Projekt studium Lublina, który zakłada zabudowę mieszkaniową na niemal wszystkich nadających się do zabudowy cennych przyrodniczo terenach Górek Czechowskich, miał trafić 27 czerwca pod głosowanie rady miasta w atmosferze skandalu. Termin przesunięto na niedzielę. „Kpina i hańba” – mówią aktywiści z Lubelskiego Ruchu Miejskiego. Mają dużo racji

Sesja rady miasta, na której ma się m.in. odbyć głosowanie nad projektem studium, planowana na czwartek 27 czerwca, została przesunięta na niedzielę 30 czerwca. Powodem są wątpliwości, czy została ogłoszona z odpowiednim wyprzedzeniem.

W międzyczasie zaangażowane w spór strony wydały oświadczenia. Sprawa zabudowy mieszkaniowej na Górkach Czechowskich w Lublinie jest bowiem przedmiotem burzliwej debaty (czytaj – poniżej).

Ścierają się argumenty:

  • aktywistów chcących ochrony całości obecnie niezabudowanej powierzchni górek obawiających się dewastacji przyrody i zabudowania klina napowietrzającego borykający się z problemem smogu Lublin (m.in.: tu i tu);
  • inwestora, który kupiwszy teren, gdzie (wyłącznie na około 1/3 całości)  dopuszczono zabudowę: głównie rekreacyjno-sportową, ale też biurową i, na niewielkim obszarze, także mieszkaniówkę, chce wybudować tam jednak budynki mieszkalne;
  • przyrodników, którzy dziwią się czemu urząd nie czeka na wyniki prowadzonych przez nich prac (zleconych przez ten urząd) nad wytycznymi zagospodarowania górek (więcej poniżej w tekście);
  • prezydenta i urzędu, którzy argumentują, że brak studium torpeduje inne inwestycje (tłumaczą w ten sposób pośpiech), a teren jest prywatny, więc inwestor mógłby tam dokonać gorszych działań (np. całość ogrodzić), więc kompromis w postaci zgody na mieszkaniówkę w zamian za przekazanie reszty gruntu miastu, to najlepsza możliwa opcja;
  • sympatyków Lublina i działaczy miejskich, którzy oburzają się na sposób prowadzenia debaty w sprawie górek z mieszkańcami (link do listu otwartego, czytelnicy znajdą go również na końcu tego tekstu).

Sprawa jest niezwykle trudna i skomplikowana.

Rzeczywiście miasto popełniło ogromny błąd nie wykupując terenu górek od Agencji Mienia Wojskowego, gdy było to możliwe (koniec lat 90.) i w tym momencie musi manewrować pomiędzy wolą mieszkańców a wnioskami inwestora, który, próbuje uzyskać dla siebie jak najlepsze warunki.

Przypominamy jednak, że górki od dziesięcioleci były planowane przez urbanistów jako teren zielony i zaplecze przyrodniczo-rekreacyjne miasta (wystarczy spojrzeć do obowiązującego studium).

W czasach obecnych, gdy wobec wyzwań związanych z katastrofą klimatyczną, zabudowa terenów zielonych powinna być dokonywana niezwykle ostrożnie. Nawet, jeśli deweloperowi to nie w smak i będzie zgłaszał roszczenia.

Przypominamy także, że do zadań własnych gminy, zgodnie z odpowiednią ustawą, należy:

„zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty. W szczególności zadania własne obejmują sprawy m.in.: ładu przestrzennego, gospodarki nieruchomościami, ochrony środowiska i przyrody oraz gospodarki wodnej”.

Rozwiązanie sporu powie wiele o tym które priorytety mają wyższy priorytet. Głosowanie w niedzielę.

Poniżej tekst opisujący całą sytuacje, który OKO.press opublikowało 24 czerwca.


„Kompromis” – tak ostateczną wersję projektu studium Lublina nazywa prezydent Krzysztof Żuk. To nie kompromis, a kompromitacja idei partycypacji i poważne naruszenie zasad demokracji lokalnej.

W kwietniu 2019 opisywaliśmy sprawę referendum w sprawie zabudowy części Górek Czechowskich w Lublinie. Mieliśmy wówczas nadzieję, że ostateczna decyzja w sprawie tego cennego przyrodniczo terenu zapadnie w wyniku transparentnej, merytorycznej i demokratycznej debaty.

Chodzi o przyszłość ponad 100 hektarów naturalnych wzniesień i wąwozów, gdzie siedliska ma wiele chronionych gatunków flory i fauny, w tym chomik europejski czy motyl czerwończyk nieparek – wpisane na czerwoną listę zwierząt ginących i zagrożonych w Polsce. Jest to też miejsce spacerów okolicznych mieszkańców i ważny element klina przewietrzającego Lublin, borykającego się ze smogiem .

Zdjęcie lotnicze Górek Czechowskich
Fot.: Iwona Burdzanowska/Agencja Gazeta

Tak się niestety nie dzieje. Zaktualizowany projekt studium, który zakłada zabudowę mieszkaniową na niemal wszystkich nadających się do zabudowy terenach Górek, trafi 27 czerwca pod głosowanie rady miasta w pośpiechu i atmosferze skandalu.

We wrześniu naukowcy planują opublikować wytyczne do potencjalnego zagospodarowania Górek tak, aby nie niszczyć ich wartości przyrodniczej. Raport jest przygotowywany na wniosek miasta, ale prezydentowi Lublina Krzysztofowi Żukowi (PO) tak się śpieszy, że nie chce na niego poczekać.

„Podejmowanie decyzji w sprawie Górek przed ostatecznymi wynikami naszych analiz, jest niezrozumiałe, może bowiem spowodować zniszczenia, które będą nieodwracalne” – mówi OKO.press ekolożka i architektka krajobrazu dr hab. Ewa Trzaskowska, jedna z koordynatorek Raportu z inwentaryzacji przyrodniczej Górek Czechowskich.

Przenalizowaliśmy dokładnie historię sporu i dokumenty planistyczne. Wnioski? Proces podejmowania decyzji w sprawie Górek Czechowskich znacząco odbiega od idei wypracowywania konsensusu w planowaniu przestrzennym. A skutki mogą być dla mieszkanek i mieszkańców Lublina po prostu groźne.

Gra na zwłokę i tajemnica do ostatnich minut

Pracę nad tym tekstem rozpoczęliśmy w ubiegły weekend, po publikacji „Dziennika Wschodniego” z 14 czerwca informującej, że prezydent Lublina planuje skierować projekt studium pod głosowanie radnych jeszcze przed wakacjami. Informacja była nieoficjalna. Co ciekawe, rzeczniczka prezydenta Katarzyna Duma mówiła, że uchwały potrzebnej do takiego głosowania nie ma.

Informacja wywołała błyskawiczną reakcję mieszkańców i aktywistów miejskich, którzy wystosowali list otwarty do Prezydenta. W dramatycznym apelu wyrażają oni zdziwienie chęcią podejmowania tak ważnej decyzji w sezonie urlopowym. I ponawiają swoje postulaty:

„Panie Prezydencie, prosimy o zachowanie resztek natury lubelskiej! Na kolejne blokowiska w mieście miejsca dość! Prosimy nie ulegać naciskowi dewelopera, który zakupił teren zielony. Na Górkach Czechowskich potrzeba zadbać o roślinność, nie potrzeba tu betonu, asfaltu i to z łaski, w zamian za osiedla na 4 z 6 wzgórz!”.

W poniedziałek 17 czerwca OKO.press skontaktowało się z rzeczniczką prezydenta Żuka. Powiedziała nam to samo: „Nie ma takiego projektu uchwały. To wszystko, co mam do przekazania”. Na pytanie, czy w takim razie głosowanie nad przyjęciem projektu studium jest w planach jeszcze przed wakacjami, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

W środę 19 czerwca po godzinie 19. ta sama rzeczniczka potwierdziła, że po południu wydział planowania złożył w ratuszu projekt nowego studium. Oznacza to, że radni jednak zagłosują nad jego przyjęciem na najbliższej sesji, tzn. 27 czerwca.

Projekt został złożony tuż przed długim weekendem, co praktycznie daje radnym 3 dni na jego analizę i przygotowanie się do sesji. Ostatniej przed wakacjami.

Burzliwa konferencja prezydenta

W piątek 21 czerwca prezydent Żuk zorganizował konferencję prasową.

„Uchwalenie studium było wstrzymywane ze względu na emocje i spory toczące się niemal wyłącznie wokół Górek Czechowskich. Teren górek to około 1 proc. terenu objętego studium. Jednym słowem dyskutujemy o obszarze miasta blokując procedowanie studium dotyczącego całego miasta” – mówił.

Wspomniał także, że otrzymuje wiele apeli o uchwalenie aktualnego studium, ponieważ jego brak blokuje nowe inwestycje, które wymagają planu miejscowego. Argumentował również, że uchwalenie studium pozwoli zabezpieczyć teren Górek Czechowskich przed zabudową w ramach Lex Deweloper.

Trudno nie odebrać tych słów jako oskarżenia mieszkańców – którzy nie zgadzają się na wizję zabudowy proponowaną przez prezydenta i starają się opóźnić czas głosowania nad studium – o torpedowanie ważnych inwestycji.

Żuk wspomniał także o referendum, w którym frekwencja wyniosła 12,91 proc. – zbyt niska, aby jego wynik był wiążący. W referendach lokalnych wymagane jest bowiem 30 proc. W związku z tym, zdaniem prezydenta, decyzja o przyszłości górek leży w rękach prezydenta i radnych. Prezydent nie wspomniał jednak o wyniku tego nieważnego referendum. Był on niekorzystny dla forsowanej w projekcie studium wizji – nie dla zabudowy mieszkaniowej na 1/3 powierzchni górek powiedziało 22 708 osób, czyli 67,7 proc. głosujących.

Kompromis wg Żuka

Konferencja miała jednak przede wszystkim na celu zaprezentowanie ostatecznej wersji projektu studium – nie było ono bowiem dostępne na BIP-ie Urzędu Miasta. Zdaniem prezydenta ta wersja jest „kompromisem” – ograniczono bowiem o 5 hektarów obszar możliwej zabudowy. W zamian za korzystne dla siebie zapisy w studium deweloper zgodził się sprzedać miastu pozostałą część górek za 1 zł oraz za 10 mln zł „wybudować naturalistyczny park”.

W stosunku do propozycji z referendum deweloper dokonał tylko niewielkiego ustępstwa: stracił funkcję mieszkalną na jednej z mniejszych wysoczyzn (może tam jednak wybudować obiekty sportowo-rekreacyjne), a na innej wysoczyźnie, oprócz mieszkaniówki, zrealizowany ma zostać obiekt oświatowy.

Rysunki planów dewelopera i rysunki studium: wersja z 2018 i 2019 roku
Il.: OKO.press, źródło materiałów: BIP Lublin, strona internetowa TBV

„Dla nas to nie jest żaden kompromis” – komentuje konferencję Paulina Zarębska-Denysiuk z Lubelskiego Ruchu Miejskiego. Szymon Furmaniak wyraża się ostrzej: „To, co usłyszeliśmy z ust prezydenta i innych członków konferencji to skandal. (…) Nie można inaczej określić zignorowania 4 tysięcy uwag mieszkańców i rekomendacji uczestników panelu antysmogowego, według których górki powinny być w 100 proc. zielone”.

Aktywiści ostro krytykują wybór terminu

Pośpieszne głosowanie nad studium to fatalny pomysł. Studium to bowiem najważniejszy dokument strategiczny opisujący stan zagospodarowania, definiujący wytyczne i określający ramy rozwoju (w tym zabudowy i ochrony zabytków oraz przyrody) całej gminy.

W kontekście specustawy mieszkaniowej (tzw. Lex Deweloper) studium nabrało jeszcze większego znaczenia, ponieważ projekty mieszkaniowe realizowane w ramach tej ustawy mogą ignorować zapisy planów miejscowych, ale ze studium muszą być zgodne.

W sytuacji Lublina, gdy projekt wywołuje tak silny sprzeciw mieszkańców, gdy w trakcie opracowania są analizy przyrodnicze, a wreszcie, gdy radni mają tylko parę dni na zapoznanie się z katalogiem uwag i zaktualizowanym projektem, bardzo łatwo o wadliwe i często nieodwracalne decyzje.

Andrzej Filipowicz, koordynator Lubelskiego Alarmu Smogowego i Porozumienia Obrony Lublina, o piątkowej konferencji mówi ostro:

„poczułem się, jak w dniu ogłoszenia dekretu o wprowadzeniu stanu wojennego”.

Sarkastycznie dodaje także, nawiązując do roli terenów zielonych w ograniczaniu skutków katastrofy klimatycznej: „Nie pozostaje nam nic innego, jak uzbroić się w pirometry [przyrządy do mierzenia temperatury – przyp. red.] i proklamować powstanie”.

Sławomir Pawłowski, również z Lubelskiego Alarmu Smogowego i Porozumienia Obrony Lublina:

”Wszystkie wyłożenia, konsultacje oraz planowane głosowanie organizowane są w okresach najmniej odpowiednich dla mieszkańców (święta, dni wolne, wakacje itp.) co narzuca wniosek, że Urząd Miast jest jak najmniej zainteresowany ich uczestnictwem w projekcie”.

„Uchwalanie Studium przeprowadzane jest w niezwykłym i niezrozumiałym pośpiechu, jeszcze przed zakończeniem aktualnej inwentaryzacji wartości Górek Czechowskich przygotowywanej przez naukowców, której to wynik ma być znany jesienią” – dodaje.

Decyzja zaskakuje naukowców

Nagła wiadomość o głosowaniu nad studium jeszcze przed wakacjami jest zaskoczeniem również dla dr hab. Ewy Trzaskowskiej, jednej z koordynatorek Raportu z inwentaryzacji przyrodniczej Górek Czechowskich.

„Wraz z zespołem 14 badaczy różnych dyscyplin, reprezentujących różne ośrodki naukowe pracujemy nad raportem i waloryzacją przyrodniczą 3 wąwozów, w tym Górek Czechowskich. Projekt powstaje ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.

Do tej pory opublikowana została inwentaryzacja przyrodnicza, kolejne badania obejmujące okres wiosenny zostały ukończone i w tym momencie przystąpiliśmy do prac nad waloryzacją, czyli stworzeniem wytycznych dla potencjalnego zagospodarowania wąwozów: Zimne Doły, Lipnik i Górki Czechowskie. Zostanie on prawdopodobnie opublikowany we wrześniu.

Byłam przekonana, że głosowanie nad przyjęciem projektu studium zostanie wstrzymane do tego czasu, zwłaszcza, że nasz dokument powstaje przy współpracy z urzędem miasta Lublina.

Do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska o przyznanie środków na badania wystąpiło Biuro Rewitalizacji Urzędu Miejskiego, który już od kilku lat zajmuje się tematyką ochrony suchych dolin i wąwozów w Lublinie. Podejmowanie decyzji w sprawie górek wcześniej, przed ostatecznymi wynikami naszych analiz, jest dla mnie niezrozumiałe, może to bowiem spowodować zniszczenia, które będą nieodwracalne. Pośpiech wydaje mi się niepotrzebny. To przecież kwestia 2-3 miesięcy”.

Niedowracalne zniszczenia

„Podczas budowy dochodzi do niszczenia gleby: wprowadzony na budowę ciężki sprzęt ubija ziemię, a to powoduje, że zmniejsza się jego retencja wody.

Prowadząc badania w innym miejscu zauważyliśmy z zespołem współpracowników, że tam, gdzie ziemia jest wysypywana w formach wąwozowych i gdzie naturalna struktura została całkowicie zmieniona, retencja wody jest bardzo mała.

Obawiam się więc, że prace prowadzone podczas zabudowy Górek Czechowskich, również mogą zaszkodzić retencji wody. Mam wrażenie, że brakuje świadomości, że gdy przesypiemy ziemię i nawet pokryjemy ją trawnikiem, działa już ona inaczej.

Kolejny problem dotyczy flory i fauny. Gdy podczas prac ziemnych przesypuje się warstwy ziemi, niszczy się zwierzęta i rośliny, które tam występują. Każda budowa może unicestwić zwierzęta – duże zwierzęta uciekają, a małe zwierzęta przemieszczają się na niewielkie odległości i mogą całkowicie wyginąć. Istnieje ogromne ryzyko, że po takich pracach zginie chomik a nie przemyślana zmiana zagospodarowania spowoduje, że ptaki mogą całkowicie się wyprowadzić z górek, a nawet z Lublina”.

Klin przewietrzania Lublina

Jest też kwestia przewietrzania Lublina, który cierpi z powodu smogu.

„W naszym zespole jest prof. Michał Kaszewski, który buduje model przewietrzania tego terenu. Dopiero wyniki symulacji pozwolą odpowiedzieć czy potencjalna zabudowa górek nie zaszkodzi przewietrzaniu”.

Dotychczasowe opracowania wskazują istotną funkcję górek w przewietrzaniu miasta. W projekcie Planu Adaptacji do zmian klimatu Miasta Lublina do roku 2030 czytamy: „Szczególnie wartościowym przyrodniczo obszarem jest rejon dawnego poligonu, czyli Górki Czechowskie, cenne ze względu na występujące tam gatunki ptaków oraz chronione gatunki motyli i gadów.

Jednocześnie jest to klin obszaru niezabudowanego docierający niemal do centrum miasta”.

We wskazaniach czytamy, że sugerowana jest: „Ochrona obszarów generowania świeżego/chłodnego powietrza, korytarzy wentylacji na obszarach miasta” poprzez m.in.: „niedopuszczanie do lokalizacji przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko, ograniczenie uszczelniania podłoża gruntowego, utrzymanie maksymalnego udziału powierzchni biologicznie czynnej, pokrytej zielenią lub wodami, eliminację istniejących i niedopuszczanie do wprowadzania nowych barier utrudniających swobodny przepływ powietrza na terenach tworzących system przewietrzania miasta”.

Wniosek, że teren Górek Czechowskich jest niezwykle cenny nie tylko ze względu na walory przyrodniczo-rekreacyjne, ale też jako teren mogący łagodzić konsekwencje kryzysu klimatycznego, nie jest szczególnie trudny do wyciągnięcia.

Dlaczego miasto nie wstrzymuje głosowania do czasu poznania szczegółowych wytycznych potencjalnego zagospodarowania, tak, aby nie zagrozić przewietrzaniu miasta? Na to pytanie nie znaleźliśmy odpowiedzi.

Możliwe, że część górek można zabudować

„Wąwozy i suche doliny w Lublinie w tym i Górki Czechowskie to bardzo specyficzne ekosystemy” – kontynuuje prof. Trzaskowska. „Celem naszego opracowania jest określenie w jaki sposób można weń bezpiecznie ingerować. Możliwe, że część terenu można zabudować, ale trzeba dokładnie określić: lokalizację budynków, gęstość zabudowy i jej wysokość, zastrzec szczegółowe rozwiązania i sposoby prowadzenia prac, może nawet opisać jak przeprowadzać roboty gruntowe, na ile zabetonowanej powierzchni możemy sobie pozwolić, gdzie nie można wjechać ciężkim sprzętem, aby nie uruchomić procesów erozyjnych, gdzie można lokalizować drogi dojazdowe, etc. Myślę, że bez tych analiz wszyscy będziemy mądrzy po szkodzie”.

Górki Czechowskie, stanowiące 1 proc. powierzchni objętej studium,  jak w soczewce skupia także problemy polskiej urbanistyki i jej dyskusyjne priorytety. Czy rzeczywiście bowiem kolejna zabudowa mieszkaniowa jest cenniejsza od zachowania naturalnego terenu? Czy interes prywatnego właściciela jest ważniejszy od interesu tysięcy mieszkańców?

  • Kolejne wersje studium od 2017 r. Urząd kontra obywatele

    Kolejne wersje studium. Urząd kontra obywatele

    Spór o zapisy o Górkacj Czechowskich w studium trwa od 2017 roku, gdy opublikowano pierwszą wersję projektu z wyznaczonymi obszaraami pod zabudowę mieszkaniową. Do urzędu spłynęły tysiące uwag. Sprzeciw wobec zabudowy górek wyraził m.in. Lubelski Alarm Przeciwsmogowy, Przewodniczący Rady Dzielnicy Tatary, Zarząd Dzielnicy Czechów Południowy oraz tysiące mieszkańców.

    Zbiór uwag w większości składa się z wniosków o zakaz realizacji zabudowy mieszkaniowej na górkach. Oraz odpowiedzi wydziału, który ich nie uwzględnił.

    W 2018 roku projekt zostaje zaktualizowany i ponownie wyłożony. Po raz kolejny spływają tysiące uwag od mieszkańców i aktywistów. Pomimo tego, że wyłożenie nastąpiło ponad rok temu (21.03-23.04.2018 r.), uwag tych nie rozpatrzono aż do ubiegłego piątku, a przynajmniej taką informację można było znaleźć na stronie BIP.

    Wykaz uwag złożonych po II wyłożeniu (2018); zrzut ekranu wykonany przed 21.06.2019, kiedy, po ponad roku od zgłoszenia uwag, umieszczono ich wykaz
    Wykaz uwag złożonych po II wyłożeniu (2018); zrzut ekranu wykonany przed 21.06.2019, kiedy, po ponad roku od zgłoszenia uwag, umieszczono ich wykaz

    Panel obywatelski jak kwiatek do kożucha

    W 2018 roku miasto zorganizowało Panel Obywatelski, którego celem była odpowiedź na pytanie: „Co zrobić, aby oddychać czystym powietrzem?”. Wśród rekomendacji znajdujemy:

    „Pełna ochrona przed zabudową kubaturową całego obszaru Górek Czechowskich jako naturalnych płuc i filtra antysmogowego dzielnicy Czechów Południowy oraz innych części Lublina”.

    W odpowiedzi urzędu miasta odnajdujemy charakterystyczny dla komunikacji prezydenta z mieszkańcami tok rozumowania. Czytamy bowiem: „Ochrona terenu Górek Czechowskich przed pełną zabudową, proponowana w rekomendacjach nie jest możliwa do zrealizowania, ponieważ obszar ten jest już częściowo zabudowany. W ostatnich latach powstały już osiedla domków jednorodzinnych oraz bloków”.

    To prawda, ale to nie znaczy, że nie można chronić tego, co zostało – czyli większości terenu Górek Czechowskich.

    Dalej: „Górki Czechowskie nie są i nigdy nie były własnością Miasta. Obecny właściciel informował opinię publiczną o tym, że nie zamierza sprzedać tego terenu. Zapisy obecnie funkcjonującego Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla tej części miasta, nakazują pozostawienie zdecydowanej większości Górek jako terenu zielonego, ale dopuszczają również zabudowę kubaturową części terenu (usługi, infrastruktura sportowa, mieszkania). Zmiana zapisów Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego skutkowałaby spadkiem wartości terenu i roszczeniem odszkodowania ze strony właściciela, które miałoby wypłacić Miasto Lublin”.

    Jest kilka kwestii, które rzeczywiście są niekorzystne dla postulatów obrońców górek. Nie oznaczają one jednak konieczności dopuszczenia intensywnej zabudowy mieszkaniowej. Prześledźmy historię:

    • w 2000 roku Agencja Mienia Wojskowego sprzedała teren prywatnemu inwestorowi – Echo Investment; wcześniej próbowała zbyć górki miastu, prezydentem był wówczas Andrzej Pruszkowski z PiS; studium z tego czasu (aktualne do dziś) nie pozwalało na zabudowę górek, więc właściciel nie miał oficjalnych przesłanek, aby sądzić, że kiedykolwiek wybuduje na górkach coś więcej, niż urządzenia służące rekreacji;
    •  w 2005 roku (również podczas kadencji Pruszkowskiego) uchwalono nowy plan miejscowy (czyli szczegółowe wytyczne dotyczące możliwej zabudowy), niezgodny ze studium – ten dokument zezwolił na zabudowę części górek, głównie na cele rekreacyjno-sportowe, w niewielkiej części na usługi i mieszkania; od tego czasu rzeczywiście można mówić o potencjalnym prawie do odszkodowania, gdyby miasto próbowało zmienić wytyczne dla górek na niekorzyść właściciela utrudniając zabudowę kubaturową;
    • w 2010 roku (prezydentem od 2006 do 2010 był Adam Wasilewski z PO, Krzysztof Żuk został prezydentem w listopadzie tamtego roku) rada miasta podjęła decyzję o podjęciu prac nad nowym studium;
    • w 2016 roku Górki Czechowskie kupił lubelski deweloper TBV i rozpoczął rozmowy w sprawie uzyskania zgody na realizację zabudowy mieszkaniowej na ok 1/3 terenów górek, kupując teren nie miał jednak pewności, że mu się to uda, istniejący plan miejscowy pozwalał wyłącznie na zabudowę usługową – rzeczywiście więc mógłby żądać odszkodowania, gdyby dokumenty planistyczne odebrały mu prawo do realizowania tego, co widnieje w planie miejscowym. Inwestor nie ma jednak żadnych podstaw formalnych, aby wymagać zmiany dopuszczającej większą intensywność zabudowy lub zmianę jej funkcji.

    Rysunek planu miejscowego uchwalonego w 2015 roku
    Rysunek planu miejscowego uchwalonego w 2015 roku; il.: OKO.press na podstawie materiałów z BIP Lublin

    „To jest pana jednostkowa, subiektywna opinia” – urząd odpowiada na uwagi mieszkańców

    O czym już wspominaliśmy, po każdym z wyłożeń do publicznego wglądu, wszyscy zainteresowani zapisami studium, w tym mieszkańcy, mają prawo do zgłoszenia uwag. Urzędnicy nie mają jednak obowiązku ich uwzględniać. Brak jakiegokolwiek przepisu nakazującego respektowanie woli mieszkańców (za wyjątkiem referendum o frekwencji minimum 30 proc.) jest podnoszoną przez ruchy miejskie od lat wadą polskiego planowania przestrzennego. W Lublinie możemy się przekonać, jakie są konsekwencje. Do kosza wyrzucono tam bowiem tysiące uwag, które nie były zgodne z proponowaną przez urzędników koncepcją dotyczącą górek.

    Lektura uwag i odpowiedzi urzędu jest zarazem fascynująca i frustrująca. Poniżej kilka przykładów.

    2017 rok, pierwsze wyłożenie projektu studium

    Na uwagę mieszkańca treści „Górki Czechowskie winny być Zespołem Krajobrazowo–Przyrodniczym bez jakiejkolwiek zabudowy mieszkaniowej” odpowiedź brzmi: „W projekcie Studium zaplanowano utworzenie na Górkach Czechowskich Zespołu Przyrodniczo–Krajobrazowego o dużej powierzchni – w tym zakresie uwaga jest uwzględniona. Uwaga nieuwzględniona w zakresie dotyczącym wycofania możliwości zabudowy mieszkaniowej, ponieważ w obowiązującym planie miejscowym już taka możliwość istnieje”.

    To prawda, istnieje, ale na 30 proc. najmniejszego z 4 terenów przeznaczonych pod jakąkolwiek zabudowę (głównie usługi o funkcji rekreacyjno-sportowej). Wystarczy spojrzeć na zaprezentowany wyżej rysunek planu miejscowego.

    Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że powód oddalenia uwagi mieszkańca jest tylko formalnym wybiegiem. Problem jednak w tym, że bez echa przechodzi zasadniczy postulat, którym jest uchronienie jak największej części górek (a najlepiej całości) przed intensywną zabudową. Podobnych uwag były tysiące. Żadna nie została uwzględniona.

    2018 rok, drugie wyłożenie projektu studium

    Tutaj lektura odpowiedzi jest równie pasjonująca. Do odpowiedzi mówiących o nieadekwatności studium do zapisów planu dochodzi nowa strategia, powołanie się na autorytet:

    „Mapa kierunkowa projektu Studium została zamieszczona w materiałach szkoleniowych Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju (…). Negatywna ocena zawarta w uwadze pozostaje w sprzeczności z materiałami szkoleniowymi Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju”.

    Wypada nam pogratulować urzędnikom stawiania za wzór ministerstwa, które słynie z wadliwych rozwiązań – np Lex Deweloper.

    Jeszcze jeden przykład: Przewodniczący Zarządu Dzielnicy Czechów Południowy w imieniu rady postuluje, aby „przeznaczenie terenów na Górkach Czechowskich było zgodne z zapisem obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego”.

    To mniej radykalna propozycja – plan miejscowy dopuszcza bowiem zabudowę, ale rekreacyjno-sportową z niewielkim udziałem usług i mieszkań. Urząd odpowiada:

    „Uwaga nieuwzględniona. Obowiązujący na terenie Górek Czechowskich plan miejscowy (…) od ponad 10 lat obowiązywania został zrealizowany jedynie w znikomej części (…). Nie doszło do utworzenia rezerwatu, nie zrealizowano terenów usługowych, sportowych ani mieszkaniowych, nie nastąpiło wzmocnienie funkcji przyrodniczych, ale raczej ich degradacja.(…) Analiza ta wykazała, że najlepszą i najskuteczniejszą formą ochrony Górek będzie Zespół Przyrodniczo–Krajobrazowy, a proponowanie na fragmencie terenu Górek ochrony rezerwatowej było błędem i stało się prawdopodobnie przyczyną niezrealizowania żadnej formy ochrony tego terenu.

    Przyjęcie uwagi złożonej w przytoczonej formie oznaczałoby (…) utrwalenie stanu istniejącego, a nie jest to stan ani pożądany, ani dla mieszkańców korzystny – z tego względu uwaga nie powinna zostać uwzględniona”.

    W tym długim wyjaśnieniu urzędnicy skupili się na formie ochrony przyrody: w planie miejscowym jest bowiem mowa o rezerwacie (bardziej restrykcyjna ochrona), a urzędnicy doszli do wniosku, że nazbyt blokuje ona zagospodarowywanie terenów zielonych, stąd propozycja zmiany na zespół przyrodniczo-krajobrazowy (mniej restrykcyjna ochrona). W kontekście planów zabudowy części górek to, czy pozostała część będzie rezerwatem czy zespołem, ma znaczenie drugorzędne. Kolejny sprytny sposób na dobrze uargumentowane odrzucenie postulatu mieszkańców.

    Wśród uwag znajdziemy również takie – jest ich zdecydowana mniejszość – które wyrażają entuzjazm dla zabudowy górek:

    „Wnioskuję o wprowadzenie zapisów UMOŻLIWIAJĄCYCH zabudowę wielorodzinną oraz obiektów usługowych, handlowych oraz sportowych na wierzchowinach Górek Czechowskich”.

    Urząd nareszcie ma okazję odpowiedzieć pozytywnie: „Uwaga uwzględniona. W uwadze wyrażono akceptację rozwiązań przyjętych w projekcie Studium, zatem uwzględnienie tej uwagi nie wymaga wprowadzenia zmian w projekcie”.

    Wisieńką na torcie, która dobrze ilustruje stosunek władz do woli mieszkańców, jest odpowiedź na poniższą uwagę: „Wnoszę o wprowadzenie zapisów uniemożliwiających zabudowę wielorodzinną na wierzchowinach Górek Czechowskich”.

    Odpowiedź: „Projekt uzyskał stosowne uzgodnienia i opinie wszystkich organów, instytucji i jednostek uprawnionych do uzgadniania projektów planistycznych natomiast w uwadze nie podano żadnej, rzeczowej argumentacji uzasadniającej wprowadzenie takiego zakazu – jest to indywidualny, subiektywny pogląd wnoszącego uwagę. Z tego powodu uwaga nie mogła zostać uwzględniona”.

    Ten indywidualny, subiektywny pogląd wyraziły jednak tysiące osób. Ich zdanie nie ma jednak znaczenia dla urzędu. Co więcej, wiążące dla urzędu są wyłącznie uzgodnienia z kilkoma urzędami, reszta instytucji wyłącznie opiniuje projekt, a opinii urząd uwzględniać nie musi.

    Tak było np z opinią Miejskiej Komisji Architektoniczno-Urbanistycznej, której przewodniczącym był wtedy jeszcze Stanisław Lichota. Stanowisko to niebawem stracił. Opinia jest krytyczna wobec pomysłu dopuszczenia zabudowy mieszkaniowe na Górkach Czechowskich.

    „Poważnym problemem projektu jest prawdopodobnie wielokrotnie nadmierna w stosunku do potrzeb oferta nowej, głównie mieszkaniowej, zabudowy, co prowadzi do niszczenia potencjałów rozwojowych, chaosu zabudowy, jej rozproszenia, nadmiernych kosztów budowy i eksploatacji infrastruktury i in. […]

    Szczególnym przykładem negatywnych skutków dla podstawowych zasad urbanistyki wyznaczających odpowiednie standardy życia w mieście, jest propozycja radykalnej zmiany planowanej funkcji byłego poligonu na Czechowie” – napisała w uwagach Komisja.

Kolejny list otwarty

Sprzeciwiający się zabudowie na terenie Górek Czechowskich przygotowali wczoraj (23.06.2019) list otwarty.

Autorka tego tekstu również go podpisała, ponieważ po analizie dostępnych dokumentów i próbie rozmowy zarówno z urzędem (rzeczniczka, która uchylała się od odpowiedzi), projektantem zabudowy na górkach (nie miał czasu), jak i aktywistami oraz naukowcami, jest przekonana, że

proces podejmowania decyzji dotyczącej Górek Czechowskich znacząco odbiega od idei wypracowywania konsensusu w planowaniu przestrzennym, a skutki mogą być dla mieszkanek i mieszkańców Lublina po prostu groźne.

Aktywiści piszą m.in to: „Jesteśmy przekonani, że zgoda władz miasta na zabudowę terenu Górek Czechowskich będzie ewidentnym zlekceważeniem potrzeb społecznych oraz dobra Mieszkańców. Stanie się także niechlubnym przykładem złamania zasad etycznych wynikających z umowy społecznej: współpracy, zaufania i działania przede wszystkim na rzecz Wspólnoty, a nie partykularnego interesu.

W związku z tym apelujemy do Rady Miasta Lublin o zagłosowanie za tymi wartościami i nie przeciw Mieszkańcom, których reprezentują”.

  • Przeczytaj całość listu otwartego podpisanego przez ponad 250 osób – intelektualistów, ludzi kultury, aktywistów, mieszkańców

    List otwarty w sprawie Górek Czechowskich w Lublinie

    Prezydent Miasta Lublin, Rada Miasta, Mieszkańcy Lublina

    W obliczu szokującej i zupełnie niezrozumiałej decyzji Prezydenta Miasta w sprawie zmiany Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz dopuszczenia na terenie Górek Czechowskich inwestycji bezpowrotnie degradującej ten teren, wyrażamy swój zdecydowany sprzeciw wobec powyższych działań.

    Pisząc o Górkach Czechowskich, Mieszkańcy, dla których ważne jest ocalenie tego bezcennego terenu, wielokrotnie już powoływali się na szereg naukowych opracowań oraz ekspertyz biologów, klimatologów, planistów i urbanistów (np. prof. Bogusława Kaszewskiego z Zakładu Meteorologii i Klimatologii UMCS, dra hab. Tadeusza Chmielewskiego z UMCS), a także inwentaryzacje oraz opinie i uzgodnienia Krajowej oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

    Nie będziemy zatem po raz kolejny przypominać walorów przyrodniczych Górek Czechowskich oraz ich szczególnej roli w perspektywie zbliżającej się nieuchronnie katastrofy klimatycznej. Tym razem chcemy przypomnieć o czymś równie ważnym, a mianowicie o demokracji lokalnej, do której obóz polityczny Prezydenta Lublina tak często się odwołuje i którą niewątpliwie się szczyci. Pytamy więc, gdzie podziewa się idea demokracji i działania na rzecz Mieszkańców w przypadku Górek Czechowskich? Jak mają się deklaracje i składane przez władze miasta obietnice do ich praktycznej realizacji?

    Kwestia zabudowy Górek Czechowskich była już konsultowana z Mieszkańcami czterokrotnie: podczas dwóch wyłożeń Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, w specjalnie zorganizowanym panelu obywatelskim oraz podczas pierwszego referendum lokalnego. Za każdym razem opinia Mieszkańców w sprawie proponowanych zmian na tym terenie była negatywna, a uwagi i rekomendacje wyraźnie mówiły o pozostawieniu Górek Czechowskich jako korytarza napowietrzającego miasto.

    Jak zatem My, Mieszkańcy, mamy rozumieć obecną sytuację? Czy tysiące głosów przeciwko zabudowie oddanych podczas dwóch wyłożeń Studium (ok. 2 tys. podczas pierwszego wyłożenia i co najmniej kilkanaście tys. przy drugim), rekomendacje panelu obywatelskiego (którego ustalenia, wg publicznie złożonej obietnicy Prezydenta, miały zostać wprowadzone w życie) oraz niemal 23 tys. głosów Mieszkańców oddanych w referendum przeciwko propozycji tzw. „parku” i zmianie przeznaczenia tego terenu – dla władz miasta nie znaczą zupełnie nic? Czy te wszystkie głosy sprzeciwu są nieważne w konfrontacji z interesem prywatnego dewelopera?

    Czy naprawdę na tym – w rozumieniu władz miasta – polega urzeczywistnienie zasad demokracji obywatelskiej? Czy to, z czym mamy obecnie do czynienia, to upodmiotowienie mieszkańców i realne (a nie pozorne) włączenie ich w procesy podejmowania decyzji? Czy poważnym traktowaniem można nazwać usilne przekonywanie swoich wyborców i chlebodawców, że zabudowa 25% (zamiast 30%) obszaru Górek Czechowskich to korzystny i dobry kompromis?

    Z całym szacunkiem, ale odpowiedź na te pytania jest jednoznaczna i brzmi: NIE. Działania Prezydenta Lublina w tej sprawie nie mają nic wspólnego ani z poważnym i podmiotowym traktowaniem głosu Mieszkańców, ani z ideą rzeczywistej i realnej partycypacji, ani z demokracją obywatelską. Są natomiast powielaniem najgorszych wzorów i standardów pseudodemokracji i działań pozornych, od których przedstawiciele partii mającej większość w lubelskiej Radzie Miasta tak często i ochoczo się odżegnują, komentując działania realizowane przez ich głównych politycznych oponentów. Jak zatem My, Mieszkańcy mamy to rozumieć? Podwójna moralność? Czyżby rzeczywiście „punkt widzenia zależał od punktu siedzenia”? Czyżby demokracja miała polegać przede wszystkim na słuchaniu głosów silniejszych (w tym wypadku prywatnego developera) i lekceważeniu głosów „zwykłych” Mieszkańców?

    Przypominamy zatem. Demokracja to nie tylko odbywające się co kilka lat wybory, po których można zapomnieć o Wyborcy lub, co gorsza, jedynie udawać, że władza liczy się z jego zdaniem i głosem. To nie tylko sporadyczny akt głosowania, po którym, uzyskawszy co chcemy, możemy dalej robić „swoje” bez zwracania uwagi na społeczne potrzeby. Rzeczywista demokracja obywatelska nie polega na tworzeniu iluzji społecznego udziału w procesie podejmowania decyzji. Samo dopuszczenie do udziału w decydowaniu poprzez stworzenie (pozornej) możliwości wypowiedzi, a następnie bezpardonowe lekceważenie postulatów społecznych nie ma nic wspólnego z demokratycznym społeczeństwem obywatelskim.

    Prawdziwa demokracja obywatelska to codzienny szacunek dla Mieszkańców, liczenie się z ich głosem oraz poważne podmiotowe traktowanie. To konsultacje, które nie są nic nie znaczącą „wydmuszką”, ale prowadzą do rzeczywistego uwzględnienia i realizacji ich wyników. To wreszcie władze, które nie są rzecznikiem prywatnych interesów, tylko stoją „murem” za Mieszkańcami i dobrem wspólnym.

    Niestety, w ostatnim czasie standardy naszego miasta zmierzają w kierunku przeciwnym, dalekim od oficjalnie deklarowanego. Zamiast realnego odpowiadania na potrzeby i postulaty społeczne mamy do czynienia z festiwalem „niemocy” pod hasłem „nie da się”. Rozwiązania niekorzystne dla Mieszkańców oraz ekosystemu, w którym funkcjonują, przedstawia się jako „kompromisowe”. Lekceważy się oczywiste fakty, dane, ekspertyzy naukowe, a także wielokrotnie wyrażaną wolę Mieszkańców (nierzadko ich przy tym deprecjonując). Z punktu widzenia standardów demokratycznych i partycypacyjnych, do których aspirują władze Lublina, jest to po prostu niedopuszczalne.

    Patrzymy na to z tym większym zdumieniem, że to właśnie obóz polityczny obecnego Prezydenta Lublina mianuje się naczelnym obrońcą praw i wartości demokratycznych w Polsce, niejednokrotnie podkreślając rolę i znaczenie dobra wspólnego i społeczeństwa obywatelskiego.

    Podejmując w najbliższych dniach decyzję w sprawie bezpowrotnego zniszczenia bezcennego ekosystemu Górek Czechowskich (chronionych wieloma dyrektywami ochronnymi), proszę pamiętać, że nie jest to już wyłącznie sprawa lokalna. W kwietniu br. krytyczne stanowisko wobec działań władz Miasta w tym zakresie przyjął Kongres Ruchów Miejskich, temat ten podejmowany był także przez ogólnopolskie media (m.in. kilkakrotnie przez oko.press). To co dzieje się obecnie w Lublinie staje się symbolem walki Mieszkańców o prawo do miasta, w którym żyją, o poszanowanie podstawowych praw i wolności gwarantowanych przez Konstytucję RP, w tym przede wszystkim jej art. 74:

    „1. Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.
    2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych. (…)
    4. Władze publiczne wspierają działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska.”

    Jesteśmy przekonani, że zgoda władz miasta na zabudowę terenu Górek Czechowskich będzie ewidentnym zlekceważeniem potrzeb społecznych oraz dobra Mieszkańców. Stanie się także niechlubnym przykładem złamania zasad etycznych wynikających z umowy społecznej: współpracy, zaufania i działania przede wszystkim na rzecz Wspólnoty, a nie partykularnego interesu. W związku z tym apelujemy do Rady Miasta Lublin o zagłosowanie za tymi wartościami i nie przeciw Mieszkańcom, których reprezentują.

    Mieszkańcy i Sympatycy Lublina
    Pod listem podpisali się (257 osób na dzień 25.06):
    dr Agnieszka Ziętek, wykładowca akademicki, UMCS
    dr Rafał Czekaj, nauczyciel akademicki, UMCS
    dr hab. Andrzej Kapusta, prof. UMCS
    dr Teresa Klimowicz, Stowarzyszenie Studnia Pamięci
    dr Marcin Krawczyk, nauczyciel akademicki, UMCS
    dr hab. Tomasz Kitliński, wykładowca akademicki, UMCS, aktywista, społecznik
    dr hab. sztuki, Dobrosław Bagiński, em. prof. nz
    dr hab. Paweł Leszkowicz, prof. Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu,
    kurator sztuki
    dr hab. Joanna Wowrzeczka, Uniwersytet Śląski, Wydział Artystyczny, radna
    Rady Miejskiej Cieszyna
    dr hab. Paweł Możdżyński, socjolog, Uniwersytet Warszawski
    dr Tomasz Załuski, historyk sztuki i filozof, Uniwersytet Łódzki
    dr hab. Magda Ujma, historyczka sztuki, kuratorka wystaw sztuki współczesne
    dr Tomasz Kalbarczyk, aktywista
    dr Marek Poniatowski, ekonomia
    dr Przemysław Pluciński, wykładowca akademicki
    prof. dr hab. Dariusz Kowalski, nauczyciel akademicki
    dr Adam Ostolski, Instytut Socjologii, Uniwersytet Warszawski
    dr hab. Paweł Sikora, wykładowca UMCS
    prof. zw. Andrzej Nafalski, nauczyciel akademicki
    dr hab. Krystyna Stachura, biolog
    dr Paulina Zarębska-Denysiuk, aktywistka
    prof. Justyna Kostkowska, literaturoznawca
    dr hab. Piotr Celiński, UMCS
    prof. Tadeusz Chmielewski, Uniwersytet Przyrodniczy
    dr Joanna Świderska, wykładowca akademicki
    prof. dr hab. Waldemar Wójcik, nauczyciel akademicki
    dr Paweł Kuczyński, lekarz
    dr Anna Bury, lekarz
    dr Matylda Bojar, wykładowca, adiunkt
    dr Paweł Bury, lekarz
    Karol Sowiński, doktor nauk farmaceutycznych
    Magdalena Długosz, Lubelski Ruch Miejski
    Anna Bakiera, Instytut Sztuki w Przestrzeni Publicznej
    Cezary Hunkiewicz, Europejska Fundacja Kultury Miejskiej
    Magdalena Zając, pilot wycieczek, przewodnik miejski
    Jakub Chmielewski, pracownik naukowy w Państwowym Muzeum na Majdanku
    Agnieszka Sewruk, nauczyciel
    Wioletta Wejman, kulturoznawczyni, dokumentalistka
    Beata Bińko, redaktorka
    Weronika Król, grafik
    Marcin Cybulak, architekt
    Sławomir Pawłowski, inżynier
    Joanna Opalińska, muzyk
    Kamil Malinowski psycholog
    Katarzyna Dudziak, pedagog, mediator sądowy, tłumacz języka migowego
    Magdalena Wolanowska, ekonomistka, manager
    Jadwiga Dudziak księgowa, florysta, terapeuta zdjęciowy, senior
    Michał Wolny, edukator
    Danuta Jaroć, rzeczoznawca majątkowy
    Katarzyna Stefaniuk, adwokat
    Edyta Nowak, kulturoznawczyni, edukatorka
    Dominika Jarosz, pedagog, urzędnik, pasjonat kultury
    Jan Krzysztof Wasilewski, redaktor
    Katarzyna Stefaniuk, rehabilitant, fizjoterapeuta
    Paweł Stefaniuk, adwokat
    Barbara Michalec, nauczycielka
    Aleksandra Łysikowska, project manager
    Beata Pyza, artysta plastyk
    Ludomir Franczak, artysta
    Jacek Zalewski, dziennikarz, pisarz
    Anna Tustanowska-Stachura, biolog
    Adam Stachura, matematyk
    Marta Tarnowska, socjolożka
    Lidka Makowska, aktywistka ruchów miejskich
    Szymon Pietrasiewicz, Lubelski Ruch Miejski
    Szymon Furmaniak, radny dzielnicy Dziesiąta, bibliotekarz
    Franciszek Znamierowski, malarz
    Paweł Cegiełko, mieszkaniec osiedla Botanik, radca prawny
    Idalia Smyczyńska, projektantka, kilku.com
    Katarzyna Zabratańska, prezeska „Innej Fundacji”
    Agnieszka Wiśniewska, dziennikarka, Krytyka Polityczna
    Jan Ordyński, dziennikarz
    Anna Cieplak, animatora kultury, pisarka
    Paweł Hajncel, artysta, wielbiciel Lublina
    Ewa Kokoszycka, Inicjatywa Polska
    Alina Czyżewska, aktorka, aktywistka, watchdog
    Daniel Lipka, psycholog
    Jolanta Prochowicz, filozofka
    Kamila Kasprzak-Bartkowiak, aktywistka, Klub Krytyki Politycznej w
    Gnieźnie,Partia Razem
    Hanna Szukalska, architektka i dziennikarka OKO.press
    Iza Gawęcka, animatorka kulturalna, działaczka społeczna, aktywistka
    Wojciech Kłosowski, aktywista
    Patryk Kuś, animator kultury
    Michał Borucki, Krytyka Polityczna
    Ignacy Brees, Strajk Uczniowski
    Stanisława Fidor-Tatarczuk, radna dzielnicy Felin, architekt krajobrazu
    Anna Szcześniak, lekarz
    Aleksandra Korzeniowska, lekarz
    Irena Bzdoń, fryzjerka
    Maria Pudelska, inż.ogrodnik emerytka
    Ewa Mrożkiewicz- Zielińska, germanistka emerytka
    Magdalena Matyjaszek, radca prawny
    Waldemar Matyjaszek, mgr ekonomii
    Elżbieta Denys, mgr ekonomii emerytka
    Zofia Szewczyk, plastyk
    Weronika Samolińska, księgowa
    Anna Tustanowska-Stachura, biolog
    Michał Klementowski, dyrektor zarządzający
    Łukasz Fiuta, przewodnik turystyczny z tytułem „Przewodnik Inspiracji” i
    pilot wycieczek
    Monika Gądor, instruktor kulturalno oświatowy
    Tymoteusz Dębski, analityk
    Monika Krajewska- Wędzina, lekarz weterynarii
    Magdalena Segit-Krajewska, fizjoterapeuta
    Jerzy Janiszewski, dziennikarz radiowy
    Paweł Janiszewski, mgr turystyki
    Maciej Kozłowski, key account menedżer
    Agata Witkowska, przewodnik miejski, pilot wycieczek
    Karolina Zakrzewska-Szlychting, ekonomista
    Ewa Janiszewska, nauczyciel
    Miron Gorzelanny, emeryt
    Małgorzata Brzozowska, pedagog
    Agnieszka Lubomira Piotrowska, tłumaczka
    Patrycja Chorągiewicz, ekonomista
    Justyna Chmiel, fizjoterapeuta
    Karol Wachowski, elektryk
    Marek Rybołowicz, dziennikarz prasowy
    Małgorzata Goławska, filolog romański, Kooperatywa Lubelska
    Marzena Stec, administrator kredytów hipotecznych
    Wojciech Kukier-operator CNC
    Milena Bury, architekt krajobrazu
    Ewa Wojnowska, historyk sztuki
    Paweł Wojnowski, ekonomista
    Elitsa Rikeva, projektantka graficzna
    Urszula Filipowicz, emerytowany nauczyciel wychowania przedszkolnego
    Andrzej Filipowicz, przedsiębiorca
    Agata Jackiewicz, nauczyciel
    Łukasz Jackiewicz, informatyk
    Katarzyna Michalik, bibliotekarz
    Jan Michalik, uczeń liceum
    Jadwiga Janaszek, emerytowany bibliotekarz
    Magdalena Kobylińska, nauczyciel
    Ewa Opieka, neurologopeda
    Dariusz Opieka, doradca samochodowy
    Danuta Kubejko, urbanista
    Agata Karewicz Gwiazda, artysta plastyk
    Stefan Janaszek, archiwista
    Justyna Włodarczyk, kierowca zawodowy
    Andrzej Mazur, ekonomista
    Katarzyna Kostkowska, politolog
    Natalia Jakimiuk, inżynier-projektant wnętrz
    Marcin Kowalczuk, inżynier, pracownik naukowy Politechniki Lubelskiej
    Marzena Szymkiewicz-Lewandowska, pracownik instytucji kulturalnej
    Malgorzata Garbalska, tłumaczka
    Marek Nawratowicz, pracownik instytucji kultury
    Izabela Stypuła, pracownik edukacji
    Jadwiga Szymkiewicz, emerytka
    Nikola Góral, studentka Wydziału Biologii i Biotechnologii UMCS
    Wiktoria Hryń, doktorantka, Zakład Ekologii, Wydział Biologii i
    Biotechnologii UMCS
    Kamila Piskorz, studentka politologii, Wydział Politologii UMCS
    Halina Szyłkajtis, specj.d/s ISO
    Elżbieta Najmoła, gospodyni domowa
    Bartłomiej Karolak, mgr turystyki i rekreacji, zawodowy koszykarz
    Marta Zbańska, projektantka, kostiumograf, artystka
    Janusz Bielecki, KOD
    Anna Korycińska, historyk sztuki
    Julia Wronikowska-Nunes, przewodniczka
    Krzysztof Mariusz Kantyka, animator kultury, pracownik sektora bankowego
    Michał Hoda, branża IT
    Klaudia Ołeszko, opiekun klienta
    Alina Lewicka-Strzok, filolog
    Igor Strzok, architekt
    Józef Bilski, historyk
    Adam Figurski, fototechnik
    Magdalena Szubielska, psycholog
    Radosław Bułtowicz, artysta sztuk wizualnych
    Magdalena Kisiała, aktorka i trenerka cyrkowa
    Agnieszka Wójcik, fizjoterapeuta
    Michał Wójcik, politolog
    Agata Komorowska, animator
    Dorota Szczęśniak-Stańczyk, lekarz medycyny
    Izabela Szymanek, emerytowana inżynier budownictwa
    Magdalena Jarzębkowska, doradca klienta
    Marta Sobolewska, społecznica lokalna, dzielnica Dziesiąta
    Anna Głowa, historyk sztuki
    Patrycja Caban, fotografka
    Krzysztof Przylicki, historyk sztuki
    Jakub Jaroć, ekonomista
    Tomasz Buczek, przyrodnik
    Tymek Buczek, przedsiębiorca
    Kasia Walczak, architekt wnętrz
    Agnieszka Walczak, kosmetolog
    Agata Buczek, studentka medycyny
    Anna Buczek, skrzypaczka
    Katarzyna Kuzia, architekt krajobrazu
    Elżbieta Pelińska, emerytka
    Monika Mielniczuk, lekarz stomatolog
    Marcin Mielniczuk, student
    Krzysztof Wiśniewski, przewodniczący zarządu dzielnicy „Czuby Południowe”
    Monika Kozicka Gradziuk, lek. wet. i inspektor weterynarii
    Antonina Pieluszczak, zielarz
    Aleksandra Pieluszczak, inżynier środowiska
    Anna Pieluszczak, pielęgniarka
    Iwona Kwiecińska, przewodnik turystyczny
    Marek Goździk, prawnik
    Katarzyna Goździk, grafik komputerowy
    Marek Ciostek, ochrona Solid Security
    Sylwia Kowalczyk, artystka, fotografka
    Andrzej Szczygielski, menadżer przemysłowy
    Marcin Opaliński, mgr inż. budownictwa
    Jakub Kwiatkowski, przedsiębiorca informatyk
    Ewa Kwiatkowska, psycholog
    Sławomir Pawłowski, inżynier
    Joanna Opalińska, muzyk
    Barbara Wójcik, nauczyciel
    Bogusław Opaliński, emerytowany mieszkaniec Czechowa
    Ewa-Monika Wójcik, architekt
    Patryk Wójcik, ekonomista
    Krystyna Sakowska, muzyk
    Grzegorz Szałas, trener sportowy
    Anna Mazuś, dyspozytor lotu
    Eliza Ceglarska, restaurator
    Andrzej Szczygielski, przedsiębiorca
    Roma Okońska, emerytowana księgowa
    Krystyna Wilczyńska, muzyk
    Roman Okoński, emerytowany nauczyciel
    Joanna Gałaś, nauczyciel
    Bożena Gałaś, nauczyciel
    Agnieszka Gałaś, instruktor tańca
    Kazimierz Gałaś, nauczyciel
    Olga Ewa Pawłowska, manager
    Teresa Opalińska, emerytowana mieszkanka Czechowa
    Adrian Janda, muzyk
    Artur Pawłowski, właściciel kwiaciarni
    Krzysztof Szczepański, muzyk
    Małgorzata Sobieszek, nauczyciel
    Krzysztof Sobieszek, operator kamery
    Małgorzata Jargiełło-Baszak, lekarz
    Marcin Wiliński, muzyk
    Bernadetta Janda, nauczyciel
    Kacper Galant, student
    Gabriela Galant, student
    Justyna Galant-Ignasiak, nauczyciel
    Katarzyna Galant, stomatolog
    Arkadiusz Galant, inżynier
    Paweł Petrusewicz, psycholog
    Zofia Trębaczewska – Smutek, emerytowany prac. Ogrodu Bot. UMCS, przyrodnik
    Stanisław Smutek, ogrodnik
    Tomasz Smutek, architekt krajobrazu
    Agnieszka Wójcik, ekonomistka
    Marysia Nosek, uczennica, mieszkanka Lublina
    Marcin Kanik, przedsiębiorca
    Joanna Kanik, nauczycielka liceum
    Elżbieta Kwiatkowska, prac. biurowy
    Adam Kwiatkowski, rencista
    Piotr Kwiatkowski, przedsiębiorca
    Lech Renski, lekarz
    Anna Kosicka prawnik
    Marcin Skrzypek, współautor Strategii Rozwoju Lublina 2020, animator
    kultury, anglista
    Tomasz Woźniak, radny miasta Iława
    Aleksandra Kornelia Maj, lekarz weterynarii
    Barbara Der Staszewska, neurologopeda
    Marta Wysocka, historyk sztuki, bibliotekarka
    Piotr Wysocki artysta, grafik
    Anna Chorab Nowa Dęba, nauczycielka wczesnoszkolna
    Leokadia Chróścik, stomatolog
    Anna Hadrian, historyk
    Radomił Filipek, przedsiębiorca

OKO podgrzewa dyskusję o zmianach w klimacie.
Wesprzyj nas, też chcemy przetrwać.

Architektka i dziennikarka architektoniczna. 12 lat temu ukończyła Wydział Architektury i Urbanistyki Politechniki Śląskiej, prawie 10 lat przepracowała w zawodzie. Współpracowała z miesięcznikiem „Architektura-murator”. Kończy psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS. W OKO.press pisze o planowaniu przestrzennym i psychologii. Robi też ilustracje i infografiki.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press