02 września 2021

Stan wyjątkowy. PiS wyrzuca z granicy dziennikarzy, aktywistów, blokuje dostęp do informacji publicznej

Prezydent podpisał rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie granicznym z Białorusią. Do północy te tereny będą musieli opuścić działający tam dziennikarze i aktywiści

W Dzienniku Ustaw opublikowano już rozporządzenie prezydenta Andrzeja Dudy, które wprowadza stan wyjątkowy na obszarze części województwa podlaskiego oraz części województwa lubelskiego.

W pasie szerokości ok. 3 km wzdłuż granicy polsko-białoruskiej obowiązywać będą z dniem opublikowania rozporządzenia następujące ograniczenia:

  • zawieszenie prawa do organizowania i przeprowadzania zgromadzeń publicznych;
  • zawieszenie prawa do organizowania i przeprowadzania imprez masowych oraz prowadzonych w ramach działalności kulturalnej imprez artystycznych i rozrywkowych, niebędących imprezami masowymi;
  • obowiązek posiadania przy sobie dowodu osobistego lub innego dokumentu stwierdzającego tożsamość przez osoby, które ukończyły 18 lat, przebywające w miejscach publicznych na obszarze objętym stanem wyjątkowym, a w przypadku osób uczących się, które nie ukończyły 18 lat – legitymacji szkolnej;
  • zakaz przebywania w ustalonym czasie w oznaczonych miejscach, obiektach i obszarach;
  • zakaz utrwalania za pomocą środków technicznych wyglądu lub innych cech określonych miejsc, obiektów lub obszarów;
  • ograniczenie prawa posiadania broni palnej, amunicji i materiałów wybuchowych oraz innych rodzajów broni poprzez wprowadzenie zakazu ich noszenia;
  • ograniczenie dostępu do informacji publicznej dotyczącej czynności prowadzonych na obszarze objętym stanem wyjątkowym w związku z ochroną granicy państwowej oraz zapobieganiem i przeciwdziałaniem nielegalnej migracji.

Szczegółowe rozporządzenia wykonawcze wprowadzające obostrzenia mają zostać opublikowane w ciągu kilku najbliższych godzin.

Wyrzucić dziennikarzy, aktywistów i polityków

Po godzinie 15.00 minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński oraz wiceszef MSWiA Michał Wąsik doprecyzowywali treść prezydenckiego rozporządzenia.

Wąsik wymienił szereg osób, które wyjęte są spod zakazu przebywania na terenach objętych stanem: mieszkający tam na stałe, osoby zapewniające obsługę urzędów administracji publicznej, przebywające w tych jednostkach w celach załatwienia urzędowej sprawy, osoby wykonujące na tych terenach pracę zarobkową albo działalność gospodarczą, ale tylko na stałe, osoby świadczące usługi kurierskie, pocztowe, dostarczające zaopatrzenie do sklepów, rolnicy wykonujący na tych terenach prace, posiadacze nieruchomości, uczniowie i studenci pobierający tam nauki, opiekunowie dzieci do lat trzech, osoby uczestniczące w praktykach kultu religijnego, ślubach, pogrzebach, osoby odwiedzające najbliższych, służby ratownicze, medyczne, osoby próbujące dostać się do przejścia granicznego.

Katalog ten nie jest pełny. Indywidualnych zgód na przebywanie w objętym stanem wyjątkowym pasie będzie udzielał właściwy miejscowo komendant Straży Granicznej.

Obostrzenia te oznaczają, że tereny przygraniczne będą zmuszeni opuścić relacjonujący tam wydarzenia dziennikarze, interweniujący posłowie oraz aktywiści. Mariusz Kamiński zapowiedział wprost, że mają to zrobić do dzisiaj do godziny 24:00.

"Wiem, że to przykrość dla dziennikarzy, którzy chcą być jak najbliżej. Możecie relacjonować, ale poza pasem obowiązywania stanu wyjątkowego. Na przykład poprzez kontakt z mieszkańcami" - mówił Kamiński. Kilka minut później dodał też wprost, że "dziennikarze są osobami nieuprawnionymi do przebywania w strefie.

W pasie przygranicznym działają także aktywiści, związani między innymi z Fundacją Ocalenie, którzy dokumentują nielegalne push-backi i niosą pomoc prawną ich ofiarom. To oni, oprócz dziennikarzy, są głównym celem działań rządu. Kamiński pytany o aktywistów mówił jednak o "osobach, które niszczą instalacje graniczne". Nawiązał także do działań posła Franka Sterczewskiego, mówiąc, że "po pasie granicznym biegają osoby infantylne i nieodpowiedzialne, które mogą sprowokować incydent zbrojny".

Zakaz utrwalania, utrudnienie dostępu do informacji publicznej

Oprócz wyrzucenia dziennikarzy, posłów i aktywistów z okolic pasa granicznego, PiS postanowił dodatkowo utrudnić jakąkolwiek dokumentację i informowanie o tym, co się na tym obszarze dzieje.

Zakaz utrwalania i nagrywania obiektów i obszarów infrastruktury granicznej dotyczy także wizerunków funkcjonariuszy Straży Granicznej, policji i żołnierzy Wojska Polskiego.

Formalnie nielegalne będzie zatem nagranie jakiejkolwiek interwencji służb.

Ograniczony został także dostęp do informacji publicznej dotyczącej czynności prowadzonych na obszarze objętym stanem wyjątkowym w związku z ochroną granicy państwowej oraz zapobieganiem i przeciwdziałaniem nielegalnej migracji. Ministrowie nie podali podczas konferencji szczegółów technicznych tej decyzji. W ostatnich tygodniach aktywiści, prawnicy i posłowie i tak skarżyli się na brak efektywnej komunikacji ze służbami granicznymi.

Mariusz Kamiński poinformował, że w poniedziałek 6 września odbędzie się posiedzenie Sejmu, a 7 września w trybie niejawnym obradować będzie komisja ds. służb specjalnych, podczas której posłom przedstawione mają zostać "dodatkowe informacje". Zapowiedział także, że rząd przewiduje wypłatę odszkodowań przedsiębiorcom, którzy poniosą straty w związku ze stanem wyjątkowym. Wstępnie krąg uprawnionych podmiotów oszacowano na ok. 260 firm.

Szef MSWiA podkreślał wielokrotnie, że wprowadzenie stanu wyjątkowego było koniecznością ze względu na mające się odbyć manewry wojsk białoruskich i rosyjskich. Twierdził także, że lokalne władze oraz liderzy "przyjęli działania rządu z dużym zrozumieniem i akceptacją".

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne