“Na Facebooku zobaczyłem dane wszystkich przestępców seksualnych z mojego powiatu. Wśród nich mojego ojca. To kwestia czasu, kiedy ludzie zaczną się dopytywać, czy to mój ojciec” - Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał ten list Ministrowi Sprawiedliwości. Apeluje o możliwość wykreślenia przestępców z rejestru na wniosek ofiar i członków ich rodzin

Do Rzecznika napisał chłopak, który wraz z siostrą przed kilkoma laty padł ofiarą przemocy ze strony ojca. Ojciec następnie został skazany na 15 lat więzienia za poważne przestępstwa na tle seksualnym wobec jego dwóch przyrodnich sióstr. Dzieci trafiły do rodziny zastępczej i mieszkają w małej miejscowości.

Rzecznik Praw Obywatelskich 23 lutego 2018 opublikował fragment otrzymanego listu:

„Dnia 1 stycznia 2018 roku zostały publicznie ujawnione na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości wszystkie dane (nazwiska, zdjęcia, daty urodzenia oraz daty i miejsca dokonania przestępstw) 800 przestępców seksualnych z ostatnich lat w Polsce, w tym mojego ojca. [Kilka dni potem]  na Facebooku zobaczyłem wpis [pewnej osoby], która umieściła dane wraz ze zdjęciami wszystkich przestępców seksualnych z [mojego powiatu]. Wśród tych osób był również mój ojciec.

To była akcja antypedofilska, skierowana do ludzi z naszego powiatu „ku przestrodze”, która natychmiast się rozprzestrzeniła wśród znajomych. Wiem, że to kwestia czasu, kiedy ludzie zaczną się dopytywać, czy to mój ojciec” – napisał autor listu.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaalarmował Ministra Sprawiedliwości. Dane chłopaka – za jego zgodą – przekazał wraz z listem ministrowi Ziobrze.

„Autor listu obawia się nie tylko o siebie i spodziewaną utratę spokoju życia, ale przede wszystkim o siostrę” -pisze RPO. Dziewczyna od kilku lat jest pod opieką psychologa, obawia się o przyszłość.

Zmiana nazwiska nie rozwiąże problemu w tak małej miejscowości, a jedyną alternatywą może być wyjazd z Polski.

Rejestr niszczy życie rodzin i ofiar

Od wejścia w życie ustawy do RPO wpływają skargi dotyczące funkcjonowania i skutków publicznego Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

„Niestety, potwierdzają się obawy, które podnosiłem w piśmie z dnia 24 lutego 2016 roku skierowanym do przewodniczącego podkomisji nadzwyczajnej w Sejmie pracującej nad projektem ustawy” – stwierdza dr Adam Bodnar w liście do Zbigniewa Ziobry. Przypomniał, że „pełna i jednoznaczna identyfikacja osoby objętej rejestrem publicznym, wynikająca z faktu publikacji imienia i nazwiska, daty urodzenia, ale również fotografii sprawcy, może w efekcie prowadzić do identyfikacji ofiar sprawcy w przypadku, gdy pokrzywdzonym jest członek rodziny sprawcy, co może skutkować ich niedopuszczalną wiktymizacją”.

Innymi słowy, ofiary sprawców i członkowie ich rodzin z powodu upublicznienia ich danych mogą stać ofiarami przemocy. Tym razem jednak będzie to przemoc ze strony otoczenia: sąsiadów, kolegów ze szkoły, znajomych i nieznajomych.

RPO powołał się na raporty naukowe z USA o negatywnych skutkach publikacji danych przestępcy seksualnego dla jego dzieci. Np. w raporcie z 2009 roku Jill Levenson i Richard Tewksbury stwierdzają, że tracą one prawie wszystkich przyjaciół, są izolowane, są obiektem zaczepek, zmuszane są do przeprowadzki. Zgodnie z raportem, 2/3 dzieci padło ofiarą izolacji, 3/4 zapadło na depresję, 44 proc. było obrażanych lub straszonych, a 7 proc. – pobitych.

Erika Frenzel dowodzi, że dzieci te są wyśmiewane w szkołach, odrzucane przez kolegów i ich rodziców. Steven Yoder wskazuje, że coraz więcej badań i opinii sądowych podważa skuteczność i konstytucyjność przepisów o publicznych rejestrach. Dodaje, że tysiące partnerek sprawców i ich dzieci doznaje krzywdy z powodu przepisów, które teoretycznie miały je chronić.

Szerzej o badaniach nad negatywnymi skutkami publicznych rejestrów przestępców seksualnych w USA pisaliśmy w artykule „Rejestr gwałcicieli nie zmniejszy liczby przestępstw. Za to zniszczy życie ich rodzin i ofiar”.



Rodzina nie ma nic do powiedzenia

Od 1 stycznia 2018 roku w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych ok. 800 skazanych przestępców seksualnych. Umieszczone są w nim dane osób skazanych prawomocnie za:

  • zgwałcenie małoletniego poniżej 15 roku życia,
  • gwałt ze szczególnym okrucieństwem,
  • przestępstwo na tle seksualnym w warunkach recydywy.

Druga część rejestru jest dostępna tylko dla przedstawicieli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

Ustawa o rejestrze daje prawo do usunięcia z niego danych na wniosek sprawcy lub z inicjatywy prezesa sądu. Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 roku mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnym rejestrze „ze względu na ochronę życia prywatnego lub inny ważny interes prywatny pokrzywdzonego lub jego osób najbliższych”, a także „gdy zamieszczenie danych spowodowałoby niewspółmiernie surowe skutki” dla sprawcy. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu (nie wiadomo, czy robił to w przypadku autora skargi do RPO).

Obecnie o ujawnieniu danych sprawcy decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym może wykluczyć go z publicznego rejestru m.in. ze względu na dobro małoletniego pokrzywdzonego.

Pokrzywdzeni członkowie rodzin nie mają głosu. Tymczasem w wielu przypadkach

jedynym ratunkiem dla nich może być usunięcie danych z rejestru – zmiana nazwiska nie pomoże w małej miejscowości.

„Niestety, w obecnym kształcie ustawa nie przewiduje żadnych możliwości wystąpienia do sądu o usunięcie danych ojca skarżącego z rejestru i zapewnienia ochrony zarówno jemu, jak i jego rodzeństwu” – alarmuje RPO.

Sądy nie wykluczyły nikogo

OKO.press zapytało Ministerstwo Sprawiedliwości ile osób wnioskowało o wykluczenie z tajnej i jawnej części rejestru przestępców seksualnych oraz jak często sądy przychylały się do wniosków.

Otrzymaliśmy odpowiedź, że do dnia 12 lutego 2018 roku wniosek o wyłączenie z rejestrów złożyło łącznie 91 sprawców. 15 dotyczyło rejestru z dostępem ograniczonym, 76 – w rejestrze publicznym. Ministerstwo poinformowało nas, że z informacji, które do niego dotarły, sądy jak dotąd ani razu nie zgodziły się na wyłączenie z rejestru.

RPO apeluje: chrońmy dzieci

W wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości Rzecznik przypomina, że w najtrudniejszej sytuacji znajdą się osoby, które nie tylko mogą być zidentyfikowane jako krewni sprawcy, ale też były ofiarami jego przestępstwa na tle seksualnym.

„Wyłania się poważny i złożony problem społeczny, którego skutkiem może być ponowna wiktymizacja wielu młodych osób, które w przeszłości padły ofiarą poważnych przestępstw na tle seksualnym, a obecnie traumatyczna przeszłość może im zostać w okrutny sposób przypomniana przez ich najbliższe otoczenie: sąsiadów, pracodawców, wynajmujących, znajomych, rówieśników, nową rodzinę” – napisał Rzecznik.

Dr Bodnar zaapelował do Zbigniewa Ziobry o zapewnienie bezpieczeństwa małoletnim ofiarom. Dodał, że do ochrony ofiar przestępstw,  szczególnie dzieci, zobowiązują Polskę liczne zalecenia, deklaracje i konwencje międzynarodowe, a także przepisy prawa krajowego.

Dlatego RPO poprosił ministra o przygotowanie przepisów, które umożliwiałyby członkom rodzin sprawców i ich ofiarom wnioskowanie o wykluczanie ich z publicznego rejestru.

Minister na wystąpienie Rzecznika powinien odpowiedzieć w ciągu miesiąca.


Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym