0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Anna Krasko / Agencja GazetaAnna Krasko / Agencj...

Fundacja Ocalenie historię Khedy opublikowała na swoim facebooku. Z dopiskiem pilne, bo deportację zaplanowano na 10:40, 5 marca 2020. Mecenas Mikołaj Orzechowski, który był na miejscu poinformował OKO.press, że Czeczenkę deportowano. Wcześniej nie można jej było pomóc, była zamknięta w strzeżonym ośrodku dla uchodźców.

"Naszym zdaniem mogło dojść do złamania prawa, bo uniemożliwiono jej kontakt z pełnomocniczką"

- mówi OKO.press Piotr Bystrianin z Fundacji.

Na Lotnisku Chopina zebrali się aktywiści, adwokaci oraz posłowie klubu Lewicy: Adrian Zandberg i Marcelina Zawisza, którzy próbowali powstrzymać deportację Czeczenki, bezskutecznie. Zarówno oni, jak i obecni prawnicy zostali zignornowani. O szczegółach piszemy tutaj:

Przeczytaj także:

Ocalenie

Fundacja Ocalenie o Khedzie pisze tak:

Kheda ma 21 lat i pochodzi z Czeczenii. W swoim krótkim życiu, jeszcze przed wkroczeniem w dorosłość przeżyła tak wiele traum, że odcisnęły na niej swoje stałe piętno. Żyła w ciągłym stresie, nachodzona i zastraszana razem z matką i młodszym rodzeństwem w domu, gdy służby szukały jej ojca.

To właśnie ona znalazła ciało swojej starszej siostry zabitej przez żołnierzy reżimu w komórce ich domu. Ze szkoły, do której chodziła, została porwana dziewczyna o tym samym imieniu i nazwisku. Służby groziły, że kolejne dzieci, w tym Khedę czeka podobny los, co jej siostrę. Musiała uciec.

Choć o sytuacji w Czeczenii rządzonej przez paranoiczny reżim alarmują media na całym świecie, to polskie urzędy nie uznały za uzasadnione przyznać Khedzie ochrony w Polsce.

O jej sprawie dowiedzieliśmy się wczoraj od jej rodziców, którzy razem z rodzeństwem są nadal w Polsce. Oddzielona od rodziny Kheda dziś rano została przewieziona ze strzeżonego ośrodka w Białej Podlaskiej na Okęcie. Nasz prawnik próbuje się z nią skontaktować. Jej deportacja jest zaplanowana na dziś, na 10:40 rano.

Zostanie wsadzona w samolot do Moskwy i zostawiona tam bez pomocy. To stała praktyka, choć przecież nieludzkim jest odsyłanie osoby siłą do kraju, z którego uciekała w trwodze o życie.

Zasada prawa międzynarodowego non-refoulement stanowi, że osoby, której odmówiono przyznania statusu uchodźcy, nie wolno deportować do kraju, w którym groziłoby jej niebezpieczeństwo prześladowania.

Znane są już przypadki ludzi, na których po tak wykonanej deportacji czekały już służby i ginął o nich dalszy ślad.

To wszystko stanie się pomimo tego, że stan zdrowia Khedy nie pozwala na deportację. Cierpi na zaburzenia potraumatyczne, nerwicę i depresję. Ma przewlekłe zaburzenia krążenia mózgowego, równowagi hormonalnej, jednym z wielu objawów są ataki padaczkowe. Podejrzewany jest także tętniak mózgu.

Ostatnią deską ratunku dla Khedy jest nagłośnienie sprawy. Potrzebujemy pomocy mediów, obywatelek i obywateli do wstawienia się za dziewczyną. Jej zaplanowana na dziś deportacja do Moskwy jest nieludzka i stanowi bezpośrednie zagrożenie dla jej życia. Apelujemy o nagłośnienie sprawy!

Aktywiści: to stała praktyka

Dlaczego Kheda została oddzielona od rodziny? Z powodów czysto formalnych – jest pełnoletnia, więc miała osobny wniosek. Jej sprawa poszła szybciej, wniosek pozostałych członków rodziny jest jeszcze rozpatrywany. Dlatego ciężko straumatyzowana dziewczyna do Moskwy poleciała sama, choć nie wiadomo, co jej tam grozi. Czasem na lotnisku ktoś już czeka, słuch o niektórych zaginął – mówią aktywiści.

„Słyszałam o jej rodzinie od innych uchodźczyń, które czasem pośredniczą w pomocy. Mogę z tych relacji potwierdzić – jej stan zdrowia jest bardzo zły, taki jak napisała Fundacja” – mówi OKO.press Natalia Gebert z inicjatywy Dom Otwarty. „Ona sobie tam sama nie da rady”.

Zapytana, z czego może wynikać tak nieludzki przebieg tej historii, tłumaczy, że Urząd ds. Cudzoziemców, który rozpatruje wnioski uchodźcze stracił w ostatnich latach wielu ekspertów. Tych, które mogły mieć pojęcie o sytuacji w Czeczenii

Piotr Bystrianin przyglądał się decyzji odmownej, którą dostała Kheda. Mówi, że ten sam mechanizm widzą w wielu takich decyzjach: urzędnik nie wierzy, że funkcjonariusze publiczni mogą w jakimś kraju dopuścić się takich działań. Uważają, że byłaby to nieadekwatna reakcja, więc to niemożliwe.

Jak dyskutować z niewiarą urzędnika?

Procedura

Kiedy Urząd ds. Cudzoziemców wydaje negatywną decyzję w sprawie przyznania statusu uchodźcy można odwołać się od decyzji (jeśli wie się jak - ma się prawnika). Jeśli Rada ds. Uchodźców decyzję podtrzyma albo odwołania się nie złoży, Straż Graniczna wydaje zobowiązanie do powrotu. Cudzoziemiec ma sam opuścić kraj, ale jeśli nie ma dokąd wracać? Jest deportowany.

Straż Graniczna ma jednak w wypadku wszczęcia procedury powrotowej obowiązek sprawdzić, czy cudzoziemcowi nie grozi w kraju pochodzenia niebezpieczeństwo. Wtedy przyznaje się pobyt humanitarny lub tolerowany. Zgodnie z zasadą prawa międzynarodowego non-refulment, nie można deportować nikogo do kraju pochodzenia jeśli grożą mu tam tortury, śmierć, nieludzkie traktowanie.

"Zgód na pobyt tolerowany jest ostatnio trochę więcej, a to dlatego, że coraz mniej przyznaje sie statusów uchodźcy" - tłumaczy Gebert. "Polska ma bardzo niski wskaźnik uznawalności wniosków o azyl. W ostatnich latach coraz niższy".

Bystriani wspomina też o drastycznym spadku wniosków uchodźczych w Terespolu, których od uchodźców się po prostu nie przyjmuje - wbrew prawu. "Nie wierzę, że to prywatna inicjatywa Strażników. W moim odczuciu to wynik odgórnej presji".

Udostępnij:

Marta K. Nowak

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).

Przeczytaj także:

Komentarze