności, torturach i donosicielstwie, prześladowaniach politycznych i ideologicznej zapiekłości, walkach i bezsensownej śmierci, które skrwawiły nasz kraj”.



…a za co jeszcze powinien przeprosić?

Od ponad 20 lat nie milknie dyskusja o roli Kościoła podczas masakry Tutsi w 1994 r. Duchowni katoliccy przebywający w tym czasie w Rwandzie są oskarżani nie tylko o brak reakcji na to, co działo się w kraju. Niektórzy z nich, jak o. Athanase Seromba, zostali skazani przez Trybunał ONZ za udział w ludobójstwie. Z kolei belgijski sąd uznał winę dwóch sióstr, Gertrude Mukangango i Marii Kisito Mukabutera.

Takich momentów w historii Kościoła jest zapewne więcej.

Zbrodniarze i „nasi”

Przytoczone fakty pokazują, że w żadnym razie nie można powiedzieć, że Kościół to jedyna ostoja godności każdego bez wyjątku, i to już od dwóch tysięcy lat. Ewidentnie bowiem ma za co w ciągu wieków przepraszać. I to zresztą robił. Prawdziwe w tym zdaniu jest jedynie to, że być może żadna inna instytucja nie ma dwóch tysięcy lat.

Czy jednak Kościół dzisiaj powinien brać na siebie winy wszystkich chrześcijan? Episkopat polski wolałby nie. Kwestię wyjaśnia na stronie Centrum Myśli Jana Pawła II redaktorka pisma Christianitas, Emilia Żochowska:

„Możemy odruchowo wzbraniać się przed uznaniem, że ponosimy choćby część odpowiedzialności za grzechy przeszłości. Jednak w odwrotnej sytuacji, kiedy chodzi o poczucie krzywdy, związane na przykład z cierpieniami Polaków podczas wojny, czy o prześladowania chrześcijan, znacznie łatwiej nam utożsamiać się z naszymi przodkami.

Jeżeli uznajemy, że chrześcijanie – ofiary zbrodni to «nasi», trzeba też uznać, że chrześcijanie – zbrodniarze mają z nami niestety wiele wspólnego”.


Abonament na wolność słowa

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym