Tysiąc Czeczenów wciąż czeka w Brześciu na udzielenie azylu w Polsce. Wielu to ofiary tortur. Strażnicy graniczni codziennie odsyłają ich z kwitkiem. Łamią prawo, co potwierdzają obserwacje kolejnych organizacji pozarządowych i Rzecznika Praw Obywatelskich. Polskie władze milczą

Po białoruskiej stronie granicy na azyl czeka od tysiąca do nawet trzech tysięcy cudzoziemców – donoszą organizacje pozarządowe. W większości to obywatele Rosji uciekający z Czeczenii, gdzie ostatnio nasiliły się represje reżimu Ramzana Kadyrowa.

Czeczeńcy, którzy docierają do Polski, byli ofiarami tortur, a przynajmniej większość z nich – donosi Polski Ośrodek Rehabilitacji Ofiar Tortur, którego członkowie byli w Brześciu w ubiegłym tygodniu. Świadczą o tym rany na ich ciałach.

Osoby przebadane w Brześciu przez psychologów z Ośrodka były m.in. rażone prądem, w tym w miejscach intymnych, miały przestrzelone dłonie lub nogi, były przypalane papierosami, kłute nożami, kopane, bite pałkami, plastikowymi butelkami z wodą, rurami, kablami elektrycznymi. Grożono im śmiercią, zgwałceniem bliskich, zmuszano do patrzenia na ich tortury. Przetrzymywano ich w nielegalnych aresztach, pozbawiano snu, jedzenia, światła, wody, pomocy lekarza.

Tymczasem polska straż graniczna nie daje im nawet możliwości ubiegania się o azyl – nie przyjmuje ich wniosków azylowych. Może strażnicy nie umieją ocenić ich obrażeń? Wątpliwe – psychologowie z Ośrodka szkolili pracowników Straży Granicznej, jak rozpoznawać ofiary tortur.

Temat kryzysu w Brześciu pojawił się na corocznej sesji OBWE poświęconej prawom człowieka, która odbywa się w Warszawie od 19 do 30 września. Aliaxej Kazliuk z organizacji Human Constanta zaapelował do przedstawicieli państw członkowskich:

– System weryfikacji uchodźców przez polską Straż Graniczną nie tylko stanowi naruszenie prawa do ubiegania się o azyl, ale jest także działaniem okrutnym i poniżającym. Polskie władze przymykają na to oko. Wzywamy wszystkich obecnych do zaprzestania ignorowania problemów tych ludzi. Społeczność międzynarodowa nie może pozostać na uboczu.

Human Constanta pomaga Czeczenom w Brześciu m.in. przygotowując dla nich wnioski o azyl w języku polskim. Raport z ich obserwacji ukaże się w tym tygodniu.

– Uważamy, że to zagrożenie nie tylko dla migrantów i praw człowieka. Ignorowanie prawa przez władze psuje cały system prawny w państwie – mówi „Oku” Kazliuk.

Błaszczak Czeczenów nie wpuści

OKO.press pisało o sprawie na początku września po tym, jak ok. 300 Czeczenów zorganizowało protest w Brześciu. Na miejsce zjechali się dziennikarze z Polski i Białorusi oraz przedstawiciele władz obu krajów. Do przełomu jednak nie doszło. Mariusz Błaszczak 31 sierpnia 2016 wręcz zachęcał Straż Graniczną do dalszego łamania prawa: – Nie będziemy ulegać presji tych, którzy chcą doprowadzić do kryzysu migracyjnego. Nasza polityka jest zupełnie inna. Granica polska jest szczelna. W Czeczenii nie ma wojny, w odróżnieniu od sytuacji sprzed lat – mówił w TVN24.

Zgodnie z prawem straż graniczna ma obowiązek kierować do ośrodków dla cudzoziemców każdego, kto wprost prosi o azyl lub twierdzi, że ma powody do obawiania się powrotu do kraju. Decyzję o przyznaniu statusu uchodźcy podejmuje Urząd ds. Cudzoziemców, ale dopiero w kolejnym kroku.

Codziennie kilkuset Czeczenów przejeżdża pociągiem z Brześcia do Terespola, płacąc po cztery euro za osobę, próbują przejść przez sito kwalifikacji polskiej Straży Granicznej. Codziennie strażnicy, kierując się niejawnymi kryteriami, przepuszczają kilka rodzin starających się o azyl, resztę odsyłają z powrotem do Brześcia. Rekordziści wędrują po pięćdziesiąt razy.

RPO potwierdza łamanie prawa

Przedstawicieli wysłał do Terespola Rzecznik Praw Obywatelskich. Co ustalili:

11 sierpnia 2016 dostać się do Polski próbowało 436 cudzoziemców (w tym 223 dzieci) bez dokumentów uprawniających do przekroczenia granicy. 416 miało obywatelstwo rosyjskie (głównie narodowość czeczeńską). Pozostali pochodzili z Armenii, Azerbejdżanu, Tadżykistanu i Białorusi.

Tego dnia Straż Graniczna przyjęła tylko siedem wniosków o azyl, które obejmowały łącznie 31 Czeczenów (w tym 20 dzieci).

Pracownikom biura Rzecznika Praw Obywatelskich, w przeciwieństwie do członków organizacji pozarządowych monitorujących sytuację w Brześciu, pozwolono przysłuchiwać się rozmowom cudzoziemców ze strażnikami. Byli obecni przy rozmowach 79 rodzin.

Pięć rodzin wyraźnie zadeklarowało chęć ubiegania się o azyl, ale strażnicy dopuścili do złożenia wniosku tylko jedną. Kolejne 12 rodzin opisywało sytuacje zagrożenia życia, wolności osobistej lub bezpieczeństwa, które mogłyby być uznane za prześladowanie w rozumieniu Konwencji Genewskiej dot. uchodźców. Z tej grupy także tylko jedna rodzina mogła złożyć wniosek o azyl. Pracownikom RPO udało się więc potwierdzić, że Straż Graniczna łamie prawo.

Według RPO rozmowy strażników z cudzoziemcami trwały od jednej do czterech minut. Odbywały się przy stolikach tak ciasno ustawionych, że uniemożliwiały zachowanie intymności. Po pytaniach o zagrożenia w kraju pochodzenia strażnicy często pytali o wykonywaną tam pracę i plany na znalezienie pracy w Polsce.

„Sama deklaracja takiego zamiaru, choć również jest to subiektywne odczucie wizytujących, w wielu przypadkach była wystarczająca do tego, aby niezależnie od zgłaszanych przez cudzoziemca obaw funkcjonariusz uznał, że przyjechał on do Polski w celach ekonomicznych” – napisali w relacji z Terespola pracownicy RPO.

Strażnicy bardzo pobieżnie notują wyjaśnienia celu przyjazdu do Polski, np. „jedzie do Niemiec; nie chce żyć z mężem; nie ma pieniędzy; chce żyć w Polsce”. Cudzoziemcy nie mają wglądu w notatkę, nie mogą jej sprostować. Mogą wnieść skargę na postępowanie strażnika, ale tylko na piśmie i w języku polskim.

Rzecznik Praw Obywatelskich przesłał raport ze swojej wizyty do Straży Granicznej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. – Jest to subiektywna ocena RPO, na której nie należy opierać ostatecznych rozstrzygnięć i ocen działań funkcjonariuszy SG – skwitowała wyniki raportu rzeczniczka prasowa Straży Granicznej ppor. Agnieszka Golias w rozmowie z PAP. Resort spraw wewnętrznych nie ma rzecznika, a biuro prasowe nie odpowiedziało nam jeszcze na prośbę o zajęcie stanowiska.

Abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym