Jedna tablica a na niej cztery nazwiska: Tusk, Buzek, Van Rompuy i Barroso. Wisiała w siedzibie Stałego Przedstawicielstwa Polski przy UE przez ponad siedem lat. W weekend 13-14 października nadszedł jej koniec. Do akcji ze śrubokrętem w dłoni wkroczył ambasador Andrzej Sadoś

Stały Przedstawiciel Polski przy Unii Europejskiej ambasador Andrzej Sadoś pokazał się w Brukseli z zupełnie nowej strony – jako złota rączka. Jak donosi Politico, w weekend dyplomata postanowił pozbyć się kompromitującej tablicy przytwierdzonej do budynku Stałego Przedstawicielstwa przy Rue Stevin 139.

Tablica niepoprawna politycznie

Tablicę upamiętniającą otwarcie Stałego Przedstawicielstwa pod tym adresem powieszono w hallu budynku w maju 2011 roku. Polska budowała wówczas swoją pozycję w Unii Europejskiej – w lipcu 2011 roku polski rząd miał po raz pierwszy objąć prezydencję w Radzie UE.

Ówczesny premier Donald Tusk na ceremonię otwarcia Przedstawicielstwa i odsłonięcia tablicy zaprosił wierchuszkę unijnych instytucji – przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka, przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya i przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barroso. Zjawili się wszyscy.

Ambasador Andrzej Sadoś, 46 lat, Stały Przedstawiciel od stycznia 2018, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i wysłać to wydarzenie na śmietnik historii. W poniedziałek 15 października na ścianie miały być jeszcze widoczne dziury po odkręconych przez Ambasadora śrubkach (według innej wersji – odkręcali pracownicy na jego polecenia, a on tylko doglądał). Zostały szybko wypełnione i zamalowane. We wtorek po tablicy pozostało już tylko wspomnienie.

Tablica najwyraźniej musiała zniknąć przed wizytą premiera Mateusza Morawieckiego na szczycie UE w sprawie Brexitu w dniach 17-18 października 2018. Ambasador zapewne nie chciał, by nazwiska politycznych konkurentów – Tuska i Buzka – raziły w oczy przełożonego podczas odwiedzin w Stałym Przedstawicielstwie. Politico nie uzyskało oficjalnej odpowiedzi, czy akcja Ambasadora to pisanie historii na nowo, czy też była podyktowana względami estetycznymi.

Ambasador ministerstwa sprawiedliwości

Ambasador Sadoś dał się ostatnio poznać jako zausznik ministra Zbigniewa Ziobry. To on, na polecenie ministerstwa sprawiedliwości, torpedował obrady Komitetu Stałych Przedstawicieli przy UE (COREPER) na początku października. COREPER opracowywał wówczas tekst konkluzji z kontroli realizacji Karty Praw Podstawowych w krajach członkowskich do przegłosowania przez Radę UE na szczycie 11-12 października.

Ambasador kluczył. Najpierw chciał usunięcia zapisów o prawach osób LGBTI, następnie dodania tekstu o prześladowaniach chrześcijan i Żydów. Z informacji OKO.press wynika, że bez oporów wystąpił w roli tuby ministra Ziobry.

Polska ostatecznie zawetowała przyjęcie konkluzji przez Radę UE 11 października. Nie chodziło jednak ani o LGBTI, ani o chrześcijan i Żydów, tylko – jak dowiedliśmy w OKO.press – o poparcie dla roli TSUE w obronie rządów prawa w poszczególnych krajach, a więc  – przeciw „reformie” sądownictwa PiS.

Ambasador Sadoś to drugi Stały Przedstawiciel przy UE powołany za rządów PiS. Stanowisko objął 22 stycznia 2018 roku. Zastąpił ambasadora Jarosława Starzyka, który zrezygnował w październiku 2017 roku po doniesieniach, że zataił prawdę o współpracy ze służbami wojskowymi PRL w swoim oświadczeniu lustracyjnym. Oficjalnie chodziło o „względy osobiste”.


Lingwistka i europeistka - absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym