Lekarze-rezydenci mają dość: 2 października 2017 rozpoczęli rotacyjny strajk głodowy, w którym walczą nie tylko o lepsze płace dla siebie, ale także o wzrost nakładów finansowych na cały system zdrowotny – minimum 6,8 proc. PKB do 2020 roku. Mniej na zdrowie wydają tylko Łotwa i Litwa, a średni odsetek PKB jest w UE o ponad 70 proc. wyższy niż w Polsce

Rezydenci to lekarze, którzy ukończyli studia i ponoszą już pełną odpowiedzialność prawną za swoje działania, ale których pensje – na czas robienia specjalizacji, czyli rezydentury (4-6 lat)  – wypłacają nie szpitale, ale Ministerstwo Zdrowia. Zarobki lekarza rezydenta ustala rozporządzenie Ministra Zdrowia.

Obecnie wynosi ono od 3170 zł brutto, co daje 14 zł netto za godzinę pracy, do maksymalnie 3890 zł (17 zł/godz.).

Według najnowszego raportu Naczelnej Izby Lekarskiej stawki dla lekarzy specjalistów w zależności od rejonu Polski wynoszą od 23 zł (Białystok) do 37 zł (Olsztyn) brutto, czyli od 3579 zł do 5725 zł brutto miesięcznie.

Według danych PAP w 2016 roku w Polsce kształciło się 16,2 tysięcy rezydentów.

Porozumienie Rezydentów OZZL (organizacja zrzeszająca lekarzy w trakcie specjalizacji afiliowana przy Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy) od dwóch lat walczy o podwyżki, poprawę warunków leczenia pacjentów i bezpieczeństwo pracy lekarzy. 28 września 2017 Ministerstwo Zdrowia zaprosiło przedstawicieli Porozumienia Rezydentów na „rozmowy ostatniej szansy”. Nieusatysfakcjonowani wynikami rozmów lekarze zdecydowali się nie odwoływać protestu. Połączyli go z akcją oddawania krwi 2 października. Głodować będą wybrani rezydenci, inni wesprą protest oddając krew. Protest głodowy z założenia jest bezterminowy – może się zakończyć polubownie, gdy rząd przedstawi zapewnienia, że zrealizuje postulaty.

Protest nie dotyczy jednak wyłącznie podwyżek płac. Jak oświadczyło Porozumienie Rezydentów,

„głównym postulatem jest wzrost nakładów na ochronę zdrowia oraz konkretne działania poprawiające sytuację personelu ochrony zdrowia, którego już prawie nie ma”.

Protestujący mają oficjalne poparcie Porozumienia Zawodów Medycznych, czyli pielęgniarek i położnych, techników farmaceutycznych i psychologów.

Faktycznie, postulaty Porozumienia Rezydentów OZZL dotyczą całego systemu zdrowia:

  1. zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do poziomu europejskiego nie
    niższego niż 6,8 PKB w przeciągu trzech lat,
  2. likwidację kolejek,
  3. rozwiązanie problemu braku personelu medycznego,
  4. likwidację biurokracji w ochronie zdrowia,
  5. poprawę warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia.

 Porozumienie Rezydentów: nie damy się, propozycje Ministerstwa Zdrowia „niesatysfakcjonujące”

Po spotkaniu 28 września minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przedstawił projekt rozporządzenia dotyczącego wynagrodzeń miesięcznych lekarzy i dentystów-rezydentów. Porozumienie Rezydentów uznało jednak te propozycje za niesatysfakcjonujące.

:

Źródło: http://www.mz.gov.pl/aktualnosci/spotkanie-ministra-zdrowia-z-rezydentami/

Najważniejsze punkty propozycji ministra:

  • wynagrodzenie będzie wzrastać z każdym rokiem rezydentury,
  • rezydenci, którzy zakwalifikowali się do szkolenia przed dniem wejścia w życie rozporządzenia, w 2017 roku będą mogli liczyć na wynagrodzenie od 3263 do 4013 zł. W kolejnych latach wynagrodzenia rosną; w 2019 roku ich wysokość będzie między 3562 a 4381 zł (patrz tabela wyżej).

Ministerstwo wprowadziło podział na 16 „lepszych” specjalizacji i całą resztę kilkudziesięciu gorzej płatnych i to aż o kilkanaście procent.

  • Lekarze którzy zakwalifikują się do szkolenia po dniu wejścia w życie rozporządzenia, w 2017 roku będą mogli liczyć na wynagrodzenie od 3263 do 4920 zł. W 2019 roku wysokość ich wynagrodzeń określono na między 3562 a 5581 zł (tych danych nie w tabeli).
  • Wynagrodzenie zasadnicze rezydentów w dziedzinach: chirurgia ogólna, choroby wewnętrzne, medycyna rodzinna, medycyna ratunkowa, pediatria i psychiatria będzie wyższe o dodatkowe o 1,2 tys. zł.

Ministerstwo przedstawiło plan podwyżek na lata 2017-2019 tłumacząc, że „jedynie w tym horyzoncie czasowym znane są wszystkie parametry niezbędne do ich określenia”. Nie wspomniało nawet o innych postulatach rezydentów, w tym o podniesieniu ogólnych wydatków na służbę zdrowia do poziomu co najmniej 6,8 proc. PKB.

Porozumienie Rezydentów odpowiedziało w komunikacie:

„Ministerstwo Zdrowia znów próbuje nas podzielić – na tych bardziej i mniej potrzebnych, mimo że doskonale wiemy jak tragiczna jest sytuacja kadrowa w każdej specjalizacji.

Nowe rozporządzenie dopuszcza sytuację, w której lekarz zaraz po ukończeniu stażu będzie zarabiał więcej niż specjalista z wieloletnim doświadczeniem.

Po raz kolejny pokazuje, że Kodeks Pracy nie dotyczy lekarzy – tym razem nie tylko w kwestii czasu pracy, który może być wydłużany w nieskończoność – teraz dopuszcza sytuację, gdzie dwie osoby na tym samym stanowisku, z tym samym zakresem obowiązków otrzymują diametralnie różne wynagrodzenie!

Propozycje nadal daleko odbiegają nie tylko od tych docelowych postulowanych przez nas, ale również od minimalnego poziomu, jaki moglibyśmy zaakceptować”.

Obywatelski projekt ustawy o zatrudnieniu w ochronie zdrowia

W lipcu Porozumienie Zawodów Medycznych przedstawiło w Sejmie obywatelski projekt ustawy o podwyżkach dla personelu medycznego, pod którym zebrano niemal 240 tys. podpisów.

Projekt zakłada, że lekarze ze specjalizacją powinni zarabiać przynajmniej trzykrotność średniej pensji krajowej, a bez specjalizacji – dwukrotność.

Pielęgniarki, położne, fizjoterapeuci i diagności laboratoryjni (w zależności od wykształcenia i specjalizacji) zarabialiby minimum od 1,5 do 2 średnich krajowych, podobnie jak ratownicy medyczni, elektroradiolodzy, dietetycy i logopedzi. Farmaceuci i psychologowie mieliby otrzymywać od 0,75 do 1,25 średniej pensji krajowej. Wynagrodzenia miałyby wzrastać stopniowo, żeby osiągnąć poziom docelowy 1 lipca 2019 roku. Projekt po pierwszym czytaniu został skierowany do komisji finansów publicznych.

Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko powiedziała, że z szacunków MZ wynika, że w pierwszych trzech latach skutki realizacji obywatelskiego projektu sięgnęłyby 41 mld zł, a w ciągu 10 lat – ponad 388 mld zł. Jej zdaniem, nawet przy wzroście finansowania na zdrowie do 6,8 PKB niemożliwe byłoby spełnienie żądań Porozumienia Zawodów Medycznych.

Podczas konferencji prasowej 2 października minister Radziwiłł powiedział z kolei, że

„oczekiwania młodych lekarzy, jeśli chodzi o wynagrodzenie na poziomie dwóch średnich krajowych, są nierealne”.

Raport OECD z 2015 roku podaje, że stosunek pensji lekarzy do średniej płacy dla Polski wynosi 1,6 i jest jednym z najniższych w UE. Dla Niemiec wynosi 3,7, Anglii – 2,4 a Irlandii – 3.

Coraz więcej polskich lekarzy wyjeżdża za granicę

Z wydatkami na poziomie 4,4 procent PKB (dane Eurostatu z 2015 roku) Polska jest znacznie poniżej średniej UE (7,2 proc.). Nic dziwnego, że Polacy i Polki zmuszeni są dużo wydawać na prywatne leczenie (ok. 2 procent PKB), które nie może zastąpić publicznej opieki zdrowotnej, bo jest z natury kosztowne i w wielu aspektach mniej efektywne. 

Publiczna opieka zdrowotna cierpi na brak pieniędzy, dramatyczna jest zwłaszcza sytuacja pielęgniarek, ratowników medycznych oraz – właśnie – lekarzy rezydentów.

Publiczne wydatki na zdrowie w 2015 roku jako procent PKB. Dane Eurostat

Wg danych OECD z 2015 roku, Polska ma 2,3 lekarza na 1000 mieszkańców, podczas gdy średnia w tej grupie najbogatszych krajów świata, do której należymy, wynosi 3,3. Średnia w krajach Unii Europejskiej to  3,4.

Ta sytuacja się pogarsza. Według OECD w 2015 z Polski wyjechało 10 proc. absolwentów medycyny.
Brytyjski odpowiednik Narodowego Funduszu Zdrowia, NHS, zapowiedział w sierpniu 2017, że zamierza wydać 100 mln funtów na pensję dla 2-3 tys. general practitioners, czyli lekarzy pierwszego kontaktu, którzy przyjadą na Wyspy z innych krajów.

Z kolei Komisja Europejska policzyła, że na Zachodzie Europy w 2020 roku wiek emerytalny osiągnie 60 tysięcy lekarzy i tylu będzie rocznie odchodziło na emeryturę. Zapotrzebowanie na młodych lekarzy z krajów Europy Środkowo-Wschodniej będzie nadal rosnąć, można ich zatrzymać w kraju jedynie przez podwyższenie zarobków i lepsze warunki pracy.


Absolwentka studiów europejskich na King’s College w Londynie i stosunków międzynarodowych na Sciences Po w Paryżu. Współzałożycielka inicjatywy Dobrowolki, pomagającej uchodźcom na Bałkanach i Refugees Welcome, programu integracyjnego dla uchodźców w Polsce.
W OKO.press pisze o służbie zdrowia, uchodźcach i sytuacji Polski w Unii Europejskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym