Jeśli dojdzie do strajku, to 8 kwietnia praca stanie w co najmniej w 79 proc. szkół i przedszkoli. Tak wynika nowych danych ZNP. Rząd powtarza, że nie ma pieniędzy na postulaty związkowców. A kuratoria w imieniu MEN naciskają na dyrektorów i nauczycieli. W listach piszą: „Każdą akcję protestacyjną można zawiesić [...] ufamy, że nauczyciele będą z uczniami”

Do Związku Nauczycielstwa Polskiego wciąż spływają dane o gotowości strajkowej w jednostkach oświatowych. We wstępnym zestawieniu z 27 marca 2019 brakuje już tylko połowy szkół i przedszkoli z woj. podkarpackiego (dokładnie 66 z 131 placówek).

Potwierdza się to, co od początku mówiło ZNP. Jeśli dojdzie do strajku, to weźmie w nim udział blisko 80 proc. szkół i przedszkoli w kraju (dokładnie 79 proc.). A może być ich więcej, bo szkół i przedszkoli, które spóźnione przystępują do sporu zbiorowego z pracodawcami, wciąż przybywa. Na początku marca szkół w sporze zbiorowym było 78 proc. Teraz (dane z 25 marca) jest ich już 85 proc.

Najwyższą gotowość strajkową odnotowano w województwach: kujawsko-pomorskim (91 proc.), łódzkim (87 proc.), warmińsko-mazurskim (87 proc.). Najniższy wynik jest w woj. opolskim, ale i tak do strajku stanie tam ponad 2/3 szkół i przedszkoli (dokładnie 69 proc.).

Co to oznacza, że 79 proc. placówek jest gotowych do strajku? To wszystkie te szkoły i przedszkola, które:

  • weszły w spór zbiorowy z pracodawcami;
  • dopełniły wszystkich ustawowych formalności: złożenie żądań, prowadzenie rokowań i mediacji;
  • przeprowadziły referendum strajkowe w dniach 5-25 marca 2019 roku;
  • w referendum opowiedziały się za strajkiem, czyli ponad połowa kadry twierdząco odpowiedziała na pytanie: „Czy wobec niespełnienia żądania dotyczącego podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli, wychowawców, pracowników pedagogicznych i innych o 1000 zł z wyrównaniem od 1 stycznia jesteś za przeprowadzeniem strajku począwszy od 8 kwietnia?”.

Przepaść między danymi ZNP i MEN

Szacunki podawane przez ZNP znacząco różnią się od informacji publikowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. 25 marca – w trakcie nadzwyczajnego spotkania rządu i strony związkowej na Radzie Dialogu Społecznego MEN opublikował infografiki, w których informował m.in., że:

  • 52 proc. wszystkich szkół: podstawowych, gimnazjów, ponadgimnazjalnych/ponadpodstawowych NIE przeprowadzono w ogóle referendów.

Dane MEN miał pozyskać od kuratorów, którzy rozsyłali zapytania do dyrektorów szkół i przedszkoli. Problem w tym, że dyrektorzy nie mieli obowiązku odpowiadać na pytania, a natarczywe kontrole kuratoriów od lutego 2019 roku mogły być odbierane jako próba ich zastraszenia i demobilizacji.

Na różnice w wynikach mogły wpłynąć również:

  • sposób liczenia jednostek oświatowych: ZNP liczy zespół szkół jako jedną placówkę, MEN – jako odrębne;
  • moment zbierania danych przez MEN: dyrektorzy wysyłali dane do kuratoriów na tydzień przed zakończeniem referendum (18 marca).

Dokładnie pisaliśmy o tym tutaj:

Rząd gra na zwłokę, a czas się kończy

Optymizmem nie napawa nie tylko strategia „informacyjna” MEN. Spotkanie Rady Dialogu Społecznego trudno nazwać negocjacjami. Jak anonimowo opowiadał OKO.press jeden z uczestników „rokowań”, celem spotkania było sprowokowanie ZNP do zerwania negocjacji. Prowadząca rozmowy wicepremier Beata Szydło szantażowała związkowców, mówiąc, że nie usiądą więcej do mediacji, jeśli ZNP nie wycofa się z groźby strajku.

„Spotkanie bardziej przypominało przesłuchanie naszej strony niż negocjacje. Tak jakby strona rządowa nie miała umocowania, tylko chciała stworzyć pozory rozmów” – mówił OKO.press Jan Guz, uczestniczący w spotkaniu przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Coraz głośniej rozbrzmiewa: „nie mamy pieniędzy na postulaty związkowców”. Na stole nie pojawiają się żadne nowe propozycje. Od stycznia rząd mówi o przyspieszeniu 5 proc. podwyżki. Miałaby być przyznana we wrześniu 2019, a nie w styczniu 2020 roku. Problem w tym, że rząd nie zabezpieczył pieniędzy na ten cel w budżecie.

Premier Szydło przyznała, że rozważyć można jeszcze propozycję premiera: podwyższenie średniego wynagrodzenia nauczyciela dyplomowanego do 6 tys. zł brutto w 2020 roku. To realny (netto) wzrost wynagrodzenia zasadniczego o 64 zł, czyli znów obok żądań nauczycieli i nauczycielek.

Kolejne spotkanie związkowców i rządu 1 kwietnia.

Kuratoria naciskają na szkoły

Mimo fiaska dotychczasowych negocjacji rządzący zapewniają, że egzaminy odbędą się bez zakłóceń. Kuratoria oświaty próbują wywierać presję na dyrektorów szkół i pośrednio nauczycieli.

26 marca rozesłali do nich pisma (przykład z woj. wielkopolskiego poniżej), w których przypominają, że za skompletowanie składu komisji egzaminacyjnych odpowiedzialny jest ich przewodniczący, czyli dyrektor szkoły i w przypadku strajku to on jako pracodawca powinien uzgadniać z przełożonymi jego przebieg. Kuratoria przypominają też, że za czas brania udziału w strajku nauczycielom nie przysługuje wynagrodzenie.

„Należy zauważyć, że wyniki z egzaminu stanowią niezbędny element dalszej drogi edukacyjnej uczniów […], zaś samo przystąpienie do egzaminu ósmoklasisty i gimnazjalnego to niezbędny warunek ukończenia szkoły” – pisze Wielkopolski Kurator Oświaty.

„Każdą akcję protestacyjną można zawiesić, przerwać, dlatego ufam, że podczas egzaminów nauczyciele będą jak co roku z uczniami” – dodaje.


"Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
OKO pisze o edukacji. Wesprzyj nas.

Dziennikarz i reporter. Laureat nagród: "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane i "Korony Równości 2019". Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!