Szanowny Pani Profesorze, dyskutować z prof. Balcerowiczem to zaszczyt i wyzwanie dla „Oka”, nawet jeżeli trzeba przełknąć przy okazji gorzkie słowa o „niekompetencji, nierzetelności lub też ideologicznym zacietrzewieniu” (na szczęście zdanie nie jest koniunkcją, lecz alternatywą logiczną)

Sprawdzaliśmy prawdziwość Pańskiej opinii: „Silne podwyższenie płacy minimalnej uderzy w słabszych, czyli młodych o niskich kwalifikacjach”. To zdanie zostało uznane za „fałsz”. Przeczytawszy Pański list i polemikę Pańskiego studenta Tomasza Dróżdża nasi autorzy, Kamil Fejfer i Adama Leszczyński, uznali, że była to ocena pochopna. „Oko” przestawia wskazówkę fałszometru na „pół prawdę”. Przepraszamy.

Z badań, które przedstawia Tomasz Dróżdż wynika, że podwyżka płacy minimalnej zwykle – choć nie zawsze – prowadzi do ograniczenia zatrudnienia. Dziennikarze „Oka” delikatnie polemizują z tą generalizacją, choć mniej kategorycznie niż poprzednio.

Zgodzimy się zapewne, że badania nie są jednoznaczne. W całym sporze kluczowe jest – jak sądzę – słowo „silne”. Pan Profesor argumentuje, że mówił o silnym wzroście płacy minimalnej, a „Oko” sprawdzało skutki wzrostu umiarkowanego.

Takie postawienie sprawy groziłoby tautologią, gdybyśmy o silnym wzroście mówili wtedy, jeśli by… wywoływał spadek zatrudnienia. Innymi słowy miałby Pan rację z definicji, ale cóż to byłaby za racja.

Na szczęście nie o tym dyskutujemy. Pańska teza ma treść empiryczną – uważa Pan, że konkretna podwyżka, którą ma wprowadzić PiS (od stycznia 2017 – 2000 zł) jest „fałszywym dobrodziejstwem” i zaszkodzi ludziom młodym o niskich kwalifikacjach. Czyli utrudni im wejście lub utrzymanie się na rynku pracy, bo przedsiębiorcy oszacują, że wartość ich pracy jest mniejsza niż płaca minimalna.

Nasz spór nabiera zatem empirycznej treści. Za mniej więcej rok okaże się, czy Pańska ocena była trafna (i bezrobocie wśród młodych o niskich kwalifikacjach wzrośnie) czy nietrafna (i bezrobocie nie wzrośnie albo spadnie). Oczywiście, właściwie będzie użycie jakiejś miary zrelatywizowanej do ogólnego wzrostu/spadku bezrobocia.

Są powody by myśleć, że Pan Profesor przegra ten zakład. Jak zwracają uwagę autorzy „Oka”, zaplanowany przez rząd PiS wzrost płacy minimalnej (7,5 proc.) nie jest szczególnie wysoki, zdarzały się już podwyżki o 20 proc. (w 2008 r.). A bezrobocie wśród młodych do 25 lat nie rosło (wśród wszystkich młodych, nie tylko nisko wykwalifikowanych – co wytyka nam Dróżdż – patrz odpowiedź autorów „Oka”).

Podwyżka płacy minimalnej do 3 tys. zł, miałaby z pewnością dewastujący wpływ na gospodarkę i wywołała wzrost bezrobocia. To, czy 2 tys. okaże się wzrostem „silnym” (i wywoła negatywne efekty, przed którymi Pan przestrzega) zależy od ogólnego stanu gospodarki, koniunktury, podaży pracy itp. Zobaczymy, czy przedsiębiorcom będzie się opłacało – mimo wzrostu kosztów pracy – nadal zatrudniać młodych niewykwalifikowanych pracowników, czy nie. Nasz fałszometr, przestawiony na pozycję „półprawda” – pozostawia tę kwestię otwartą.

Pewnym argumentem na rzecz obaw prof. Balcerowicza może być fakt, że obecna płaca minimalna, choć niższa aż o 3,4 raza od francuskiej czy niemieckiej, jest obok Estonii najwyższa w grupie 10 państw postkomunistycznych, które weszły do UE.

Na koniec wrócę do wyjaśnienia naszej zbyt pochopnej oceny wypowiedzi Pana Profesora. Sadzę, że pewien wpływ mogło mieć „ideologiczne zacietrzewienie”, ale chciałbym je życzliwiej opisać jako niechęć do rozstrzygania z góry – przy tylu uwarunkowaniach jeszcze nieznanych – że podwyżka płacy minimalnej jest „fałszywym dobrodziejstwem”. Bo przecież wszyscy, łącznie z Panem Profesorem, chcielibyśmy, żeby ludzie zarabiali więcej, prawda?

Nawet jeżeli podwyżkę „daje” władza, której działania oceniamy negatywnie.

Jednocześnie rozumiem irytację Pana Profesora. Zbyt często Pana poglądy są traktowane jako – właśnie – wyraz neoliberalnego zacietrzewienia i staje się Pan „profesorem do bicia”. Lepiej dyskutować merytorycznie, bo – proszę wybaczyć niespecjaliście – potrzebne są nowe rozwiązania, może nawet nowa terapia szokowa współczesnego kapitalizmu, który wymknął się nam spod kontroli. Tyle że inna niż tamta, która – tu z kolei narażę się wielu swoim kolegom i koleżankom – mimo wielkich kosztów społecznych była najlepszym sposobem wyjścia z PRL.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!