0:00
Prawa autorskie: Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.plPatryk Ogorzalek / A...
08 września 2022

Sprawa przeciw TVP. Rzeczniczka TSUE: Odmowa zawarcia umowy przez orientację seksualną to dyskryminacja

„Orientacja seksualna nie może być powodem odmowy zawarcia umowy z osobą samozatrudnioną” - ogłosiła rzecznika TSUE. Chodzi o sprawę wytoczoną TVP. Prawniczka: „Dziwi mnie i szokuje to poczucie bezkarności podmiotu publicznego”

Wydrukuj

„Osoby zatrudnione inaczej niż na umowie o pracę bardzo często uważają, że nie mogą nic zrobić, jeśli są gorzej traktowane” – mówi OKO.press Karolina Kędziora, prawniczka z Polskiego Towarzystwa Antydyskryminacyjnego.

Widżet projektu Aktywni Obywatele - Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG
„Ciągle trzeba przypominać, że osoby które współpracują na podstawie umów cywilno-prawnych, w ramach samozatrudnienia, odbywają staże, praktyki też są chronione przed dyskryminacją”.

W ten sposób prawniczka komentuje opinię rzeczniczki generalnej TSUE Tamary Ćapety z 8 września 2022. Opinia dotyczy sprawy, jaką wytoczył Telewizji Polskiej Jakub Kwieciński. Przez osiem lat pracował dla TVP na umowie o dzieło, w 2017 roku umowy z nim nie przedłużono. Według Kwiecińskiego to dlatego, że jest gejem.

Polski sąd miał wątpliwości, czy do umów cywilno-prawnych stosują się przepisy antydyskryminacyjne. Zastanawiał się też nad inną sprawą: skoro w Unii firmy mogą swobodnie wybierać kontrahentów, to może osób samozatrudnionych nie dotyczą przepisy o dyskryminacji, zwłaszcza ze względu na orientację seksualną?

Rzeczniczka TSUE te wątpliwości rozwiewa:

  • w Unii Europejskiej nie można dyskryminować osób zatrudnionych w jakiejkolwiek formie, również samozatrudnionych i pracujących w oparciu o umowy o dzieło.
  • Zaś swoboda zawierania umów nie usprawiedliwia żadnej formy dyskryminacji.

Opinia rzeczniczki w tej sprawie jest fascynująca, polecamy serdecznie jej lekturę.

„Tam się kończy swoboda [zawierania umów], gdzie dochodzi do gorszego traktowania osób, np. ze względu na orientację seksualną” – podsumowuje Karolina Kędziora. Prawniczka dodaje: „Może dobrze się stało, że jest informacja, że organy UE nie mają wątpliwości, jak należy rozumieć cele dyrektyw unijnych.

To będzie wytyczna dla sądów w przyszłości, żeby się już nad tym nie zastanawiać, tylko prawidłowo stosować przepisy antydyskryminacyjne, które nas obowiązują jako państwo członkowskie w Unii”.

O co chodziło w tej sprawie?

„...gdy miłość zwycięża nienawiść i strach”

Jakub Kwieciński pracował w TVP od 2010, zajmował się projektowaniem graficznym i montażem materiałów promocyjnych dla Redakcji Oprawy i Promocji Programu 1. Był samozatrudniony, a TVP podpisywała z nim co miesiąc umowy o dzieło, dwa razy w miesiącu odbywał dyżur.

Jesienią 2017 w TVP odbywała się reorganizacja. Praca wykonywana przez Kwiecińskiego miała teraz podlegać nowej jednostce — Agencji Kreacji Oprawy i Reklamy. W listopadzie został poinformowany, że TVP podtrzymuje z nim współpracę, podpisano z nim umowę na grudzień, został uwzględniony w grafiku. Jednak już 6 grudnia otrzymał wiadomość, że ma nie przychodzić na dyżur, po czym nie przedłużono z nim umowy. Co się stało?

4 grudnia Kwieciński opublikował w mediach społecznościowych teledysk „Pokochaj nas w Święta”. Występuje tam razem ze swoim partnerem, Dawidem, i przyjaciółmi – parami gejów i lesbijek.

Śpiewają:

Pokochaj nas w święta To właśnie ten czas Gdy miłość zwycięża Nienawiść i strach Pokochaj nas w święta niech magia tych dni Otworzy szeroko do serc waszych drzwi Kiedyś wstydem pokryci Ze strachem na ty Teraz silni w miłości Co osusza nam łzy Za rękę przez życie podążamy od lat Z każdym krokiem pewniejsi Nie liczymy już lat

Z dnia na dzień odebrano mi dyżury i podziękowano za dalszą współpracę. Polecenie do redakcji miało przyjść od dyrekcji. Zbieżność dat, jak i uzyskane przez nas informacje od współpracowników, pozwalają nam sądzić, że powodem tej decyzji była moja orientacja. W jednej chwili przekreślono całe moje doświadczenie, wiedzę i zasługi, a wszystko dlatego, że kocham Dawida i nie wstydzę się o tym mówić. Na odchodne usłyszałem jeszcze o komentarzach, które miały paść przy podejmowaniu decyzji wobec mojej osoby: „i tak powinien się cieszyć, że tyle się tu uchował i dopiero po dwóch latach zorientowaliśmy się, że u nas pracuje” – komentował wtedy w mediach społecznościowych Kwieciński.

Kwieciński tworzy wraz ze swoim partnerem popularny w mediach społecznościowych duet – Jakub i Dawid. W czerwcu 2017 roku wzięli ślub na Maderze.

Po tym, jak nie dostał od TVP kolejnej umowy, Kwieciński poszedł do sądu – oskarżył TVP o dyskryminację ze względu na orientację seksualną. Prawnie wsparła go Kampania Przeciwko Homofobii.

Polski sąd pyta TSUE

Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. I ten właśnie sąd zwrócił się do TSUE o interpretację prawa unijnego, czyli zadał tzw. pytanie prejudycjalne.

Co chciał wiedzieć sąd? Chodziło o stosowanie dyrektywy antydyskryminacyjnej.

Unijna dyrektywa 2000/78 zakazuje dyskryminacji „ze względu na religię lub przekonania, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną w odniesieniu do zatrudnienia i pracy”. Zaś art. 3 tej dyrektywy mówi, że dotyczy ona również pracy na własny rachunek.

Jednak sąd z Mokotowa uznał, że „nie jest jasne, w jakim zakresie osoby pracujące na własny rachunek korzystają z ochrony zapewnianej przez [unijną] dyrektywę”.

Sąd miał jeszcze jedną wątpliwość. Być może jeśli chodzi o „swobodę wyboru strony umowy”, to przepisy o dyskryminacji nie mają zastosowania – zastanawiał się. Bowiem według polskiej ustawy równościowej swobodę zawierania umów można ograniczyć po to, żeby kogoś nie dyskryminować, ale warunki nie obejmują dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (a wyłącznie dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość).

Wolność wyboru, a nie dyskryminacja?

Właśnie na „swobodę wyboru strony” powoływał się przedstawiciel polskiego rządu podczas rozprawy przed TSUE w czerwcu. Według niego zakaz dyskryminacji dotyczy wyłącznie momentu zakładania działalności gospodarczej. A rozwiązywanie lub zawieranie umów z konkretną osobą mieści się już w ramach swobody wyboru kontrahenta.

Kierownictwo TVP przekonywało w Luksemburgu, że nie chodzi o orientację seksualną:

„Umowa z firmą pana Kwiecińskiego wygasała 31 grudnia 2017 roku i nie została przedłużona, podobnie jak miało to miejsce w kilku innych przypadkach. Żadne inne przesłanki niż merytoryczne nie były brane pod uwagę przy podejmowaniu tej decyzji” – mówił przedstawiciel TVP.

Rzeczniczka TSUE: „TVP nie może odmówić zawarcia umowy wyłącznie ze względu na orientację seksualną”

Opinię rzeczniczki TSUE w całości można przeczytać tutaj.

Większą część tekstu zajmują rozważania na temat pracy – rzeczniczka próbuje zdefiniować, czym jest praca w XXI wieku.

„Obecnie osobą wykonującą pracę jest ktoś, kto poświęca, nierzadko z entuzjazmem, własny czas, własną wiedzę, własne umiejętności oraz własną energię, aby świadczyć usługę lub stworzyć produkt nie dla siebie, lecz dla innej osoby, i komu z tego tytułu (co do zasady) przyrzeczone jest wynagrodzenie”. Z tego wynika, że nie chodzi wyłącznie o zatrudnienie „na stałe”, na etat.

Zwraca też uwagę, że w dyrektywie unijnej kluczowe jest zapewnienie „niedyskryminacyjnego dostępu do każdej pracy wykonywanej w celu zarabiania na życie, we wszystkich różnorodnych formach, w jakich może być ona oferowana” [podkreślenie – red.]. Ten dostęp ma tu istotne znaczenie. Istotą dyrektywy jest według rzeczniczki umożliwienie „obywatelom realizowania własnego potencjału i zarabiania na życie poprzez świadczenie pracy”.

Rzeczniczka obrazowo wyjaśnia, co jest nie w porządku założeniem, że prawo antydyskryminacyjne dotyczy jedynie osób na etacie. Pisze, że jeden nadawca może zatrudniać montażystę na etacie, a inny – na umowie cywilno-prawej. Jeden uznał, że zatrudnienie na umowie o dzieło jest tańsze, a drugi, że wzięcie kogoś na etat wiąże się z mniejszym ryzykiem.

„Nie widzę żadnego uzasadnionego powodu, dla którego dyrektywę 2000/78 należałoby interpretować w ten sposób, że zakazuje ona nadawcy telewizyjnemu uwzględniania orientacji seksualnej przy zatrudnianiu montażysty, natomiast nie zakazuje tego wówczas, gdy jego usługi są zamawiane u niego bezpośrednio lub za pośrednictwem jego firmy. Zarówno z perspektywy nadawcy telewizyjnego, jak i montażysty sytuacja jest zasadniczo taka sama – nadawca telewizyjny nabywa potrzebne mu usługi w zakresie montażu, zaś montażysta oferuje swoją pracę wykonywaną osobiście”.

Uderzający jest moment, kiedy rzeczniczka rozważa, „Czy można się powołać na swobodę umów, aby uzasadnić dyskryminację ze względu na orientację seksualną?” Pisze tak:

„Na samym początku, jeszcze zanim w ogóle przystąpię do jakiegokolwiek badania proporcjonalności, muszę przyznać, że mierzę się z pewnymi trudnościami, gdy próbuję przeanalizować to zagadnienie w kontekście wyważania.

Czy przyzwolenie na dyskryminację ze względu na którąkolwiek z zakazanych podstaw może w ogóle stanowić element swobody umów w społeczeństwie opartym na wartości równości”.

Gdyby chcieć to przełożyć z języka prawniczego na ludzki, można by napisać: co wam przyszło do głowy, żeby w swobodzie zawierania umów szukać usprawiedliwienia dla dyskryminacji?

Rzeczniczka pisze też wprost:

„Jest oczywiste, że osobie takiej jak J.K. (osobie pracującej na własny rachunek) przysługuje, na podstawie tych przepisów, prawo do tego, by nie być osobą dyskryminowaną ze względu na swoją orientację seksualną przy ubieganiu się o nową pracę lub o przedłużenie istniejącego stosunku zatrudnienia; oczywiste jest także, że podmiot taki jak TP, który potrzebuje usług w zakresie montażu, nie może odmówić zawarcia umowy z osobą pracującą na własny rachunek wyłącznie ze względu na jej orientację seksualną”.

Opinia rzeczniczki to jeszcze nie wyrok, ale niemal we wszystkich przypadkach wyroki Trybunału pokrywają się z wcześniejszymi opiniami rzeczników.

„To będzie wytyczna dla polskich sądów w przyszłości”

Karolina Kędziora, prezeska Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego dla OKO.press:

„Wiedza powszechna jest taka, że przed dyskryminacją w miejscu pracy chroni kodeks pracy, a mimo że ustawa o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania obowiązuje od 2011 roku, ciągle trzeba przypominać, że takie prawo istnieje, że osoby które nie mają podpisanej umowy o pracę, ale współpracują na podstawie umów cywilno-prawnych, w ramach samozatrudnienia, odbywają staże, praktyki też są chronione przed dyskryminacją.

To prawo obwiązuje od 11 lat, wydaje się, że to długo, ale żeby weszło głęboko do naszej świadomości, widocznie potrzebujemy więcej czasu. Tym bardziej, że to sąd w tej konkretnej sprawie zastanawiał się, jak należy rozumieć standardy równościowe i czy to możliwe, żeby osoba, która współpracuje w ramach samozatrudnienia, była chroniona przed dyskryminacją.

Dla nas, organizacji zaangażowanej po stronie powoda (uczestniczyliśmy w postępowaniu), nie było żadnej wątpliwości. Natomiast sądy, które stosunkowo rzadko orzekają w tego typu sprawach, dla nich to budzi wątpliwość.

Jest ustawa, w której w sposób precyzyjny zostało powiedziane, że jest kilka przesłanek, ze względu na które osoba nie może być gorzej traktowana w ramach zatrudnienia niepracowniczego, czyli kiedy nie ma zatrudnienia o pracę. Przesłanki zostały wprost wskazane: orientacja seksualna, płeć, niepełnosprawność, pochodzenie etniczne, kolor skóry, narodowość, wiek, religia, przekonanie. Z tego powodu osób nie może spotkać dyskryminacja.

Ta ustawa odnosi się też do wolnych zawodów, osób pracujących w służbach mundurowych, do których nie odnosi się ochrona z kodeksu pracy. Cały czas za mało o tym mówimy i wiemy.

Osoby zatrudnione inaczej niż na umowie o pracę bardzo często uważają, że nie mogą nic zrobić, jeśli są gorzej traktowane, a spotykają się z nierównym traktowaniem i dyskryminacją bardzo często, postawię nawet tezę, że częściej, niż osoby na umowach o pracę. Pracodawcy mają bardziej utrwalone przekonanie, że pewnych rzeczy nie mogą robić w odniesieniu do osób na umowach o pracę. A jeśli chodzi o inne stosunki pracy, to mają poczucie bezkarności.

W tej konkretnej sprawie dziwi mnie i szokuje poczucie bezkarności podmiotu publicznego. W dodatku chodzi o medium. Media pełnią funkcję edukacyjną, mają działać w imieniu całego społeczeństwa, brać odpowiedzialność za kształtowanie postaw, niejako dawać przykład innym pracodawcom, zleceniodawcom, podmiotom, współpracownikom. Tymczasem to właśnie medium publiczne tak bardzo broniło tezy, że swoboda zawierania umów stoi po jego stronie jako usprawiedliwienie, że mogą współpracować lub nie, bez względu na to, jaki jest powód.

W tej sprawie ewidentnie chodziło o orientację seksualną powoda, nie mamy co do tego żadnych wątpliwości.

A swoboda zawierania umów nie jest nieograniczona, są granice wyznaczane przez prawo, a prawo do niebycia dyskryminowanym jest zapewnione nie tylko w przepisach kodeksu pracy czy ustawy, o której wspomniałam, ale mamy to też zapisane w Konstytucji.

Tam się kończy swoboda, gdzie dochodzi do gorszego traktowania osób, np. ze względu na orientację seksualną.

Ciekawe jest to, że w polskim prawie jest bardzo mało dokumentów, w których ustawodawca odnosi się wprost do orientacji seksualnej, w kontekście przemocy, dyskryminacji. Tym bardziej dziwi to, że sąd powziął wątpliwość, jak należy tę ustawę stosować. Ale może dobrze, że tak się stało, że jest informacja, że organy UE nie mają wątpliwości, jak należy rozumieć cele dyrektyw unijnych. To będzie wytyczna dla sądów w przyszłości, żeby się już nad tym nie zastanawiać, tylko prawidłowo stosować te przepisy jako państwo, które jest członkowskie w Unii i ma jakieś obowiązki.

Kilka lat temu w PTPA mieliśmy podobną sprawę. Odbywała się poza dużym ośrodkiem, poza Warszawą. Również tam osoba współpracowała w ramach działalności gospodarczej, a sąd stwierdził, że doszło do dyskryminacji, poprzez zerwanie współpracy. Sąd pierwszej instancji nie zgodził się z naszym powodem, sąd drugiej instancji zmienił wyrok.

W Polsce nie ma prawa precedensu, tamten wyrok sprzed kilku lat może być istotny, ale odniesienie się do tych wątpliwości przez TSUE, możemy to traktować jako wytyczną, kierunek na przyszłość.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne