0:00
Prawa autorskie: Bartosz Bobkowski / Agencja GazetaBartosz Bobkowski / ...
16 marca 2018

W środę biskupi pogrozili pastorałem, w czwartek Piotrowicz ogłosił, że zajmie się "Zatrzymaj aborcję". W niedzielę protesty kobiet

Projekt "Stop aborcji" wylądował w sejmowej komisji rodziny, ale ta nie miała go w planach na najbliższe pół roku. Ale dzień po apelu biskupów z 15 marca "nastąpiła zmiana porządku dziennego" poniedziałkowej komisji sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza. Kaja Godek informuje, że takie "zalecenie" wydał marszałek Kuchciński. W niedzielę protesty kobiet

Wydrukuj

"Przypominając o konieczności bezwarunkowego szacunku należnego każdej istocie ludzkiej we wszystkich chwilach jej istnienia (por. Dignitas personae, 10), biskupi apelują o niezwłoczne podjęcie prac legislacyjnych nad projektem obywatelskim "Zatrzymaj aborcję" - głosi komunikat z 378. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski z 14 marca 2018 r.

A 15 marca na stronach Sejmu pojawiła się informacja, że

"Nastąpiła zmiana porządku dziennego"

w pracach komisji sprawiedliwości i praw człowieka pod wodzą posła PiS Stanisława Piotrowicza. Na posiedzenie 19 marca dołożono punkt:

"Zaopiniowanie dla Komisji Polityki Społecznej i Rodziny obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (druk nr 2146)".

Czyli obywatelski projekt "Zatrzymaj aborcję" Kai Godek. Komisja Piotrowicza wyda opinię o projekcie dla komisji polityki społecznej i rodziny, do której projekt trafił po głosowaniu 10 stycznia. To może oznaczać odmrożenie projektu.

Kaja Godek triumfuje na swoim profilu FB: Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka - stosownie do zalecenia marszałka Sejmu - w poniedziałek będzie opiniować #ZatrzymajAborcję. Potem pozostaje już tylko Komisja Polityki Społecznej i Rodziny.

Oficjalnie nie wiadomo, by marszałek Marek Kuchciński wydał jakieś zalecenie.

A wydawało się, że "Stop aborcji" zastopowano na dobre. Media spekulowały, że PiS nie chce drażnić centrowych wyborców i kobiet, które wzięły udział w Czarnym Proteście 2016 i 2017. Dlatego partia Kaczyńskiego miała wstrzymać dalsze prace nad ustawą - zarówno w Sejmie jak i w Trybunale Konstytucyjnym.

Jak dowiedziała się Katolicka Agencja Informacyjna pod koniec lutego, w planach prac komisji polityki społecznej i rodziny nie było projektu Kai Godek.

Na początku marca "Nasz Dziennik" donosił, że Trybunał Konstytucyjny, dokąd 100 posłów PiS wysłało wniosek o zbadanie konstytucyjności dopuszczenia do legalnej aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu, postanowił, że nad projektem będzie obradował w pełnym składzie, a przewodniczącym będzie Mariusz Muszyński. Ale i tam terminu samej rozprawy nie ma.

Protesty w niedzielę: "Słowo na niedzielę, wieszak dla biskupa"

Zanim w poniedziałek (19 marca) komisja Piotrowicza zajmie się projektem (OKO.press będzie relacjonować przebieg obrad), w niedzielę odbędą się protesty przeciwko zaostrzeniu ustawy. Gdzie? Tym razem pod biurami diecezji i archidiecezji w całej Polsce.

Na stronie wydarzenia organizatorki piszą ostro:

"Nie mając nic przeciwko wierze i wiernym, w niedzielę 18/03 idziemy pod siedziby archidiecezji i diecezji, czyli urzędów opresyjnej instytucji, której dyktaturę znosiłyśmy już dostatecznie długo. Która jest źródłem nienawiści, pogardy i przemocy wobec kobiet.

Dla której fałszywie pojmowana „tradycja” i „moralność” jest ważniejsza od tego, że codziennie jesteśmy gwałcone i zabijane. We własnych domach. W imię świętości nierozerwalnego małżeństwa. Która nie spocznie, póki nie zamieni naszego życia w ostateczne piekło. W bólu mamy żyć, rodzić i umierać. Dość tego!"

O skutkach nieprzestrzegania obecnej ustawy antyaborcyjnej i ewentualnym wprowadzeniu kolejnych restrykcji pisaliśmy tutaj:

Co jest w projekcie "Zatrzymaj aborcję"

Projekt "Zatrzymaj aborcję" usuwa z obowiązującej ustawy antyaborcyjnej przesłankę zezwalającą na legalna aborcję w przypadku wad i nieuleczalnej choroby płodu ("Badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu").

Jeżeli projekt wejdzie w życie, przerwać ciąże będzie można tylko wtedy, gdy zagrożone będzie życie lub zdrowie matki oraz gdy ciąża powstała w wyniku gwałtu.

Oznaczałoby to w praktyce likwidację legalnej aborcji w Polsce. Aborcja ze względu na wady i nieuleczalne choroby płodu to absolutna większość wszystkich zabiegów, w ostatnich latach ok. 95 proc.:

Jednocześnie, wbrew narracji środowisk anti-choice, to wcale nie zespół Downa jest najczęstszą przyczyną decyzji o aborcji. Szczegółowe dane znajdziesz tutaj:

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne