MEN za pośrednictwem kuratoriów próbuje zastraszyć nauczycieli, by powstrzymać strajk 31 marca. Twierdzi, że będzie nielegalny. OKO.press przypomina stanowisko Głównego Inspektoratu Pracy, z którego wynika, że działania ZNP mieszczą się w granicach prawa. Wejście w spór zbiorowy umożliwia związkom zawodowym stosowanie formy nacisku jakim jest strajk.

Rząd przeforsował reformę edukacji, która ma wejść w życie we wrześniu 2017 pomimo protestów ZNP,  wszystkich organizacji samorządowych, wbrew ekspertom, organizacjom pozarządowym i ruchom rodzicielskim. 

ZNP protestuje przeciw reformie w dziesiątkach oświadczeń, ekspertyz. Związek zorganizował też kilka protestów ulicznych,  w tym manifestację w Warszawie 19 listopada 2016, w której udział wzięło 30-50 tys. nauczycieli.

7 marca prezes ZNP Sławomir Broniarz ogłosił datę zapowiadanego od miesięcy strajku szkolnego – 31 marca. Ostatni raz nauczyciele  strajkowali w 2008 roku (przeciw rządowi Tuska) i 2007 roku (przeciw rządowi Kaczyńskiego). 

Strajk będzie całodzienny. Nauczyciele przyjdą do szkół i przedszkoli, ale wstrzymają się od pracy. O opiekę nad dziećmi, które tego dnia zjawią się w placówkach będą musieli zadbać pracodawcy, czyli dyrektorzy.

Żądają nie tego, czego chcą

20 grudnia 2016  ZG ZNP uruchomił procedury wejścia w spór zbiorowy z pracodawcami. Strajk wymierzony jest w decyzje ministerialne, ale związek uznał, że nie może ogłosić „ogólnopolskiego strajku przeciwko reformie”, bo organem decyzyjnym ws. nowelizacji ustawy jest Sejm. Nie można tego żądać od pracodawców, czyli dyrektorów, ale można spór zbiorowy potraktować to jako narzędzie wywierania presji.

Zgodnie z ustawa o sporach zbiorowych w lutym 2017 ZNP przeprowadził szkolne referenda. Pracownicy oświaty wypowiadali się za lub przeciw przystąpieniu do strajku.

ZNP domaga się:

  • deklaracji, że do 2022 r. w szkole nie będzie zwolnień (wg szacunków ZNP reforma pozbawi pracy nawet 30 tys. nauczycieli), pogorszenia warunków pracy czy działań pracodawców na szkodę pracowników (np. obniżenia wynagrodzeń);
  • podniesienia zasadniczego wynagrodzenia o 10 proc. – od 2012 r. nie było podwyżek w oświacie.

OKO.press przypomina, że waloryzacja, którą chwali się minister Zalewska podniosła miesięczne pensje nauczycieli zaledwie o 35 – 65 zł;

W obawie przed sabotażem ZNP nie podaje wyników referendum

Ogłaszając datę strajku na 31 marca, Broniarz powiedział, że w obawie przed próbą sabotażu ze strony lokalnych kuratoriów i  Solidarności zarząd podjął decyzję o zatajeniu dokładnych wyników referendum.

Nie wiemy zatem, ile osób wyraziło poparcie dla strajku. W oficjalnym komunikacie na stronie ZNP mowa, że największym poparciem idea strajku cieszyła się w Sosnowcu. 

W Sosnowcu aż 79 proc. spośród głosujących opowiedziało się za strajkiem. W referendum udział wzięło 3167 pracowników, co stanowi 78-procentową frekwencję.

Broniarz wymienił też Chorzów. Tam frekwencja bliska była 100 proc.

O szczegóły OKO.press dopytywalo  rzeczniczkę prasową ZNP, Magdalenę Kaszulanis:

“Największym poparciem strajk cieszył się w województwach: pomorskim, śląskim, podkarpackim i łódzkim. Jednak do 31 stycznia nie będziemy publikować dokładnych informacji o tym, ile i jakie szkoły przystąpią do strajku.

Nie chcemy narażać nauczycieli na reperkusje ze strony kuratoriów. Będziemy grać na zaskoczenie.”

Strajk rodziców żąda zatrzymania reformy

Działania strajkowe prowadzone są w porozumieniu z koalicją  „Nie dla chaosu w szkole„, którą tworzą zajmujące się edukacją organizacje pozarządowe i stowarzyszenia rodziców. Odpowiedzią koalicji na „deformę edukacji” jest z kolei ogólnopolski strajk rodzicielski. Na znak protestu 10 marca 2017 rodzice nie puszczą swoich dzieci do szkół.

Uczestnicy strajku szkolnego żądają:

  • natychmiastowego zatrzymania wprowadzania reformy;
  • rzetelnej diagnozy potrzeb oświatowych;
  • spójnej koncepcji rozwoju edukacji;
  • prawdziwych konsultacji społecznych dotyczących zmian w edukacji ze wszystkimi środowiskami zaangażowanymi w system oświaty;
  • starannego przygotowania podstaw programowych;
  • szkoły bezpiecznej, wolnej od przemocy i dyskryminacji.

MEN zastrasza nauczycieli

Od stycznia 2017 kuratoria oświaty wysyłają pisma do szkół zatytułowane „Informacja ws. prób wszczęcia sporu zbiorowego przez ZNP”. Podważają w nich legalność wejścia w spór zbiorowy oraz sugerują, że ZNP wprowadza w błąd nauczycieli, a ci bezprawnie odstępując od pracy mogą zostać ukarani.

„Żądania oddziałów ZNP kierowane do dyrektorów szkół i placówek, nie mieszczą się w zakresie spraw, o które może toczyć się spór zbiorowy, a dyrektorzy nie są zobowiązani przystąpić do rokowań i prowadzenia sporu zbiorowego”.

Z informacji ZNP wynika, że jedynym kuratorium, które listu nie rozesłało, była Małopolska. Związek uznał działania kuratoriów za próbę utrudniania wszczęcia sporu, co jest niezgodne z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Związkowcy podkreślają, że kampania prowadzona przez kuratoria wykracza poza ich kompetencje i tym samym otwiera drogę związkowcom do przystąpienia do strajku bez rokowań.

ZNP uznało, że kuratorzy działają z odgórnego przykazu. W piśmie do kuratorów związek zapytał wprost: „Czy rozsyłana przez Pana/Panią „Informacja ws. prób wszczęcia sporu zbiorowego przez ZNP” została przygotowana przez MEN?”. Odpowiedzi nie było.

ZNP w ramach dostępu do informacji publicznej zapytało też MEN o autorstwo listu. Resort edukacji potwierdził, że to jego robota. Jednocześnie odmówił udostępnienia treści korespondencji na linii ministerstwo – kuratoria.

Strajk jest legalny

Legalność działań ZNP potwierdzają wydarzenia z 2008 roku. Sejm jednogłośnie przyjął wtedy sprawozdanie Głównego Inspektoratu Pracy z ówczesnego strajku pracowników oświaty o podwyżki i inne prawa pracownicze. Inspektorat uznał, że strajk był legalny, choć żądania dotyczące warunków pracy nie były możliwe do zrealizowania na poziomie placówek oświatowych. O podwyżkach decyduje Karta Nauczyciela, czyli ustawa, którą przyjmuje nowelizuje Sejm.

„Spełnienie oczekiwań związków zawodowych mogłoby nastąpić dopiero w wyniku działań legislacyjnych, a więc wykraczało poza zakres kompetencji pracodawców. Pracodawcy byli jednak zobligowani przepisami ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych do rozpoczęcia negocjacji oraz powiadamiania okręgowych inspektorów pracy o powstaniu sporów zbiorowych.

Pomimo iż rokowania – z uwagi na przedmiot żądań – z góry były skazane na niepowodzenie, wejście w spór zbiorowy umożliwiło związkom zawodowym pracowników oświaty zastosowanie legalnej formy nacisku jakim jest strajk.”


Abonament na wolność słowa:


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym